2026/09/15

 


 

W pół minuty śmiertelnie skatował pana Franciszka. Przerażające wideo z ataku. "Oskarżonego trzeba wyeliminować"

 W Sądzie Okręgowym w Łodzi w poniedziałek, 14 września zakończył się proces Kamila K. (29 l.) oskarżonego o niezwykle brutalne zabójstwo 73-letniego pana Franciszka. Do zdarzenia doszło na targu w Rawie Mazowieckiej. Starszy pan został tam wręcz skatowany przez zabójcę. Z zabezpieczonych nagrań z monitoringu, do których dotarł „Super Express” wynika, że morderca potrzebował nieco ponad pół minuty, by odebrać życie przypadkowo napotkanemu człowiekowi.

29 czerwca ubiegłego roku Kamil K. wspólnie z kilkorgiem znajomych najpierw spożywał alkohol na terenie Zamku Książąt Mazowieckich, a później impreza przeniosła się na Stary Rynek, czyli miejscowy targ. Tam Kamil K. sprowokował kłótnię z jednym z kolegów, Maciejem R., w wyniku czego ten drugi w obawie o swoje bezpieczeństwo zaczął uciekać przed agresywnym znajomym.Akurat los chciał, że w pobliżu przechodził Franciszek N. Gdy 29-latek tylko go zobaczył, swoją złość wyładował na nim. Podbiegł do niego i z wyskoku kopnął w klatkę piersiową. Starszy pan próbował się zasłonić niesioną przez siebie skrzynką na owoce, ale kolejne kopnięcie obaliło go na ziemię. Gdy już leżał Kamil K. bez opamiętania zaczął go kopać po głowie.

Kopał go z furią. Wszystko nagrała kamera

„Super Express” dotarł do filmu z tego zdarzenia. Jest szokujący. Kamera monitoringu zarejestrowała całe zajście. Widać dokładnie, jak pan Franciszek idzie spokojnie przez targ trzymając w jednym ręku skrzynkę, a w drugiej uchwyt torby na kółkach. Na jego widok stojący w oddali Kamil K. zerwał się do biegu i ruszył w stronę staruszka. Sekundy później kopnięciem z wyskoku go zaatakował. Pan Franciszek próbował się bronić, jednak był bezradny w starciu z dużo młodszym i silniejszym mężczyzną. Po kolejnym kopnięciu upadł na beton, a napastnik zaczął go z furią kopać. Najpierw w plecy, a później cztery razy w głowę. Kamil K. odszedł, gdy na ratunek panu Franciszkowi ruszyła jedna z kobiet, która wcześniej mu towarzyszyła. Cały atak trwał kilkadziesiąt sekund.

Franciszek N. trafił do szpitala. Po kilku tygodniach zmarł

Nieprzytomny, skatowany mężczyzna trafił do szpitala, gdzie zmarł po kilku tygodniach. Kamil K. po zdarzeniu uciekł, ale wkrótce został zatrzymany i stanął przed sądem oskarżony o zabójstwo. Przyznał się do winy. Nie potrafił jednak logicznie wytłumaczyć, dlaczego swoją agresję wyładował na postronnym człowieku. - Przepraszam rodzinę zmarłego. Nie chciałem, żeby do tego doszło - stwierdził.

Prokurator chce dla oskarżonego 30 lat więzienia

W poniedziałek, 14 września zakończył się proces w tej sprawie. - Dorosły człowiek, który ma pełną zdolność do czynności prawnych wie, że zadawanie uderzeń i kopnięć obuta nogą w głowę może spowodować śmierć człowieka - mówił w mowie końcowej prokurator Kamil Bednarek. - Oskarżony był już w przeszłości wielokrotnie karany. Pobyty w więzieniu nic go jednak nie nauczyły, dlatego uważam, że jest ogromnym zagrożeniem. Powinno się go wyeliminować ze społeczeństwa. W związku z tym wnoszę o wymierzenie mu kary 30 lat pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie po upływie co najmniej 25 lat.

Obrońca Kamila K. prosił sąd, by ten rozważył zmianę kwalifikacji prawnej czynu z zabójstwa na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć pana Franciszka i wniósł o wymierzenie mu kary 15 lat więzienia. Wyrok zostanie ogłoszony 23 września.



Nie dotarła do szkoły. Sześciolatka zmarła w autobusie

 Sześcioletnia dziewczynka z autyzmem zmarła po tym, jak pozostawiono ją samą w szkolnym autobusie. Dwie osoby zostały aresztowane. Do tragedii doszło w USA.

Dwie osoby zostały aresztowane po tym, jak 6-letnia dziewczynka z autyzmem została pozostawiona w szkolnym autobusie podczas upału i znaleziona nieprzytomna - pisze „Mirror”.

Opiekunowie mieli zajmować się autystyczną dziewczynką i odwieźć ją do szkoły, ale tamtego sierpniowego dnia nie dotarła do placówki Macon-Hall Elementary School w Memphis.

Dziewczynka po południu została znaleziona nieprzytomna w autobusie zaparkowanym przed szkołą. Stwierdzono jej zgon. Według danych Narodowej Służby Meteorologicznej temperatura osiągnęła wtedy ponad 36 st. C.

Osoby, które miały opiekować się dziewczynką, zostały aresztowane i postawiono im zarzuty poważnego zaniedbania dziecka, nieumyślnego spowodowania śmierci oraz niszczenia i manipulowania dokumentami. Także trzecia pracownica została oskarżona w związku ze śmiercią dziewczynki - podaje Express US.Oskarżone osoby to kierowca busa, zastępczyni dyrektora ośrodka opieki oraz jedna z asystentek.

Śledztwo wykazało, że nie stosowali się oni do właściwych protokołów przeglądów pojazdów po wyjściu dzieci, a dokumentacja przewozowa zawierała błędy. Władze potwierdziły również, że obowiązkowe inspekcje pojazdu w celu upewnienia się, że wszystkie dzieci opuściły autobus, nie były przeprowadzane.Mama dziewczynki miała dowiedzieć się o tragedii telefonicznie. Poinformowano ją, że sześciolatka „została w autobusie” i „ledwo oddycha”.


Źródło: RMF24

Zniknie kluczowy zarzut wobec Zbigniewa Ziobry? Ustalenia RMF FM

 Zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej ma być usunięty z wniosku o postawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Jak ustalił nieoficjalnie nasz dziennikarz, jeden z głównych zarzutów, które chcieliby mu postawić posłowie koalicji rządzącej, zostanie usunięty w wyniku poprawek, jakie muszą do wniosku wprowadzić autorzy.

Zniknięcie jednego z głównych zarzutów, jakie parlamentarzyści chcą postawić Zbigniewowi Ziobrze w procedurze pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej, jest efektem wielomiesięcznego badania wniosku wstępnego przez sejmowych prawników i właściwą komisję. Złożony w połowie kwietnia dokument budził wątpliwości służb prawnych Sejmu. Istniały wątpliwości, czy liczący ponad 250 stron, zawierający 117 dowodów i wnioski o przesłuchanie 68 świadków dokument spełnia wymagania ustawy o Trybunale Stanu. 

Uwagi do treści oskarżenia

 

Badający poprawność formalną wniosku marszałek Sejmu konsultował zastrzeżenia z sejmową komisją odpowiedzialności konstytucyjnej, ta po kilku posiedzeniach zamówiła opinię u eksperta zewnętrznego, który podzielił zastrzeżenia. Taka też opinia trafiła do marszałka.

 

Ostatecznie dwa tygodnie temu pierwotny wniosek o postawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu marszałek Sejmu zwrócił przedstawicielowi wnioskodawców celem dokonania wskazanych uzupełnień i wprowadzenia poprawek.

Czas do jutra

Termin na przedstawienie poprawionej wersji wniosku o postawienie byłego ministra przed Trybunałem Stanu upływa jutro. Gdyby wniosek nie został złożony w tym terminie, marszałek musiałby pozostawić sprawę bez dalszego biegu.

 

Jak udało się jednak nieoficjalnie ustalić, wniosek trafi do marszałka w terminie. 

Wnioskodawcy zdążą                                                  Do złożonego w kwietniu pierwotnego tekstu wprowadzono szereg zmian, z których najważniejszą jest usunięcie głównego, zbiorczego zarzutu  - chodzi o założenie i kierowanie przez Ziobrę zorganizowaną grupą przestępczą. Bez tego wniosek dotyczy więc tylko niezmienionych merytorycznie, bardziej szczegółowych zarzutów. Nie łączy ich jednak kierownicze sprawstwo i działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, choć prokuratura przygotowała dla Ziobry zarzut nie tylko działania, ale też założenia i kierowania taką grupą.

Dalsze kroki

 

Zmodyfikowany przez autorów wniosek po jego przedstawieniu marszałkowi (do jutra) również będzie poddany procedurze sprawdzającej. To może wydłużyć procedurę o kolejne tygodnie i miesiące. Dopiero kiedy wszystkie ewentualne usterki zostaną usunięte, marszałek będzie mógł go skierować do komisji, która zacznie go rozpatrywać. Na początku jednak treść zarzutów zawartych we wniosku musi trafić do samego Zbigniewa Ziobry, co nie będzie łatwe, a potem musi minąć miesiąc na zapoznanie się z nimi i przedstawienie wyjaśnień.

 

To sprawia, że rozpoczęcie badania 50 zarzutów i 117 dowodów oraz przesłuchania blisko 70 świadków nastąpi na tyle późno, że trudno sobie wyobrazić skończenie tej pracy w ciągu roku.

 

Poza tym Trybunał Stanu jest od lat instytucją niewydolną i jego istnienie ma tylko symboliczne znaczenie.

Tragiczne zdarzenie podczas konwoju więźnia na Śląsku

 Kierowca konwoju postrzelił się z broni służbowej podczas postoju. Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, życia 35-letniego mężczyzny nie udało się uratować.

Do tragicznego zdarzenia doszło podczas transportu więźnia na Śląsku. W trakcie postoju z broni służbowej postrzelił się kierowca konwoju Służby Więziennej. Życia mężczyzny nie udało się uratować. 

Jak dowiedział się nasz reporter Krzysztof Zasada, funkcjonariusze z aresztu śledczego w Częstochowie przewozili drobnego przestępcę z jednego zakładu karnego do drugiego. Konwój zatrzymał się na stacji benzynowej w okolicach Kłobucka. 

Jednego ze strażników z raną postrzałową znaleziono w toalecie. Trwa wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia. Na miejscu pracują policjanci i prokurator. Tragedię potwierdza Służba Więzienne, natomiast podaje jedynie, że jeden z funkcjonariuszy zmarł podczas wykonywania czynności służbowych poza terenem jednostki. 

Szefostwo formacji czeka na informacje z policji i prokuratury. Będzie też wewnętrzne postępowanie wyjaśniające .


Źródło: RMF FM

Wysyłają więźniów za granicę. Przepełnione zakłady karne stanowią duży problem

 W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba więźniów w Szwecji wzrosła ponad dwukrotnie. To efekt zaostrzenia przepisów karnych w odpowiedzi na rosnącą przestępczość gangów. Szwedzki system penitencjarny stoi dziś przed poważnymi wyzwaniami – przepełnione więzienia, wydłużone wyroki i kontrowersyjne zmiany prawne.

Według najnowszego raportu Rady ds. Zapobiegania Przestępczości, pod koniec 2025 roku w szwedzkich więzieniach przebywało ponad 9 tysięcy skazanych. To o 115 procent więcej niż dekadę wcześniej. Tylko w ciągu ostatniego roku liczba osadzonych wzrosła o 11 procent, a do zakładów karnych trafiło najwięcej przestępców od 30 lat. 35 procent z nich zostało skazanych za przestępstwa narkotykowe.

Surowsze kary i nowe przepisy

Znacząco wzrosła również liczba osób odbywających długoletnie wyroki. W 2025 roku aż 1331 więźniów odbywało kary przekraczające cztery lata – to ponad czterokrotnie więcej niż w 2016 roku. Liczba skazanych na dożywocie wzrosła z 11 do 31 w ciągu dekady. Tak gwałtowny wzrost to efekt polityki centroprawicowej koalicji rządzącej, która od 2022 roku, we współpracy ze Szwedzkimi Demokratami, znacznie zaostrzyła kodeks karny. Wprowadzono nowe definicje przestępstw, wydłużono okresy pozbawienia wolności, a także umożliwiono skazywanie i osadzanie w więzieniach osób już od 14. roku życia. Ta ostatnia zmiana budzi szczególne kontrowersje w szwedzkim społeczeństwie.

Przepełnione więzienia i eksport skazanych

Mimo budowy nowych zakładów karnych i rozbudowy istniejących, szwedzki system penitencjarny nie nadąża za rosnącą liczbą skazanych. Wskaźnik obłożenia więzień w 2025 roku wyniósł 141 procent. W odpowiedzi na kryzys rząd podpisał umowę z władzami Estonii na kilkuletnie „wypożyczenie” więzienia w Tartu. Pierwsi szwedzcy skazani zostali już tam przetransportowani w sierpniu tego roku.

Zaostrzenie prawa przyniosło jednak wymierne efekty w walce z przestępczością zorganizowaną. Statystyki pokazują znaczący spadek liczby śmiertelnych strzelanin, które w ostatnich latach były plagą szwedzkich miast. Rząd podkreśla, że twarda polityka karna to konieczność w obliczu rosnącej aktywności gangów narkotykowych.



Źródło: RMF24/PAP
R