2026/07/01

Tragiczna śmierć Wioletty. W aucie była jej 6-letnia córka, bliscy publikują poruszające pożegnania

 To miał być zwyczajny powrót, który zakończył się niewyobrażalnym dramatem. W sobotni wieczór (28 czerwca) na drodze w powiecie nakielskim zginęła 30-letnia Wioletta. W samochodzie podróżowała z nią 6-letnia córka, która trafiła do szpitala. Śmierć młodej kobiety poruszyła rodzinę, przyjaciół i całą lokalną społeczność. W mediach społecznościowych pojawiają się setki słów pożegnania i niedowierzania.

Do tragedii doszło w sobotę, 28 czerwca, około godziny 19.35 w miejscowości Niedola na trasie pomiędzy Gorzeniem a Łochowicami. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów, strażaków i zespoły ratownictwa medycznego.Jak przekazał rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Nakle nad Notecią, ze wstępnych ustaleń wynika, że do tragedii doszło na prostym odcinku drogi.Ze wstępnych ustaleń mundurowych wynika, że 43-letni kierujący pojazdem marki Mazda, na prostym odcinku drogi, z nieustalonej przyczyny zjechał na przeciwległy pas ruchu, doprowadzając do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącym Mercedesem, którym kierowała 30-latka. W wyniku odniesionych obrażeń kobieta poniosła śmierć na miejscu zdarzenia – przekazał rzecznik nakielskiej policji.W mercedesie razem z Wiolettą podróżowała także jej 6-letnia córka. Dziewczynka została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Do szpitala trafił również 43-letni kierowca mazdy.

Postępowanie, które wyjaśni okoliczności tego tragicznego w skutkach zdarzenia, pod nadzorem prokuratury, prowadzą policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Nakle nad Notecią – poinformował rzecznik.

Śmierć 30-letniej Wioletty wstrząsnęła nie tylko jej bliskimi. Kobietę pożegnał także Krisss Fight Club, którego była częścią.

Z ogromnym smutkiem i niedowierzaniem informujemy, że wczoraj, w tragicznym wypadku, odeszła nasza klubowa koleżanka – Wioletta. To wiadomość, z którą niezwykle trudno się pogodzić.Wioletta była częścią naszej klubowej rodziny i na zawsze pozostanie w naszej pamięci. W imieniu całej społeczności Krisss Fight Club składamy najszczersze wyrazy współczucia, kondolencje oraz słowa wsparcia Rodzinie, Bliskim i wszystkim, których dotknęła ta niewyobrażalna tragedia. 

Niech pamięć o Wioletcie pozostanie z nami na zawsze.

Pod wpisem pojawiły się dziesiątki poruszających komentarzy. Znajomi, przyjaciele i członkowie klubu nie mogą pogodzić się z tym, że Wioletty już nie ma.Wiolu… 😔🖤 Dziękujemy za wszystkie wspólne chwile. Jeszcze kiedyś poboksujemy razem. Spoczywaj w pokoju.” – napisała jedna z osób.

„Życie jest nie sprawiedliwe 🥹 do zobaczenia tam u góry 😭” – czytamy w kolejnym wpisie.

„To jest tragedia nie do uwierzenia, całe życie miała przed sobą, kochana kuzynka, spoczywaj w spokoju” – dodała członkini rodziny.

Każdy kolejny komentarz pokazuje, jak wielu ludzi poruszyła ta tragedia. Dla bliskich Wioletty i wszystkich, którzy ją znali, pozostanie po niej pustka, której nic nie będzie w stanie wypełnić...

Dzieci sprzedawane na znanym portalu?! Jest śledztwo policji

 Tylko dziwaczna plotka, czyjś głupi żart, a może szokująca prawda? Po sieci od tygodni krąży zdumiewająca teoria, zgodnie z którą na popularnym portalu Vinted potajemnie sprzedaje się... dzieci. Uwagę zwolenników teorii przykuły rzeczywiście dziwne ogłoszenia dotyczące sprzedaży zabawek. Tajemniczo wysokie ceny, niepokojące opisy, które faktycznie brzmią jak szyfr... Sprawą zainteresowała się już francuska policja.

W sieci krąży teoria, że przestępcy handlują dziećmi na Vinted. Sprawę w końcu zaczęła badać francuska policja

Choć mamy XXI wiek, handel ludźmi niestety wciąż istnieje i ma się dobrze. Wojny, kataklizmy, masowe migracje to idealne okoliczności dla zwyrodnialców, którzy nie wahają się przed porywaniem, wykorzystywaniem i sprzedawaniem bezbronnych ludzi, w tym dzieci. W tak zwanym Dark Webie można podobno kupić absolutnie wszystko. Ale najnowsza teoria krążąca po sieci głosi, że nie trzeba do tego żadnego Dark Webu. Tylko dziwaczna plotka, czyjś głupi żart, a może szokująca prawda? Niektórzy przekonują, że na popularnym portalu Vinted potajemnie sprzedaje się dzieci. Uwagę zwolenników teorii przykuły rzeczywiście dziwne ogłoszenia dotyczące sprzedaży zabawek. Tajemniczo wysokie ceny, niepokojące opisy, które faktycznie brzmią jak szyfr... Sprawą zainteresowała się już francuska specjalna jednostka policji zajmująca się przestępstwami wobec nieletnich.

Niefortunne opisy, głupie żarty czy szyfr przestępców?

O co dokładnie chodzi? W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiły się zrzuty ekranu z ogłoszeń wystawionych na Vinted. Dotyczyły one m.in. pluszaków, lalek czy lamp, które wystawiono za bardzo wysokie kwoty – od około tysiąca do nawet sześciu tysięcy euro. Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak opisy przedmiotów. W jednym z nich przy lampie znalazły się określenia: „15 lat", „dziewczynka", „cicha", „uległa" i „nieśmiała". W innym pluszowy królik został opisany jako „3 lata", „dziewczynka", „91 cm wzrostu", „13 kg", „blond włosy", „niebieskie oczy" i „posłuszna". Kolejne ogłoszenie dotyczyło lalki opisanej jako wcześniak. To właśnie takie sformułowania sprawiły, że część internautów zaczęła podejrzewać, iż ogłoszenia mogą zawierać ukryte wiadomości dla przestępców.

"Nigdy nie można być zbyt ostrożnym. Wolę, aby sprawa została dokładnie sprawdzona"

Nagrania pokazujące te oferty szybko stały się popularne w mediach społecznościowych. W efekcie francuska wysoka komisarz ds. dzieci Sarah El Haïry przekazała sprawę odpowiednim służbom. – Nigdy nie można być zbyt ostrożnym. Wolę, aby sprawa została dokładnie sprawdzona, niż żeby choć jedno dziecko zostało pozostawione bez ochrony – napisała w mediach społecznościowych. Samo Vinted zapewnia, że nie znalazło żadnych wiarygodnych dowodów na to, by na platformie dochodziło do handlu dziećmi. Firma poinformowała, że część kontrowersyjnych ogłoszeń została celowo przygotowana po to, by wywołać aferę w internecie. Takie oferty są usuwane, a konta ich autorów blokowane. Vinted wyjaśniło również, że informacje o wieku w opisach zabawek miały dotyczyć grupy wiekowej, dla której są przeznaczone. Z kolei bardzo wysokie ceny miały wynikać np z wartości kolekcjonerskiej przedmiotów.

 


Jarosław Sachajko żąda wyjaśnień w Sejmie. Zwrócił się do Tuska

 

Podczas posiedzenia Sejmu doszło do gorącej debaty o stanie polskiej ochrony zdrowia. Jak wynika z oficjalnego nagrania z izby niższej, opozycja skierowała pod adresem obozu rządzącego poważne oskarżenia. Z sejmowej mównicy padły żądania wyjaśnień oraz pytania o ukrywane rzekomo listy pacjentów.Poseł koła Demokracja Bezpośrednia Jarosław Sachajko złożył wniosek formalny o przerwę i zażądał wyjaśnień od szefa rządu. Zakwestionował przy tym publiczne zapewnienia prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o krótkim czasie oczekiwania na pomoc medyczną.


„Rafał Trzaskowski pochwalił się, że na jego SOR-ze czeka się jedynie 21 minut. Nie dodał, że to dotyczy jedynie polityków Koalicji Obywatelskiej" – oświadczył Sachajko z mównicy.


Poseł domagał się upublicznienia rejestrów osób korzystających ze specjalnych warunków leczenia. „Wnoszę o przerwę i informację premiera, dlaczego nie chce ujawnić listy polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy korzystali z saloników VIP" – argumentował.Zarzuty o uprzywilejowane traktowanie władzy

W dalszej części wystąpienia Sachajko postawił zarzuty dotyczące funkcjonowania zamkniętych stref medycznych dla rządzących i pytał, dlaczego dane te są utajniane. 


„Czy obawiacie się, że Polacy dowiedzą się, że masa partyjnych cwaniaków korzystała z leczenia poza kolejnością?" – mówił.Poseł zasugerował również nieprawidłowości w placówkach zdrowotnych. Domagał się odpowiedzi, czy premier obawia się ujawnienia sytuacji, w których podlegli lekarze mieli wpływać na wyniki testów trzeźwości. Zdaniem parlamentarzysty obywatele oczekują w tej sprawie pełnej przejrzystości.Krytyka programu stu dni w ochronie zdrowia

Sachajko odniósł się też bezpośrednio do przedwyborczych zobowiązań obecnej koalicji. Przypomniał składane przed wyborami deklaracje o szybkiej naprawie sytuacji w szpitalach i przychodniach, które były wtedy jednym z filarów kampanii.„Obiecaliście poprawę ochrony zdrowia w 100 dni, miała być czarodziejska różdżka" – punktował poseł, nawiązując do haseł, którymi obóz rządzący przekonywał do siebie wyborców.


W jego ocenie realne działania rządu znacząco odbiegają od zapewnień, a obiecana poprawa wciąż pozostaje na papierze. Parlamentarzysta zakończył swoje wystąpienie wyjątkowo ostrym akcentem. 


„Minęło 900 dni, różdżki brak, a jest kij bejsbolowy na sygnalistów. Wstydu nie macie, oszukaliście wyborców!" – podsumował, schodząc z mównicy.




Polska - Ukraina: tektoniczna zmiana podejścia

 Ukraina, nawet wypłukana demograficznie i gospodarczo, pozostanie niezależna i samodzielna. I nie potrzebuje naszej mitycznej opieki i troski. A skoro tak, to Polska może w końcu dokonać rzetelnej kwerendy własnych interesów wobec Kijowa. I poszukać środków, za pomocą których można te cele osiągnąć .

Agencja UNIAN, która stanowi część aparatu propagandowego Ukrainy, skomentowała wypowiedź szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza w kwestii zatrzymania Migów, które miały zostać przekazane Kijowowi w zamian za know-how dotyczące technologii dronowych. Z komunikatu dowiadujemy się, że w zasadzie poradzieckie maszyny są Ukrainie niepotrzebne. Choć jeszcze kilka tygodni temu ukraińska prasa piała z zachwytu nad ich możliwościami przy wzmacnianiu obrony powietrznej.

Ukraińska Prawda z kolei skupia się na słowach szefa MON o tzw. integracji Kijowa z Unią Europejską. Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że rozmowy o członkostwie nie będą możliwe, dopóki na agendzie Kijowa pozostanie kult Stepana Bandery. Słowa płynące zarówno ze strony rządu, jak i pałacu prezydenckiego pokazują tektoniczną zmianę w podejściu do Ukrainy.Niezależnie od barw, polskie elity polityczne zamknęły epokę giedroyciowską, w której Kijów był "pacjentem szczególnej troski", na którego wybryki przymykano oko ze względu na interes bezpieczeństwa Polski.

Doktryna Jerzego Giedroycia przyjmowała aksjomat, według którego nie jest możliwe istnienie bezpiecznej i niezależnej Polski bez niezależnej Ukrainy. Dziś wiemy, że niezależna Ukraina pozostanie niezależna i będzie potrafiła sama zabiegać o swoje interesy. Zabiegać bardzo asertywnie.

Ukraina anno domini 2026 potrafi sama się bronić. Umie handlować bezpieczeństwem, oferując swoje usługi Zachodowi w Afryce Subsaharyjskiej, pomagając Turcji w Syrii i państwom Zatoki w obronie przed Iranem.Ukraina, nawet wypłukana demograficznie i gospodarczo, pozostanie niezależna i samodzielna. Jej liczące milion żołnierzy siły zbrojne są w stanie – dysponując wydajnymi technologiami dronowymi – samodzielnie i poprzez fakty dokonane zamrozić konflikt na Donbasie i Zaporożu, budując rozpostartą na szerokość ponad 40 km strefę śmierci w rejonie frontu. Wojsko jest również w stanie uderzać głęboko w Rosji, niszcząc infrastrukturę militarną i petrochemiczną oraz zagrażając ruchowi lotnictwa cywilnego. Siły specjalne i wywiad są w stanie uderzać we flotę cieni na Morzu Śródziemnym, niszczyć gazociągi podmorskie i prowadzić program celowanych zabójstw, a przemysł jest w stanie budować pociski balistyczne i manewrujące.

Narzędzia dla Polski

Takie państwo nie potrzebuje mitycznej opieki i troski. A skoro tak, to Polska może w końcu dokonać rzetelnej kwerendy własnych interesów wobec Ukrainy. I poszukać środków, za pomocą których można te cele osiągnąć.Minister Kosiniak-Kamysz na antenie Polsat News wskazał dwa z nich: eksport techniki wojskowej i lewar integracyjny. Polskie samoloty nie muszą trafić nad Dniepr. Mogą pójść na handel i wesprzeć interesy Zachodu np. w Sudanie w walce sił rządowych ze współpracującym z Rosją generałem Mohamedem Hamdanem Dagalo.To samo dotyczy UE. Co do zasady nie wierzę, że Wołodymyr Zełenski czy jakikolwiek jego następca będzie realnie zainteresowany pełnym członkostwem w Unii. Po co ukraińskim politykom i oligarchom gorset regulacji antykorupcyjnych czy praworządnościowych? Wystarczy dostęp do jednolitego rynku i prowadzone w jego ramach schemy. Czyli realizacja DCFTA (Deep and Comprehensive Free Trade Area), ukraińsko-unijnej umowy o pogłębionej strefie wolnego handlu.A skoro tak, to Polska ma narzędzia, aby takie pogłębianie dostępu do wspólnego rynku co najmniej blokować. Szczególnie w obszarach ważnych dla polskiego biznesu – rolnictwie i usługach. Ale przecież można poszerzyć paletę o sprawy ważne dla naszych regionalnych sojuszników, takich jak Czechy, Słowacja, Rumunia czy Węgry.

Odpowiedź symetryczna i proporcjonalna

Zełenski weaponizuje historię. Stosuje ją jako broń zaczepną. Wynosi na sztandary "bohaterów UPA" odpowiedzialnych za mordowanie Polaków. Równocześnie ruguje polską dyplomację z procesu negocjacyjnego na temat potencjalnego rozejmu, odbywającego się w formacie E3 z udziałem Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. Skoro tak, to mamy papiery, aby odpowiedzieć symetrycznie i proporcjonalnie. Weaponizacja historii daje prawo do użycia regulacji dotyczących diaspory ukraińskiej, która przyjechała do RP po wybuchu wojny. Wyłączanie z E3 pozwala blokować w UE inicjatywy handlowe i gospodarcze, którymi zainteresowane są ukraiński biznes i polityka .Jeśli wicepremier Ukrainy, wykształcony w warszawskiej Krajowej Szkole Administracji Publicznej Taras Kaczka próbuje używać DCFTA przeciwko polskim rolnikom, to rząd i prezydent mają prawo blokować kolejne pieniądze i programy unijnej pomocy w stylu Ukraine Facility.

Ale są też fundusze przedakcesyjne, pompowane np. w takie programy, jak Karpacka Inicjatywa na rzecz Odbudowy Ukrainy. Polska może być tutaj strażnikiem dyscypliny budżetowej. A pochodzący z Zakarpacia wiceszef biura Zełenskiego i równocześnie pułkownik SBU Wiktor Mykyta i firmy skupione wokół niego nie muszą wcale czerpać z tego programu korzyści. W zasadzie dlaczego nie pilnować wszystkich wyciekających z UE pieniędzy przedakcesyjnych? Czy Ukraina jest wolna od korupcji? Czy jest praworządna?Jeśli wicepremier Ukrainy, wykształcony w warszawskiej Krajowej Szkole Administracji Publicznej Taras Kaczka próbuje używać DCFTA przeciwko polskim rolnikom, to rząd i prezydent mają prawo blokować kolejne pieniądze i programy unijnej pomocy w stylu Ukraine Facility.

Ale są też fundusze przedakcesyjne, pompowane np. w takie programy, jak Karpacka Inicjatywa na rzecz Odbudowy Ukrainy. Polska może być tutaj strażnikiem dyscypliny budżetowej. A pochodzący z Zakarpacia wiceszef biura Zełenskiego i równocześnie pułkownik SBU Wiktor Mykyta i firmy skupione wokół niego nie muszą wcale czerpać z tego programu korzyści. W zasadzie dlaczego nie pilnować wszystkich wyciekających z UE pieniędzy przedakcesyjnych? Czy Ukraina jest wolna od korupcji? Czy jest praworządna?Jeśli wicepremier Ukrainy, wykształcony w warszawskiej Krajowej Szkole Administracji Publicznej Taras Kaczka próbuje używać DCFTA przeciwko polskim rolnikom, to rząd i prezydent mają prawo blokować kolejne pieniądze i programy unijnej pomocy w stylu Ukraine Facility.

Ale są też fundusze przedakcesyjne, pompowane np. w takie programy, jak Karpacka Inicjatywa na rzecz Odbudowy Ukrainy. Polska może być tutaj strażnikiem dyscypliny budżetowej. A pochodzący z Zakarpacia wiceszef biura Zełenskiego i równocześnie pułkownik SBU Wiktor Mykyta i firmy skupione wokół niego nie muszą wcale czerpać z tego programu korzyści. W zasadzie dlaczego nie pilnować wszystkich wyciekających z UE pieniędzy przedakcesyjnych? Czy Ukraina jest wolna od korupcji? Czy jest praworządna?Za takie podejście Ukraińcy się nie obrażą. Bo są do bólu cyniczni i praktyczni. Z jednej strony są w stanie używać historii przeciwko Polsce, a z drugiej sprowadzać na budowę słynnego już banderowsko-melnykowskiego Panteonu granit od firmy, która od lat handluje na Krymie wódką i płaci podatki do budżetu Władimira Putina. Jeśli ukraińskim, wzmożonym patriotycznie władzom nie sprawia dyskomfortu fakt, że pochodzący z Dniepru Wadym Jermołajew, od którego kupowały budulec, został w 2024 r. objęty sankcjami przez samego Zełenskiego, to i nie obrażą się za racjonalną odpowiedź na swoją niemądrą politykę wobec sąsiada.

Wraz z nadaniem patronatu "bohaterów UPA" jednostce ukraińskich sił specjalnych skończyła się epoka specjalnych relacji z Ukrainą.

Polska nie zawiodła ani podczas pomarańczowej rewolucji w 2004 r., ani na Majdanie w 2014 r., ani podczas wojny z separatyzmem po 2014 r. i na pełną skalę po 2022 r. W odpowiedzi została przez ekipę z Kijowa przeczołgana.

Umowny Grucha (odsyłam w tym miejscu do filmu "Chłopaki nie płaczą"), którym w tym układzie jest Polska, ma jednak prawo być ślamazarny i nosić sweterek z wydzierganym owocem nawiązującym do przezwiska. I finalnie wypowiedzieć do umownego Jarka Psikuty sakramentalne: "tego akurat dla ciebie nie mogę zrobić", a następnie pozostawić go z dziwnie wygoloną głową. A jak mawiają niektórzy – nie tylko głową.

 


49-latka ugodziła męża nożem. Miała niemal 4 promile

 

Zakrapiany alkoholem sobotni wieczór zakończył się dla pewnego małżeństwa z powiatu chełmskiego dramatem. W trakcie domowej awantury 49-letnia kobieta chwyciła nóż i raniła męża w klatkę piersiową. Usłyszała już zarzut usiłowania zabójstwa, za który grozi jej nawet dożywocie.Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem, 27 czerwca, w jednej z miejscowości w powiecie chełmskim. Małżonkowie wspólnie pili alkohol, aż w pewnym momencie między nimi wywiązała się gwałtowna kłótnia. Konflikt szybko wymknął się spod kontroli. 49-latka sięgnęła po nóż i zadała 53-letniemu mężowi cios w klatkę piersiową.


Przerażona tym, co zrobiła, kobieta natychmiast pobiegła po pomoc do sąsiadów, a ci wezwali służby ratunkowe. Na miejsce jako pierwsi dotarli policjanci z Komisariatu Policji w Żmudzi. Potwierdzili zgłoszenie i zabezpieczyli miejsce zdarzenia.Przebieg zdarzenia i pierwsze ustalenia śledczych przybliżyła rzeczniczka chełmskiej komendy.


„Z ustaleń policjantów wynikało, że w momencie zdarzenia 49-letnia kobieta spożywała wraz z mężem alkohol. Gdy w pewnej chwili doszło między nimi do awantury, nożem zraniła go w klatkę piersiową. Następnie powiadomiła o tym sąsiadów" – przekazała nadkom. Ewa Czyż z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.Policja przekazała również informacje o stanie zdrowia rannego mężczyzny. 


„Pokrzywdzony z obrażeniami ciała trafił pod opiekę lekarzy. W tej chwili jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo" – dodała rzeczniczka.


Funkcjonariusze od razu zatrzymali 49-latkę. Badanie trzeźwości wykazało, że w chwili zdarzenia miała w organizmie aż 3,8 promila alkoholu. Kobieta trafiła prosto do policyjnego aresztu.Gdy kobieta wytrzeźwiała, trafiła do prokuratury na przesłuchanie. Na podstawie zebranego materiału dowodowego prokurator przedstawił jej zarzut usiłowania zabójstwa, do którego 49-latka musiała się ustosunkować.Ze względu na ciężki charakter czynu oraz surową karę grożącą podejrzanej śledczy wystąpili do sądu z wnioskiem o zastosowanie izolacyjnego środka zapobiegawczego. Sąd przychylił się do tego wniosku i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu kobiety na okres trzech miesięcy. 


Śledztwo nadal toczy się pod nadzorem prokuratury, a funkcjonariusze wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia. Za usiłowanie zabójstwa kobiecie grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.