Okazało się, że paralizatora używał 41-letni Marcin G., funkcjonariusz Komisariatu III Policji w Lublinie. Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie poinformowała, że „paralizator nie stanowił jego wyposażenia służbowego”. Oprócz obywatela Francji pokrzywdzony jest również Polak. W komunikacie prokuratury podkreślono, że policjant „działając ze szczególnym okrucieństwem znęcał się psychicznie i fizycznie nad pokrzywdzonymi pozbawionymi wolności, czym spowodował u jednego z nich obrażenia ciała skutkujące rozstrojem zdrowia na czas poniżej 7 dni”. „Gazeta Wyborcza” nieoficjalnie ustaliła, że Francuz Igor C. był pod wpływem alkoholu, a policjanci wieźli go do izby wytrzeźwień. W tym samym budynku mieści się komenda policji. To właśnie tam, przed budynkiem w radiowozie funkcjonariusz miał razić pokrzywdzonego paralizatorem w jądra. Francuz był w tym czasie skuty kajdankami.
Oprócz Marcina G. zarzuty usłyszeli również 38-letni Łukasz U. i 35-letni Piotr D., także funkcjonariusze Komisariatu III Policji w Lublinie. Zdaniem prokuratury „nie dopełnili obowiązków w ten sposób, że dopuścili do popełnienia czynu przez Marcina G.”. Za czyny będące przedmiotem postępowania grozi kara do 10 lat więzienia. Coś na pewno się wydarzyło , coś się działo , ale ponieważ relacja jest przekazana z WPROST , nie wierzę we wszystko co piszą !!! Żeby dowalić Polakom robią wszystko , a tu jeszcze zamieszany jest Francuz . Coś się wydarzyło na pewno ale jak było naprawdę od tej gazety się nie dowiemy !!!! gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz