2026/07/15

Zgłosił się na SOR, kilka godzin później nie żył. Prokuratura bada sprawę śmierci 41-latka

 

Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce prowadzi śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny, do której doszło w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Ostrołęce. Jak wynika z naszych ustaleń, pacjent sam przyjechał na Szpitalny Oddział Ratunkowy - kilka godzin później zmarł.

Sprawa dotyczy śmierci mężczyzny w wieku 41 lat. Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte 9 czerwca, na podstawie artykułu 155 Kodeksu karnego, dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci:

Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Przyjechał na SOR, zmarł kilka godzin później

- Ustalono, że pokrzywdzony zmarł kilka godzin po zgłoszeniu się na SOR Szpitala w Ostrołęce – przekazała nam rzecznik ostrołęckiej prokuratury, prokurator Elżbieta Edyta Łukasiewicz.

Jak podkreśla prokuratura, zgromadzony dotychczas materiał dowodowy nie uzasadniał jeszcze przedstawienia komukolwiek zarzutów, w związku z czym postępowanie przygotowawcze toczy się nadal w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.W toku śledztwa przeprowadzono sekcję zwłok zmarłego mężczyzny w Zakładzie Medycyny Sądowej w Białymstoku. Jak jednak wskazuje prokuratura, do tej pory nie uzyskano jeszcze opinii biegłego dotyczącej przyczyny śmierci pacjenta.

- Do chwili obecnej nie uzyskano opinii biegłego co do przyczyny śmierci wymienionego pokrzywdzonego, a zatem nie jest możliwe wskazanie jaka była przyczyna zgonu wymienionego, jaki był udział w zdarzeniu osób trzecich oraz czy inne okoliczności, tj. stan zdrowia pokrzywdzonego, przebieg udzielonej mu pomocy medycznej lub czy zdarzenia poprzedzającego zgłoszenie się do Szpitala, miały związek ze śmiercią mężczyzny - wyjaśniła prokurator Elżbieta Edyta Łukasiewicz.

Prokuratura zaznacza, że śledztwo znajduje się dopiero na początkowym etapie. Obecnie prowadzone są dalsze czynności procesowe, które mają na celu wszechstronne wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej tragicznej sprawy - w tym ustalenie, czy i w jaki sposób przebieg udzielonej pacjentowi pomocy medycznej mógł mieć związek z jego śmiercią.

Skandal w Warszawie. Agresywny Ukrainiec spowodował stłuczkę, a potem zaatakował świadka

 


Agresywny i pijany Ukrainiec doprowadził do zderzenia w Warszawie. Potem zaatakował świadka.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w sobotni wieczór, 11 lipca, w rejonie warszawskiego węzła trasy S8. Około godziny 23:00 na zbiegu ulic Lazurowej i Obrońców Grodna kierujący motocyklem Suzuki zignorował czerwone światło i wjechał na skrzyżowanie, uderzając w prawidłowo jadącego Mercedesa.Tuż po kolizji sytuacja eskalowała. Poszkodowana kobieta natychmiast wezwała policję, zgłaszając, że kierujący jednośladem agresywny Ukrainiec dodatkowo zaczął szarpać oraz uderzać świadka zdarzenia.Przybyli na miejsce funkcjonariusze musieli siłowo obezwładnić napastnika. Badanie alkomatem wykazało w organizmie sprawcy – 21-letniego Ukraińca – blisko dwa promile (1,93) alkoholu. Dodatkowo młody mężczyzna przyznał mundurowym, że nie posiada uprawnień do prowadzenia motocykli i nie miał przy sobie prawa jazdy.

Mundurowi zatrzymali 21-latka pod zarzutem jazdy w stanie nietrzeźwości. Po przedstawieniu pierwszych zarzutów mężczyznę wypuszczono na wolność.

To jednak nie kończy jego problemów z prawem. W poniedziałek zaatakowany świadek złożył oficjalne zawiadomienie o naruszeniu jej nietykalności cielesnej, co stało się podstawą do wszczęcia przez policję drugiego, niezależnego postępowania karnego.Przybyli na miejsce funkcjonariusze musieli siłowo obezwładnić napastnika. Badanie alkomatem wykazało w organizmie sprawcy – 21-letniego Ukraińca – blisko dwa promile (1,93) alkoholu. Dodatkowo młody mężczyzna przyznał mundurowym, że nie posiada uprawnień do prowadzenia motocykli i nie miał przy sobie prawa jazdy.

Mundurowi zatrzymali 21-latka pod zarzutem jazdy w stanie nietrzeźwości. Po przedstawieniu pierwszych zarzutów mężczyznę wypuszczono na wolność.

To jednak nie kończy jego problemów z prawem. W poniedziałek zaatakowany świadek złożył oficjalne zawiadomienie o naruszeniu jej nietykalności cielesnej, co stało się podstawą do wszczęcia przez policję drugiego, niezależnego postępowania karnego.Przybyli na miejsce funkcjonariusze musieli siłowo obezwładnić napastnika. Badanie alkomatem wykazało w organizmie sprawcy – 21-letniego Ukraińca – blisko dwa promile (1,93) alkoholu. Dodatkowo młody mężczyzna przyznał mundurowym, że nie posiada uprawnień do prowadzenia motocykli i nie miał przy sobie prawa jazdy.

Mundurowi zatrzymali 21-latka pod zarzutem jazdy w stanie nietrzeźwości. Po przedstawieniu pierwszych zarzutów mężczyznę wypuszczono na wolność.

To jednak nie kończy jego problemów z prawem. W poniedziałek zaatakowany świadek złożył oficjalne zawiadomienie o naruszeniu jej nietykalności cielesnej, co stało się podstawą do wszczęcia przez policję drugiego, niezależnego postępowania karnego.Przybyli na miejsce funkcjonariusze musieli siłowo obezwładnić napastnika. Badanie alkomatem wykazało w organizmie sprawcy – 21-letniego Ukraińca – blisko dwa promile (1,93) alkoholu. Dodatkowo młody mężczyzna przyznał mundurowym, że nie posiada uprawnień do prowadzenia motocykli i nie miał przy sobie prawa jazdy.

Mundurowi zatrzymali 21-latka pod zarzutem jazdy w stanie nietrzeźwości. Po przedstawieniu pierwszych zarzutów mężczyznę wypuszczono na wolność.

To jednak nie kończy jego problemów z prawem. W poniedziałek zaatakowany świadek złożył oficjalne zawiadomienie o naruszeniu jej nietykalności cielesnej, co stało się podstawą do wszczęcia przez policję drugiego, niezależnego postępowania karnego.

Ukraińcy skatowali parę z Bytowa. Nie żyje 36-latek

 

Po pobiciu 36-latka w centrum Bytowa, trzech napastników usłyszało prokuratorskie zarzuty i decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych. Pokrzywdzony zmarł w szpitalu – poinformowała tamtejsza policja, która na początku nie zdradziła narodowości sprawców. Po dopytaniu ze strony posła Dariusza Mateckiego, funkcjonariusze doprecyzowali, że chodzi o Ukraińców.

Do zdarzenia doszło w centrum Bytowa w czwartek (09 lipca). To właśnie wtedy grupa trzech mężczyzn w wieku 28, 30 i 37 lat pobiła 36-latka i 44-letnią kobietę. W wyniku doznanych obrażeń, poszkodowany mężczyzna trafił do szpitala. Niestety, obrażenia były na tyle rozległe, że dwa dni później ofiara zmarła w szpitalu.Policja zatrzymała w tej sprawie trzech Ukraińców. Mężczyźni początkowo usłyszeli zarzuty udziału w pobiciu, którego następstwem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu.Ostatecznie zarzuty najprawdopodobniej zostaną zmienione na udział w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. Za to przestępstwo grozi kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu trzech napastników zostało tymczasowo aresztowanych na trzy miesiące.

Szczegółowe okoliczności tego tragicznego zdarzenia nadal badane są przez bytowskich śledczych pod nadzorem prokuratora.

Policja początkowo nie informowała o narodowości sprawców. Zmieniło się to po pytaniu od posła Mateckiego.

„W odpowiedzi na przesłany przez Pana wniosek o udostępnienie informacji publicznej informuję, że trzej sprawcy opisywani w komunikacie w dn. 14.07.2026r. pod tytułem: „Trzech mężczyzn zatrzymanych po pobiciu 36-latka, który zmarł w szpitalu”, są obywatelami Ukrainy” – przekazał w odpowiedzi Komendant Policji w Bytowie.                                                                                                                                                        Za co mamy lubic Ukraincow ?

 


 


Masowy wyjazd Ukraińców z Polski? "Dla gospodarki to byłaby katastrofa"

 

Narastająca wrogość wobec Ukraińców może skłonić część z nich do wyjazdu z Polski - ostrzega dr Anna Tatar. Ekspertka wskazuje, że miałoby to poważne konsekwencje dla polskiej gospodarki.

Ekspertka ze Stowarzyszenia Nigdy Więcej dr Anna Tatar w rozmowie z Polskim Radiem zwróciła uwagę, że jeśli ataki na Ukraińców w Polsce będą się nasilać, część z nich może zdecydować się na wyjazd z kraju. Podkreśliła, że wielu obywateli Ukrainy od lat legalnie pracuje w Polsce i odprowadza podatki, a ich ewentualny odpływ mógłby mieć poważne konsekwencje dla polskiej gospodarki.

To byłaby katastrofa, gdyby Ukraińcy zaczęli masowo wyjeżdżać z Polski. Wszystkie dane ekonomiczne wskazują, że świadczenia, takie jak 800 plus czy inne dodatki socjalne, są zdecydowanie niższe niż wkład obywateli Ukrainy w polski PKB .Jej zdaniem Ukraińcy, którzy spotykają się w Polsce z wrogością i wyzwiskami, mogą zdecydować się na wyjazd do państw Europy Zachodniej lub powrót do ojczyzny. Jak zaznaczyła, wielu z nich już dziś obawia się rozmawiać po ukraińsku w przestrzeni publicznej.Dr Tatar oceniła, że jest to sytuacja skandaliczna. Zwróciła uwagę, że podobnie jak Ukraińcy w Polsce, także Polacy wyjeżdżają do pracy i życia za granicę, gdzie często posługują się językiem polskim. Jak podkreśliła, trudno wyobrazić sobie życie w kraju, w którym trzeba bać się mówić we własnym języku z obawy przed agresją czy przemocą.

Zdaniem ekspertki eskalacji ataków na osoby z Ukrainy mogłaby przeciwdziałać skuteczniejsza egzekucja obowiązujących przepisów. Jak wskazała, obecnie około 80 proc. postępowań dotyczących przestępstw motywowanych narodowością kończy się umorzeniem.                                                                                                                                                                                                           Baba gada jak potluczona . Nie bylo w Polsce Ukraincow i gospodarka kwitla dopoki nie rzadzil Tusk . Ukraincy nie sa nam do niczego potrzebni . Sa agresywni i roszczeniowi . Niech wypier......... z Polski gdzie chca , nam do niczego nie sa potrzebni .

Zełenski odznaczył Ursulę von der Leyen. Padła aluzja o Polsce i decyzji Nawrockiego

 

Uroczystości z okazji Dnia Państwowości Ukrainy w Kijowie przyniosły nie tylko ważne deklaracje dotyczące współpracy z Unią Europejską, ale także mocny polityczny akcent. Wołodymyr Zełenski, wręczając Ursuli von der Leyen nowe ukraińskie odznaczenie państwowe, wypowiedział słowa, które zostały odebrane jako wyraźna aluzja do niedawnego sporu z Polską i decyzji prezydenta Karola Nawrockiego.W środę Ursula von der Leyen przyjechała do Kijowa, gdzie uczestniczyła w obchodach Dnia Państwowości Ukrainy. Wizyta przewodniczącej Komisji Europejskiej miała zarówno symboliczny, jak i praktyczny wymiar. Oprócz udziału w państwowych uroczystościach ogłoszono zawarcie partnerstwa przemysłowo-obronnego między Unią Europejską a Ukrainą oraz podpisanie porozumienia dotyczącego współpracy w zakresie produkcji i rozwoju dronów.


Podczas swojego wystąpienia von der Leyen podkreślała, że Europa może czerpać z doświadczeń Ukrainy zdobytych w czasie wojny. Zwróciła uwagę na rozwój ukraińskiego przemysłu obronnego, tempo wdrażania innowacji oraz doświadczenie w wykorzystaniu dronów i systemów antydronowych. Jak zaznaczyła, połączenie ukraińskich kompetencji z możliwościami produkcyjnymi państw Unii ma przynieść korzyści obu stronom. Jednym z najważniejszych punktów uroczystości było wręczenie Ursuli von der Leyen Orderu Europy. To nowe ukraińskie odznaczenie państwowe ustanowione w 2026 roku, przeznaczone dla osób szczególnie zasłużonych dla wspierania niepodległości Ukrainy oraz jej drogi do członkostwa w Unii Europejskiej. Przewodnicząca Komisji Europejskiej została pierwszą osobą uhonorowaną tym wyróżnieniem. Wręczenie orderu poprzedziło przemówienie Wołodymyra Zełenskiego, który przypomniał drogę Ukrainy do rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z UE oraz podziękował von der Leyen za konsekwentnie okazywane wsparcie.Podczas ceremonii wręczenia Orderu Europy Wołodymyr Zełenski nie ograniczył się do podziękowań za wsparcie Ukrainy. W swoim przemówieniu przypomniał, że już w pierwszych miesiącach pełnoskalowej rosyjskiej inwazji jego kraj złożył wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej. Jak podkreślił, nawet w najtrudniejszym momencie Ukraińcy wierzyli, że ich miejsce jest we wspólnocie europejskiej. 


Mieliśmy wiarę, marzenie i pewność, że Ukraina przetrwa, że Ukraina zdecydowanie zasłużyła na to, by być w naszym wspólnym europejskim domu – mówił.Następnie zwrócił się bezpośrednio do Ursuli von der Leyen, dziękując jej za wieloletnie wsparcie dla europejskich aspiracji Ukrainy. Największe zainteresowanie wzbudziły jednak słowa wypowiedziane już w chwili przekazywania odznaczenia. 


Droga Ursulo, to odznaczenie, którego nikt i nic nigdy nie będzie mógł unieważnić ani odebrać, ponieważ słowo Ukrainy jest solidne – powiedział Zełenski. 


Słowa prezydenta Ukrainy padły w momencie, gdy relacje między Warszawą i Kijowem pozostają napięte. Jednocześnie Ukraina kontynuuje proces integracji z Unią Europejską. W czerwcu rozpoczęto negocjacje akcesyjne, a we wtorek oficjalnie otwarto drugi z sześciu klastrów negocjacyjnych dotyczący polityki zagranicznej i obronnej. W tym kontekście ceremonia wręczenia pierwszego w historii Orderu Europy zyskała nie tylko symboliczny, ale również wyraźny polityczny wymiar.

Zelenski  ma Polske w duzym powazaniu . Bo widzi , ze moze robic wszystko a Polska i tak bedzie go utrzymywac . Czarnek to madry facet i ma racje mowiac ze trzeba zawiescic pomoc dla Ukrainy dopoki Zelenski sie nie opamieta .