2026/06/09

 


Zabił niepełnosprawnego Tadeusza, a jego opiekunkę bił kijem. Morderca spod Pruszkowa znów stanie przed sądem

 Sprawa jednej z najgłośniejszych zbrodni ostatnich lat pod Warszawą wraca na wokandę. Chodzi o Michała L., skazanego na dożywotnie więzienie za zabójstwo niepełnosprawnego emeryta i usiłowanie zabójstwa jego opiekunki w podpruszkowskich Kaniach. Obrona nie zgadza się z wyrokiem i zapowiedziała walkę o jego zmianę.Według prokuratury 30 sierpnia 2023 roku Michał L. pojawił się w domu swoich znajomych. Najpierw zaatakował opiekunkę seniora, dusząc ją i uderzając m.in. kijem w głowę. Następnie zaatakował Tadeusza. Mężczyzna otrzymał liczne ciosy nożem i był duszony. Zginął na miejscu.

Ciężko ranną kobietę odnalazł sąsiad, który wezwał pomoc. Na miejsce skierowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Grażyna trafiła do szpitala w Warszawie, gdzie lekarzom udało się uratować jej życie.

Proces Michała L. rozpoczął się pod koniec 2024 roku. Oskarżony nie przyznał się do winy. Sąd uznał jednak, że zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na jego winę. Kluczowe znaczenie miały zeznania pokrzywdzonej, ślady biologiczne zabezpieczone na miejscu zbrodni oraz wyniki badań DNA.

Sąd uzasadnia dożywotnie pozbawienie wolności

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Paweł du Château przypomniał, że po dokonaniu zbrodni oskarżony pozbył się noża, wyrzucając go do oczka wodnego. Na miejscu zabezpieczono również rękawiczkę z jego DNA oraz śladami krwi zabitego emeryta i jego opiekunki.Sąd uznał, że Michał L. działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia obu pokrzywdzonych. W 2025 roku skazał go na dożywotnie pozbawienie wolności. Nakazał także wypłatę 100 tys. zł zadośćuczynienia dla rannej Grażyny. Uzasadniając wymiar kary, sąd wskazał na wyjątkową brutalność działania sprawcy i brak jakichkolwiek okoliczności łagodzących. Zdaniem składu orzekającego tylko kara dożywotniego więzienia może skutecznie chronić społeczeństwo przed oskarżonym.

Obrońca Michała L. zapowiedział apelację, argumentując, że kara jest rażąco surowa, a sąd nie uwzględnił wszystkich okoliczności przemawiających na korzyść jego klienta. Sprawa w najbliższych miesiącach trafi do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

 


 


Pijany 19-latek z Kazachstanu zaatakował ratownika na SOR

 Awantura na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Lublinie zakończyła się poważnymi konsekwencjami dla 19-letniego obywatela Kazachstanu. Młody mężczyzna, będąc w stanie silnego upojenia alkoholowego, uderzył ratownika medycznego. Teraz odpowie za swój czyn przed sądem, a dodatkowo otrzymał nakaz opuszczenia Polski i wieloletni zakaz wjazdu do strefy Schengen.

Całe zdarzenie miało miejsce wczesnym rankiem w niedzielę. Lubelscy funkcjonariusze przekazali, że 19-letni Kazach został odnaleziony w samym centrum miasta. Młody człowiek był kompletnie pijany i kontakt z nim był utrudniony. Wynik badania alkomatem nie pozostawiał złudzeń – wskazał ponad 1,5 promila alkoholu w jego organizmie.Z uwagi na stan upojenia i konieczność oceny stanu zdrowia, mężczyzna został przetransportowany do placówki medycznej.- Podczas udzielania pomocy medycznej na SOR-ze 19-latek nagle stał się agresywny. W pewnym momencie uderzył dłonią 43-letniego ratownika medycznego, który wykonywał swoje obowiązki służbowe - informuje podinspektor Kamil Gołębiowski z KMP Lublin.Do szpitala błyskawicznie skierowano patrol z III Komisariatu Policji w Lublinie, który obezwładnił krewkiego pacjenta. Następnie sprawę przejęli mundurowi z II Komisariatu. "Kurier Lubelski" rozmawiał z ratownikiem, który został zaatakowany. - Pochyliłem się nad pacjentem. W pewnym momencie spod ubrania wysunął się noszony przeze mnie medalik z krzyżykiem. Mężczyzna wstał i uderzył mnie w szyję z dużym zamachem. Nie spodziewałem się tego ataku - mówi.

Zarzuty, deportacja i pięcioletni zakaz wjazdu do Schengen

Po wytrzeźwieniu 19-latek usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej ratownika medycznego. Odpowie też za przestępstwo na tle wyznaniowym.Lubelska policja nie poprzestała na zarzutach karnych i zwróciła się do Straży Granicznej o podjęcie stanowczych kroków administracyjnych. W efekcie wydano już decyzję zmuszającą obcokrajowca do wyjazdu z naszego kraju. Dodatkową karą jest pięcioletni zakaz przekraczania granic państw należących do strefy Schengen.

Za uderzenie ratownika medycznego w trakcie pełnienia przez niego dyżuru przewidziana jest kara sięgająca nawet do 3 lat za kratkami.

Płód dziecka w zamrażarce. Prokuratura potwierdza wstrząsające informacje

 Tragiczne wiadomości dotarły z Wąbrzeźna w województwie kujawsko-pomorskim. Funkcjonariusze policji natrafili płód dziecka, ukryty w domowej zamrażarce. Te szokujące doniesienia reportera "Super Expressu" zostały już oficjalnie potwierdzone przez rzeczniczkę toruńskiej Prokuratury Okręgowej. Prokuratura Rejonowa w Wąbrzeźnie prowadzi postępowanie w sprawie udzielenia nieustalonego dnia, ale nie później niż do 8 czerwca, w nieustalonym miejscu, pomocy w przerywaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy. W mieszkaniu, gdzie płód został ujawniony, zostały wykonane oględziny. Płód został zabezpieczony w celu przeprowadzenia sekcji, która odbędzie się 11 czerwca w Zakładzie Medycyny Sądowej w Bydgoszczy - ujawniła w rozmowie z dziennikarką Radia ESKA Toruń rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Toruniu, prok. Izabela Oliver.Podkomisarz Krzysztof Świerczyński, oficer prasowy KPP w Wąbrzeźnie potwierdził w rozmowie z Radiem ESKA Toruń, że odkrycia dokonano w godzinach popołudniowych. - W zamrażarce znaleziono około pięciomiesięczny płód dziecka, zawinięty w ręcznik. Na miejscu, z polecenia prokuratura wykonano wszelkie czynności z kobietą, którą policjanci zastali w mieszkaniu - powiedział Świerczyński.

Makabryczne odkrycie w centrum Wąbrzeźna. Śledczy badają sprawę płodu w zamrażarce

Lokalna społeczność nie ukrywa przerażenia. Jak przekazał poruszony rozmówca "Super Expressu", nikt z mieszkańców nie spodziewał się tak potwornego odkrycia. Aby zweryfikować te doniesienia, dziennikarze skontaktowali się z prokurator Izabelą Oliver, reprezentującą Prokuraturę Okręgową w Toruniu. Przedstawicielka organów ścigania potwierdziła tragiczne ustalenia mediów.Do ujawnienia kilkumiesięcznego płodu dziecka doszło w czwartek, 8 czerwca. Jeszcze tego samego dnia mundurowi zatrzymali kobietę, która według wstępnych ustaleń mogła zażyć środki poronne. Dzień później podjęto decyzję o wypuszczeniu jej na wolność. Funkcjonariusze biorą pod uwagę scenariusz, w którym inna osoba nakłaniała kobietę do przerwania ciąży. Płód owinięty w ręcznik, zostało ukryte w zamrażarce.

O czym mówi Art. 152 Kk?

Przerwanie ciąży za zgodą kobiety

  • § 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  • § 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania.
  • § 3. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Do sprawy będziemy wracać w serwisach newsowych Radia ESKA. Czekamy na komentarz ze strony policji i na wyniki sekcji zwłok, która ma zostać przeprowadzona w drugiej połowie bieżącego tygodnia.

Znaleziono rękę noworodka. Zatrzymana kobieta. "W dziwny sposób zniknął jej brzuch"

 Wstrząsająca historia w Czechach. Policja zatrzymała w Kynšperku nad Ohří kobietę. Ma to związek ze znalezioną w okolicy dziecięcą rączką. Mieszkańcy twierdzą, że kobieta była w ciąży, a potem


nagle jej brzuch zniknął, a dziecka nigdzie nie ma. W związku ze zdarzeniem, do którego doszło w Kynšperku nad Ohří, zatrzymaliśmy osobę podejrzaną o brutalne przestępstwo. Obecnie prowadzimy niezbędne czynności, o dalszych szczegółach poinformujemy natychmiast, gdy tylko pozwolą na to okoliczności — powiedział rzecznik policji Jakub Kopřiva, cytowany przez serwis Novinky.cz.Według serwisu Krimi — Plzeň kobieta mieszkała w pobliżu miejsca poszukiwań, które prowadzono na sąsiedniej ulicy. Portal napisał, że według miejscowych kobieta była w ciąży, jednak nagle "w dziwny sposób zniknął jej brzuch". Policjanci przewieźli kobietę po południu na przesłuchanie.Rączkę znaleziono dzień wcześniej, w środę, 3 czerwca. "Wczoraj wieczorem na ulicy Hornickiej w Kynšperku nad Ohří, w pobliżu jednego z domów, znaleziono rączkę dziecka i plastikową torbę z licznymi plamami krwi. Według naszych informacji prawdopodobnie była to ręka młodszego dziecka, odcięta w stawie barkowym" — podaje portal Krimi Plzeň. Do tej pory nie znaleziono reszty ciała.