2026/06/08

 W Odrze jest malo tlenu, gady szukaja tlenu na drzewach

😎

Ballada o Rafałku

 Ballada o Rafałku

Rafałek Rafałek
Siano z butów
szwabski wałek.
Na sianie Gośki bzykanie
marychy dobre jaranie
O Mój Ty Stołeczny Panie.
Memem i solą
Powitali mieszkańcy Stolicy
kolejną dostawę
Z niemiec.
Najpierw drzewa,
a po drzewach
siano z butów
wiatr rozwiewa.
I zlatują się ćwoki
ludzie z innej epoki
bronić swego idola
No bo gdzie on i rola
On się pracy nie boi
Nigdy od niej nie stroni
A jak ktoś powie prawdę
Tłum go zaraz przegoni.
Wybraliście Dupiarza
To go teraz obrońcie
bo to rzadko się zdarza
By na tron wlazło prącie.
Czuwaj!

 


Akcja służb w Pruszkowie. Niepokojące odkrycie w reklamówce

 

Wieczorem 7 czerwca w Pruszkowie doszło do poważnej interwencji służb po odnalezieniu przedmiotu przypominającego pocisk artyleryjski. Znalezisko znajdowało się w reklamówce i zostało zauważone przez osoby w kryzysie bezdomności. Na miejsce skierowano straż miejską, policję, straż pożarną, pogotowie ratunkowe oraz specjalistyczny oddział saperski.Do niebezpiecznego odkrycia doszło w niedzielny wieczór, 7 czerwca, na ulicy Ołówkowej w Pruszkowie. Według informacji przekazanych przez portal Miejski Reporter i eska.pl, osoby w kryzysie bezdomności natrafiły na reklamówkę, w której znajdował się przedmiot przypominający pocisk artyleryjski. Widok wzbudził poważne obawy, dlatego świadkowie niezwłocznie poinformowali odpowiednie służby.


Jako pierwsza na miejsce dotarła Straż Miejska w Pruszkowie. Po wstępnej ocenie funkcjonariusze uznali, że znalezisko może stanowić realne zagrożenie. W związku z tym podjęto decyzję o natychmiastowym odizolowaniu terenu i wyznaczeniu strefy bezpieczeństwa. Fragment ulicy został zamknięty, a mieszkańcy oraz przypadkowi przechodnie nie mogli zbliżać się do miejsca odnalezienia podejrzanego przedmiotu. Działania miały charakter prewencyjny i były zgodne z procedurami stosowanymi w sytuacjach, gdy istnieje podejrzenie odnalezienia niewybuchu lub niewypału.


W kolejnych minutach do działań włączyły się następne służby. Na miejscu pojawili się policjanci, strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w okolicy była też w gotowości karetka pogotowia. Karetka pozostawała w gotowości na wypadek, gdyby sytuacja wymagała natychmiastowej pomocy medycznej. W tym czasie funkcjonariusze pilnowali zabezpieczonego obszaru i dbali o to, by nikt nie naruszył wyznaczonej strefy bezpieczeństwa. Władze nie mogły wykluczyć, że odnaleziony przedmiot jest niebezpieczny, dlatego zdecydowano o uruchomieniu specjalistycznych procedur związanych z materiałami wybuchowymi.Ze względu na charakter znaleziska podjęto decyzję o wezwaniu specjalistów zajmujących się materiałami wybuchowymi. Do Pruszkowa skierowano funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji z Warszawy, którzy posiadają doświadczenie w zabezpieczaniu i neutralizowaniu podejrzanych przedmiotów mogących stanowić zagrożenie dla ludzi oraz infrastruktury.


Po przybyciu na miejsce saperzy rozpoczęli szczegółowe oględziny. Ich zadaniem było ustalenie, czy znaleziony obiekt rzeczywiście jest pociskiem artyleryjskim, a także ocena stopnia potencjalnego zagrożenia. W takich przypadkach każda czynność wykonywana jest zgodnie z rygorystycznymi procedurami bezpieczeństwa. Eksperci muszą mieć pewność, że podejmowane działania nie doprowadzą do przypadkowej detonacji lub innego niebezpiecznego zdarzenia.

Przez cały czas trwania operacji obowiązywały ograniczenia w dostępie do ulicy Ołówkowej. Funkcjonariusze różnych służb współpracowali ze sobą, koordynując kolejne etapy działań. Policjanci odpowiadali za zabezpieczenie miejsca zdarzenia i kierowanie ruchem, strażacy wspierali działania logistyczne, a ratownicy medyczni pozostawali w gotowości.Akcja prowadzona przy ulicy Ołówkowej trwała kilka godzin. W tym czasie służby utrzymywały zamkniętą strefę bezpieczeństwa i monitorowały sytuację do momentu zakończenia wszystkich niezbędnych czynności. Dla mieszkańców oraz kierowców oznaczało to czasowe utrudnienia i ograniczony dostęp do części okolicy, jednak priorytetem pozostawało zapewnienie bezpieczeństwa.Po przeprowadzeniu szczegółowych oględzin saperzy zabezpieczyli podejrzany przedmiot i zabrali go z miejsca zdarzenia. Dzięki temu możliwe było zakończenie operacji bez wystąpienia niebezpiecznych incydentów. Według informacji przekazanych przez lokalne media działania służb zakończyły się po godzinie 23. Dopiero wtedy przywrócono normalne funkcjonowanie ulicy i zniesiono wcześniej wprowadzone ograniczenia.


Dzięki szybkiej reakcji świadków oraz sprawnej współpracy straży miejskiej, policji, straży pożarnej, ratowników medycznych i saperów udało się bezpiecznie zakończyć działania oraz wyeliminować potencjalne zagrożenie dla mieszkańców Pruszkowa.




 


Dramat w Kołobrzegu. Drzewo spadło na ludzi. "Aż się ziemia zatrzęsła"

 Groźny incydent w Kołobrzegu (woj. zachodniopomorskie). W samym centrum miasta na dwie idące chodnikiem osoby spadło stare drzewo. — Usłyszałem głośny huk, aż się ziemia zatrzęsła — mówi "Faktowi" świadek zdarzenia. Na miejscu cały czas trwa akcja ratunkowa. Lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

 Chodnikiem na ul. Łopuskiego szły dwie osoby — kobieta pchała mężczyznę na wózku inwalidzkim. Tu w pobliżu, dosłownie 150–200 metrów dalej, jest szpital. Wtedy przewróciło się na nich duże drzewo. To była lipa, całkowicie spróchniała — relacjonuje reporter "Faktu".

Na miejscu od razu zjawiły się służby ratunkowe — dwa zastępy straży pożarnej, dwie załogi ratownictwa medycznego, policjanci, lądował nawet śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dwie osoby poszkodowane są cały czas opatrywane. Na miejscu trwa akcja służb. Drzewo spadło też na zaparkowany samochód. Droga została zamknięta dla ruchu — mówi nasz dziennikarz. Jak dodaje, drzewo przewróciło się, mimo że w Kołobrzegu nie ma dzisiaj wiatru.

"Usłyszałem głośny huk"

Pan Maciej, pracownik jednego z pobliskich biur, był jedną z pierwszych osób, które zjawiły się na miejscu tragedii.— Siedziałem w biurze, pracowałem, gdy usłyszałem głośny huk, aż się ziemia zatrzęsła. Przyszliśmy na miejsce, żeby zobaczyć, co się stało. Na początku myśleliśmy, że po prostu jakaś paleta z transportu spadła, ale okazało się coś zupełnie innego. Próbowaliśmy wyciągnąć spod drzewa osoby poszkodowane, ale było to niemożliwe. W przypadku pana gałąź była tak ciężka, tak przygniotła tę osobę, że nie było możliwości tego ruszenia — opowiada w rozmowie z "Faktem".

Jak dodaje, dopiero straż pożarna zdołała wyciągnąć poszkodowanego spod konaru. Jak twierdzi nasz rozmówca, poszkodowane osoby odniosły poważne obrażenia.

— Szczególnie kobieta została mocno poszkodowana, przyjęła spory ciężar, na nią spadł ten główny pień. Jak tam dotarliśmy, żeby pomóc, to cały czas słyszeliśmy, jak w tym drzewie wszystko jeszcze pracuje, pęka. Strach był tam przebywać, ale mimo wszystko chcieliśmy pomóc — relacjonuje pan Macie

Dominik F. miał zamordować 16-letnią Gabrielę. To, co powiedział policjantom, przesądza sprawę

 Oskarżony o zamordowanie 16-letniej Gabrieli Dominik F. przyznał się podczas przesłuchania do popełnienia czynu — ustalił "Fakt" w rozmowie z prok. Marcinem Kozakiem z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Do zbrodni miało dojść w nocy z 2 na 3 czerwca w Białej Podlaskiej na Lubelszczyźnie.— 19-letni Dominik F. przyznał się do zarzucanego mu czynu. Chłopakowi grozi tym samym kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Po południu sąd podczas posiedzenia ma podjąć decyzję o tymczasowym aresztowaniu 19-latka. Decyzja zapadnie najpewniej po godz. 15 — informuje w rozmowie z "Faktem" prok. Kozak.Służby następnie skierują mężczyznę na badania psychiatryczne. Wtedy biegli ocenią, czy 19-latek był poczytalny podczas dokonywania morderstwa na młodej Gabrieli.Do straszliwej zbrodni doszło najprawdopodobniej w nocy z 2 na 3 czerwca 2026 r. Rodzina 16-latki od kilku dni nie miała z nią kontaktu i zgłosiła jej zaginięcie. To właśnie działania podjęte poNa ciele ofiary stwierdzono rany kłute, a śledczy podejrzewają, że narzędziem zbrodni był nóż. Prokuratura podkreśla, że sekcja zwłok zaplanowana na poniedziałek rano w Lublinie ma pomóc w precyzyjnym ustaleniu przyczyny śmierci i dokładnego przebiegu wydarzeń. zgłoszeniu doprowadziły do odnalezienia ciała nastolatki w domu przy ul. Polnej.Na ciele ofiary stwierdzono rany kłute, a śledczy podejrzewają, że narzędziem zbrodni był nóż. Prokuratura podkreśla, że sekcja zwłok zaplanowana na poniedziałek rano w Lublinie ma pomóc w precyzyjnym ustaleniu przyczyny śmierci i dokładnego przebiegu wydarzeń.Z ustaleń śledczych wynika, że ofiarę i podejrzanego łączyła relacja romantyczna. Mieszkanie, w którym znaleziono ciało dziewczyny, nie należało do zatrzymanego, ale — jak podała prokuratura — to właśnie tam przebywał.

Oficjalnie potwierdzono, że mężczyzna został zatrzymany w nocy z piątku na sobotę na terenie powiatu radzyńskiego. W niedzielę usłyszał zarzut zabójstwa.