2026/09/21

 




 


„Fallus-Putin” w Szczecinie. Rzeźba jeździ na przyczepce samochodowej

 

Ulicami Szczecina jeździ nietypowa instalacja – wielki fallus z twarzą Władimira Putina, ubrany w wojskowy hełm z symbolem „Z”. Rzeźba, która przewożona jest na przyczepie, szybko przyciągnęła uwagę przechodniów robiących sobie z nią zdjęcia.

Instalacja pojawiła się w mieście w związku z rocznicą ataku Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 roku. Za jej sprowadzenie do Szczecina odpowiadają aktywiści ze stowarzyszenia Lambda Szczecin oraz inicjatywy RE:AKCJA, którzy zorganizowali z jej udziałem pikietę gromadzącą kilkadziesiąt osób.

Autorem rzeźby jest litewski artysta. Instalacja ma być komentarzem do współczesnej sytuacji geopolitycznej – Rosja jest krajem, który zaatakował zarówno Polskę w przeszłości, jak i dziś atakuje Ukrainę, a wśród aktywistów oceniana jest jednoznacznie jako kraj odpowiedzialny za zbrodnicze działania. Forma prowokacyjna i przerysowana ma z przymrużeniem oka nawiązywać do poważnego tematu – apelu o jedność i szacunek wobec osób z Ukrainy.

Wykorzystanie motywu fallicznego jako formy politycznego protestu wobec Putina nie jest w Polsce nowością. Podobny happening zorganizowano już w 2009 roku podczas wizyty ówczesnego premiera Rosji w Trójmieście, gdy jeden z uczestników demonstracji przebrał się za penisa z napisem „Put-in”. Motyw ten pojawiał się też wielokrotnie w rosyjskojęzycznej kulturze protestu – w samym rosyjskim slangu obelżywe określenie wobec Putina bezpośrednio nawiązuje do tego samego skojarzenia, a w Rosji publikowanie takich treści bywa dziś ścigane – w 2024 roku sąd skazał tam mężczyznę na półtora roku kolonii karnej za opublikowanie w mediach społecznościowych karykatury przedstawiającej Putina w tej formie.

Szczecińska instalacja, w przeciwieństwie do wspomnianych przykładów, przyjęła formę dużej, przewożonej na przyczepie rzeźby, co pozwoliło jej dotrzeć w wielu miejscach po mieście i zwrócić uwagę mieszkańców niezależnie od udziału w samej pikiecie.


Nocny atak na pociąg Polregio. Zuchwała akcja grafficiarzy pod Wolinem

 

Do skandalicznego i precyzyjnie zaplanowanego incydentu doszło w nocy z soboty na niedzielę w miejscowości Ładzin (powiat kamieński). Zorganizowana grupa około 30 zamaskowanych osób doprowadziła do niebezpiecznego i przymusowego zatrzymania pociągu pasażerskiego relacji Polregio. Sprawcy użyli hamulca bezpieczeństwa na słabo oświetlonym odcinku trasy.

Zamiast jednak opuścić pojazd, napastnicy natychmiast przystąpili do skoordynowanego działania. Gdy zaskoczeni pasażerowie oraz obsługa pociągu pozostawali wewnątrz składu, grupa w błyskawicznym tempie pokryła boki wagonów wielkoformatowymi malunkami z użyciem farb w sprayu. Cała operacja przypominała dokładnie wyreżyserowaną akcję – każdy z uczestników miał przydzielone zadanie, co pozwoliło im na dewastację mienia w zaledwie kilka minut, zanim na miejsce zdołały dotrzeć służby ratunkowe.

Po zakończeniu nielegalnego „seansu” sprawcy uciekli. Pociąg ruszył w dalszą drogę Dopiero po zakończeniu wstępnych czynności opisowych, co przełożyło się na ponad godzinne opóźnienie w dotarciu do stacji docelowej.

Sprawą natychmiast zajęli się funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Kamieniu Pomorskim, którzy zabezpieczają ślady i dążą do ustalenia tożsamości uczestników tego zuchwałego wybryku.„Policjanci prowadzą czynności w związku ze zdarzeniem w miejscowości Ładzin, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę, gdzie pociąg został pomalowany farbą w sprayu. Trwa zbieranie materiału dowodowego oraz ustalanie okoliczności zdarzenia. Na obecnym etapie nie przekazujemy bardziej szczegółowych informacji w tej sprawie” – poinformowała st. asp. Izabela Kik z KPP w Kamieniu Pomorskim na antenie Twojego Radia.Za zniszczenie mienia oraz stworzenie zagrożenia w ruchu kolejowym sprawcom grożą surowe konsekwencje karne oraz wysokie kary finansowe związane z naprawieniem wyrządzonych szkód i przestojem pociągu.

 Szykuje sie do spania. DOBRANOC


56-latek nagrał film, padły mocne słowa o Tusku i szefie MON. Jest decyzja sądu .\ komentarz \

 

Wystarczyło jedno nagranie opublikowane w miniony piątek w mediach społecznościowych, by 56-letni mieszkaniec Przemyśla usłyszał poważne zarzuty. W materiale mężczyzna groził jednemu z czołowych polityków i obrzucał wyzwiskami przedstawicieli władz. Film szybko zwrócił uwagę śledczych, a już następnego dnia mężczyzna został zatrzymany. Sprawa błyskawicznie trafiła do sądu.Na nagraniu opublikowanym 18 września mężczyzna miał wprost grozić śmiercią premierowi Donaldowi Tuskowi oraz obrzucać wulgarnymi wyzwiskami wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Do tego, jak ustalili śledczy, propagował poglądy nawołujące do przemocy jako sposobu na wpływanie na życie polityczne i społeczne. Reakcja służb była błyskawiczna, a zarzuty poważne.Policja nie zwlekała. Autora nagrania zatrzymano już 19 września, zaledwie dzień po tym, jak film pojawił się w internecie. Kluczowe okazało się wsparcie specjalistów z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości w Łodzi, którzy pomogli przemyskim funkcjonariuszom szybko ustalić tożsamość mężczyzny.


— Szybkie działania przemyskich policjantów przy współpracy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości w Łodzi pozwoliły na ustalenie i już następnego dnia zatrzymanie autora filmu — przekazała podkomisarz Karolina Kowalik, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.Zarzuty i przyznanie się do winy

21 września mężczyzna usłyszał zarzuty. Odpowie m.in. za nawoływanie do popełnienia zbrodni pozbawienia życia premiera oraz publiczne znieważenie konstytucyjnych organów państwa — w tym prezesa Rady Ministrów oraz wicepremiera i szefa MON. Śledczy dopatrzyli się też w nagraniu propagowania ideologii, która przemoc traktuje jako narzędzie walki politycznej.W trakcie przesłuchania podejrzany przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu i złożył wyjaśnienia — poinformowała podkomisarz Kowalik.


Przyznanie się do winy nie kończy jednak sprawy — o dalszych konsekwencjach zdecydują organy wymiaru sprawiedliwości.Dozór policji i ostrzeżenie dla internautów

Tego samego dnia, 21 września, sprawą zajął się Sąd Rejonowy w Przemyślu, który zdecydował o objęciu mężczyzny dozorem policji oraz zakazem publikowania w internecie treści nawołujących do przemocy lub znieważających organy państwa.Przy okazji policja skierowała jasny sygnał do wszystkich użytkowników sieci.


— Publikowanie treści nawołujących do przemocy oraz znieważających konstytucyjne organy państwa może skutkować odpowiedzialnością karną. Funkcjonariusze reagują na tego rodzaju przypadki i podejmują działania zmierzające do ustalenia osób odpowiedzialnych — podkreśliła przedstawicielka przemyskiej policji.


Śledczy przypominają też o czymś, o czym łatwo zapomnieć przy klawiaturze. Anonimowość w internecie jest tylko pozorna, a łamanie prawa prędzej czy później spotka się z reakcją.


CZYLI co , facet dostanie to na co zasluzyl . Obrazal i grozil premierowi i zostanie surowo ukarany bo nie wolno bezkarnie obrazac osoby wazniej w panstwie . To jest  prawidlowa reakcja ,szkoda tylko ze nie dotyczy wszystkich najwazniejszych osob w panstwie .Ja powiem tak : premierowi nie mozna ublizac ale prezydentowi juz mozna .! Od momentu wybrania Karola  Nawrockiego na prezydenta jest on szykanowany slownie na wszystkich forach przez Joanne Szczepkowska . I posuwa sie o wiele dalej niz ten pan , nie grozi tylko smiercia .Ubliza natomiast prezydentowi w kazdy mozliwy sposob . Pisze ze prezydent to idiota , debil , huligan , przestepca , narkoman i pijak  , niedouk itd . I  tej pani Szczepkowskiej to tak wolno . Nikt z rzadu nawet nie zwrocil jej uwagi a ta stara wariatka dopiero sie rozkreca . I dopoki nie zostanie ukarana bedzie to robic dalej . Ale co  rzad obchodzi ze ktos ubliza prezydentowi ? Oni to maja w nosie .Przyzwalaja na to , ale skoro ich to dotyczy to powstaje smrod . Od razu sady , kary itd . To znaczy ze prezydentowi mozna ublizac ile wlezie ale premierowi juz nie . Taki niestety mamy rzad. Od nich wara a reszta gowno ich obchodzi !!!!!    GB


Chciała zabić nowo narodzoną córkę. Jest wyrok

 Sąd Okręgowy w Łodzi skazał 31-latkę na 13 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa noworodka. Kobieta zostawiła swoje dziecko w foliowej torbie w pustostanie na łódzkich Bałutach. Przeżyło tylko dzięki reakcji przypadkowego przechodnia, który usłyszał płacz.Sąd uznał, że oskarżona jest winna. Kobieta po urodzeniu dziewczynki włożyła ją do foliowej reklamówki. Torbę zawiązała i zostawiła w pustostanie przy ul. Zgierskiej w Łodzi.

- Zgon dziecka nie nastąpił z uwagi na udzielenie mu pomocy medycznej. Sąd uznał oskarżoną za winną zarzucanego jej czynu i wymierzył jej karę 13 lat pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczono okres tymczasowego aresztowania od 17 kwietnia 2025 roku - powiedział sędzia Marek Raszewski z Sądu Okręgowego w Łodzi.

W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że oskarżona działała z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia córki. Zwrócił uwagę między innymi na to, że przez całą ciążę ukrywała swój stan przed otoczeniem i nie przygotowywała się do narodzin dziecka.

Dramat rozegrał się 15 kwietnia 2025 roku

Według ustaleń śledczych kobieta urodziła dziecko w pustostanie na Bałutach. Następnie umieściła noworodka w foliowej torbie zawiązanej na supeł i pozostawiła go bez pomocy. Życie dziewczynki uratował przypadkowy przechodzień. Mężczyzna usłyszał płacz dziecka dochodzący z opuszczonego budynku i zaalarmował służby. Noworodek trafił do szpitala w ciężkim stanie. Lekarze stwierdzili między innymi głębokie wychłodzenie organizmu, jednak ostatecznie udało się uratować życie dziecka. Po opuszczeniu szpitala dziewczynka została objęta opieką ośrodka preadopcyjnego Tuli Luli, gdzie zapewniono jej bezpieczeństwo i anonimowość.Prokuratura domagała się dla oskarżonej kary 25 lat więzienia. Po ogłoszeniu wyroku przedstawiciel śledczych nie krył rozczarowania.

- Wyrok jest stosunkowo niski - ocenił Radosław Jaskulski z Prokuratury Rejonowej Łódź-Bałuty. Obrona podkreślała natomiast, że kobieta przyznała się do winy, przeprosiła za swoje zachowanie i wyraziła .Wyrok nie jest prawomocny. Zarówno prokuratura, jak i obrona mogą złożyć apelację.