2026/06/17

 


 


Skazali psa na okrutną śmierć. Amstaff z kagańcem był przywiązany do drzewa

 Amstaff został przypięty smyczą do drzewa na terenie kompleksu leśnego. Zwierzę miało na pysku kaganiec, przez co nie miało absolutnie żadnych szans na oswobodzenie się. Portal Extra Świecie przekazał, że w porę zainterweniowali spacerowicze, a funkcjonariusze szukają teraz osoby odpowiedzialnej za ten okrutny czyn.

Szokująca sytuacja miała miejsce na terenie miejscowości Fletnowo leżącej w gminie Dragacz. Serwis Extra Świecie przekazał, że to właśnie w tamtejszym kompleksie leśnym odkryto porzuconego amstaffa, którego ktoś celowo uwiązał do pnia. Sytuacja czworonoga była dramatyczna, ponieważ założono mu na pysk kaganiec, co całkowicie odebrało mu możliwość oswobodzenia się poprzez przegryzienie uwięzi.Uwięzionego czworonoga zauważyła przypadkowa para spacerowiczów. Kobieta wraz z towarzyszącym jej mężczyzną natychmiast zaalarmowali o całej sytuacji odpowiednie organy ścigania.

Ten drastyczny przypadek wywołał ogromne emocje wśród lokalnej społeczności. Dorota Krezymon, pełniąca funkcję wójta gminy Dragacz, w sobotę, 13 czerwca zamieściła na portalach społecznościowych fotografię znalezionego w lesie czworonoga i zaapelowała o wsparcie w identyfikacji oprawcy.

Dzisiaj we Fletnowie policja znalazła przywiązanego w lesie psa 😢 Czy ktoś kojarzy właściciela? - napisała.

Niedługo potem samorządowczyni opublikowała w sieci zaktualizowane informacje o postępach w sprawie.

Bardzo dziękuję za tak szeroki odzew na zamieszczony przeze mnie post. Zapewniam, że wszystkie otrzymane od Państwa informacje przekażę policji. Wierzę, że dzięki Waszej pomocy uda się ustalić sprawcę tego bestialskiego czynu. Będę Państwa informować - przekazała Dorota Krezymon.

Według ustaleń portalu Extra Świecie uratowany czworonóg został już przewieziony pod opiekę do miejscowej placówki dla zwierząt.Amstaff przebywa obecnie w schronisku. Policja prowadzi czynności, które mają na celu ustalenie właściciela - mówi dziennikarzom portalu Extra Świecie kom. Joanna Tarkowska.

Mundurowi sprawdzają ten przypadek pod kątem złamania zapisów artykułu 35 ustawy regulującej kwestie ochrony zwierząt. Prawo przewiduje w takich sytuacjach sankcję sięgającą nawet trzech lat za kratami. Każdy obywatel posiadający informacje o porzuconym amstaffie proszony jest o pilny kontakt z mundurowymi ze Świecia.

 


 

Córka Bąkiewicza apeluje o pomoc po jego zatrzymaniu. „Tata wymiotuje i ma połamane żebra”

 Niemiecka policja obezwładniła i skuła kajdankami Roberta Bąkiewicza. Doszło do tego podczas próby przemarszu Ruchu Obrony Granic w Berlinie. Grupa chciała uczcić pamięć Polaków zamordowanych w czasie II wojny światowej. Blanka Bąkiewicz, córka zatrzymanego, prosi o finansowe wsparcie na pomoc prawną.

W miniony wtorek w sercu Berlina rozegrały się dynamiczne sceny z udziałem Roberta Bąkiewicza i działaczy Ruchu Obrony Granic. Zgromadzili się oni nieopodal miejsca upamiętniającego polskie ofiary niemieckich zbrodni z okresu II wojny światowej.

Przedstawiciele grupy mieli ze sobą drewniany krzyż oraz specjalne tablice informacyjne. Choć posiadali zezwolenie na zgromadzenie, niemieckie służby zakazały wnoszenia tych rekwizytów.

Zgromadzeni zignorowali ten zakaz i ruszyli z krzyżem w kierunku pomnika. Zostali natychmiast zablokowani przez funkcjonariuszy tamtejszej policji.

Robert Bąkiewicz powalony na ziemię

Na opublikowanych w sieci materiałach wideo zarejestrowano moment, w którym mundurowi próbują wyrwać krzyż z rąk demonstrantów. Chwilę później wywiązała się fizyczna konfrontacja.

Część osób biorących udział w przemarszu, w tym Robert Bąkiewicz, została obalona na chodnik i zakuta wkajdanki. Policjanci odsuwali na bok świadków rejestrujących zdarzenie.

Podczas szarpaniny w stronę stróżów prawa skandowano hasło: „Gestapo, gestapo!”. Zgodnie z informacjami podanymi przez Telewizję Republika, zatrzymywany działacz stawiał czynny opór i głośno wyrażał swój sprzeciw.Członkowie Ruchu Obrony Granic tłumaczyli, że ich zamiarem nie był wiec polityczny. Chcieli jedynie odmówić modlitwę, ustawić przyniesiony krzyż i oddać hołd pomordowanym rodakom.Do sytuacji odniosła się Blanka Bąkiewicz. Córka lidera grupy udostępniła w serwisie X krótki film, na którym widać, jak niemieccy stróże prawa pacyfikują jej ojca.Kobieta nie ukrywała silnego wzburzenia, oceniając zachowanie policjantów jako niezwykle agresywne.– Brutalne zatrzymanie mojego Taty i chłopaków z ROG!!! Potrzebujemy Waszego wsparcia na prawników w Berlinie. Proszę podajcie dalej – napisała Blanka Bąkiewicz. Jest źle. Zabiera ich karetka. Jacek, Paweł i Tata w ciężkim stanie. Tata wymiotuje. Ma połamane żebra - pisała.

Do swojej publikacji dodała adres internetowy zbiórki prowadzonej przez Ruch Obrony Granic, której celem jest opłacenie obsługi prawnej dla zatrzymanych w Niemczech. Na udostępnionym kadrze widać obezwładnionego mężczyznę otoczonego przez kilku mundurowych. Ten sam obraz był transmitowany na antenie Telewizji Republika.

Polski konsul interweniuje w Berlinie

W wyjaśnianie incydentu zaangażowało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Maciej Wewiór, pełniący funkcję rzecznika MSZ, poinformował, że na miejsce zdarzenia udał się przedstawiciel polskiego konsulatu, by zbadać przyczyny i szczegóły interwencji.Początkowe doniesienia o skali zatrzymań były sprzeczne. Mimo że na nagraniach widać kilka skutych osób, polski resort dyplomacji na początku mówił tylko o jednym oficjalnie aresztowanym uczestniku zgromadzenia.

Służby wciąż badają tło tych wydarzeń. Nie podano jeszcze oficjalnej informacji o tym, z jakich paragrafów niemiecka policja zamierza rozliczać Polaków.

Jarosław Kaczyński reaguje na zatrzymanie

Na wieści zza zachodniej granicy zareagował Jarosław Kaczyński. Lider Prawa i Sprawiedliwości w ostrych słowach skrytykował państwo niemieckie, wytykając sąsiadom brak odpowiednich rozliczeń historycznych. Jedynego, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy – powiedział lider PiS.

Akcja służb porządkowych w Berlinie odbiła się szerokim echem w naszym kraju. Sympatycy zatrzymanych twierdzą, że policja przekroczyła swoje uprawnienia. Kompleksowa ocena incydentu nastąpi dopiero po wydaniu komunikatu przez niemieckie organy i zakończeniu misji polskiego dyplomaty.

Bąkiewicz wzywał ambasadora do interwencji

Tuż przed eskalacją napięcia Robert Bąkiewicz zamieścił w sieci film z prośbą o szybkie wsparcie ze strony polskiej dyplomacji. Alarmował, że niemieckie służby uniemożliwiają im oddalenie się z miejsca zgromadzenia i grożą użyciem środków przymusu bezpośredniego.W udostępnionym materiale Bąkiewicz znajdował się ze swoimi współpracownikami w bliskim sąsiedztwie pomnika, a w tle majaczyli niemieccy policjanci. Powtarzał, że ich jedyną intencją był spacer z krzyżem, by uczcić poległych w czasie wojny rodaków.

Kilka chwil później doszło do ostrego starcia. Gdy grupa usiłowała sforsować policyjny kordon, funkcjonariusze ruszyli po krzyż. Finałem tego spięcia było powalenie na bruk Roberta Bąkiewicza i kilku innych manifestantów, którym następnie założono kajdanki.