FOCH
2026/09/29
TSUE odrzuca wniosek Polski w sprawie Mercosur. Jarosław Kaczyński: porażka Tuska
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odrzucił wniosek Polski o tymczasowe zawieszenie stosowania umowy handlowej UE z blokiem państw południowoamerykańskich Mercosur. "Kolejna porażka rządu Tuska w Europie" — komentuje prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Polska złożyła do TSUE skargę na porozumienie z blokiem Mercosur. Celem wniosku było zawieszenie umowy handlowej w ramach środka zabezpieczającego do czasu wydania wyroku przez Trybunał. Sąd w Luksemburgu we wtorek poinformował o odrzuceniu wniosku Polski o zastosowanie środka zabezpieczającego. W ocenie TSUE Polska nie wykazała dostatecznie, że wykonanie decyzji państw członkowskich w Radzie UE, dopuszczającej tymczasowe stosowanie umowy handlowej z Mercosurem, może spowodować poważną i nieodwracalną szkodę.Trybunał wyda wyrok w sprawie polskiej skargi w późniejszym terminie, a odrzucenie wniosku o zastosowanie środka tymczasowego nie przesądza ostatecznego rozstrzygnięcia TSUE."Kolejna porażka rządu Tuska w Europie. Trybunał Sprawiedliwości UE nie uwzględnił złożonej z opóźnieniem (po wejściu w życie umowy) skargi rządu na umowę z krajami Mercosuru. Skarga miała być przykrywką, bo wiemy, że Tusk i Krajewski w sprawie tej umowy działali pod dyktando Niemiec. Konsekwencje decyzji trybunału będą uderzać nie tylko w przyszłość naszego rolnictwa, ale także w zdrowie konsumentów. Mieli bronić polskich interesów w UE, a wyszło jak zawsze…" — napisał w serwisie X prezes PiS.
Tragedia w Lipnie. 5-letnia Amelka nie żyje. Są zarzuty dla ojca
Prokuratura postawiła ojcu 5-letniej Amelki zarzut nieumyślnego spowodowania jej śmierci. Dziewczynka zmarła w szpitalu w wyniku tragicznego wypadku, do którego doszło podczas spaceru w Lipnie. Została przygnieciona fragmentem betonowego ogrodzenia.
Prokuratura ustaliła, iż mężczyzna wspiął się na konstrukcję ogrodzenia wykonaną z metalu i betonu. W trakcie zdarzenia doszło do przewrócenia jednego z jej elementów, który spadł na znajdującą się w pobliżu dziewczynkę.Prokurator sformułował wobec podejrzanego zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci 5-letniej Amelii P. polegający na tym, że będąc w stanie nietrzeźwości (1,56 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu), sprawując opiekę nad córką, wszedł na metalowo-betonową konstrukcję ogrodzenia posesji i wskutek niedochowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach doszło do przewrócenia się elementu ogrodzenia na małoletnią, w wyniku czego odniosła ona obrażenia czaszkowo-mózgowe skutkujące zgonem – czytamy w komunikacie prasowym Prokuratury Okręgowej we Włocławku.Podejrzany Przemysław P. potwierdził, że dopuścił się czynu, który został mu zarzucony, jednak nie zdecydował się na przedstawienie dodatkowych wyjaśnień. Wobec ojca 5-latki zastosowano środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru, zakazu wyjazdu z Polski oraz nakazu zachowania dystansu wobec osób będących świadkami zdarzenia.Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi kara pozbawienia wolności w wymiarze od 3 miesięcy do lat 5 – informuje prokurator Małgorzata Kręcicka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Włocławku.
Wypadek podczas rodzinnego spaceru
Jednocześnie Kręcicka podaje, że w niedzielę, 27 września 2026 r., Przemysław P. szedł jedną z ulic w Lipnie razem ze swoją córką Amelią P., jej matką Anetą J. oraz kuzynem. W pewnym momencie, mijając posesję, na której rosło drzewo owocowe, Przemysław P. wszedł na ogrodzenie, żeby zerwać z niego owoce. Wówczas rozegrał się dramat.Jak wcześniej ustaliło o2.pl, Przemysław P. pojechał za córką do szpitala, ale ostatecznie oddalił się z placówki.Policjanci pojechali za mężczyzną, który został zatrzymany w miejscu zamieszkania. Został zbadany alkomatem. W wydychanym powietrzu miał 3 promile alkoholu – mówiła o2.pl mł. asp. Agnieszka Romańska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lipnie.
Makabra w Ostrowi Mazowieckiej. Syn zabił ojca głośnikiem. Jest prawomocny wyrok
Po pijackiej awanturze zamienił się w kata własnego ojca. 35-latek bił go drewnianą kolumną po głowie, dusił, a gdy zorientował się, że mężczyzna nie żyje, próbował go ratować. Teraz sprawca z Ostrowi Mazowieckiej usłyszał prawomocny wyrok. Za brutalne zabójstwo ojca spędzi za kratami 18 lat.Sad
nie miał wątpliwości. "Po prostu zmasakrował swojego ojca"
Sąd był bezlitosny dla 35-latka. "Oskarżony zmasakrował ojca"
Wcześniej Sąd Okręgowy w Ostrołęce skazał 35-latka na 18 lat więzienia. Obrona się odwołała, próbując przekonać, że kara jest zbyt surowa. Bezskutecznie. W piątek (25 września) w Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku dla kata zapadł prawomocny wyrok. Sędzia Sławomir Wołosik nie miał wątpliwości:— O tym, że 35-latek chciał zabić, świadczy intensywność ciosów, ich liczba i rozmieszczenie. W istocie rzeczy oskarżony po prostu zmasakrował swojego ojca. Nie ma tutaj żadnych okoliczności łagodzących — podkreślił sędzia Wołosik, cytowany przez PAP.
Sąd nie miał też wątpliwości co do poczytalności oskarżonego. Nie uwierzył także w wersję, że ojciec znęcał się nad synem. — Skazany przed zabójstwem prowadził pasożytniczy tryb życia, nie pracował, a oprócz tego, że spożywał alkohol, to trudno powiedzieć, czym się jeszcze zajmował — stwierdza sąd.
Wyrok jest prawomocny. 35-latek najbliższe lata spędzi za kratami.
Wyzwiska, poniżanie i uprawianie prywaty. Szefowa DPS-u straciła pracę, teraz usłyszała wyrok
Skarga złożona przez pracowników Domu Pomocy Społecznej w Jedlance (pow. radomski) ruszyła lawinę. Szefowa placówki została zwolniona z pracy, a sprawą zajęła się prokuratura. Ustalenia śledczych są zdumiewające — Izabela L. miała poniżać i wyzywać pracowników, kazać im w czasie pracy piec ciasta i przygotowywać dekoracje na uroczystość swojego syna oraz polecić serwowanie pensjonariuszom przeterminowanego jedzenia. W sprawie zapadł właśnie nieprawomocny wyrok.
Sprawa wyszła na jaw w 2019 r., gdy 28 pracowników Domu Pomocy Społecznej (DPS) w Jedlance złożyło na ówczesną szefową placówki Izabelę L. skargę do starosty powiatowego w Radomiu, co zakończyło się rozwiązaniem z nią umowy o pracę. Równolegle do prokuratury wpłynęło też zawiadomienie podpisane przez kilkunastu pracowników. Według ustaleń śledczych kobieta dopuściła się poważnych nadużyć.Prokuratura zarzuciła Izabeli L. znęcanie się psychiczne nad 14 pracownikami DPS-u w Jedlance. Według ustaleń śledczych kobieta poniżała, ośmieszała, wyzywała i stale krytykowała pracowników, nadmiernie ich kontrolowała oraz plotkowała i rozpowszechniała niewłaściwe informacje.Według prokuratury prowadziło to do zaniżenia samooceny u pokrzywdzonych, pracownicy czuli się zastraszani i bali się zwolnienia z pracy lub degradacji na niższe stanowiska. To jednak nie koniec.Śledczy zarzucają też byłej dyrektorce DPS-u przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jak ujawniają, Izabela L. miała m.in. zmuszać pracowników do organizowania uroczystości prymicyjnej jej syna i przygotowywania w godzinach pracy m.in. potraw, ciast, ozdób, dekoracji i zaproszeń. Wszystko na prywatne potrzeby przełożonej, choć powinni w tym czasie dbać o pensjonariuszy.Prokuratura ujawniła również, że Izabela L. miała polecić pracownikom, by wydali pensjonariuszom do jedzenia przeterminowane wędliny.
Według ustaleń śledczych do tych sytuacji miało dochodzić w okresie od września 2014 r. do maja 2019 r., czyli przez prawie pięć lat.
Była szefowa Domu Pomocy Społecznej w Jedlance usłyszała wyrok bezwzględnego więzienia
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w marcu 2022 r., a proces ruszył w listopadzie 2023 r. Po niemal trzech latach zapadł wyrok.
Sąd Rejonowy w Radomiu skazał Izabelę L. na karę 1,5 roku bezwzględnego więzienia i zobowiązał ją do zapłaty po 2 tys. zł na rzecz pokrzywdzonych tytułem zadośćuczynienia za doznane krzywdy — informuje PAP. Wyrok ten nie jest prawomocny.