2026/04/30

 

Dramat w Łódzkiem. Mężczyzna nagle chwycił za maczetę i zaatakował dwie kobiety

 Dramatycznie zakończyła się awantura domowa w Zgierzu. Mężczyzna zaatakował dwie kobiety maczetą i uciekł z miejsca zdarzenia. Policja poinformowała, że „po dynamicznym pościgu agresor został zatrzymany". Okazuje się, że działał w warunkach recydywy.

Chwycił za maczetę i zaatakował dwie kobiety

Sierż. szt. Bartłomiej Arcinmowicz z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu poinformował, że do zdarzenia doszło 27 kwietnia. Policja otrzymała z numeru alarmowego dramatycznie brzmiące zgłoszenie. W miesz„Z uwagi na bezpośrednie zagrożenie życia, dyżurny natychmiast skierował tam wszystkie dostępne patrole. 37-latka i 57-latka, w związku z odniesionymi obrażeniami, musiały być natychmiast przewiezione do szpitala" - poinformował policjant.kaniu na jednej z ulic Zgierza mężczyzna miał ranić ostrym narzędziem dwie kobiety.„Z uwagi na bezpośrednie zagrożenie życia, dyżurny natychmiast skierował tam wszystkie dostępne patrole. 37-latka i 57-latka, w związku z odniesionymi obrażeniami, musiały być natychmiast przewiezione do szpitala" - poinformował policjant.

40-latek zatrzymany po pościgu

Funkcjonariusze szybko ustalili, że sprawcą jest 40-latek, który zbiegł z miejsca zdarzenia. Policjanci po dynamicznych poszukiwaniach namierzyli auto, którym poruszał się mężczyzna. „Kiedy uniemożliwili 40-latkowi dalszą jazdę, został zatrzymany" - dodał sierż.szt. Bartłomiej Arcinmowicz.Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Usłyszał zarzut spowodowania uszczerbku na zdrowiu. Policja poinformowała, że 40-latek działał w warunkach recydywy, dlatego grozi mu kara do 7,5 roku pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zastosował, wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące


 

Do tego kraju ma wyjechać Zbigniew Ziobro. „Miałby się gdzie zatrzymać”

 Po wyborczej porażce Viktora Orbana przyszłość Zbigniewa Ziobry na Węgrzech stoi pod znakiem zapytania. Polityk PiS będzie szukał zapewne nowych kierunków. Początkowo mówiło się, że może wybrać Serbię lub USA, jednak w podcaście Radia ZET i Newsweeka „W związku ze śledztwem" Mariusz Gierszewski zdradził, że najprawdopodobniej Ziobro postawi na zupełnie inny kraj.

Gdzie przeniesie się Zbigniew Ziobro?

Zbigniew Ziobro, który otrzymał azyl polityczny na Węgrzech, po zwycięstwie w wyborach Petera Magyara, będzie musiał najprawdopodobniej szukać dla siebie nowego miejsca pobytu, bowiem nowy premier już zapowiedział, że może cofnąć zgodę na azyl dla polskiego polityka.Początkowo mówiło się, że były minister sprawiedliwości może wybrać USA lub Serbię, jednak według informacji przekazanych w podcaście „W związku ze śledztwem”, w grę wchodzi zupełnie inny kraj. Nasze różnego rodzaju wiewiórki mówią, że to są w ogóle nie te kierunki - stwierdziła dziennikarka Newsweeka Dominika Długosz.Mariusz Gierszewski przekazał, że Ziobro najprawdopodobniej uda się do Turcji, gdzie obecnie jest wielu Polaków, prowadzących tam swoje biznesy i powiązanych z prawicą. Miałby się gdzie zatrzymać, jeśli koledzy zechcą go przytulić - dodała Długosz.

Ziobro może trafić przed Trybunał Stanu

Sprawa cofnięcia azylu nie jest jednak tak oczywista, jak to mogłoby się wydawać. Polityk PiS zapowiadał zresztą, że jeśli Magyar zdecyduje się na taki krok, będzie próbował dochodzić swoich praw przed sądem. Jest zdeterminowany, bowiem w Polsce może czekać go Trybunał Stanu.Do Sejmu trafił wniosek zawierający ponad 51 zarzutów przeciwko byłemu ministrowi sprawiedliwości, w tym popełnienia deliktów konstytucyjnych. Dokument liczy ponad 250 stron, zawiera 117 dowodów i przewiduje przesłuchanie 68 osób przed Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Z kolei prokuratura chce postawić politykowi PiS 26 zarzutów związanych z liczącą już ok. 1,5 mln stron akt sprawą dotyczącą nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.

Nie będzie szybkich rozwodów i zmian w wyborach. Kolejne weta Nawrockiego

 Karol Nawrocki zawetował nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dotyczącą pozasądowych rozwodów. Oprócz tego prezydent zawetował także nowelizację Kodeksu wyborczego, wprowadzającą m.in. instytucję sekretarzy obwodowych komisji wyborczych. Jak argumentował nowela „budzi bardzo poważne wątpliwości dot. bezstronności i przejrzystości procesu wyborczego”. 

Nie będzie szybkich rozwodów. Jest weto Nawrockiego

Karol Nawrocki zawetował nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, dotyczącą pozasądowych rozwodów. Ustawa autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości zakładała możliwość rozwiązania małżeństwa w drodze czynności podejmowanych przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. To on weryfikowałby spełnienie ustawowych przesłanek rozwodu pozasądowego i dokonałby odpowiednich wpisów w rejestrze stanu cywilnego.Rozwiązanie to miało być stosowane wyłącznie w przypadku małżeństw, które nie mają wspólnych małoletnich dzieci, i pod warunkiem że małżonka nie jest w ciąży. Zdaniem prezydenta świadomość takiej procedury – rozstania wymagającego wyłącznie kilku podpisów – byłaby zachętą do traktowania małżeństwa jako „związku na próbę”. W takiej sytuacji decyzja o dziecku stawałaby się przeszkodą do jego łatwego rozwiązania. To jest społecznie szkodliwe. Szczególnie dziś, gdy Polska mierzy się z dramatycznym kryzysem demograficznym, państwo powinno wspierać trwałość rodzin i decyzję o posiadaniu dzieci, a nie tworzyć przepisy, które zniechęcają do rodzicielstwa - powiedział Nawrocki w wideo opublikowanym na platformie X i na swojej oficjalnej stronie internetowej.


Nawrocki zawetował zmiany w Kodeksie wyborczym

W nagraniu zamieszczonym na stronie KPRP Nawrocki uzasadnił także swoje weto do nowelizacji Kodeksu wyborczego, wprowadzającej m.in. instytucję sekretarzy obwodowych komisji wyborczych. Według niego nowelizacja „budzi bardzo poważne wątpliwości dotyczące bezstronności i przejrzystości procesu wyborczego, nie wzmacnia uczciwości wyborów, nie zwiększa zaufania obywateli”. Jak mówił, „sednem problemu jest nowa instytucja sekretarza komisji wyborczej”.- Na pierwszy rzut oka brzmi niewinnie, jednak sekretarz miałby być wskazywany przez wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast. Do tej pory funkcji w komisji wyborczej opierał o demokratyczny wybór członków komisji - powiedział prezydent. Nowela przewidywała zmiany w zakresie przedstawicieli obwodowych komisji wyborczych. Mianowicie, prawo do zgłaszania przedstawicieli do OKW miałyby tylko te komitety, które zarejestrują listę lub listy kandydatów.Tym samym w przypadku wyborów prezydenckich, zgłoszenie swoich przedstawicieli do komisji musiałoby być poprzedzone zebraniem przez dany komitet 100 tys. podpisów, bo tyle jest wymaganych do rejestracji kandydata na prezydenta. Nowelizacja wprowadzała też instytucję sekretarza komisji wyborczej, który miałby być powołany przez komisarza wyborczego przy wsparciu wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Sekretarz komisji miał czuwać nad przebiegiem głosowania i prawidłowym ustalaniem jego wyników, sporządzeniem - wraz z komisją - protokołu głosowania.


Majówka

 Majówka  wycieczka poza miasto, organizowana najczęściej w maju. Pierwotnie w jej trakcie organizowane były spotkania towarzyskie, tańce oraz zabawy[4]. Współcześnie mianem majówki określa się zazwyczaj wycieczki organizowane w trakcie okresu świąt majowych (Święto Pracy, Dzień Flagi i Święto Konstytucji 3 Maja) lub dni wolnych od pracy przypadających blisko tych świąt[5].

Majówka może mieć charakter zarówno zabawy w gronie najbliższych jak i imprezy masowej.

Etymologia

Pierwotnie majówką nazywano oczyszczoną i przyozdobioną wstążkami jodełkę, którą w niektórych regionach Polski chłopcy stawiali przed domem dziewczyny, z którą chcieli się ożenić. Zwyczaj ten kultywowany był w nocy na 1 maja lub 3 maja, z pierwszej soboty maja na niedzielę albo z soboty na niedzielę zielonoświątkową[5][4]. Z czasem pojęcie to wypadło zHistoria

Zwyczaj wyjeżdżania na majówkę sięga XVIII wieku i pierwotnie obchodzony był tylko przez polskich królów oraz arystokrację. Jednym z władców wyjeżdżających na tego typu wycieczki był król Stanisław August Poniatowski. Z biegiem czasu praktyka ta zaczęła rozszerzać się na coraz niższe grupy społeczne - najpierw do jej obchodzenia przyłączyło się zamożne mieszczaństwo, a po nich robotnicy oraz służący[7].

Początkowo majówka była też wyraźnie powiązana z Zielonymi Świątkami, których obchody pozwalały przy okazji nacieszyć się wiosennym wzrostem temperatury powietrza, większym nasłonecznieniem i powracającą do wegetacji naturą[8].

Jak podaje Encyklopedia staropolska Zygmunta Glogera w XIX wieku jedną z form organizowania majówki były pierwszomajowe (poprzedzone dniem wolnym) wycieczki szkolne, w ramach których uczniowie szkół zabierani byli przez swoich wychowawców na wiosenną rekreację do najbliższego dworu, gdzie goszczeni byli przez uprzedzonego wcześniej szlachcica, zapewniającego im obfity poczęstunek oraz miejsce do zabawy na świeżym powietrzu. Tak spędzona majówka kończyła się wraz z nadejściem wieczoru i wspólnym powrotem uczniów do swoich domostw[9].

W czasach międzywojennych okres majówkowy w dużej mierze skupiał się na obchodach Święta 3 Maja. Po oficjalnych ceremoniach Polacy brali wtedy udział w różnych zorganizowanych sportowych imprezach, ludowych zabawach oraz majówkowych wyjazdach[10].

W okresie Polski Ludowej czas majówkowy zdominowany był przez obowiązkowe pochody pierwszomajowe, aczkolwiek poza nimi Polacy mogli, ze znajomymi lub rodzinnie, spędzać czas wolny od pracy na różne dowolne sposoby, zarówno zostając przy tym w mieście jak i wyjeżdżając poza nie[11]. Ci, którzy zdecydowali się na wycieczkę za miasto, wypoczywali na łąkach, nadmorskich plażach lub nad brzegami jezior, gdzie mogli biwakowaćopalać się czy uprawiać sport[12]. Już wtedy też początek maja zaczął być kojarzony ze spożywaniem kiełbasy, ponieważ specjalnie przed świętem organizowano zwiększenie podaży tego produktu w celu zachęcenia Polaków do wychodzenia z domów i wzięcia udziału w pochodach[13]. użytku, żeby później wrócić z nowym, bliższym współczesnego rozumienia, znaczeniem[6].Historia

Zwyczaj wyjeżdżania na majówkę sięga XVIII wieku i pierwotnie obchodzony był tylko przez polskich królów oraz arystokrację. Jednym z władców wyjeżdżających na tego typu wycieczki był król Stanisław August Poniatowski. Z biegiem czasu praktyka ta zaczęła rozszerzać się na coraz niższe grupy społeczne - najpierw do jej obchodzenia przyłączyło się zamożne mieszczaństwo, a po nich robotnicy oraz służący[7].

Początkowo majówka była też wyraźnie powiązana z Zielonymi Świątkami, których obchody pozwalały przy okazji nacieszyć się wiosennym wzrostem temperatury powietrza, większym nasłonecznieniem i powracającą do wegetacji naturą[8].

Jak podaje Encyklopedia staropolska Zygmunta Glogera w XIX wieku jedną z form organizowania majówki były pierwszomajowe (poprzedzone dniem wolnym) wycieczki szkolne, w ramach których uczniowie szkół zabierani byli przez swoich wychowawców na wiosenną rekreację do najbliższego dworu, gdzie goszczeni byli przez uprzedzonego wcześniej szlachcica, zapewniającego im obfity poczęstunek oraz miejsce do zabawy na świeżym powietrzu. Tak spędzona majówka kończyła się wraz z nadejściem wieczoru i wspólnym powrotem uczniów do swoich domostw[9].

W czasach międzywojennych okres majówkowy w dużej mierze skupiał się na obchodach Święta 3 Maja. Po oficjalnych ceremoniach Polacy brali wtedy udział w różnych zorganizowanych sportowych imprezach, ludowych zabawach oraz majówkowych wyjazdach[10].

W okresie Polski Ludowej czas majówkowy zdominowany był przez obowiązkowe pochody pierwszomajowe, aczkolwiek poza nimi Polacy mogli, ze znajomymi lub rodzinnie, spędzać czas wolny od pracy na różne dowolne sposoby, zarówno zostając przy tym w mieście jak i wyjeżdżając poza nie[11]. Ci, którzy zdecydowali się na wycieczkę za miasto, wypoczywali na łąkach, nadmorskich plażach lub nad brzegami jezior, gdzie mogli biwakowaćopalać się czy uprawiać sport[12]. Już wtedy też początek maja zaczął być kojarzony ze spożywaniem kiełbasy, ponieważ specjalnie przed świętem organizowano zwiększenie podaży tego produktu w celu zachęcenia Polaków do wychodzenia z domów i wzięcia udziału w pochodach[13].

Atak nożownika w urzędzie gminy. Na miejscu lądował śmigłowiec LPR

 42-letni mężczyzna zaatakował najprawdopodobniej nożem wójt Starej Kornicy.. Zdarzenia miało miejsce przed godziną 16 na terenie urzędu gminy. Ranna kobieta trafiła do szpitala.


Wójt gminy Stara Kornica zaatakowana nożem

Do ataku doszło w środę około godz. 16.30 w siedzibie Urzędu Gminy w Starej Kornicy. 42-letni mężczyzna zaatakował kilkukrotnie wójt Beatę Jerzman ostrym narzędziem. Chodzi o pracownika miejscowego punktu selekcyjnej zbiórki odpadów komunalnych (PSZOK). Został ujęty tuż po ataku, do którego doszło w siedzibie władz gminy - przekazała w rozmowie z reporterem Radia ZET Tomaszem Kubatem aspirPracownicy urzędu obezwładnili napastnika i przekazali go przybyłym na miejsce funkcjonariuszom. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają łosiccy policjanci. Mężczyzna został zatrzymany. Na miejscu lądował śmigłowiec LPR, który przetransportował wójt do szpitala. Wcześniej na pomoc ruszyli także ratownicy medyczni z Platerowa, strażacy z JRG w Łosicach oraz druhowie z OSP w Nowej Kornicy. Z doniesień lokalnych dziennikarzy wynika, że życiu rannej nie zagraża niebezpieczeństwo. Nie wiadomo, jakie są motywy czynu. Trwają policyjne czynności z zatrzymanym mężczyzną, ale na razie funkcjonariusze nie przekazują, co konkretnie udało im się ustalić.

 

Sąd uznał, że Alicja i Jolanta są żonami. Jest jedno „ale". „Apelujemy"

 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie orzekł, że akt małżeństwa Alicji i Jolanty, które wzięły ślub na portugalskiej Maderze, powinien być zarejestrowany w Polsce. Sęk w tym, że wojewoda lubelski może się jeszcze odwołać od wyroku. Para ma nadzieje, że odwołania nie będzie. 

Wojewoda może się odwołać od wyroku ws. małżeństwa dwóch kobiet

Wojewoda lubelski może się jeszcze odwołać od wyroku Sądu Administracyjnego w Lublinie w sprawie Alicji Sienkiewicz i Jolanty Prochowicz – informuje reporter Radia ZET Mateusz Kasiak. Sąd nakazał transkrypcję ich ślubu z Portugalii, bo nie miał wątpliwości, że małżeństwo jest zgodne z polskim prawem. Wojewoda jest w trakcie analizy wyroku.Jeśli nie będzie apelacji, urząd stanu cywilnego będzie musiał wpisać związek kobiet w rejestr. Para ma jednak nadzieję, że odwołania nie będzie. – W kolejce w całej Polsce czeka mnóstwo par. Apelujemy do rządu o równość małżeńską. Śluby za granicą to upokorzenie – usłyszał od kobiet reporter Radia ZET. Tylko w Lublinie do urzędu stanu cywilnego wpłynęło dotąd cztery wnioski o transkrypcję aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. W całym kraju takich spraw rozpatrywanych jest nawet kilkaset.

Alicja i Jolanta są żonami. Sąd nie miał wątpliwości

–  Sąd zobowiązuje kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie do przeniesienia do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa zawartego w dniu 27 października lipca 2023 roku w Quinta do Furao Santana w Portugalii przez Alicję Sienkiewicz i Jolantę Prochowicz – odczytała we wtorek (28 kwietnia) sędzia Anna Strzelec. To najważniejszy punkt wyroku ogłoszonego przez WSA w Lublinie w sprawie transkrypcji małżeństwa Alicji i Jolanty Sienkiewicz-Prochowicz. Zostało ono w wakacje 2023 roku na portugalskiej Maderze.

Tłum przed sądem w Świdnicy. Domagają się wolności dla Borysa B.

 Gorąca atmosfera przed Sądem Okręgowym w Świdnicy. Kilkadziesiąt osób domaga się wypuszczenia na wolność instruktora strzelectwa, podejrzanego o zabójstwo 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej. Bliscy mężczyzny przekonują, że działał on w obronie własnej, prokuratura twierdzi jednak, że Borys B. wrócił na miejsce zdarzenia uzbrojony w karabin. Sąd rozpatruje dziś zażalenie na jego areszt.

Sąd rozpatruje zażalenie na areszt wobec Borysa B. 

Kilkadziesiąt osób zgromadziło się w czwartek przed budynkiem Sądu Okręgowego w Świdnicy, tłum domaga się wypuszczenia na wolność Borysa B., który jest podejrzany w głośnej sprawie zabójstwa, do którego doszło na początku kwietnia w Bystrzycy KłodzkiejProtestujący mają ze sobą czerwone balony w kształcie serca z napisem „murem za Borysem". Są przekonani, że instruktor strzelectwa zabił 26-latka w obronie własnej. Prokuratura twierdzi jednak, że po pierwszym spotkaniu z grupą mężczyzn Borys B. poszedł do domu i wrócił na miejsce z karabinem. 

Manifestacja w obronie Borysa B. przed sądem w Świdnicy

- Właściwie nie wiadomo, co prokuratura wie, a czego nie wie - słyszymy od jednego z manifestantów. Dodaje, że najważniejsze w tym momencie jest to, żeby „Borys został uwolniony i mógł odpowiadać z wolnej stopy". W czwartek sąd rozpatruje zażalenie na areszt wobec Borysa B. Decyzję powinniśmy poznać wczesnym popołudniem.. Na Borysie B. ciąży zarzut zabójstwa. W ciele zastrzelonego 26-latka śledczy wykryli pięć ran postrzałowych. Ta sprawa ma też osobny wątek - chodzi o kilka śledztw prokuratury wobec różnych mieszkańców po tym jak do sieci trafiły nagrania nagrania dokumentujące drastyczne zdarzenia. Ofiara Borysa B. miała z nimi związek.