FOCH
2026/06/29
Siedmiolatek zmarł, ważąc 116 kilogramów – rodzice oskarżeni o morderstwo
Stany Zjednoczone są wstrząśnięte. Siedmioletni Casper O. zmarł w listopadzie 2025 r. z powodu niewydolności serca. Dziecko zmagające się z otyłością ważyło 116 kilogramów i żyło w skrajnie zaniedbanych warunkach w zupełnie zrujnowanym domu.
116 kilogramów przy 1,28 metra wzrostu
Prokurator wstrząśnięty
Polska "podstawi nogę" Ukrainie? "To nie byłaby standardowa sytuacja"
Konflikt z Polską może utrudnić Ukrainie drogę do UE — ostrzegł niemiecki "FAZ". Tomasz Bielecki, analityk zespołu badawczego "Polityki Insight", w rozmowie z "Faktem" wskazuje, że chociaż blokowanie kolejnych rozdziałów rozmów jest możliwe, "to nie byłaby standardowa sytuacja". — Zgoda na akcesję lub jej brak nie jest doraźną sprawą — wyjaśnia. Podkreśla znaczenie związanego z tym "rachunku".
— Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować — powiedział Wołodymyr Zełenski nieco ponad tydzień po tym, jak Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego w związku z nadaniem ukraińskiej jednostce imienia "Bohaterów UPA".W ocenie niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" polsko-ukraiński konflikt o historię może "trwale obciążyć całokształt relacji między Ukrainą a Unią Europejską". Jak ocenił w programie "Onet Rano" Andrzej Szejna, "w tych negocjacjach akcesyjnych mamy bardzo mocną kartę przetargową, bo na członkostwo Ukrainy w UE musimy się zgodzić". Przy zamykaniu konkretnych rozdziałów będziemy dbać o interes Polski. On jest zdefiniowany w kilku punktach: pierwszym jest zadośćuczynienie pamięci historycznej i ofiar Wołynia — mówił poseł Lewicy. O to, czy w przypadku braku porozumienia i eskalacji napięć Polska może stanąć na drodze Ukrainy do UE, "Fakt" zapytał Tomasza Bieleckiego, analityka ds. europejskich i korespondenta "Polityki Insight" w Brukseli. Finalne decyzje o zgodzie państw członkowskich na akcesję Ukrainy do UE to kwestia — jak teraz się wydaje — co najmniej 10 lat. Oczywiście każdy kraj może próbować blokować otwieranie kolejnych rozdziałów negocjacyjnych, ale zgoda na akcesję lub jej brak to nie jest doraźna sprawa. Kraje UE w tym roku odrzuciły pomysł przyspieszonej, skróconej ścieżki, więc mówimy najprawdopodobniej o połowie lat 30. — zaznaczył na wstępie.Polska a Ukraina w UE. "Myślę, że zrobimy rachunek i to przeważy"
— Spory historyczne, o nazwy języków, krajów, które na zewnątrz mało kto rozumie, są utrudnieniem w rozmowach akcesyjnych. Jeśli taka będzie decyzja Polski, to będzie to blokować rozmowy — ocenił. Podkreślił jednak, że "nie jest tak, że wszystkie kraje, które należą do UE, mają rozliczone wzajemne historie i winy, więc to nie byłaby standardowa sytuacja". — To na pewno pogorszyłoby atmosferę — dodał.
— Natomiast myślę, że jeśli napięcia trochę ustaną, zrobimy rachunek, obliczymy cenę akcesji i braku akcesji z polskiego punktu widzenia, z perspektywy interesu bezpieczeństwa krajów Europy i to przeważy
— stwierdził Bielecki.Rozmówca "Faktu" podkreślił, że "na razie nie przełożyło się to na polskie decyzje co do rozmów w pierwszym z sześciu klastrów dotyczącym praw podstawowych, wartości demokratycznych, funkcjonowania państwa prawa i w czerwcu wydano jednomyślną zgodę na ich rozpoczęcie".
— Możliwe, że w następnych tygodniach Ukraina podejmie próby rozpoczęcia negocjacji w kolejnych klastrach. Polskie wątpliwości są tutaj bardziej gospodarcze, chodzi o rolnictwo, transport, szczegółowe opisanie oczekiwań wobec Kijowa — wskazał.
— Pełne rozmowy akcesyjne wymagają kilkudziesięciu głosowań jednomyślnych, więc można "podstawiać nogę" i dawać wyraz niezadowoleniu. Słyszeliśmy różne zapowiedzi polskiej opozycji, natomiast finalne rozstrzygnięcie co do akcesji nie zapadnie ani w tym, ani nawet w przyszłym cyklu wyborczym — podsumował Bielecki.
Nawrocki pojedzie spotkać się z Zełenskim? Jest odpowiedź
Jeśli będzie taka sytuacja, że interes Polski będzie tego wymagał, to myślę, że nie ma problemu, ale dzisiaj nie ma takiej atmosfery - stwierdził w programie "Tłit" minister w Kancelarii Prezydenta RP Karol Rabenda, pytany o ewentualne spotkanie w Ukrainie Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim.Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Karol Rabenda był w poniedziałkowym programie "Tłit" pytany o to, czy jest jakaś szansa na nawiązanie bezpośredniego kontaktu między prezydentem Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim. Prowadzący Tomasz Żółciak przypomniał, że Andrzej Duda na początku pełnoskalowej wojny był w Ukrainie.Jeśli chodzi o sytuację z początku wojny, to ja przypomnę, że Polska była jedynym krajem, który wtedy chciał pomagać Ukrainie. Prawda jest taka, że gdyby nie pomoc Polski, to pan Zełenski prawdopodobnie dzisiaj by albo nie żył, albo był w rosyjskim więzieniu, albo by gdzieś zarządzał Ukrainą na emigracji - oświadczył na to Rabenda.
Dopytywany wprost, czy jest możliwość, żeby Nawrocki pojechał do Ukrainy z wizytą, odparł: - Jeśli będzie taka sytuacja, że interes Polski będzie tego wymagał, to myślę, że nie ma problemu, ale dzisiaj nie ma takiej atmosfery.Na pytanie o to, "kiedy interes Polski nie wymaga polepszenia stosunków między Warszawą a Kijowem", stwierdził:
- To pan by chciał, żebyśmy my płaszczyli się przed Ukrainą? Ukraina będzie robiła, co chce, tylko dlatego, że my chcemy polepszyć relacje między krajami? - oznajmił, dodając, że żeby je polepszyć, obie strony muszą chcieć rozmów. - Jeśli mamy takie nieprzyjemne dla nas, dla Polaków, akty ze strony ukraińskiej, to ciężko wymagać, żeby strona polska teraz złagodziła swoje podejście, które i tak było łagodne, zwłaszcza w tych kwestiach historycznych - kontynuował.Dalej stwierdził, że strona ukraińska robi "głupie rzeczy nie tylko w stosunku do Polaków". - To, co robi prezydent Zełenski, osłabia pozycję Ukrainy na arenie międzynarodowej. To nie jest jakaś opinia, to są fakty - oświadczył i mówił dalej:Jeśli się konfliktuje z najbliższym państwem, które jest najbliżej, które jest w zasadzie zapleczem logistycznym i wybiera do tego takie sposoby, a nie inne, jeśli uważa, że tej pomocy już nie potrzebuje w sytuacji, gdzie relacje ze Stanami Zjednoczonymi Ukrainy też nie są najlepsze, cierpliwość społeczeństw Europy Zachodniej do pomagania Ukrainie też się w pewnym sensie kończy, bo ta wojna trwa długo, gospodarki europejskie zmagają się ze swoimi problemami, to dzisiaj eskalowanie i szukanie problemów z Polską, no to jest coś po prostu głupiego - zakończył.