2026/04/25

 „ZABIŁ JEJ PSA I ZROBIŁ ZE ZWŁOK SMALEC”. Ta zbrodnia zaczęła się od okrutnego wyznania i skończyła krwawą zemstą

To jedna z najbardziej wstrząsających historii kryminalnych ostatnich lat. Niewinna rozmowa przy alkoholu zamieniła się w tragedię, która pochłonęła ludzkie życie i na zawsze zniszczyła kilka innych.
Do dramatu doszło w 2019 roku w niewielkiej miejscowości Wierzchowiska na Lubelszczyźnie. 36-letni Daniel S. spotkał się ze swoją sąsiadką Justyną K. oraz jej partnerem. Początkowo była to zwykła, towarzyska biesiada, zakrapiana alkoholem. Nikt nie spodziewał się, że padną słowa, które uruchomią lawinę wydarzeń.
W pewnym momencie mężczyzna zdobył się na szokujące wyznanie. Przyznał, że kilka lat wcześniej uprowadził psa należącego do Justyny – zwierzę, które kobieta traktowała jak członka rodziny. Jak relacjonował, pies został brutalnie zabity, a następnie oskórowany. To jednak nie był koniec makabry. Daniel miał przerobić ciało zwierzęcia na smalec, który później sprzedawał jako rzekomy produkt o właściwościach leczniczych.
Dla Justyny K., znanej w okolicy z ogromnej miłości do zwierząt, była to informacja nie do przyjęcia. Świadkowie i ustalenia śledczych wskazują, że kobieta wpadła w stan silnego wzburzenia. Emocje szybko wymknęły się spod kontroli.
Chwilę później sięgnęła po nóż.
Atak był nagły i niezwykle brutalny. Kobieta zaczęła zadawać ciosy Danielowi S., koncentrując się głównie na klatce piersiowej. Jeden z nich okazał się śmiertelny – ostrze przebiło serce. Mężczyzna nie miał szans na przeżycie.
To jednak nie był koniec dramatu.
Po zabójstwie Justyna K. wraz ze swoim partnerem próbowała uniknąć odpowiedzialności. Według ustaleń śledztwa para planowała poćwiartowanie ciała i ukrycie go w lesie. Do tego celu przygotowali nawet piłę spalinową. Ostatecznie jednak nie doprowadzili planu do końca – ciało zostało porzucone na skraju lasu.
Makabrycznego odkrycia dokonał przypadkowy przechodzień. Widok był na tyle przerażający, że natychmiast powiadomiono policję. Śledczy szybko trafili na trop sprawców.
Proces ujawnił szczegóły tej dramatycznej historii. Obrona wskazywała, że Justyna działała pod wpływem silnego wzburzenia wywołanego szokującym wyznaniem Daniela. Sąd częściowo przychylił się do tej argumentacji, uznając, że emocje odegrały istotną rolę – jednak nie mogły usprawiedliwić tak brutalnego czynu.
Początkowo kobieta została skazana na 25 lat więzienia. W wyniku apelacji wyrok złagodzono do 16 lat pozbawienia wolności.
Ta historia pokazuje, jak cienka bywa granica między emocjami a tragedią. Jedno okrutne wyznanie doprowadziło do wybuchu przemocy, którego skutki okazały się nieodwracalne.

Jest decyzja sądu w sprawie aresztu po wypadku, w którym zginął poseł Litewka

 57-latek podejrzany o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki usłyszał w piątek zarzuty, a w sobotę został tymczasowo aresztowany przez sąd. Śledczy sprawdzają, czy w chwili zdarzenia kierowca korzystał z telefonu komórkowego. Urządzenie zostało zabezpieczone i trafiło do biegłych. - Ta kwestia jest przez nas weryfikowana jako jedna z najbardziej palących i priorytetowych - powiedział prokurator.

Śledczy wniosek o areszt dla kierowcy uzasadnili koniecznością izolacji podejrzanego, m.in. z powodu grożącej mu surowej kary, oraz ryzykiem matactwa.

Posiedzenie aresztowe w Sądzie Rejonowym w Dąbrowie Górniczej rozpoczęło się w sobotę o godzinie 8. O godzinie 10:50 prokuratura poinformowała, że sąd uwzględnił wniosek o tymczasowy areszt na trzy miesiące.Decyzja sądu ma charakter warunkowy, co oznacza, że podejrzany będzie mógł opuścić areszt, jeżeli w terminie 14 dni od wydania postanowienia wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł. W przypadku wpłacenia wyznaczonej kwoty, izolacyjny środek zapobiegawczy zostanie uchylony, a mężczyzna zostanie objęty dozorem policji połączonym z obowiązkiem stawiennictwa we właściwej jednostce oraz zakazem opuszczania kraju.

- Sąd zaakcentował, że za aresztem przemawia groźba wymierzenia mężczyźnie surowej kary i jednocześnie ta przesłanka wpływa na fakt, iż mężczyzna, mając świadomość grożących mu sankcji, może podejmować próby ucieczki lub ukrycia się - podkreślił prokurator Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.Jak wyjaśnił prokurator, sprawa znajduje się obecnie na etapie postępowania przygotowawczego. Prokuratura wraz z policją kontynuuje gromadzenie materiału dowodowego, w tym przesłuchań kolejnych świadków, oraz oczekuje na wyniki zleconych wcześniej ekspertyz biegłych.

Rzecznik zaznaczył, że choć obecnie zgromadzone okoliczności wskazują na prawdopodobieństwo skierowania do sądu aktu oskarżenia, postępowanie pozostaje sprawą otwartą. Dopiero po zebraniu kompletnego materiału dowodowego zapadnie ostateczna decyzja, co do charakteru postawionych zarzutów i zakończenia śledztwa. - To będzie dla nas bardzo intensywny czas pod kątem działań procesowych. Postaramy się działać jak najszybciej – zapowiedział prokurator Kilian.

Według prokuratora, jednym z kluczowych wątków badanych przez prokuraturę jest ustalenie, czy podejrzany w chwili zdarzenia korzystał z telefonu komórkowego. Urządzenie zostało zabezpieczone i trafiło do biegłych. - Poddajemy telefon specjalistycznym badaniom. Ta kwestia jest przez nas weryfikowana jako jedna znajbardziej palących i priorytetowych – powiedział w sobotę rzecznik prokuratury.

Przyczyna śmierci posła Łukasza Litewki

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek około godziny 13. Według wstępnych ustaleń 57-letni Sosnowiczanin kierujący Mitsubishi Colt najprawdopodobniej zasnął lub zasłabł za kierownicą i zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z posłem jadącym z naprzeciwka na rowerze. Łukasz Litewka zmarł mimo reanimacji. Kierowca Mitsubishi został zatrzymany.

Prokuratura ma już wyniki sekcji zwłok Łukasza Litewki. Wynika z nich, że przyczyną śmierci posła były rozległe obrażenia nóg, jakich doznał w wyniku wypadku. - Doszło do przecięcia kluczowych arterii i w konsekwencji do wykrwawienia. Zabezpieczyliśmy stosowny materiał do dalszych badań - przekazał prokurator Bartosz Kilian

Zarzuty dla kierowcy w sprawie wypadku z udziałem posła Łukasza Litewki

W piątek przed godziną 17 kierujący samochodem mężczyzna doprowadzony został do Prokuratury Rejonowej w Dąbrowie Górniczej. Czynności z udziałem zatrzymanego kierowcy zostały opóźnione przez trwające kilka godzin badania lekarskie. Przed przesłuchaniem śledczy chcieli ustalić, czy przyczyną wypadku mogło być zasłabnięcie lub zaśnięcie kierującego.Jak przekazał w piątek rzecznik prasowy sosnowieckiej prokuratury, mężczyzna ma już status podejrzanego. Usłyszał zarzuty dotyczące spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Jak dodał prokurator Kilian, mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia. Przyznał się do zarzucanego czynu.

Podejrzany przeszedł w szpitalu badania lekarskie. Lekarze nie stwierdzili przeciwwskazań do tego, by mężczyzna mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

- Podejrzany w zeznaniach balansuje pomiędzy utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem, ewentualnie całkowitą niepamięcią. Z pewnych materiałów, którymi dysponuje prokuratura, można stwierdzić, że te oświadczenia mogą stanowić linię obrony - przekazał prokurator.

Prokurator poinformował, że "niezależnie od badań podejrzanego w kontekście jego ogólnego stanu zdrowia", w czwartek została pobrana od niego krew do szerokich badań toksykologicznych.

- Chcemy przeprowadzić bardzo szeroki panel toksykologiczny, który pozwoli na ocenę, czy jakiekolwiek substancje psychoaktywne znajdowały się w organizmie tego człowieka w chwili zdarzenia - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

Podkreślił, iż "na ten moment w oparciu o badania, które dają natychmiastowe wyniki, czyli badania analizatorem wydechu, nie stwierdziliśmy takich okoliczności, które świadczyłyby, że człowiek ten był pod wpływem substancji psychoaktywnych".Śledczy nie mają informacji na temat tego, by mężczyzna był wcześniej karany. Jak powiedział prokurator, pojazd, którym kierował, był sprawny.

- Na miejscu zdarzenia nie zidentyfikowano śladów hamowania. Ze wstępnych ustaleń biegłego wynika, że nie doszło do przekroczenia prędkości. Wnioski te będą jeszcze badane w trakcie specjalistycznych analiz - dodał Bartosz Kilian.

Podkreślił, że bezpośrednio przed wypadkiem podejrzany był w pracy. Droga, którą jechał, wiodła z jego miejsca pracy do domu. Mężczyzna jest mieszkańcem Sosnowca.

Prokuratura nie ma informacji o naocznych świadkach, ale ma informacje od osób, które pojawiły się na miejscu zdarzenia tuż po nim i udzielały pomocy oraz powiadomiły służby. Śledczy apelują do ewentualnych świadków o zgłaszanie się. Apel kierują również do kierowców, którzy przejeżdżali w tym czasie przez miejsce zdarzenia i mogą posiadać nagrania z kamer samochodowych.

Łukasz Litewka - poseł i społecznik

Łukasz Litewka miał 36 lat. Urodził się 9 maja 1989 roku w Sosnowcu. Studiował na Wydziale Nauk Społecznych na Uniwersytecie Śląskim. Z wykształcenia był socjologiem.

Karierę publiczną rozpoczął jako radny Sosnowca, wybierany w 2014 i 2018 roku z list lewicy. Bez powodzenia startował do Sejmu w 2019 roku, natomiast mandat poselski zdobył w wyborach parlamentarnych w 2023 roku z listy Nowej Lewicy, uzyskując rekordowe poparcie w okręgu sosnowieckim - czyli 40 579 głosów.

Łukasz Litewka był znany z działalności charytatywnej i społecznej. Jego fundacja #TeamLitewka m.in. poprzez media społecznościowe nagłaśniała i wspierała leczenie dzieci czy ratowanie zwierząt; reagowała na trudne sytuacje w lokalnej społeczności, zbierając środki na sprzęt rehabilitacyjny czy pomoc poszkodowanym w wypadkach.

Podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. Łukasz Litewka umieścił na plakatach wyborczych wizerunki czekających na adopcję psów z miejscowego schroniska z ich imionami i kontaktem telefonicznym w sprawie. Po zakończonej kampanii banery Litewki posłużyły jako materiał docieplający schroniskowe boksy.