2026/06/25

Zepchnął go wielokrotnie ze schodów. Zwierzę nie przeżyło. Sąd zdecydował

 Wielokrotnie zepchnął go ze schodów. Schorowane i starsze zwierzę było bezbronne wobec okrucieństwa, jakie zafundował mu właściciel. Nynek, bo tak się wabił, nie przeżył tego. W łódzkim sądzie Jacek P. usłyszał wyrok dotyczący znęcania się nad psem.

Nie pytał o los Nynka. Nie wyraził skruchy. Jacek P. odpowiadał za znęcania się nad własnym psem. W procesie apelacyjnym przed Sądem Okręgowym w Łodzi zapadł wyrok w tej sprawie.W pierwszej instancji Jacka P., wyrokiem Sądu Rejonowego we Zgierzu, skazano na 10 miesięcy ograniczenia wolności w postaci 20 godzin prac społecznych miesięcznie. Przeciwko temu wyroki apelację złożył oskarżyciel posiłkowy – Stowarzyszenie Zwierz SOS z Aleksandrowa Łódzkiego.

Domagamy się sprawiedliwości i zmiany rażąco łagodnego wyroku na karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Jako strona społeczna domagamy się tylko jednego: bezwzględnej kary pozbawienia wolności dla oprawcy oraz maksymalnego, zakazu posiadania wszelkich zwierząt

– podkreśliło stowarzyszenie.Sąd Okręgowy w Łodzi zmienił kwalifikację czynu i uznał zachowanie oskarżonego za działanie ze szczególnym okrucieństwem. Sprawcę skazano na pół roku bezwzględnego więzienia ze względu na to, że był niekarany."Dobra wiadomość – udało się zmienić karę na surowszą – 10 miesięcy ograniczenia wolności po 20 godzin prac społecznych na bezwzględne więzienie. Zła – niestety tylko na pół roku" – przekazała adwokat Katarzyna Topczewska, która reprezentowała Stowarzyszenie SOS Zwierz.Lepsze to niż grabienie liści, ale zadowolona nie jestem. Tutaj był poważny skutek – śmiertelny dla ofiary. Ofiary, która była zdana tylko na swojego oprawcę. I ten wyrok pokazuje jak wiele jeszcze musi zmienić się w podejściu sędziów do tego rodzaju spraw

– podkreśliła mecenas.

Aleksandrów Łódzki. Znęcał się nad własnym psem. Wielokrotnie zepchnął go ze schodów

Starszy, schorowany i bezbronny. Nynek ważył 8 kg. Nie chodził, bo miał sparaliżowane łapy. Prawie nie widział. Nie był leczony.Jego okrutny właściciel spychał go ze schodów, kiedy pies nie był w stanie na nie wejść. Kilkanaście razy. Aż sąsiedzi zaalarmowani piskiem katowanego psa zawiadomili policję

– wskazała adwokat Katarzyna Topczewska.

Pies przez dwa miesiące walczył o życie. Nie udało się.

(Źródło: Fakt.pl)

 


 


Taplanie się w aferze do wyborów"? Koalicjanci tracą cierpliwość i domagają się głów

 W koalicji rośnie presja na Donalda Tuska, by wskutek afery w Szpitalu Południowym poleciały pierwsze polityczne głowy. W pierwszej kolejności pada nazwisko minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, choć nie tylko. Podstawowy zarzut jest taki, że minister – póki co – wykazuje niewielką aktywność w wyjaśnianiu afery i proponowaniu głębszych reform.

W koalicji panują minorowe nastroje. Powodem jest rozwijająca się afera zdrowotna, związana z sytuacją w Szpitalu Południowym w Warszawie, co opisał Portal Zero. Początkowo chodziło o polityków KO, którzy mieli załatwiać sobie zabiegi poza kolejnością i korzystać z "saloniku VIP". Wczoraj jednak były ordynator szpitala i chirurg Emil Jędrzejewski w wywiadzie dla Portalu Zero wyszedł z dużo dalej idącymi zarzutami, które sprowadzały się do tego, że w Szpitalu Południowym dochodziło do nieprawidłowości skutkujących śmiercią pacjentów czy wykonywaniem tomografii osobie już zmarłej.

W sprawie toczy się śledztwo prokuratury, doktor Jędrzejewski jest w środę przesłuchiwany, a równolegle toczą się dyskusje o charakterze politycznym.

– Pytanie, co z tych jego rewelacji się jeszcze potwierdzi. Bo jeśli w szpitalu dochodziło do tak strasznych rzeczy, to dlaczego nie zgłosił tego odpowiednim organom? Podobnie jeśli chodzi o "salonik VIP". Trudno tłumaczyć, skoro brakuje nazwisk – komentuje rozmówca z KO. To samo słyszymy w Lewicy.

– Facet o tym wiedział i nie zwrócił się do prokuratury? Trzeba do tego podchodzić ostrożnie, zobaczyć, czy i co się potwierdzi – mówi nasz rozmówca. W środę na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Waldemar Żurek stwierdził, że doktor Jędrzejewski już w lipcu 2025 r. miał być poproszony przez władze szpitala o szczegóły potencjalnych nieprawidłowości, ale odpowiedzi nie było.Dodatkową frustracją dla naszych rozmówców z koalicji jest to, że nie ma za bardzo kim tłumaczyć różnych aspektów aktualnej afery. – Chętnie byśmy to zrobili, ale przecież resort zdrowia, decyzją premiera, odpolityczniono i nie mamy tam swoich ludzi, którzy mogliby wyjść przed kamery. Mamy posłów związanych z obszarem zdrowia, ale oni nie są na tyle biegli i medialnie obyci, by to ogarnąć – przyznaje nasz rozmówca z KO.Premier Donald Tusk z jednej strony mówi, że jeśli chodzi o wyciąganie wniosków nie będzie litości, ale przestrzega też przed pochopnym wyciąganiem wniosków na podstawie jednej audycji.

Koalicjanci o szpitalu

Pojawiają się oczekiwania, że przyszła już pora na twarde rozliczenia polityczne. W tym kontekście wskazywane są już konkretne nazwiska. – Marcin Kierwiński jest za silny, by kierownik (premier – red.) go zdymisjonował. Ale minister zdrowia stała się memem, ona jest w pierwszej kolejności do dymisji – mówi polityk ludowców. Podobne głosy słychać ze strony Lewicy.

Jeśli premiera nie zawiódł instynkt, to powinien ją politycznie zabić. Bo albo będzie szybkie cięcie, pewnie połączone z reformą, albo będziemy się w tej sprawie taplać do przyszłorocznych wyborów – zauważa poseł Lewicy.

Generalnie partie koalicyjne traktują resort zdrowia z dużym dystansem, odkąd nastąpiła tam wymiana kierownictwa i partie straciły swoich przedstawicieli w kierownictwie resortu. Choć z drugiej strony są ostrożne głosy, by poczekać na wyjaśnienie oskarżeń doktora Jędrzejewskiego. Są też opinie, by poczekać na jakiś ruch resortu w postaci pakietu ustaw reformujących ochronę zdrowia i regulujących pensje lekarzy. Tyle że na razie takich propozycji nie ma, a cierpliwość koalicjantów się kończy.Za to dosyć zgodnie wszyscy punktują nieobecność minister zdrowia od początku kryzysu w sprawie Szpitala Południowego. Ze strony KO słychać wręcz, że szefowa resortu po zeszłotygodniowym posiedzeniu Sejmu miała się udać na urlop, na którym ma pozostać do końca miesiąca.

Ale resort dementuje te pogłoski.

– Minister zdrowia wykonuje swoje obowiązki i podejmuje decyzje w zakresie chociażby kontroli w szpitalach warszawskich. Dementuję, że przebywa na urlopie. Dzisiaj sprawy komentowała wiceminister Kęcka ze względu na obecność podczas Zespołu Trójstronnego. Jeszcze dziś kolejne komentarze w tej sprawie – słyszymy od rzeczniczki resortu Anny Choszcz-Sendrowskiej.Sam resort poinformował na profilu na platformie X:
"Minister Zdrowia zlecił Wojewodzie Mazowieckiemu oraz Konsultantowi Krajowemu w dziedzinie Medycyny Ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR Warszawskiego Szpitala Południowego sp. z o.o. i SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego sp. z o.o."

Resort już wcześniej replikował, że minister jest obecna w całej sprawie, ale politycy chcą więcej. – Sobierańska-Grenda to ta od zdrowia? – ironizuje jeden z polityków Lewicy. Zdaniem naszych rozmówców szefowa resortu zdrowia powinna wykazać w tej sprawie inicjatywę i reagować zarówno w sprawie propozycji zmian, jak i doniesień dotyczących Szpitala Południowego. – Resort nie jest właścicielem szpitala, ale minister pełni nadzór nad szpitalami i może to robić za pośrednictwem NFZ – zauważa polityk Lewicy.

MZ czy NFZ ?

Dlatego ostrze rozliczeń, zdaniem naszych rozmówców, może też sięgnąć kierownictwa NFZ. Tak interpretowane są wtorkowe słowa premiera, że szykuje się do "poważnej rozmowy" z szefostwem Funduszu, bo "wyklucza myślenie, że NFZ, odpowiedzialny za płacenie pieniędzy placówkom, był tak długo zupełnie bezradny".

– NFZ, jak chce, to potrafi skontrolować sytuację w szpitalach czy kwestie wynagrodzeń lekarzy, ma do tego narzędzia – kwituje rozmówca z koalicji. Kolejny dodaje, że ewenementem sytuacji w systemie ochrony zdrowia jest to, że on źle funkcjonuje, choć nie przez brak pieniędzy. – W tym systemie jest tyle błędów, że ile byśmy do niego nie włożyli, to kasa i tak jest przepalana – przekonuje rozmówca z obozu rządzącego.

Jak pisaliśmy w WP, 11 czerwca szef NFZ Filip Nowak przestał przewodniczyć Radzie ds. Taryfikacji. To ciało opiniodawczo-doradcze działające przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), która dokonuje wyceny świadczeń medycznych. Wtedy część naszych rozmówców interpretowała, że to tylko korekta polityki dotyczącej świadczeń, z uwagi na to, że szef NFZ – jak przedstawiciel płatnika – jest zainteresowany jak najniższą wyceną i to może rodzić konflikt interesów.Politycy KO zarysowują też wyraźną "linię demarkacyjną", wskazując, że bardziej za funkcjonowanie szpitala odpowiedzialny jest warszawski samorząd niż regionalne czy centralne władze KO. Dlatego najczęściej w tym kontekście spekuluje się o politycznych rozliczeniach np. na szczeblu wiceprezydentów miasta (za obszar zdrowia odpowiada wiceprezydent Renata Kaznowska). Ale część rozmówców bierze władze stolicy w obronę.

– Organ prowadzący odpowiada za budynki i dyrektora czy prezesa placówki, a za świadczenia i procedury odpowiadają wojewoda i NFZ. Jako organ prowadzący nie mamy prawa przeglądać dokumentacji medycznej, to tajemnica szczególnie chroniona, do której wybiórczy dostęp ma NFZ, Rzecznik Praw Pacjenta czy prokurator – podkreśla rozmówca zbliżony do stołecznego ratusza.

Wskazuje też, że władze miasta przestrzegały już poprzedni rząd, że ciągłe dosypywanie pieniędzy do ochrony zdrowia wygeneruje wypaczenia. – Kaznowska jeszcze premierowi Morawieckiemu mówiła, że jak damy kolejne pieniądze na zdrowie, to ich już nigdy nie odbierzemy – przekonuje rozmówca.Polityk KO twierdzi, że wiele o tym, jaki jest klimat wokół władz stolicy, powie czwartkowa sesja absolutoryjna rady miasta. To na niej ma być przedstawiona informacja Prezydenta m.st. Warszawy o wynikach kontroli w Warszawskim Szpitalu Południowym czy na temat sposobu rozliczania godzin pracy lekarzy zatrudnionych w szpitalach, dla których organem prowadzącym jest miasto.

Opozycja już przygotowała projekt uchwały rady wzywającej Renatę Kaznowską do dymisji. – Pytanie jednak, jak zachowa się taka Lewica, która w radzie jest de facto w opozycji do KO, która ma bezpieczną większość – zastanawia się polityk KO. Na razie warszawska Lewica zdecydowała, że nie poprze uchwały w sprawie absolutorium dla Rafała Trzaskowskiego.

 


 


BRAK EMPATII

 Ma być nawet 40°C w cieniu.

W mediach usłyszymy, żeby nie zostawiać psa w samochodzie. Zobaczymy apele, by wystawiać wodę dla kotów i pomagać Zwierzętom przetrwać upały.
I bardzo dobrze. Tak właśnie powinno być.
Ale w tym samym czasie drogami będą jechały ciężarówki pełne Świń.
Stłoczone jedna przy drugiej. Bez możliwości ucieczki. Przez wiele godzin w rozgrzanych naczepach.
Z ograniczonym dostępem do wody lub całkowicie bez niej. Przerażone, wyczerpane i jadące tylko w jednym kierunku... do ubojni.
Chronimy psy i koty. A obok nas każdego dnia rozgrywa się tragedia milionów innych Zwierząt, o których tak rzadko się mówi.
Świnia odczuwa pragnienie tak samo jak pies. Dusi się od gorąca tak samo jak kot. Boi się śmierci tak samo jak każde inne Zwierzę.
To, że człowiek nazwał Ją "hodowlaną", nie sprawiło, że przestała czuć.
Tragedią jest to, że uznaliśmy go za coś normalnego.
Empatia nie powinna kończyć się na jednym gatunku.
Bo cierpienie zawsze jest cierpieniem. Nieważne, czy dotyczy psa, kota czy Świni.
Stop transportom śmierci!
Stop hodowli!

Stop cierpieniu Zwierząt!