2026/08/20

UPODOBALA SOBIE OGRODEK DZIALKOWY

 


SMIECHOWISKO

 Przychodzi nimfomanka do lekarza i mówi:

- Panie doktorze, bardzo kocham swojego chłopaka, ale on nie jest w stanie mnie zadowolić w łóżku. Kiedy się kochamy, to on daje z siebie wszystko, ale po godzinie jest już całkowicie wyczerpany, a ja nadal chcę więcej. Czy można coś z tym zrobić?
Lekarz zastanawia się przez chwilę, po czym notuje na kartce nazwy różnych leków i daje kobiecie:
- To pierwsze, to tabletki nasenne. Przed stosunkiem proszę wziąć dwie i po godzinie ochota na seks powinna zniknąć.
- A jak nie zniknie?
- To drugie, to maść na swędzenie. Jeśli tabletki nie pomogą, proszę zastosować ją w miejscach intymnych, to powinno rozwiązać problem.
- Czyli pierwsze to tabletki, drugie to maść, a ten numer na końcu?
- To jest mój numer telefonu, jeśli ani tabletki, ani maść nie pomogą, to niech pani chłopak do mnie zadzwoni i przyjadę go zmienić.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        Rozmawiają dwie sąsiadki.
- Wiesz co? Mój mąż znowu szlaja się z jakimiś dziwkami! - mówi wzburzona jedna.
Druga odpowiada na to ze spokojem:
- Słuchaj, gdyby twój mąż nie lubił szlajać się z dziwkami, to byście się nie poznali.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Seks przez cała noc

Siedzi dwóch młodych mężczyzn w barze. Jeden mówi do drugiego:
– Źle wyglądasz, chyba jesteś przemęczony.
– Stary, ja już nie daję rady. Moja dziewczyna tylko seks i seks. Co noc mnie budzi kilka razy i robimy bzykanko. Ja już nie daję rady, a jej wciąż jej mało. Nie wiem co zrobić.
Przysłuchujący się rozmowie staruszek siedzący przy sąsiednim stoliku, mówi:

– Jest na to bardzo proste rozwiązanie. Ożeń się z nią i twój problem zniknie.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            

Krótkie dowcipy erotyczne

– Dlaczego statua wolności ma postać kobiety?
– Bo potrzebna była pusta przestrzeń w głowie, na taras widokowy.

– Mamo, co to jest impotencja?
– To jest tak, jakbyś chciała grać ugotowanym makaronem w bierki.

– Jak ci się układa pożycie z mężem?
– On ciągle mnie zdradza, a ja dosyć często bywam mu wierna.

– Po co kobiety udają orgazm?
– Bo myślą że to facetów obchodzi.

– Co by było, gdyby kobiety chodziły na rękach?
– Drugie wargi do malowania.

– Dlaczego błona dziewicza nie odrasta?
– Bo nie ma kiedy.

– Czym się różni informatyczka w spódnicy od informatyczki w spodniach?
– Czasem dostępu.

Penis z kostnicy

Zmarł Pan Ryszard i pracownik kostnicy przygotowuje jego ciało do pogrzebu. Odkrył nieboszczyka i zobaczył imponujących rozmiarów penisa. Pomyślał, że musi go pokazać żonie, więc go odciął i zabrał do domu. W domu pokazuje „zdobycz” żonie:
– Kochanie, zobacz co dziś odkryłem.
Żona zbladła i mówi:
– O, mój Boże! Rysiek nie żyje!

Siusiak i dziewczynka

Dziewczynka idzie z mamą ulicą i zauważa sikającego chłopca. Przygląda mu się, po czym pyta:
– Mamusiu czym ten chłopiec sika?
– Chłopcy mają takie specjalne siusiaki do sikania.
– Aha. A ja też kiedyś będę miała takiego siusiaka pomiędzy nogami?

– Trochę cierpliwości, córciu.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 

Kawały o seksie: Nimfomanka i lekarz

Przychodzi nimfomanka do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, bardzo kocham swojego chłopaka, ale on nie jest w stanie zadowolić mnie w łóżku. Kiedy się kochamy, to on daje z siebie wszystko, a po godzinie jest zmęczony, a ja dopiero się rozkręcam. Czy można coś z tym zrobić?
Lekarz zastanawia się przez chwilę, po czym notuje na kartce nazwy różnych leków i podaje kobiecie:
– To pierwsze, to tabletki nasenne. Przed stosunkiem proszę wziąć dwie i po godzinie ochota na seks powinna zniknąć.
– A jak nie zniknie?
– To drugie, to maść na swędzenie. Jeśli tabletki nie pomogą, proszę zastosować ją w miejscach intymnych, to powinno rozwiązać problem.
– Czyli pierwsze to tabletki, drugie to maść, a ten numer na końcu?
– To jest mój numer telefonu. jeśli ani tabletki, ani maść nie pomogą, niech pani chłopak do mnie zadzwoni i przyjadę go zmienić.

Kochanka w restauracji

Rozmawiają dwie koleżanki:
– Wczoraj w restauracji musieliśmy długo czekać na stolik.
– Ja z tym nie mam problemu. Wyjmuję telefon i głośno mówię do słuchawki: „Kochana, przyjdź szybko, twój mąż tu siedzi z kochanką. Zawsze zwalnia się kilka stolików.


Czekał na żonę. Przyszła obca kobieta. Zdjęła buty i weszła do łóżka

 Bielscy funkcjonariusze otrzymali niezwykle rzadkie zgłoszenie. Zaskoczony mężczyzna odkrył w swojej sypialni śpiącą, nieznajomą osobę. Zdezorientowany gospodarz nie miał pojęcia, jak pozbyć się intruza, więc o pomoc poprosił mundurowych.

Zgłoszenie wpłynęło na numer alarmowy wieczorem. Mężczyzna wrócił do domu i nie zamknął drzwi, spodziewając się powrotu żony. Po chwili usłyszał, że ktoś wchodzi do środka. Nie wzbudziło to jego podejrzeń do momentu, gdy w jednej z sypialni zobaczył śpiącą kobietę. Próby jej obudzenia nie przyniosły efektu. Zaskoczony sytuacją właściciel mieszkania zdecydował się wezwać policję.Na miejsce przyjechały dzielnicowe. Udało im się obudzić kobietę, jednak kontakt z nią był bardzo utrudniony – była pod wyraźnym wpływem alkoholu i nie potrafiła podać swoich danych. Funkcjonariuszki rozpoznały 35-letnią mieszkankę Bielska.Na miejsce przyjechały dzielnicowe. Udało im się obudzić kobietę, jednak kontakt z nią był bardzo utrudniony – była pod wyraźnym wpływem alkoholu i nie potrafiła podać swoich danych. Funkcjonariuszki rozpoznały 35-letnią mieszkankę Bielska.Jak ustalono, kobieta pomyliła zarówno ulicę, jak i mieszkanie. Ostatecznie została przekazana pod opiekę swojego partnera.

Policjanci podkreślają, że w ich pracy zdarzają się sytuacje trudne do przewidzenia, a ta interwencja była jedną z bardziej nietypowych.

Świat patrzy na Kongo. Szerzy się tam jeden z najgroźniejszych wirusów

 Świat z niepokojem obserwuje sytuację w Kongu. Rozprzestrzenia się tam jeden z najgroźniejszych wirusów na świecie i to w rzadkiej odmianie. Liczba zakażeń przekroczyła 5 tys., niemal połowa chorych zmarła. WHO ostrzega, że epidemia eboli w Kongu może osiągnąć rozmiary porównywalne z największą tragedią w historii tej choroby.

Ponad 5 tys. zakażeń wirusem ebola. WHO bije na alarm

Kongo zmaga się z jedną z największych w historii epidemią eboli, należącej do najgroźniejszych chorób zakaźnych na świecie. Liczba potwierdzonych przypadków przekroczyła już 5 tys., poinformowała agencja AP, przypominając, że za wybuch odpowiada rzadka odmiana wirusa — Bundibugyo. Nie ma na nią zatwierdzonej szczepionki ani skutecznego leczenia.

Jak podaje AP, do tej pory odnotowano 5021 zakażeń i 2378 zgonów (stan na 19 sierpnia). Eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ostrzegają, że liczba ofiar może zbliżyć się do tragicznej epidemii z Afryki Zachodniej z lat 2014-2016, kiedy zmarło ponad 11 tys. osób.

Epidemię eboli napędza rzadka odmiana wirusa. Nie ma na nią szczepionki

Wirus Bundibugyo został po raz pierwszy zidentyfikowany w 2007 r. podczas epidemii w Ugandzie, w której zmarło 37 osób. Kolejny wybuch odnotowano w Kongu w 2012 r., jednak oba te ogniska były znacznie mniejsze niż obecna epidemia.
Niestety, szczepionki i terapie przeciwciałami opracowane z myślą o częstszych odmianach eboli nie są zatwierdzone do stosowania przeciwko Bundibugyo. Trwają badania kliniczne, ale obecnie pacjenci mogą liczyć jedynie na leczenie wspomagające — podawanie płynów, leczenie objawowe i powikłań.

Ebola zabija nawet połowę chorych. Tak dochodzi do zakażenia

Ebola to rzadka, ale niezwykle groźna choroba zakaźna wywoływana przez kilka typów wirusów, które najprawdopodobniej wywodzą się od zwierząt. Do zakażenia u ludzi dochodzi najczęściej poprzez kontakt z zakażonym zwierzęciem. Następnie wirus rozprzestrzenia się między ludźmi przez bezpośredni kontakt z krwią, płynami ustrojowymi osoby chorej lub zmarłej na ebolę, a także przez przedmioty skażone tymi płynami.W przeciwieństwie do wielu chorób układu oddechowego, jak choćby COVID-19, ebola nie przenosi się drogą powietrzną. Zakażone osoby nie zarażają innych przed wystąpieniem objawów.
Symptomy pojawiają się zwykle po 2–21 dniach od zakażenia. Początkowo są to: gorączka, uczucie zmęczenia, bóle głowy, mięśni i gardła. W kolejnych dniach mogą wystąpić wymioty, biegunka oraz krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Wczesne objawy eboli są trudne do odróżnienia od innych chorób zakaźnych, takich jak malaria czy dur brzuszny, dlatego konieczne są badania laboratoryjne.

Od jednego przypadku do tysięcy zakażeń. Tak wybuchła epidemia eboli

Pierwszy przypadek zakażenia odnotowano pod koniec kwietnia w Bunii, stolicy prowincji Ituri, regionu dotkniętego konfliktami i migracjami ludności. W maju służby zdrowia poinformowały o serii niewyjaśnionych zachorowań w okolicach Mongbwalu, znanego z wydobycia złota. Badania laboratoryjne potwierdziły obecność wirusa Bundibugyo, a 15 maja Kongo ogłosiło wybuch epidemii. Eksperci podejrzewają jednak, że wirus mógł krążyć w regionie już kilka miesięcy wcześniej.Większość przypadków zgłoszono w prowincji Ituri, ale wirus rozprzestrzenił się już poza ten region wraz z przemieszczaniem się zakażonych osób. Epidemia dotarła także do sąsiedniej Ugandy, gdzie — według WHO — udało się zatrzymać transmisję. W czerwcu potwierdzono również przypadek we Francji — u lekarza wracającego z Konga. Pacjent wyzdrowiał i został wypisany ze szpitala.

Śmiertelność eboli. Niemal połowa zakażonych nie przeżyła

Ebola należy do najgroźniejszych chorób zakaźnych na świecie, a wskaźnik śmiertelności waha się — w zależności od epidemii i dostępności pomocy medycznej — od 25 do nawet 90 proc. W obecnej epidemii w Kongu zmarła niemal połowa osób z potwierdzonym zakażeniem. Średni wskaźnik śmiertelności wynosi 47,4 proc., jednak w niektórych regionach, gdzie dostęp do pomocy jest utrudniony, sięga aż 70 proc.Trwająca epidemia to największy w historii wybuch wywołany przez wirus Bundibugyo. Przewyższyła już rozmiarami epidemię z lat 2018–2020 w Kongu, w której zachorowało niemal 3,5 tys. osób, a zmarło ponad 2,2 tys. Największą epidemią eboli pozostaje ta z lat 2014–2016 w Afryce Zachodniej, gdzie odnotowano ponad 28 tys. przypadków i 11 tys. zgonów — tam jednak przyczyną był inny wariant wirusa.Obecna epidemia rozwija się bardzo szybko. WHO ostrzega, że jeśli nie uda się powstrzymać transmisji, liczba przypadków może przewyższyć nawet historyczną epidemię z Afryki Zachodniej.

Dlaczego tak trudno zatrzymać ebolę? Eksperci wyjaśniają

Podstawą walki z epidemią eboli jest szybka identyfikacja i izolacja zakażonych, leczenie, monitorowanie osób, z którymi mieli kontakt, oraz zapobieganie dalszym zakażeniom w szpitalach i podczas pogrzebów. Szczególnym wyzwaniem jest śledzenie kontaktów — aż 60–70 proc. nowych przypadków dotyczy osób, które nie były wcześniej monitorowane, co utrudnia kontrolę nad epidemią.
WHO podkreśla, że ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się epidemii w Kongu i poza jego granicami jest wysokie. Organizacja ogłosiła, że epidemia stanowi zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym — to najwyższy poziom alertu zdrowotnego. Nie oznacza to jednak, że ebola rozprzestrzenia się globalnie, jak COVID-19. To sygnał, że konieczna jest skoordynowana reakcja międzynarodowa i wsparcie dla regionu.
WHO nie zaleca wprowadzania szerokich ograniczeń w podróżowaniu czy handlu, podkreślając, że mogłyby one zakłócić dostawy sprzętu i utrudnić działania służb medycznych w walce z epidemią.

Setki bocianów zasłoniły niebo nad Turcją. Niezwykłe widowisko zachwyciło mieszkańców

 

Setki bocianów pojawiły się jednocześnie na niebie nad turecką prowincją Hatay, tworząc niezwykły widok dla mieszkańców. Ptaki krążyły nad domami, a ich liczba była tak duża, że momentami niemal zasłaniały niebo. Nagranie pokazujące niezwykłe zjawisko przyrodnicze w Turcji szybko zwróciło uwagę. To jednak nie przypadek, ponieważ region znajduje się na jednej z ważnych tras migracyjnych ptaków.Niezwykłe stado bocianów zostało zaobserwowane w prowincji Hatay na południu Turcji, nad Morzem Śródziemnym. Mieszkanka regionu nagrała moment, w którym setki dużych ptaków pojawiły się nad zabudowaniami. Bociany krążyły wysoko nad domami, tworząc na niebie ogromne skupisko.Jak relacjonowała autorka nagrania, początkowo w okolicy pojawiały się jedynie pojedyncze ptaki. W ciągu kilku dni sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. Bocianów zaczęło przybywać, aż w końcu w jednym miejscu można było zobaczyć ich setki.

Tak duża liczba ptaków zrobiła ogromne wrażenie na mieszkańcach. Jedna z kobiet, która obserwowała migrację bocianów, określiła widok jako piękny i niezwykle imponujący. Jej zdaniem w tym roku w regionie pojawiło się nawet więcej bocianów niż zazwyczaj.

Hatay na trasie wielkiej migracji bocianów

Widok setek bocianów nad Hatay może wyglądać spektakularnie, ale ma naturalne wyjaśnienie. Południowa Turcja jest ważnym punktem na trasie wędrówek ptaków migrujących między Europą a Afryką.

Wiosną bociany przemieszczają się na północ, gdzie zakładają gniazda i wychowują młode. Pod koniec lata rozpoczyna się natomiast ich powrotna podróż na południe. Ptaki kierują się w stronę Afryki, gdzie spędzą zimę. Hatay znajduje się na trasie wykorzystywanej przez ogromną liczbę ptaków wędrownych. Bociany mogą zatrzymywać się tutaj, odpoczywać i nabierać sił przed kolejnym etapem długiej podróży, podaje TZ.Szczególnie intensywna migracja bocianów przypada na okres od połowy sierpnia do połowy września. Oznacza to, że mieszkańcy Hatay mogą w najbliższych tygodniach jeszcze wielokrotnie obserwować podobne widowiska.

Dla ludzi mieszkających w regionie jest to wyjątkowy widok, natomiast dla bocianów stanowi część corocznego cyklu życia. Setki ptaków wykorzystują sprzyjające warunki i prądy powietrzne, aby pokonać tysiące kilometrów w drodze do Afryki.

JAK JA NIE CIERPIE POLAKOW

 


Zamiast upałów, w pogodzie wielkie oberwanie chmury. Wyleje się tyle deszczu, ile nie było przez cały lipiec! Prognozy pogody wskazują, że woda będzie wlewać się drzwami i oknami

 Jeszcze kilka dni temu prognozy wskazywały, że koniec wakacji może znów zaskoczyć wysoki temperaturami i upałami sięgającymi ponad 30 st. Celsjusza. najnowsze modele pogodowe nie tylko mówią o sporym ochłodzeniu, ale także o potężnych nawałnicach i ulewnych opadach deszczu. W wielu rejonach Polski może spaść więcej deszczu niż przez cały lipiec 2026.Jeszcze kilka dni temu prognozy wskazywały, że koniec wakacji może znów zaskoczyć wysoki temperaturami i upałami sięgającymi ponad 30 st. Celsjusza. najnowsze modele pogodowe nie tylko mówią o sporym ochłodzeniu, ale także o potężnych nawałnicach i ulewnych opadach deszczu. W wielu rejonach Polski może spaść więcej deszczu niż przez cały lipiec 2026.

Pogoda na koniec wakacji 2026. Ulewne deszcze i woda wlewająca się do mieszkań

Nadchodzące dni to nie tylko spore ochłodzenie w pogodzie, ale również silne opady. Jeszcze kilka dni temu zastanawialiśmy się, czy czeka nas kolejna fala upałów i ciąg dalszych groźnej suszy, a teraz wyciągamy parasole. Najnowsze prognozy pogody wskazują, że temperatury nie tylko znacząco spadną, ale także przyjdą ulewne deszcze. Przedsmak tego, co nasz czeka mieliśmy już poprzedniej nocy.W wielu rejonach Europy nadchodzące dni to czas obfitych opadów, które mogą przynieść lokalne podtopienia, a nawet powodzie. Jak podaje portal dobrapogoda24.pl w niektórych miejscach spaść może nawet 245 litrów wody na m2 ziemi. Najtrudniejsza sytuacja ma być na zachodzie i północy Europy. Cyrkulacja powietrza i centra niżów sprawią, że pojawią się tam ogromne opady deszczu, a także powiedzie błyskawiczne. Prognozy wskazują, że najbardziej mokrym obszarem Europy będzie Skandynawia oraz północno wschodnia Europa. To właśnie tam może spać ponad 200 litrów wody na m2. Rejony te czekają charakterystyczne oberwania chmury. W krótkim czasie spadnie bardzo dużo deszczu, co może przełożyć się na trudną sytuację w wielu krajach. Synoptycy mówią o możliwych podtopieniach, a nawet powodziach. 

W Polsce opady nie będą tak obfite. Nie znaczy to jednak, że nie pędzie padać. Nadchodzące dni przyniosą ochłodzenie, a termometry wskażą od 19 do 24 st. Celsjusza w całym kraju. Lokalnie występować będą deszcze, które mogą przekształcać się w burze oraz ulewy. Lokalnie może spaść nawet 80 litrów wody na m2 ziemi, co jest wynikiem wyższym dla wielu rejonów niż było w lipcu. 

Czy wrócą jeszcze upały? We wrześniu pogoda może zaskoczyć

Najnowsze prognozy pogody wskazują, że aura nadal będzie bardzo zmienna. Wrzesień 2026 ma być bowiem stosunkowo ciepły, z temperatury powyżej średniej i niewielkimi opadami deszczu. Synoptycy wskazują, że w wielu rejonach Polski mogą wrócić krótkotrwałe upały. Nie znaczy to jednak, że czeka nas kolejna fala morderczego ciepła. Upały, jeżeli będą występowały, to raczej lokalnie, w szczycie dziennego ciepła.