2026/06/02

Wiemy, za co Patryk Jaki może usłyszeć zarzuty

 

Prokurator Krajowy poinformował o wysłaniu do Parlamentu Europejskiego wniosku o uchylenie immunitetu europosła Suwerennej Polski Patryka Jakiego. Prokuratura chce postawić mu zarzut niedopełnienia lub przekroczenia obowiązków. Wiemy, o co konkretnie chodzi.Sprawa ma swój początek w 2016 roku, kiedy, po wygranych przez Zjednoczoną Prawicę wyborach parlamentarnych Patryk Jaki w resorcie Zbigniewa Ziobry został wiceministrem odpowiedzialnym za Służbę Więzienną.

Jednym z jego celów było stworzenie uczelni, w której mieli kształcić się więziennicy, ale, jak się okazało po kilku latach, temu założeniu przyświecał też inny cel.

- Miała być kuźnią kadr dla ludzi pracujących w instytucjach i organach państwa związanych z Solidarną, a potem Suwerenną Polską - mówi Paweł Moczydłowski, kryminolog i były dyrektor więziennictwa. - Jaki i Ziobro potrzebowali kogoś zaufanego, kto tę szkołę stworzy i pokieruje nią tak, jak chcieli tego ministrowie - dodaje.Swojego kandydata Jaki znajduje w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu. Od 2003 roku jako informatyk pracuje tam Marcin Strzelec.

Tuż przed dojściem PiS do władzy, w 2015 roku Strzelec zostaje zastępcą komendanta ośrodka. W tym samym czasie prowadzi też prywatną firmę informatyczną.

To istotne w tej sprawie, bo w kolejnych miesiącach funkcjonariusze ośrodka odkrywają, że informatycy podlegli Strzelcowi na państwowym sprzęcie wykonują zlecenia prywatnej firmy szefa.Sygnaliści informują o tym Jacka Kitlińskiego - dyrektora generalnego Służby Więziennej powołanego już po wyborach wygranych przez PiS - a ten wszczyna postępowanie dyscyplinarne, które potwierdza ustalenia funkcjonariuszy.

W wynikach kontroli czytamy m.in., że "Marcin Strzelec wykorzystywał urządzenia służbowe do celów prywatnej działalności zarobkowej i naraził SW na konsekwencje prawne i finansowe".

Po tym postępowaniu dyrektor generalny wymierza Strzelcowi karę nagany, ale ukarany odwołuje się od niej. Odwołanie ma rozpatrzyć Patryk Jaki, ówczesny zastępca Zbigniewa Ziobry ds. więziennictwa.

I tu wracamy do zarzutów, jakie prokuratura chce postawić politykowi.

Pacjent rozpalił ognisko w izbie przyjęć. Chciał uciec

 Pacjent rozpalił ognisko w izbie przyjęć szpitala w Szczecinie. Chciał w ten sposób stworzyć zasłonę dymną i uciec z placówki. Niecodzienna i groźna sytuacja wydarzyła się rano na terenie Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.Rano starszy mężczyzna zgłosił się na izbę przyjęć i trafił do izolatki w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 2 PUM w Szczecinie. W pewnym momencie personel poczuł dym.

- Okazało się, że pacjent z izolatki postanowił uciec po tym, jak usłyszał od lekarzy, że w obecnym stanie nie może opuścić szpitala. Mężczyzna rozpalił ognisko, żeby zrobić zasłonę dymną i uciec. Na szczęście na miejscu był ratownik medyczny, który jednocześnie jest strażakiem i za pomocą gaśnicy szybko ugasił pożar - relacjonuje Mateusz Iżakowski, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Zgłoszenie odebraliśmy o 5.05. To było zgłoszenie, że doszło do pożaru w jednej z sal szpitala, ale został on ugaszony przez pracowników. Po dotarciu na miejsce potwierdziliśmy, że faktycznie takie zdarzenie miało miejsce. Sprawdziliśmy, czy nie ma w powietrzu gazów pożarowych i na tym nasze działania tak naprawdę się zakończyły - relacjonuje Franciszek Goliński z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie. Policja prowadzi czynności sprawdzające w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia i motywów działania mężczyzny.

W związku z incydentem Izba Przyjęć Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych przy ulicy Szpitalnej w Szczecinie pozostanie wyłączona z użytkowania co najmniej do godziny 17.00. Do tego czasu nie będzie możliwe przyjmowanie kolejnych pacjentów w tej lokalizacji.

 


 


Jest wniosek o "zgodę na pociągnięcie europosła Jakiego do odpowiedzialności karnej"

 Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek "przekazał do Przewodniczącej Parlamentu Europejskiego wniosek o wyrażenie przez Parlament Europejski zgody na pociągnięcie europosła Patryka Jakiego do odpowiedzialności karnej oraz jego zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie" - podała Prokuratura Krajowa. Jaki też zabrał głos.W dochodzeniu Zespołu Śledczego w Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu "zgromadzono materiał dowodowy uzasadniający dostatecznie podejrzenie popełnienia przez europosła Patryka Jakiego przestępstwa przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, jako funkcjonariusza publicznego - Sekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, wykonującego stałe zastępstwo Ministra Sprawiedliwości w sprawach dotyczących Służby Więziennej" - czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie Prokuratury Krajowej.

Patryk Jaki pod lupą śledczych. Sprawa "decyzji awansowych"

Rzeczniczka Prokuratora Generalnego prokurator Anna Adamiak wskazała, że polityk "wydał Dyrektorowi Generalnemu Służby Więziennej polecenie, którego wykonanie realizowało znamiona przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez Dyrektora Generalnego Służby Więziennej".


Jak czytamy dalej, "dotyczyło podjęcia, kolejno po sobie następujących, bezpodstawnych i bezprawnych decyzji personalnych dotyczących funkcjonariusza Służby Więziennej". Chodzi o: "delegowanie, przeniesienie z urzędu, oddelegowanie oraz odwołanie z oddelegowania", służące - jak opisano - "wyłącznie jego mianowaniu na stanowisko Zastępcy Dyrektora Biura Informatyki i Łączności Centralnego Zarządu Służby Więziennej, które zostało powtórnie dla niego utworzone, a tym samym zapewnieniu mu wyższego uposażenia oraz gwarancji powrotu na to lub równorzędne stanowisko po ewentualnym zakończeniu oddelegowania do Ministerstwa Sprawiedliwości".Adamiak dodała, że "decyzje awansowe dotyczące tego funkcjonariusza podejmowane były w czasie prowadzonego wobec niego postępowania dyscyplinarnego".Rzeczniczka PG wskazała, że w konsekwencji funkcjonariusz SW uzyskał korzyść osobistą w postaci "nieuprawnionego awansu" oraz korzyść majątkową w postaci wyższego uposażenia. "Działania te godziły jednocześnie w interes publiczny, podważając prawidłowe, zgodne z prawem i oparte na obiektywnych kryteriach funkcjonowanie polityki kadrowej Służby Więziennej" - dodała.Adamiak zaznaczyła, że wniosek o wyrażenie przez PE zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie europosła Jakiego "został złożony z ostrożności procesowej, na wypadek podejmowania" przez niego "działań utrudniających lub uniemożliwiających ogłoszenie zarzutu i jego przesłuchanie w charakterze podejrzanego".

Patryk Jaki komentuje

Sam Patryk Jaki bagatelizuje zarzuty. "Władza, która nie umie rządzić, ośmiesza się takimi wnioskami o prześladowanie swojej konkurencji" - napisał na X.

Nie udalo sie z Ziobro , nie udalo sie z Romanowskim to sie czepili Jakiego .Jak by mogli to i Kaczynskiego by oskarzyli ale nic z tego .Ciekawa jestem jak to Jaki rozegra bo na uczciwy proces nie ma co liczyc.Nic nie zrobil ale Tusk jest wsciekly i na kims musi sie wyladowac.GB

Nowe zarzuty wobec księdza spod Tarczyna. Duchowny miał zabić bezdomnego

 Były proboszcz z gminy Tarczyn w województwie mazowieckim usłyszy dodatkowy zarzut usiłowania zabójstwa. Według śledczych ksiądz, który zaatakował siekierą i Wobec byłego proboszcza z gminy Tarczyn na Mazowszu zostanie postawiony dodatkowy zarzut usiłowania zabójstwa.  Ksiądz zaatakował siekierą i podpalił bezdomnego mężczyznę, który był jego znajomym. To była kolejna taka próba. Według informacji prokuratora Andrzeja Stojaka z Prokuratury Okręgowej w Radomiu w najbliższych tygodniach ma zostać skierowany do sądu akt oskarżenia wobec duchownego.podpalił znajomego bezdomnego mężczyznę wcześniej próbował go zabić.Wobec byłego proboszcza z gminy Tarczyn na Mazowszu zostanie postawiony dodatkowy zarzut usiłowania zabójstwa.  Ksiądz zaatakował siekierą i podpalił bezdomnego mężczyznę, który był jego znajomym. To była kolejna taka próba. Według informacji prokuratora Andrzeja Stojaka z Prokuratury Okręgowej w Radomiu w najbliższych tygodniach ma zostać skierowany do sądu akt oskarżenia wobec duchownego.Śledczy posiadają już opinię, która została sporządzona przez biegłych po obserwacji psychiatrycznej księdza trwającej kilka tygodni. Według nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej biegłym nie udało się stwierdzić, by ksiądz był niepoczytalny w chwili popełnienia przestępstwa. Prokuratura oficjalnie jeszcze nie ujawniła treści wyników badań. Zdaniem prokuratora Stojaka, duchowny usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa Anatola C. Miało to się stać na krótko przed tym, jak ofiara została ostatecznie pozbawiona życia. Według informacji prokuratury plany księdza pokrzyżował traktorzysta, który przejeżdżał w pobliżu.

Ksiądz w areszcie

Ksiądz Mirosław M., który był proboszczem parafii w Przypkach koło Tarczyna, od lipca 2025 roku znajduje się w areszcie. Kapłan podejrzany jest o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 68-letniego znajomego mężczyzny. Księdzu za ten czyn grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. W trakcie śledztwa podejrzany duchowny zeznał, że podczas jazdy samochodem między nim, a Anatolem C. doszło do sprzeczki. Wtedy ksiądz miał sięgnąć po siekierę i uderzyć nią znajomego w głowę.Następnie polał go benzyną, podpalił i odjechał. Tłem całej zbrodni miała być umowa darowizny nieruchomości, którą ksiądz otrzymał wcześniej od ofiary. W zamian duchowny miał pomóc Anatolowi C. znaleźć mieszkanie i zapewnić mu opiekę. Ksiądz Mirosław M. przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia oraz wyraził skruchę. Arcybiskup metropolita warszawski Adrian Galbas wyraził smutek i przeprosił wiernych za „okropną zbrodnię”. Podkreślił też moralną odpowiedzialność kościoła.

2026/06/01

Żona zażądała rozwodu, więc zaczął wyburzać dom koparką. W środku były ich dzieci

 W szokujący sposób zakończyła się kłótnia małżonków w USA. Pijany 48-latek zapowiedział, że skoro żona chce rozwodu, to on zburzy cały dom - i natychmiast przeszedł od słów do czynów. Mężczyzna o polsko brzmiącym nazwisku, Eric Pierwsza, odpalił stojącą na podwórku koparkę i wjechał prosto w budynek. Do czasu przyjazdu funkcjonariuszy policji zdążył zrujnować spory kawałek budynku.

Pijany 48-latek usiadł w koparce i uderzył w dom. W budynku przebywały jego żona i córki

Mąż pokłócił się z żoną i zaczął burzyć dom! Do tego szokującego incydentu doszło na terenie hrabstwa Butler w Pensylwanii. Z doniesień stacji CBS News wynika, że 48-letni Eric Pierwsza własną koparką zdemolował budynek, gdy żona zażądała rozwodu. Z cytowanych przez amerykańską stację relacji śledczych dowiadujemy się, że przed atakiem mężczyzna pił alkohol, a potem doszło do gigantycznej awantury. Gdy kobieta ogłosiła ostateczny koniec ich związku, Amerykanin odparł: „Jeśli to koniec, zburzę dom”. Chwilę później wdrapał się do kabiny koparki, ruszył i uderzył w elewację. Policyjne raporty potwierdzają, że wewnątrz domu były wtedy żona i dwie córki awanturnika.