Jestem wzruszony…
(jak widać na zdjęciu)
Naprawdę.
Tak pięknie jest patrzeć, jak w Polsce 2026 roku można bez żadnego postanowienia sądu zrobić komuś publiczny lincz, bo to się dobrze klika.
Jak miło.
Jak elegancko.
Jak „odpowiedzialnie”.
I wiecie co? Najbardziej wzrusza mnie ten moment, kiedy odgrzewa się stare sprawy, miesza fakty, urywa kontekst, dopisuje emocje… i już.
Afera gotowa. Komentarze lecą. Zasięg się zgadza.
Tylko że my naprawdę jesteśmy najmniej ważni.
Najważniejsze są Zwierzęta.
Bo w tej internetowej zabawie nie cierpi „Monika i Marcin” Cierpią Ci, którzy nie umieją bronić się słowami. Ci, którzy w tej historii są absolutnie niewinni.
I teraz najlepsze. Wręcz cudowne.
Im głośniej ktoś krzyczy „afera!”, tym szybciej ludzie przestają pomagać.
Dlatego postanowiłem podzielić się z Wami moją radością… bo wiem, że to jeszcze nie koniec.
Czy będę jeszcze bardziej wzruszony jutro?
A pojutrze?
Bo hejt nie ma końca.
I wiecie co jest najgorsze?
Że każdego dnia musimy banować ludzi, którzy z ogromnym „zaangażowaniem” pomawiają, grożą, oceniają… nie znając nas, nie będąc tu nigdy, nie widząc niczego na własne oczy.
Tych, którzy nie mają swojego życia, więc żyją cudzym.
Tylko że my nie mamy luksusu „przestać”.
My mamy codziennie do nakarmienia Zwierzęta.
Dlatego jeśli chcesz zrobić coś realnie dobrego, zamiast oglądać tę dramę jak serial…
wesprzyj Zwierzęta.
Choćby złotówką.
Odnośnik https://pomagam.pl/frfng7
Blik 880 301 315
Tu nie chodzi o nas. Tu chodzi o życie.
To nasza najgorsza zima
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz