2026/04/23

3-miesięczna dziewczynka zmarła pod opieką matki. Kobieta była kompletnie pijana.

 W jednym z domów wydarzyła się tragedia, która wstrząsnęła mieszkańcami małej miejscowości. Ciało trzymiesięcznej dziewczynki zostało znalezione w jednym z mieszkań. To dramatyczne wydarzenie wywołało falę szoku i współczucia, a jednocześnie rodzi pytania o bezpieczeństwo najmłodszych oraz odpowiedzialność rodziców. Okoliczności tego zdarzenia szybko stały się tematem śledztwa, które ujawnia coraz bardziej przerażające szczegóły.

Rodzinny dramat: opieka nad dziećmi pod wpływem alkoholu

Zgodnie z najnowszymi informacjami, trzymiesięczną dziewczynką opiekowała się jej 29-letnia matka, która w chwili zdarzenia była nietrzeźwa. Po przeprowadzeniu odpowiednich badań, służby ścigania potwierdziły, że kobieta miała ponad 1,3 promila alkoholu we krwi. Tak wysoki poziom alkoholu w organizmie stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia, a w przypadku opieki nad dziećmi jest absolutnie niedopuszczalne. To sytuacja, która rodzi nie tylko pytania o stan zdrowiafizycznego maluchów, ale również o ich bezpieczeństwo emocjonalne i psychiczne.Szczególnie dramatycznym elementem tej tragedii jest fakt, że zmarła dziewczynka nie była jedynym dzieckiem kobiety. 29-latka miała jeszcze drugą córkę – bliźniaczkę zmarłej dziewczynki, którą również pozostawiła pod swoją opieką. To wywołuje kolejne pytania o to, jak możliwe było, że matka, będąc w stanie upojenia alkoholowego, wciąż sprawowała opiekę nad dziećmi. Wydarzenia te pokazują, jak niebezpieczne może być zignorowanie odpowiedzialności za życie swoich dzieci, kiedy w grę wchodzi nadużywanie alkoholu.

Śmierć dziecka – wstrząsający wpływ alkoholu na życie rodzinne

Wypadki, w których alkohol jest przyczyną tragedii, to niestety zjawisko, które powtarza się w różnych częściach kraju. Choć nigdy nie można w pełni przewidzieć, jak potoczy się życie danej osoby, to każda interwencja związana z nadużywaniem alkoholu powinna budzić poważne zaniepokojenie. W przypadku matki 29-letniej dziewczynki, jej decyzje dotyczące opieki nad dziećmi, gdy była pod wpływem alkoholu, miały tragiczne konsekwencje. To smutny dowód na to, że nieodpowiedzialne zachowania rodziców mogą doprowadzić do nieodwracalnych strat, a dzieci stają się bezbronnymi ofiarami tych decyzji.Śmierć trzymiesięcznej dziewczynki zmusza nas do refleksji na temat roli, jaką alkohol odgrywa w życiu rodzinnym. To, co powinno być normalnym, kochającym środowiskiem dla dziecka, zostało zdeformowane przez obecność alkoholu, który stanowił barierę w pełnym wywiązywaniu się z roli opiekuna. Matka, która nie była w stanie zapewnić podstawowej troski o swoje dzieci, stała się sprawcą nieodwracalnej tragedii. Dzieci, które wychowują się w takich warunkach, często mają trudności w budowaniu zdrowych relacji w przyszłości i w pełnym rozwoju.

Reakcja służb i podjęte działania

W obliczu tej tragedii, śledczy podjęli natychmiastowe kroki, aby wyjaśnić okoliczności śmierci dziecka. Po otrzymaniu zawiadomienia o zdarzeniu, funkcjonariusze policji szybko dotarli na miejsce. Ciało dziewczynki znaleziono w jednym z mieszkań, a przeprowadzone badania potwierdziły, że przyczyną jej śmierci były złożone okoliczności, w tym zaniedbanie ze strony matki.

W wyniku działań ścigających, matka dziecka została aresztowana i trafiła do policyjnego aresztu. W trakcie śledztwa zajmowała się nią prokuratura, a także medycyna sądowa, która miała za zadanie dokładnie ustalić przyczyny tragicznej śmierci malucha. W celu jak najszybszego wyjaśnienia całej sprawy, w mieszkaniu, w którym doszło do zdarzenia, przeprowadzono również szczegółowe czynności śledcze.

Przestroga dla całego społeczeństwa: alkohol i opieka nad dziećmi

To tragiczne wydarzenie stawia pytanie, w jaki sposób społeczeństwo postrzega odpowiedzialność rodziców za dzieci. Alkohol, który w tym przypadku stał się powodem śmierci dziecka, jest problemem społecznym, który ma ogromny wpływ na życie rodzin. Należy podjąć szeroką dyskusję na temat roli edukacji w zakresie odpowiedzialnej opieki nad dziećmi, zwłaszcza w kontekście nadużywania substancji.

Podobne tragedie powinny skłaniać nas do większego zaangażowania w temat ochrony dzieci przed nieodpowiedzialnym zachowaniem dorosłych.Społeczeństwo musi stać się bardziej wrażliwe na sygnały świadczące o zaniedbaniach czy nadużyciach, a także podejmować działania prewencyjne, aby chronić najmłodszych.Warto, by każdy z nas w swojej codziennej działalności zwracał większą uwagę na to, co dzieje się wokół. Współczucie i odpowiedzialność za innych są podstawą budowania bezpiecznego społeczeństwa, w którym dzieci będą mogły dorastać w miłości i trosce. Zatrzymywanie nieodpowiedzialnych zachowań, takich jak picie alkoholu podczas opieki nad dziećmi, może uratować życie.

Podsumowanie: walka o lepsze jutro dla najmłodszych

Tragedia, która miała miejsce w małej miejscowości w województwie świętokrzyskim, jest przestroga dla całego społeczeństwa. To smutny, ale ważny apel o odpowiedzialność za życie dzieci. Nieodpowiedzialność dorosłych może doprowadzić do tragedii, której skutki są nieodwracalne. Alkohol w połączeniu z opieką nad dziećmi to mieszanka wybuchowa, której efektem mogą być tragiczne konsekwencje.

Dzięki zdecydowanym działaniom służb ścigania, sprawca tej tragedii został zatrzymany i będzie musiał odpowiedzieć za swoje czyny. Warto jednak zastanowić się, jak można zapobiegać takim tragediom w przyszłości. To nie tylko kwestia prawa, ale także wychowania, edukacji i współpracy całego społeczeństwa na rzecz ochrony najmłodszych.

2026/04/22

Śmieszne kawały o Jasiu

 

Jasio i zabawa w przedszkolu

Przedszkolak Jasio wyrzuca na podłogę wszystkie zabawki z półek. Przedszkolanka go pyta:
– Co robisz, Jasiu?
– Bawię się.
– W co?
– W „Cholera, gdzie są klucze do samochodu”.

Śmieszne kawały o Jasiu: Lekcja religii

Lekcja religii w szkole. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie.
– Wiecie, że Arabowie mogą mieć kilka żon? To się nazywa poligamia. Za to chrześcijanie mają tylko jedną żonę. A to się nazywa… Może ktoś z Was wie?
W klasie cisza, nikt nie podnosi ręki.
– To się nazywa – podpowiada ksiądz – mono… mono…
Jasio woła:
– Monotonia!

Jasio nie chce do szkoły

– Jasio, wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły!
– Oj, mamooo. Dzisiaj nie pójdę. Źle się czuję.
– Musisz iść, synku. Nie wykręcaj się. Co się znowu stało?
– Nie chcę iść, bo dzieci się ze mnie śmieją, a nauczycielki mnie nie lubią.
– Daj spokój, Jasiu. Jesteś mądrym chłopcem. Na pewno sobie poradzisz.
– Mamo, daj spokój. Podaj mi chociaż jeden ważny powód, dla którego miałbym iść dzisiaj do szkoły.
– Jesteś jej dyrektorem.                                                                                                                                                                                                                                         

Dowcip o urodzinach Jasia

Nauczycielka pyta:
– Jasiu, ile miałeś lat w ostatnie urodziny?
– 7.
– A ile będziesz miał w następne?
– 9.
– Siadaj, niedostateczny!
Jasio siada i mówi sam do siebie:
– Ale mam pechowe urodziny!

Zabawny żart z Jasiem: Konkret i abstrakcja

Nauczycielka tłumaczy dzieciom:
– Konkret – to jest coś, co możemy zobaczyć, a nawet dotknąć. Abstrakcja – to coś, o czym tylko wiemy, że istnieje, ale ani zobaczyć ani dotknąć tego nie możemy. Kto poda jakiś przykład?
Zgłasza się Jasio:
– Konkret, to są moje majtki.
– Bardzo dobrze. A abstrakcja?
– Pani majtki.

Uwaga w dzienniczku Jasia

Jasio mówi do nauczycielki:
– Ja to nie chcę nikogo straszyć, ale mój tata wczoraj powiedział, że jeśli jeszcze jedna uwaga znajdzie się w dzienniczku, to się komuś zdrowo oberwie.

                                                                                                                                        

3-latek zmarł we śnie. Parę tygodni później lekarze dokonali szokującego odkrycia.

 Tragiczna historia 3-letniego Bryana-Andrew poruszyła serca wielu ludzi i jednocześnie podkreśliła niebezpieczeństwa związane z ospą wietrzną. Ten z pozoru niewinny i powszechny wirus może przynieść tragiczne skutki, szczególnie w przypadku osób o obniżonej odporności. Matka chłopca, Jasmine Shortland, pragnie teraz podzielić się swoją historią, aby ostrzec innych rodziców i zapobiec podobnym tragediom.

Bryan-Andrew zachorował na ospę wietrzną kilka miesięcy temu. Chociaż cierpiał na ból karku i opuchliznę, wydawał się być w dobrym stanie. Aby zapobiec zakażeniu swojego najmłodszego syna, Jasmine zdecydowała się zostawić go wraz z bratem u swojej mamy. Miała nadzieję, że Bryan przejdzie ospę bez większych komplikacji, tak jak wcześniej Austina.Niestety, wszystko się zmieniło, gdy matka Jasmine zauważyła, że Bryan nie budzi się następnego dnia. Zawołała ratunku, ale niestety, gdy przybyli na miejsce, było już za późno. Chłopiec był martwy. To niewyobrażalne wydarzenie spowodowało ogromne cierpienie w rodzinie. Jasmine i jej bliscy nie byli w stanie zrozumieć, dlaczego 3-latek nagle zmarł, nie wykazując żadnych wcześniejszych objawów choroby.

Po pewnym czasie lekarze ustalili przyczynę śmierci Bryana. Okazało się, że chłopiec był zainfekowany agresywnym rodzajem paciorkowców, co mogło doprowadzić do sepsy. Najprawdopodobniej infekcja nastąpiła poprzez drapanie wysypki spowodowanej ospą wietrzną. Ta tragiczna sytuacja skłoniła matkę do działania i podjęcia próby zwiększenia świadomości społecznej na temat nieznanych zagrożeń związanych z tą chorobą.Jasmine pragnie, aby inni rodzice mieli pełną świadomość ryzyka związanego z ospą wietrzną. Choć większość przypadków zakażenia tym wirusem jest łagodna i kończy się jedynie nieprzyjemnymi objawami skórnymi, istnieje ryzyko poważniejszych komplikacji, szczególnie u osób o słabej odporności. Ospa wietrzna może prowadzić do powikłań takich jak zapalenie płuc, zapalenie mózgu czy infekcje skóry.

Jasmine apeluje do rodziców, by odpowiednio monitorowali swoje dzieci podczas choroby i pilnowali, aby zapobiegać drapaniu wysypek. Drapanie może prowadzić do wtargnięcia bakterii i infekcji, jak to było w przypadku Bryana. Ważne jest również, aby wiedzieć, kiedy szukać pomocy medycznej i skonsultować się z lekarzem w przypadku pojawienia się jakichkolwiek niepokojących objawów.Ospa wietrzna jest chorobą zakaźną, która szerzy się drogą kropelkową i może rozprzestrzeniać się bardzo łatwo wśród dzieci. Dlatego ważne jest, aby przestrzegać środków ostrożności, takich jak izolowanie dziecka z ospą od innych dzieci i osób o obniżonej odporności, a także regularne mycie rąk i dezynfekcja przedmiotów codziennego użytku.Warto również pamiętać, że szczepienie przeciwko ospie wietrznej jest dostępne i może pomóc w zapobieganiu chorobie lub złagodzeniu jej przebiegu. Konsultacja z lekarzem i podjęcie decyzji o szczepieniu powinny być uwzględnione w planie ochrony zdrowia dziecka.

Przypadek Bryana jest ostrzeżeniem dla wszystkich rodziców, aby być czujnymi i świadomymi zagrożeń związanych z chorobami zakaźnymi. Każde dziecko ma indywidualną odporność i różne czynniki ryzyka, które mogą wpływać na przebieg choroby. Dlatego ważne jest, aby rodzice konsultowali się z lekarzem i podejmowali odpowiednie środki ostrożności w przypadku choroby swojego dziecka.

Historia Bryana-Andrew to przestroga dla nas wszystkich. Ospa wietrzna, choć często uważana za łagodną chorobę dzieciństwa, może prowadzić do poważnychkomplikacji, zwłaszcza u osób z obniżoną odpornością. W takich sytuacjach ważne jest, aby rodzice byli świadomi ryzyka, odpowiednio monitorowali stan zdrowia swojego dziecka i nie bagatelizowali żadnych niepokojących objawów.Odpowiednia edukacja, wzmożona świadomość społeczna i skuteczne środki zapobiegawcze mogą pomóc w ochronie naszych dzieci przed niebezpieczeństwami związanymi z chorobami zakaźnymi. Bądźmy odpowiedzialnymi rodzicami i działajmy razem, aby chronić nasze najmłodsze skarby przed niepotrzebnym cierpieniem i tragedią.


Lekarz doznał udaru. Pogotowie uznało, że za dużo wypił. "Zostawiono mnie w domu, wydając na mnie wyrok śmierci"

 Lekarz prowadzący znany kanał na Instagramie "dyspozytornia_" doznał udaru. W poruszającym wpisie opowiada przebieg zdarzenia, które doprowadziło do jego niepełnosprawności i zawieszenia praktyki lekarskiej."Żyję. Nie mam żalu do Boga, siebie czy świata, że doznałem udaru mózgu. Taką decyzję podjęła genetyka. Mnie pozostaje przyjąć ten fakt i zaakceptować powikłania poudarowe. Jest to ciężka lekcja pokory. Mimo to jestem wdzięczny, że żyję. Najwidoczniej mam do zrealizowania jakieś ważne zadanie, o którym jeszcze nie wiem" — napisał autor profilu "@dyspozytornia_" na Instagramie.Znany i lubiany lekarz pogotowia ratunkowego przez wiele lat pracował w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR), gdzie do niedawna był ordynatorem. To tam trafił po udarze, jednak na oddział nie przywiózł go zespół pogotowia ratunkowego, a rodzina.W tej sytuacji brat lekarza wraz z żoną (oboje również lekarze) i sąsiadem wzięli go na koc, przenieśli do samochodu i przewieźli na SOR, gdzie do niedawna był ordynatorem. "Tam dopiero zaczęła się walka o moje życie".Udar był poważny i — jak podaje lekarz — "wszyscy nastawiali się na mój koniec". Przeżył, jednak doszło do powikłań w postaci deficytów neurologicznych, w tym pamięciowych. "Teraz jest czas płaczu, akceptacji niepełnosprawności, chorowania i rehabilitacji".

Z uwagi na swój stan, po konsultacji z lekarzami prowadzącymi, lekarz zawiesił swoją praktykę, uznając, że byłby zagrożeniem dla swoich pacjentów. Podkreśla, jak boli go ten wybór, ponieważ zdaje sobie sprawę, że dla wielu z nich był "ostatnią deską ratunku", a część z nich była już blisko powrotu do zdrowia. W obliczu choroby i utraty sensu tego, co dotąd stanowiło o jakości jego życia, zdecydował się na leki przeciwdepresyjne."Największą traumę przeżyli moi rodzice, którym prawie przyszło pochować własne dziecko. Tego potoku ich łez nikt i nic nie cofnie" — pisze.
Sytuacja lekarza, którą wcześniej na profilu opisali jego koledzy, wzbudziła ogromne emocje wśród jego obserwatorów. Wielu z nich zaoferowało wsparcie, jednak lekarz stanowczo odmówił: "Pracowałem uczciwie 27 lat. Jestem ubezpieczony prywatnie i państwowo. Mam rodzinę, która mnie wspiera. Mam warunki i pieniądze, aby chorować. Dziękuję za wszystkie propozycje wsparcia finansowego, ale w tym zakresie na szczęście nie potrzebuję pomocy i jestem niezależny. Niemniej za każde pytanie i formę troski jestem niezmiernie wdzięczny".
Lekarz w swoim wpisie nawiązał też do obrazu mężczyzny stojącego na szczycie góry i wpatrzonego w mglisty krajobraz. "Stoję we mgle swojego życia, na górze, na którą dotarłem. Nie widzę horyzontu i drogi, ale widzę kolejną górę, którą mam do zdobycia. Boję się tylko upadków w trakcie drogi, bo z moim chorym idealizmem będą szczególnie bolesne".

Szła odebrać córkę ze szkoły. Chwilę później już nie żyła, Rodzina: "Dlaczego nikt nie przesłuchał prokuratorki?"

 Sprawa śmierci 28-letniej Doroty z Sieniczna pod Olkuszem wciąż budzi ogromne emocje. Młoda kobieta, mama ośmioletniej dziewczynki, zginęła po potrąceniu przez samochód. Za kierownicą miała siedzieć prokuratorka z Sosnowca. Choć od tragicznego zdarzenia minęło już półtora roku, rodzina ofiary twierdzi, że śledztwo wciąż nie przyniosło przełomu.

Tragiczny wypadek jesienią 2024 roku

Do tragedii doszło jesienią 2024 roku w miejscowości Sieniczno pod Olkuszem. 28-letnia Dorota wyszła z domu, aby odebrać córkę ze szkoły. Dziewczynka dopiero rozpoczęła naukę w pierwszej klasie.Kobieta szła poboczem drogi, gdy potrącił ją samochód osobowy – Kia Rio. Według świadków siła uderzenia była bardzo duża. Dorota upadła na asfalt i z poważnymi obrażeniami została przewieziona do szpitala.

Niestety następnego dnia, pomimo udzielonej fachowej pomocy medycznej, zmarła.

Za kierownicą miała siedzieć prokuratorka

Jak ustalono po wypadku, samochodem kierowała prokuratorka z Sosnowca – Magdalena Z., która wcześniej była związana z lokalnymi strukturami Platformy Obywatelskiej.

Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Śledczy tłumaczyli, że kluczową kwestią jest immunitet przysługujący prokuratorce. Dopóki nie zostanie on uchylony przez Sąd Najwyższy, możliwości prowadzenia czynności procesowych są ograniczone.

Rodzina ofiary od początku obawiała się jednak, że sprawa może przeciągać się w czasie. I tak też się stało.

„To kpina ze zwykłych ludzi”

Od tragicznego wypadku minęło już półtora roku. Bliscy Doroty nie kryją rozczarowania tempem postępowania.– Co mamy myśleć? Przez tyle miesięcy ta kobieta nawet nie została przesłuchana. To dla nas ogromne rozgoryczenie. Dorota nie żyje, a osoba odpowiedzialna za jej śmierć wciąż nie poniosła konsekwencji – powiedział w rozmowie z „Super Expressem” brat zmarłej, Bartosz.Wśród mieszkańców okolicy pojawiają się też głosy, że nad sprawą może być rozłożony tzw. „parasol ochronny”.

Największą ofiarą tej tragedii jest ośmioletnia Maja. Dziewczynka bardzo przeżyła śmierć mamy. Po tragedii opiekę nad nią przejęła prababcia Kazimiera, która – jak wspominają bliscy – zrobiła wszystko, by zapewnić wnuczce poczucie bezpieczeństwa.Los okazał się jednak wyjątkowo okrutny. W lutym tego roku starsza kobieta zmarła. Zaledwie dwa dni później odszedł także jej syn, dziadek Mai, który mieszkał razem z rodziną.

Sąsiedzi– Pani Kazimiera bardzo troszczyła się o Maję. Marzyła tylko o tym, by doczekać jej komunii. Niestety nie było jej to dane – mówią mieszkańcy okolicy. mówią, że dom, który jeszcze niedawno był pełen życia, dziś stoi niemal pusty.– Pani Kazimiera bardzo troszczyła się o Maję. Marzyła tylko o tym, by doczekać jej komunii. Niestety nie było jej to dane – mówią mieszkańcy okolicy.

Rozprawa odroczona

W środę, 8 kwietnia 2026 roku Sąd Najwyższy miał rozpatrzyć sprawę uchylenia immunitetu prokuratorce. Rodzina liczyła, że będzie to moment przełomowy.Rozprawa została jednak odroczona.

Nowy termin wyznaczono na 20 maja. Do tego czasu sprawa pozostaje nierozstrzygnięta.

Redakcja "Super Expressu" skierowała zapytanie do rzecznika prasowego Sądu Najwyższego o powody odroczenia posiedzenia zaplanowanego na 8 kwietnia, jednak do tej pory nie otrzymali na to pytanie odpowiedzi. 

2026/04/20

Skandal z karetką i posłanką KO w tle. Prokuratura wkroczyła do szpitala

 Gliwiccy śledczy prześwietlają bulwersujące okoliczności użycia ambulansu należącego do knurowskiej lecznicy. Jak ustalono, pojazdem przetransportowano sędziwą krewną parlamentarzystki Koalicji Obywatelskiej. Za kierownicą miał zasiąść dyrektor administracyjny, który nie dysponował ani medycznym wykształceniem, ani odpowiednimi


uprawnieniami do prowadzenia tego typu wozów.

Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.

Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.

Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.

Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Organy ścigania dokładnie weryfikują, czy zajmujący stanowisko administracyjne dyrektor dopuścił się rażącego nadużycia swoich kompetencji.

Dyrektor szpitala w Knurowie kierował karetką bez uprawnień?

Zgodnie z komunikatami płynącymi z prokuratury, trwają analizy mające wykazać, czy medyczny transport zrealizowano z jawnym pogwałceniem jakichkolwiek uregulowanych prawem procedur. Postępowanie jest prowadzone pod kątem przekroczenia uprawnień przez dyrektora ds. administracyjnych Zespołu Szpitali Powiatu Gliwickiego – a dokładniej szpitala w Knurowie – które miało polegać na wykonywaniu transportu medycznego osoby w podeszłym wieku i w stanie osłabienia bez wymaganych uprawnień do kierowania karetką, bez kwalifikacji medycznych oraz bez asysty zespołu ratowniczego – przekazał prokurator Mariusz Dulba.Spore kontrowersje wywołuje także sama technika transportowania pacjentki. Treść zawiadomienia sugeruje, że kobieta mogła być nieodpowiednio zabezpieczona i ułożona we wnętrzu pojazdu sanitarnego.Badany jest obecnie wątek ewentualnego narażenia chorej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a dodatkowo śledczy sprawdzają, czy całe zajście nie nosi znamion działania wymierzonego w interes społeczny.

Śledczy badają dowody z izby przyjęć w Knurowie

W ramach prowadzonych czynności prokuratura zażądała wydania szerokiej puli akt powiązanych z tym incydentem. Na liście żądań znalazły się między innymi historia chorobowa kobiety, szczegóły przewozu do lecznicy, teczka osobowa dyrektora oraz kwity eksploatacyjne konkretnego ambulansu.Serwis Zero.pl poinformował, że pismo do organów ścigania zostało skierowane na początku 2026 roku przez Tomasza Brodę, pełniącego wtedy funkcję prezesa zarządu knurowskiej lecznicy. Dziś jest on szefem szpitala imienia św. Józefa na terenie Mikołowa.

Do formalnego zawiadomienia dołączono rzekomo film nagrany smartfonem przez jedną z pielęgniarek pracujących na izbie przyjęć. Klip ma ukazywać sam ambulans i pozycję, w jakiej przewożono staruszkę. Wśród dowodów znalazły się również protokoły z zeznaniami dwóch pielęgniarek i pani doktor oraz dokumenty medyczne z oddziału.Posłanka Krystyna Szumilas postanowiła zareagować na medialną burzę w zeszły piątek, zamieszczając obszerne oświadczenie na platformie społecznościowej X.Przedstawicielka Sejmu wytłumaczyła, że w zeszłym roku pożegnała swoją 93-letnią matkę, która do samego końca znajdowała się pod domową kuratelą najbliższych. W chwilach poprzedzających zgon jej samopoczucie miało ulec drastycznemu załamaniu.

Według słów polityczki, medyk wezwany ze szpitala w Knurowie na domową konsultację stwierdził jednoznacznie, że wyłączną formą ratunku pozostaje pilna hospitalizacja starszej pani. Wraz z lekarzem na miejscu był dyrektor ds. administracyjnych. Nie pamiętam, który z panów powiedział, że zapewnią mamie transport. Nie zastanawiałam się nad tym, bo przysługiwał on mojej mamie bezpłatnie z uwagi na jej wiek – napisała posłanka.Szumilas stanowczo zaprzeczyła, jakoby używała politycznych wpływów do załatwienia przejazdu, dodając, że nie mieszała się w specjalistyczne werdykty personelu medycznego.O tym, że sprawą zajmuje się prokuratura dowiedziałam się wczoraj od dziennikarza. Jestem pewna, że jeśli prokuratura stwierdzi, że doszło do nieprawidłowości, to na pewno będzie w tej sprawie działała. Nie załatwiłam sobie transportu dzięki znajomościom, nie robię takich rzeczy – zaznaczyła Szumilas.


Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.

Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.

Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.

Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Śledztwo prokuratury w sprawie szpitala w Knurowie i Krystyny Szumilas

Jako pierwsza doniesienia w tym temacie opublikowała redakcja portalu Zero.pl. Z ich materiałów wynika, że w kwietniu 2025 roku państwowa karetka z knurowskiego ośrodka posłużyła do przewozu bliskiej członkini rodziny parlamentarzystki Krystyny Szumilas.

Za organizację całego przedsięwzięcia miał odpowiadać lokalny polityk zrzeszony w Koalicji Obywatelskiej, który w tym samym czasie sprawował stanowisko dyrektora do spraw administracyjnych we wspomnianym ośrodku medycznym.

Zgromadzone fakty skłoniły odpowiednie organy do powiadomienia służb. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Mariusz Dulba, przekazał, że oficjalne dochodzenie w tej kwestii ruszyło 11 lutego 2026 roku. Wniosek o ściganie wpłynął bezpośrednio od władz samej placówki.

Czynności prawne skupiają się na incydencie datowanym na 11 kwietnia 2025 roku, a ich głównym celem jest kompleksowe zbadanie tła przewiezienia starszej pacjentki za pomocą szpitalnego wozu ratunkowego.

Zostawiła córeczkę pod opieką partnera. Kiedy wróciła do domu, dziewczynka zanosiła się od płaczu.

 W życiu każdego rodzica przychodzi moment, kiedy musi powierzyć swoje dziecko komuś innemu — partnerowi, opiekunowi, członkowi rodziny. Ufamy, że osoba, którą znamy i darzymy uczuciem, otoczy nasze dziecko troską i miłością. Niestety, historia Aiji Brown to przerażający dowód na to, że nawet największe zaufanie może zostać brutalnie zdradzone.

Ta opowieść wstrząsnęła nie tylko najbliższym, ale poruszyła także setki ludzi na całym świecie. To historia o matczynej miłości, bezsilności i niewyobrażalnym bólu, który na zawsze odmienił życie jednej kobiety.

Miłość, zaufanie i złudne poczucie bezpieczeństwa

Aija Brown przez wiele lat była związana ze swoim partnerem. Ich relacja, mimo że niepozbawiona trudności, zbudowana była na fundamencie, który ona uznała za solidny — na zaufaniu. Gdy musiała na kilka godzin pozostawić swoją półtoraroczną córeczkę, Nariah, nie miała wątpliwości, że dziewczynka będzie bezpieczna pod opieką ojca i jego znajomej, która miała dodatkowo wspierać go w codziennej opiece.

To, co wydarzyło się później, nie mieści się w żadnych wyobrażeniach o tym, co może spotkać dziecko w miejscu, które powinno być jego azylem.

Powrót, który złamał serce

Kiedy Aija wróciła do domu, oczekiwała radosnego powitania. Zamiast tego zastała scenę, której żadna matka nie powinna nigdy zobaczyć. Jej córeczka była w stanie skrajnego wycieńczenia — posiniaczona, bez kontaktu, z przerażeniem i bólem w oczach, które błagały o pomoc. Kobieta bez chwili wahania wezwała karetkę. Trzymając swoją córkę w ramionach, szeptała jej słowa miłości, mając nadzieję, że wciąż ją słyszy.Chociaż lekarze natychmiast podjęli działania, stan dziewczynki był krytyczny. Przez dwa dni trwała walka o jej życie. Niestety, mimo starań całego personelu medycznego, Nariah zmarła, zostawiając po sobie pustkę, którą trudno będzie kiedykolwiek wypełnić.

Okrutna prawda ujawniona

W toku śledztwa ujawniono druzgocące informacje. Partner Aiji, człowiek, któremu powierzyła najcenniejszy skarb swojego życia, miał dopuścić się przemocy wobec dziecka. Szczegóły ujawniane przez funkcjonariuszy policji i lekarzy biegłych w sprawie porażają — malutkie ciało Nariah nosiło liczne ślady obrażeń, które nie mogły być przypadkiem.Wszystko wskazuje na to, że cierpienie dziewczynki nie było jednorazowym incydentem, lecz powtarzającym się koszmarem. Jak długo trwał ten dramat? Czy ktoś mógł zareagować wcześniej? To pytania, na które odpowiedzi szukają teraz nie tylko śledczy, ale i opinia publiczna.Dla Aiji świat się zatrzymał. Straciła nie tylko córkę, ale również złudzenia co do człowieka, któremu ufała. Zmuszona do organizacji pogrzebu, którego koszty przekraczały jej możliwości finansowe, stanęła w obliczu kolejnego ciosu.

W tym najtrudniejszym momencie nie została jednak sama. Społeczność – lokalna i internetowa – zareagowała błyskawicznie. Uruchomiono zbiórkę pieniędzy, która w krótkim czasie przyniosła niezbędne wsparcie. Tysiące ludzi, poruszonych historią Nariah, postanowiło pomóc matce, by mogła pożegnać córkę z godnością i spokojem.

Prawo i sprawiedliwość – oczekiwanie na wyrok

Choć nic nie przywróci życia małej dziewczynce, wymiar sprawiedliwości działa. Mężczyzna odpowiedzialny za tę tragedię został zatrzymany, a postępowanie karne toczy się z pełną surowością. Dochodzenie ma ustalić wszystkie okoliczności tragedii i jasno określić, kto i w jakim stopniu zawinił.

Dla Aiji Brown to jednak zbyt mała pociecha. Żadne więzienie, żaden wyrok nie cofnie cierpienia i nie wypełni pustki po utracie dziecka.Ta dramatyczna historia to nie tylko opowieść o cierpieniu, ale i przestroga. W świecie, gdzie często musimy polegać na pomocy innych w opiece nad dziećmi, nie możemy zapominać o ostrożności. Zaufanie jest piękne, ale musi być oparte na obserwacji, doświadczeniu i rozwadze. Nie każdy, kto wydaje się bliski, jest godzien tego, by opiekować się naszymi dziećmi.

Zdarzenia, takie jak te, powinny być sygnałem alarmowym. Musimy być bardziej czujni, bardziej świadomi i bardziej gotowi do reakcji. Jeśli widzimy niepokojące sygnały — nie milczmy. Czasem jeden telefon może uratować życie.

Pamięć, która musi trwać

Nariah Brown nie miała szansy dorosnąć, poznać świata, cieszyć się dzieciństwem. Odebrano jej to wszystko w brutalny sposób. Ale jej historia może coś zmienić. Może obudzić w nas odpowiedzialność i wrażliwość, która pomoże ochronić inne dzieci.

Niech jej imię zostanie zapamiętane nie tylko jako ofiary, ale jako przypomnienie, że każdy z nas ma obowiązek chronić tych, którzy nie potrafią obronić się sami.