Wszyscy mają w nosie starszych ludzi — mówi w rozmowie z "Faktem" pani Monika z Poznania. Kiedy usiłowała zapisać na kontrolę 88-letnią mamę, która ma guz na tarczycy, usłyszała słowa, które ją zmroziły. — I co w tym wieku chce jeszcze biopsję? — zapytała według relacji naszej czytelniczki lekarka.Pani Monika mieszka ze swoją mamą. Starsza pani doskonale radzi sobie mimo zaawansowanego wieku. Ona i jej córka dbają o zdrowie emerytki, tym bardziej że jej forma pozwala jej cieszyć się życiem jeszcze przez kolejne lata. Dla polskiej służby zdrowia jest to pacjent, któremu nie należy poświęcać uwagi.To nie jest kraj dla starych ludzi. Moja mama, za kilka miesięcy skończy 89 lat. Owszem, mieszka z nami, ale jest ogólnie sprawna, np. sama robi internetowe przelewy w banku ze swojego laptopa, mailuje i rozmawia za pomocą komunikatorów społecznych z młodszymi o dekadę kuzynkami z Wrocławia i Kanady. Jak pogoda pozwala, sama jeździ autobusem do centrum miasta i ktoś takiemu człowiekowi stawia granicę ochrony jego zdrowia
— denerwuje się pani Monika.
Z równowagi wyprowadziła ją wizyta u lekarza, na którą wybrała się w pierwszej połowie stycznia. — Byłam zarejestrować moją mamę na kolejną, doroczną wizytę u endokrynologa. Mama ma kartę onkologiczną ze względu na niezłośliwy guz na tarczycy. Chodziło tylko o ocenę, czy guz nie rośnie. Numerków na cały 2026 r. już nie było, ale pani w rejestracjiporadziła, aby iść bezpośrednio do gabinetu pani doktor — wspomina nasza czytelniczka.Zgodnie z relacją pani Moniki, lekarka spieszyła się, nie słuchała i rzuciła tylko pytanie, ile mama ma lat. Zgodnie z prawdą ta odpowiedziała, że 88. Na to lekarka miała wzdychnąć i rzucić szokujące słowa:I co, w tym wieku chce jeszcze biopsję?Czy ogólnie sprawny zgodnie z wiekiem i właściwie zdrowy człowiek, ma już przestać zawracać głowę lekarzom? Ma się położyć do łóżka i czekać na koniec? Długo chodziłam zirytowana. Na szczęście ostatecznie udało mi się umówić mamę do tego endokrynologa, ale nie tak to powinno wyglądać — mówi nam pani Monika.
Błędy w menu komunijnym. Popełnia je wielu rodziców
Nie chcą leczyć starszych ludzi?
Przypadek mamy pani Moniki nie jest wcale odosobniony. Z podobną sytuacją zetknął się w 2024 r. pan Bogusław z Wielkopolski. Podczas prześwietlenia wykryto u niego zmiany na płucu. Mężczyzna miał wtedy 70 lat. Lekarze przeprowadzili operację wycięcia guza. Okazało się, że był dość nietypowy. — Przydałoby się po nim takie nowatorskie leczenie, które było na etapie wprowadzania dopiero. Ale usłyszałem, że przeznaczone jest dla młodszych pacjentów i nie mam szans się na nie załapać — wspomina w rozmowie z "Faktem" pan Bogusław.