2026/08/05

ZBIORKA DLA SWINKI ROBERTA NA LECZENIE

 Często widzicie na ulicach dużych miast ludzi stojących z kartką i proszących o pomoc. Dzisiaj to ja jestem jedną z tych osób.

Wiele osób pewnie pomyśli: „znowu ktoś zbiera na alkohol”. W końcu internet pełen jest oszustów i ludzi, którzy nadużyli zaufania innych.
Tylko że ja nie proszę dla siebie. Dzięki Monice jestem wolny od alkoholu i innych używek.
Proszę o pomoc dla Roberta – Świnki, która ma realną szansę znowu stanąć na nogi. Robimy wszystko, co w naszej mocy. Mamy już wybrany sprzęt do jego rehabilitacji. Teraz brakuje nam tylko środków, by go kupić i każdego dnia walczyć o sprawność Roberta.
Jest tylko jedna rzecz, której nie jesteśmy w stanie zrobić sami – sfinansować kosztów jego rehabilitacji.
Każda złotówka przybliża Roberta do leczenia i oddala tę najgorszą myśl, że kiedyś zabraknie nam możliwości, by dalej o niego walczyć.
Jeśli możesz – pomóż Robertowi.
Brakuje 7330zł czy uda mi się dzięki Wam zebrać tą końcówkę 330zł? Czyli 33 Osoby które wpłacą 10zł.
Link do pomocy w bio profilu/pierwszym komentarzu
🚨Cyna 880 301 315
PayPal fundacja@gieniutkowo.pl
Fundacja prosiaczka Eugeniusza Gieniutkowo
88 1140 2004 0000 3002 8106 8695

Tytułem dla Roberta
Dzięki!
//Marcin

Zabił własną matkę, żeby dostać spadek. Znajomym mówił: Baba walczyła jak żółw ninja

 Ciężko byłoby wymyślić bardziej okrutną zbrodnię. Radosław Warawko nie chciał się pogodzić z decyzją swojej matki, która postanowiła go wydziedziczyć, dlatego postanowił pozbyć się zarówno jej, jak i swojego ojczyma i przybranego brata. Zamordował całą trójkę, żeby mieć pewność, że szczecińska willa trafi w jego ręce. Spadku jednak nie otrzymał.

W kwietniu 2011 roku w jednej z willi w Szczecinie odnaleziono zwłoki trzech osób. Ofiarami byli Alicja W., jej mąż Christian oraz jego dorosły syn Brian, który był osobą z niepełnosprawnościami. Ciała zostały odkryte właściwie przez przypadek. Sąsiadów zaniepokoiła dziura w ogrodzeniu i zasłonięte rolety w domu pani Alicji. Ten widok skłonił ich do wezwania policji.To, co mundurowi zastali wewnątrz budynku, przerosło ich najśmielsze wyobrażenia. Ciała ofiar były w tragicznym stanie, a sam dom pokryty był śladami krwi i oleju silnikowego, który sprawca rozlał, by zatrzeć ślady.

Bestialstwo, które zobaczyłem na miejscu zbrodni na ciałach ofiar, przypomniało mi raczej zabójstwo Jaroszewiczów

- mówił przed sądem lekarz pogotowia, który był na miejscu zbrodni. Jego słowa cytuje portal onet.pl.

Nie przyszedł na pogrzeb własnej matki. Zamiast tego wyjechał do Hiszpanii

Śledztwo w sprawie makabrycznej zbrodni w szczecińskiej willi doprowadziło do szokujących odkryć. Po odkryciu trzech ciał policja szybko zainteresowała się Radosławem Warawko, czyli synem pani Alicji. Mężczyzna próbował uniknąć odpowiedzialności, ukrywając się w Hiszpanii, ale wkroczył tam na przestępczą ścieżkę i  został aresztowany za handel narkotykami. Hiszpańskie władze niechętnie zgodziły się na ekstradycję Radosława Warawki, ale ostatecznie trafił on w ręce polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Policjanci ustalili, że Warawko był dobrze przygotowany do zbrodni. Kupił pistolet, a kiedy ta broń zawiodła, sięgnął po noże. Śledczy zaczęli podejrzewać, że ma coś wspólnego ze śmiercią trzech osób, bo nie pojawił się na pogrzebie swojej matki. Początkowo wszystko wskazywało na rabunek, ale śledczy szybko ujawnili prawdziwe intencje Warawki. Chciał on przejąć majątek rodziny, eliminując wszystkich, którzy mogliby mu w tym przeszkodzić.Od początku procesu Warawko chciał, by media podawały jego pełne imię oraz nazwisko. Nie krył także wizerunku. Przed sądem przedstawił trzy różne wersje wydarzeń, ale nigdy nie przyznał się do winy. Nawet w chwili, gdy mówił o swojej miłości do rodziców, miał kamienną twarz. Poza Radosławem Warawką przed sądem stanęło dwóch jego znajomych. Krzysztof P. i Wojciech B., oskarżeni o pomocnictwo w zacieraniu śladów zbrodni, poszli na współpracę z prokuraturą. To oni obciążyli Warawkę, co umożliwiło jego aresztowanie.

Warawko przedstawiał kilka wersji wydarzeń, ale za każdym razem próbował oddalić od siebie zarzuty. Twierdził między innymi, że to jego przyjaciele zaproponowali rabunek, a on tylko stał na czatach. Twierdził również, że jego wspólnicy grozili mu śmiercią i zmusili go do uczestnictwa w przestępstwie. Cała sprawa stała się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy Warawko wskazał na kolejnych tajemniczych wspólników, których tożsamości nie udało się ustalić. 

Mocne słowa na sali rozpraw. "Jeśli ma pan resztki sumienia..."

Sąd nie uwierzył w żadną z wersji przedstawianych przez Radosława Warawkę. "Fakt" relacjonuje, że sędzia, ogłaszając wyrok, nazwał go osobą wyjątkowo niebezpieczną i zdemoralizowaną, zasługującą na izolację od społeczeństwa.Pozbawił pan życia swoją matkę, która pana kochała, pomagała panu i wyprawiła panu w Irlandii wspaniałe wesele. Taką dostała od pana zapłatę za swoją miłość. Pan nie zasługuje na to, aby przebywać wśród społeczeństwa, ani na to, aby starać się o normalne warunkowe zwolnienie (czyli po 25 latach – przyp. red). Jeśli ma pan resztki sumienia, to mam nadzieję, że ono przez następne 35 lat nie pozwoli panu zasnąć!mówił sędzia Dariusz Ścisłowski, którego słowa przytacza "Gazeta Wyborcza"

Radosław Warawko został skazany na dożywocie. Podanie o warunkowe zwolnienie będzie mógł złożyć dopiero po 35 latach odsiadki, czyli w 2046 roku.


 


NIE LUBIE TUSKA I NIC NA TO NIE PORADZE !!!

 


BOCIAN CZARNY

 


MEWY

 



Nawet 40 stopni i dwie fale gorąca. IMGW opublikował najnowszą prognozę

 Początek sierpnia przynosi wyjątkowo wysokie temperatury. Zgodnie z prognozami Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w środę słupki rtęci mogą poszybować nawet do 40 stopni Celsjusza. Po kilkudniowym ochłodzeniu czeka nas powrót afrykańskiego żaru.

Przed nami prawdziwy test wytrzymałości na wysokie temperatury. Nad Polskę nadciągnęła ekstremalnie gorąca masa powietrza, serwując nam niezwykle uciążliwy skwar. Synoptycy zapowiadają, że to nie koniec - czekają nas dwa potężne uderzenia gorąca, rozdzielone tylko kilkudniowym spadkiem temperatur.Męczący upał odczuwalny jest już od samego rana. Mieszkańcy większości regionów zamiast porannego chłodu doświadczyli temperatur typowych dla godzin południowych. Już o 6:00 rano w wielu miejscach termometry pokazywały ponad 20 stopni. W Krośnie o tej porze odnotowano aż 23,9 stopni Celsjusza.

Gdzie będzie najcieplej w środę i czwartek? Upał sięgnie prawie 40 stopni

Największy żar w środę zaleje południe, wschód oraz centralną część Polski. W województwach śląskim, małopolskim, świętokrzyskim, podkarpackim i lubelskim temperatury mogą osiągnąć pułap 38 stopni Celsjusza. Mieszkańcy centrum, szczególnie Mazowsza i województwa łódzkiego, muszą przygotować się na 36-37 stopni.

Odetchnąć będzie można nad Morzem Bałtyckim, gdzie słupki rtęci zatrzymają się w przedziale 24-30 stopni Celsjusza. W rejonach górskich synoptycy przewidują wartości w okolicach 28 stopni.

W czwartek fala upałów przesunie się w kierunku wschodniej granicy. Małopolska i Podkarpacie nadal mogą mierzyć się z 38-stopniowym upałem, a na Lubelszczyźnie przewiduje się do 36 stopni Celsjusza. Północne i zachodnie regiony odczują spadek temperatur - tam będzie od 24 do 27 stopni.

Ostrzeżenia IMGW przed nawałnicami. Silny wiatr i opady gradu

Fala gorąca przyniesie ze sobą niebezpieczne zjawiska pogodowe. Burze wystąpią głównie na północy i zachodzie Polski, częściowo też w centrum, a w godzinach popołudniowych dotrą na Podhale. Możliwe są ulewne deszcze, gradobicia oraz porywisty wiatr. W czasie burz porywy wiatru do około 85 km/h

- alarmuje w swoich komunikatach IMGW.

Według przewidywań ekspertów podczas burzowych nawałnic suma opadów może wynieść od 15 do nawet 40 mm.

Kiedy nadejdzie ochłodzenie w Polsce? Chłodniejszy weekend

Po gorącym początku tygodnia aura ulegnie wyraźnej zmianie. Zmiana pogody nastąpi w piątek i w sobotę - w większości regionów temperatury spadną do 22-27 stopni Celsjusza. Nad polskim morzem termometry pokażą zaledwie 19-21 stopni.

Cieplej zacznie robić się już w niedzielę na zachodzie kraju. Końcówka weekendu oraz poniedziałek na Dolnym Śląsku i w województwie lubuskim mogą przynieść temperatury rzędu 31-32 stopni Celsjusza. W pozostałej części kraju utrzymają się przyjemniejsze wartości na poziomie 24-29 stopni.

Druga fala upałów nadciąga do Polski. Nawet 37 stopni w cieniu

To jeszcze nie koniec ekstremalnych temperatur. Najnowsze dane z modelu ECMWF HRES pokazują, że kolejna fala afrykańskiego powietrza uderzy w Polskę około 13 sierpnia. Główny ciężar upału przesunie się tym razem na zachód i południowy zachód. Dolny Śląsk, Opolszczyzna i Ziemia Lubuska mogą odnotować aż 37 stopni Celsjusza. Mieszkańcy Wielkopolski zobaczą na termometrach 35-36 stopni, a na Mazowszu i Śląsku prognozuje się 33-35 stopni.

Dzień później strefa największego gorąca obejmie południowy wschód Polski. W województwach podkarpackim i małopolskim temperatury znów wyniosą od 33 do 35 stopni Celsjusza. Tymczasem na zachodzie kraju będzie robiło się nieco chłodniej.

Zalecenia IMGW na falę upałów. Jak dbać o bezpieczeństwo?

Meteorolodzy przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa podczas występowania skrajnie wysokich temperatur.

- W związku z prognozowanym upałem pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu, ogranicz aktywność fizyczną w najgorętszej porze dnia i śledź bieżące ostrzeżenia meteorologiczne    przypomina IMGW w swoim komunikacie. 

Podczas fali upałów kluczowe jest unikanie nasłonecznienia i dbanie o nawodnienie organizmu. Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku dzieci, osób starszych oraz zwierząt. Modele prognostyczne wskazują, że szczyt sierpniowych upałów jest wciąż przed nami.