2026/06/30

Zwłoki 22-latka „oparte" o płot. Makabryczne odkrycie w Sanoku

 W niedzielę na jednym z osiedli w Sanoku (woj. podkarpackie) dokonano makabrycznego odkrycia. Znaleziono tam ciało 22-letniego mieszkańca Zarszyna. Przyczyna śmierci na razie nie jest znana.W niedzielny poranek mieszkanka osiedla w Sanoku wyszła na spacer z psem. To właśnie ona natknęła się na ciało 22-letniego mężczyzny. Podkomisarz Krystian Kłeczek z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie przekazał w rozmowie z TVN24, że  policja otrzymała zgłoszenie po godzinie 6 rano.Na miejsce skierowano funkcjonariuszy którzy pod nadzorem prokuratora zabezpieczyli materiał dowodowy. Ma on posłużyć do ustalenia dokładnych okoliczności śmierci mężczyzny. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Jej szefowa – Izabela Jurkowska-Hanus – powiedziała w rozmowie z TVN24, że śledztwo zostało wszczęte z artykułu 155 Kodeksu karnego. Dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci. Zgodnie z tym przepisem, kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Ciało mężczyzny oparte o płot

Ciało zmarłego 22-latka opierało się o płot. – Obecny na miejscu zdarzenia biegły po oględzinach ciała nie znalazł obrażeń świadczących o udziale osób trzecich w śmierci tego młodego mężczyzny – powiedziała prokurator Izabela Jurkowska-Hanus, cytowana przez TVN24.

Śmierć mogła nastąpić około godziny 3 w nocy. Konieczne jest jednak przeprowadzenie sekcji zwłok, która odbędzie się 1 lipca w szpitalu w Przemyślu. Zostaną zrobione specjalistyczne badania. Pobrana zostanie krew zmarłego i wycinki tkanek do badań histopatologicznych.Badania pozwolą stwierdzić, czy w organizmie zmarłego obecne są substancje chemiczne. Z kolei badania histopatologiczne umożliwią ewentualne wykrycie choroby, urazu lub innych procesów patologicznych. Oba rodzaje badań mają pomóc w ustaleniu przyczyny śmierci.

Źródło: Radio ZET/TVN24

 

 


 



 


Psy zagryzły kierowcę ciężarówki przy S3. Właścicielowi grozi dożywocie

 Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko właścicielowi psów, które w październiku 2025 r. zagryzły mężczyznę przy trasie S3 w Zielonej Górze. Mieszańce w typie owczarka niemieckiego zaatakowały kierowcę ciężarówki, gdy ten w czasie przerwy wybrał się do lasu na grzyby. 54-letniemu hodowcy grozi dożywocie.

O skierowaniu aktu oskarżenia poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Ewa Antonowicz. Śledztwo zostało zakończone, a 54-letni właściciel czworonogów został oskarżony o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym po ataku należących do niego psów oraz o znęcanie się nad zwierzętami. Grozi mu od 5 lat więzienia do dożywocia.

53 rany na ciele mężczyzny

Pochodzący z Puław (woj. lubelskie) 46-latek, pracujący jako kierowca ciężarówki, zatrzymał się 12 października 2025 r. około południa na MOP-ie Racula przy trasie S3 w Zielonej Górze, na przepisową przerwę. Korzystając z wolnego czasu wybrał się do pobliskiego lasu na grzyby. Tam został zaatakowany przez trzy duże psy. Doznał co najmniej 53 ran szarpanych i gryzionych. Pomimo podjętych działań ratunkowych i operacji, po niespełna trzech dobach mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.Z ustaleń śledztwa wynika, że trzy psy - mieszańce w typie owczarka niemieckiego - należące do oskarżonego wydostały się poza teren prowadzonej przez niego strzelnicy sportowej i zaatakowały przechodzącego w pobliżu mężczyznę - wyjaśniła prok. Antonowicz.

Wiedział, że psy były agresywne

Według zgromadzonego materiału dowodowego, oskarżony miał świadomość wcześniejszych agresywnych zachowań należących do niego psów oraz zagrożenia, jakie mogły stwarzać dla osób postronnych. Jednocześnie teren, na którym przebywały zwierzęta, nie był właściwie zabezpieczony przed ich wydostaniem się poza ogrodzenie.

W toku postępowania ustalono również, że przez dłuższy czas psy były utrzymywane w niewłaściwych warunkach bytowych, bez zapewnienia im odpowiedniej opieki, właściwego żywienia oraz zaspokojenia podstawowych potrzeb wynikających z ich gatunku i kondycji - przekazali śledczy.

54-letni oskarżony, który jest byłym policjantem, nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Śledczy uznali, że nie znalazły one jednak potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym. Oskarżony nadal jest aresztowany.

Prok. Antonowicz przekazała również, że w toku śledztwa przeprowadzono szereg czynności dowodowych, które miały wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy. Zgromadzono i poddano analizie obszerny materiał dowodowy, w tym liczne opinie biegłych z różnych dziedzin.

Szczególne znaczenie miały ekspertyzy dotyczące zachowania zwierząt, zasad ich szkolenia, warunków utrzymania i dobrostanu, a także wpływu sposobu opieki nad psami na ich funkcjonowanie i poziom agresji - powiedziała prok. Antonowicz.

Ponadto w sprawie sporządzono szereg opinii specjalistycznych, między innymi z zakresu medycyny sądowej, biologii oraz innych dziedzin niezbędnych do kompleksowej oceny przebiegu zdarzenia i jego następstw. To pozwoliło - jak twierdzą śledczy - na wszechstronne odtworzenie mechanizmu zdarzenia i sformułowanie końcowych wniosków śledztwa.


Sprawę rozpatrzy Sąd Okręgowy w Zielonej Górze.

Źródło: RMF/PAP

Wiadomo, jaki będzie cały lipiec. Jest najnowsza prognoza pogody

 Najnowsza długoterminowa prognoza pogody na lipiec i początek sierpnia nie pozostawia złudzeń - przed nami iście ekstremalny środek lata. Według zaktualizowanych prognoz IMGW po umiarkowanym początku miesiąca w połowie lipca w Polskę uderzy kolejna potężna fala upałów.Pierwszy pełny tydzień lipca (od 6 do 12 lipca) zapowiada się jako łagodne wejście w wakacyjny sezon. Z danych modelu ECMWF wynika, że średnia temperatura maksymalna w tym okresie ułoży się w klasyczny, umiarkowany wzorzec.

Najchłodniej będzie na północy - turyści wypoczywający w Gdańsku, Gdyni, Władysławowie czy Koszalinie na termometrach w najcieplejszym momencie dnia zobaczą średnio około 20 st. C.Im dalej na południe, tym wartości będą wyższe. W centrum kraju, od Poznania, przez Łódź, aż po Warszawę, średnie maksima wyniosą przyjemne 23-24 st. C. Z kolei najwięcej ciepła, bo 24-25 st. C, zgromadzi się na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie i Śląsku - w rejonie Wrocławia, Opola i Katowic.

W tym samym czasie mapa opadów dla Polski wskazuje na wyraźny podział na wilgotny wschód i suchy zachód. Najwięcej deszczu, bo aż 21 mm w ciągu całego tygodnia, spadnie na Suwalszczyźnie. Strefa przelotnych, ale zauważalnych opadów (od 15 do 18 mm) obejmie także Podlasie, Warmię i Mazury - od Białegostoku po Olsztyn i Elbląg. Dla kontrastu, mieszkańcy Ziemi Lubuskiej i Pomorza Zachodniego, zwłaszcza w okolicach Zielonej Góry i Szczecina, odnotują skromne 6-8 mm deszczuTo, co wydarzy się w trzecim tygodniu lipca (13-19.07), to absolutna kulminacja letnich ekstremów. Mapa średniej temperatury maksymalnej z modelu ECMWF dla tego okresu "płonie" na czerwono. Wartości, które widzimy, to nie są pojedyncze wyskoki, lecz średnia z maksymalnych temperatur z całego tygodnia.

Na Dolnym Śląsku (Wrocław, Legnica), Opolszczyźnie (Opole, Kędzierzyn-Koźle) i w Wielkopolsce (Poznań, Leszno) ta średnia sięgnie 30-31 st. C w cieniu. Podobny żar poleje się z nieba w centralnej Polsce - Łódź, Piotrków Trybunalski czy Warszawa również odnotują średnie maksima na poziomie 30 st. C. Niewiele chłodniej będzie na wschodzie - w Lublinie i Rzeszowie wyniosą one 29 st. C. Takie dane wskazują jednoznacznie: nad nasz kraj dotrze potężny strumień zwrotnikowego powietrza prosto znad basenu Morza Śródziemnego lub Afryki Północnej..Rozpędzającej się fali morderczego ciepła towarzyszyć będzie katastrofalny brak deszczu. Z mapy sumy opadu atmosferycznego wynika, że potężny wyż atmosferyczny całkowicie zablokuje wędrówkę deszczowych frontów z zachodu. W niemal całej Polsce - od Szczecina i Gorzowa Wielkopolskiego, przez Bydgoszcz, Warszawę, aż po Kielce i Lublin - spadnie zaledwie 4 do 5 mm wody przez całe 7 dni. Zjawisko to potęguje proces parowania, nazywany ewapotranspiracją.

Przy tak potężnym nasłonecznieniu i wysokich temperaturach, wilgoć z gleby wyparuje błyskawicznie, co niemal na pewno zaowocuje błyskawicznym pogorszeniem się sytuacji hydrologicznej, usychaniem upraw i najwyższym stopniem zagrożenia pożarowego w lasach.

Przełom lipca i sierpnia: Ulewy wracają w góry

Pod koniec lipca i w pierwszym tygodniu sierpnia (od 27.07 do 09.08) mordercze upały lekko odpuszczą, ale nie oznacza to końca letniej, gorącej aury. Średnia temperatura maksymalna ustabilizuje się na wysokim poziomie od 26 do 28 st. C w niemal całym pasie od Ziemi Lubuskiej, przez Kujawy (Toruń, Włocławek), Mazowsze, aż po Małopolskę i Podkarpacie. To idealna pogoda na wakacje, o ile zachowamy ostrożność w godzinach południowych. Wybrzeże wciąż pozostanie naturalnym klimatyzatorem kraju ze średnimi maksimami rzędu 22-23 st. C (Gdańsk, Ustka, Świnoujście).

Istotna zmiana zajdzie jednak w dynamice opadów. Mechanizmy konwekcyjne, napędzane zgromadzonym w dolnej troposferze ciepłem i orografią terenu, doprowadzą do gwałtownych zjawisk na południu kraju. Na przełomie lipca i sierpnia na Podhalu, w rejonie Zakopanego i Nowego Targu, suma opadów wzrośnie do 21 mm, by w drugim tygodniu sierpnia osiągnąć poziom aż 26 mm.Podobne ulewy, generowane najprawdopodobniej przez gwałtowne burze termiczne, wystąpią w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Nagromadzenie tak dużych sum opadowych w krótkim czasie w terenach górskich może prowadzić do lokalnych podtopień i nagłych wezbrań na podgórskich strumieniach.