Niepokojące doniesienia z kieleckiego osiedla Podkarczówka. Trzech chłopców w wieku około 10-12 lat miało zaczepiać i popychać 80-letnią kobietę. O sprawie poinformował jej wnuk. Policja weryfikuje zgłoszenie i zapowiada wzmożoną uwagę patroli w tej okolicy.
To zdarzenie wywołało poruszenie wśród mieszkańców. Relacja opublikowana w mediach społecznościowych szybko zwróciła uwagę na problem zachowania młodych ludzi wobec osób starszych. Na razie przebieg incydentu znany jest przede wszystkim z opisu członka rodziny seniorki. Funkcjonariusze sprawdzają, co dokładnie wydarzyło się na osiedlu.Do incydentu miało dojść w sobotę, 24 października, po południu, w rejonie ulic Kruszcowej i Galenowej na kieleckiej Podkarczówce. Według relacji wnuka 80-latkę miało zaczepić trzech chłopców w wieku około 10-12 lat.Opis zdarzenia jest niepokojący. Jeden z chłopców miał szturchnąć kobietę, drugi popchnąć ją od tyłu, a trzeci kopnąć piłkę w jej kierunku. Na tym etapie nie ma jednak niezależnego potwierdzenia wszystkich szczegółów tej relacji.FOCH
2026/10/26
Bulwersujące doniesienia z Kielc. Trzech chłopców miało zaatakować 80-latkę
Pijany wiózł zwłoki kolegi w aucie. Prokuratura: nikt nic nie wiedział
Policja podczas interwencji po kolizji w aucie sprawcy zdarzenia znalazła zwłoki 43-letniego mężczyzny. Kierowca był pijany. Prok. Cezary Ołtarzewski mówi w rozmowie z "Faktem", że mężczyzna zmarł śmiercią naturalną. Kierowca i dwóch pasażerów znali się zaledwie od dwóch dni.
Do zdarzenia doszło w piątek, 23 października. Policja około godziny 19 została wezwana do kolizji przy ul. Energetyków w Radomiu. Na miejscu okazało się, że kierowca jest pijany. Miał 2,5 promila alkoholu. Razem z nim w aucie jechało dwóch pasażerów. Jeden z nich, 43-latek, nie żył.Prok. Cezary Ołtarzewski z Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód przekazuje, że w niedzielę odbyła się sekcja zwłok 43-latka. Wynika z niej, że mężczyzna zmarł w wyniku niewydolności oddechowo-krążeniowej. — Czyli do śmierci doszło z przyczyn naturalnych — informuje.Rozmówca "Faktu" dodał, że 43-latek, podobnie jak kierowca i drugi pasażer, tego dnia spożywał alkohol w znacznych ilościach. Mężczyźni poznali się dwa dni przed feralnym zdarzeniem, czyli w środę. — Zamierzali podjąć pracę w tym samym zakładzie — dodaje prokurator.Tragiczne odkrycie podczas kolizji w Radomiu
Nowe informacje po tragedii w Radomiu. Ciało 43-latka na tylnej kanapie
Oglądał mieszkanie na wynajem. Miesiąc później właściciel zastał go w środku
20-latek z Łomży miał wejść do mieszkania po tym, jak podczas jego oglądania zniknęły zapasowe klucze. Gdy 62-letni właściciel przyjechał sprawdzić lokal, doszło do kłótni. Na miejscu interweniowali policjanci, których młody mężczyzna miał zaatakować.
Do łomżyńskich policjantów zadzwonił zdenerwowany właściciel mieszkania. Jak przekazał, zastał w lokalu obcego mężczyznę. Około miesiąca wcześniej ten sam 20-latek oglądał nieruchomość z myślą o wynajęciu. Właściciel podejrzewał, że wtedy mogły zniknąć zapasowe klucze wiszące przy drzwiach.Na miejscu policjanci zastali 62-latka z krwawiącą raną na czole. Mężczyzna powiedział, że kiedy poprosił nielegalnego lokatora o opuszczenie mieszkania, ten uderzył go głową. W obawie o swoje bezpieczeństwo właściciel wyszedł z bloku i wezwał pomoc.Funkcjonariusze sprawdzili mieszkanie. Drzwi wejściowe i balkonowe były otwarte, ale nikogo nie zastali. Zabezpieczyli jedynie kartkę z danymi osobowymi. Gdy wychodzili z budynku, spotkali znanego im z wcześniejszych interwencji młodego mężczyznę. 62-latek wskazał go jako nielegalnego lokatora.
Podczas próby zatrzymania 20-latek miał wyzywać policjantów i odmówić podania danych. Następnie rzucił się na jednego z funkcjonariuszy, szarpał go, popychał i dusił. Drugiego policjanta uderzył pięścią w głowę. Został obezwładniony i trafił do policyjnej celi.
Badanie wykazało, że 20-latek był trzeźwy. Odpowie za kradzież z włamaniem, uszkodzenie ciała właściciela mieszkania, a także znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
W Szpitalu Specjalistycznym im. Falkiewicza we Wrocławiu doszło do interwencji policji w związku z podejrzeniem przeprowadzenia nielegalnej aborcji u pacjentki znajdującej się w zaawansowanej ciąży. Sprawa dotyczy Gizeli Jagielskiej, ginekolożki, która na początku października rozpoczęła pracę w placówce i której zatrudnienie już wcześniej wywoływało zdecydowany sprzeciw środowisk pro-life.







