2017/10/16

Zwyrodnialec podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem z kategorią „N”

Robert J., podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem studentki w 1998 roku, otrzymał w areszcie śledczym kategorię "N". Kategoria ta oznacza niebezpiecznego osadzonego.
Tymczasowo aresztowany stanął w piątek przed komisją, która podjęła decyzję o zakwalifikowaniu go do kategorii niebezpiecznych, czyli stwarzających poważne społeczne albo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa zakładu. To oznacza, że tymczasowo aresztowany zostanie zakwaterowany w celi jednoosobowej, monitorowanej, wyposażonej w odpowiednie zabezpieczenia techniczno-ochronne. Taka cela dla tzw. niebezpiecznych osadzonych znajduje się na oddziale psychiatrii, na którym został umieszczony – wyjaśniła rzecznik prasowa dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Krakowie por. Anna Czajczyk
Osadzony z taką kategorią porusza się w czerwonym uniformie, nie może korzystać z własnej odzieży i obuwia. Jego poruszanie się po zakładzie jest ograniczone do minimum i odbywa się pod wzmocnionym nadzorem. Każdorazowo przy wejściu i wyjściu z celi jest poddawany kontroli osobistej; cela też jest częściej kontrolowana – wyliczyła ograniczenia rzecznik.
Wyjaśniła, że "zadecydował o tym charakter zarzuconego mu przestępstwa, czyli zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem".
Sprawa dotyczy zabójstwa studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z., której szczątki - fragmenty skóry i ciała - wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 roku. Jej tożsamość ustalono dzięki badaniom genetycznym; kobieta zaginęła w listopadzie 1998 roku.
Podejrzany o dokonanie tej zbrodni 52-letni Robert J. został zatrzymany 4 października w Krakowie. Dzień później doprowadzono go do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się. Jak podała Prokuratura Krajowa, złożył obszerne wyjaśnienia, które były nagrywane, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania. Na wniosek prokuratury sąd aresztował go na trzy miesiące.
Źródło: PAP, niezalezna.pl 

Rezydenci zamiast rozmów wolą awanturę? Dzisiaj padła groźba: „protest rozleje się na cały kraj”

- Mamy informacje, że co najmniej w trzech miastach ruszą kolejne protesty głodowe - oświadczył dzisiaj wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Jarosław Biliński. - Prawdopodobnie protest w formie głodówki rozleje się na cały kraj - dodał.
- Napływają do nas prośby od kolegów z całego kraju, którzy chcą wesprzeć protest głodowy lokalnymi protestami głodowymi. Wspólnie wczoraj postanowiliśmy, że nie będziemy hamować tych kolejnych protestów i prawdopodobnie protest w formie głodówki rozleje się na cały kraj - powiedział Biliński.
Jak mówił, w sobotę odbyło się 21 manifestacji poparcia dla protestujących medyków.
"Prawdopodobnie dzisiaj lub jutro ruszą protesty głodowe w całej Polsce. Nie godzimy się na to, by w dalszym ciągu marginalizowano służbę zdrowia" - powiedział Biliński.

Protest głodowy lekarzy rezydentów prowadzony jest w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie od 2 października. Rezydenci domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.
W ubiegłym tygodniu w środę z protestującymi spotkała się premier Beata Szydło, dzień później w kancelarii premiera z rezydentami rozmawiali: minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, szefowa KPRM Beata Kempa i szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. Rozmowy nie przyniosły porozumienia. Rząd zaproponował powołanie zespołu w sprawie przyszłości służby zdrowia. Minister zdrowia zapowiedział, że w poniedziałek podpisze zarządzenie o powołaniu zespołu.
Źródło: PAP, niezalezna.pl 

Tragiczny wypadek koło Torunia. Samochód wjechał pod pociąg

Policjanci, pod nadzorem prokuratora, ustalają przyczyny wypadkuNa niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Wielkim Rychnowie (woj. kujawsko-pomorskie) doszło do tragicznego wypadku. Samochód osobowy zderzył się z pociągiem relacji Wrocław-Białystok. Kierująca pojazdem kobieta zginęła na miejscu.Do zdarzenia doszło w sobotnie popołudnie. Z nieznanych na razie powodów samochód osobowy wjechał prosto pod pociąg jadący z Wrocławia do Białegostoku.
32-letnia kobieta, która kierowała autem, zginęła na miejscu. Siła uderzenia była tak duża, że policja miała kłopot z ustaleniem marki zmiażdżonego samochodu, a pociąg po kolizji zatrzymał się dopiero po przejechaniu ok. pół kilometra.Składem podróżowało około 300 pasażerów, nikomu z nich nic się nie stało. W wyniku wypadku poważnie uszkodzona została lokomotywa.

Na świat przyszła świnia-mutant z ludzką twarzą i penisem na głowie

39 lat temu wybrano Polaka na papieża

39 lat temu wybrano Polaka na papieżaDziś mija 39 lat od dnia, w którym świat usłyszał, że papieżem został Polak, kardynał Karol Wojtyła. Wielu historyków i biskupów podkreśla, że wybór Polaka zaważył nie tylko na losach Kościoła katolickiego, ale i na dziejach ludzkości. 
16 października 1978 roku był drugim dniem konklawe. Biały dym nad Kaplicą Sykstyńską pojawił się o godzinie 18.18. Kolegium Kardynalskie wybrało papieża. Na placu świętego Piotra stał wtedy kardynał Stanisław Dziwisz, były metropolita krakowski. Wówczas był kapelanem i sekretarzem Karola Wojtyły. - Spodziewaliśmy się, że papieżem może zostać właśnie kardynał Wojtyła. Gazety wymieniały Karola Wojtyłę jako jednego z liczących się kandydatów. Gdy padło Carolum, to już wiedziałem. Później powiedziano mi, że mogę spotkać się z nowym papieżem. Od Jana Pawła II usłyszałem: Ale dali szkołę - wspomina kardynał Stanisław Dziwisz.
W homilii na mszy z okazji dwudziestej piątej rocznicy pontyfikatu, 16 października 2003 roku, Jan Paweł II wspominał, że podczas wyboru usłyszał w swym sercu pytanie, które Jezus skierował do Piotra: czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?. Zaraz też dodał, że każdego dnia odpowiadał sobie na to pytanie. Widział łaskawe spojrzenie Chrystusa, które go ośmielało, aby odpowiadać: Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. A potem podejmował zadania, jakie Chrystus przed nami stawiał.mod/Polskie Radio - IAR

2017/10/15

Świat w żałobie. Benedykt XVI umiera

Pierwsze doniesienia, które ostrzegały nas, że z Benedyktem XVI nie jest dobrze, pojawiły się miesiąc temu. Wówczas świat obiegły zdjęcia byłego papieża, na których ten wygląda naprawdę tragicznie. Podkrążone oczy, wyraźne przygarbienie i osłabienie aż biły ze zdjęć. Okazuje się, że jest jeszcze gorzej.
Papież jest w bardzo poważnym stanie. Spekulacje wybuchły po tym, jak ksiądz Piotr Studnicki opublikował na Twitterze wpis, w którym prosi o modlitwę za papieża. 90-letni duchowny ma się czuć naprawdę fatalnie.Jak podają bawarskie media, emerytowany papież jest skrajnie osłabiony. Benedykt XVI ma trudności z chodzeniem i zmaga się z pogarszającym się wzrokiem i słuchem. Co więcej, były papież ma jest już niezdolnym do odprawiania mszy czy nawet samodzielnego stania. Niestety, ale wszystko wskazuje na to, że Benedykt XVI po prostu umiera.
To właśnie pogarszający się stan zdrowia duchownego miał być jednym z powodów, dla którego zrezygnował z papiestwa. Niestety, mniejsza ilość obowiązków nie pomogła mu znaleźć ukojenia.
Przypomnijmy, że Benedykt XVI papieżem był przez niemal 8 lat – od 2005 roku do lutego 2013. Od przejścia na emeryturę 4 lata temu mieszka na terenie Ogrodów Watykańskich.

źródło: twitter.com/DanielWachowiak
 
źródło: twitter.com/DanielWachowiak
źródło: twitter.com/DanielWachowiak
 
źródło: twitter.com/piotrstudnicki

źródło: se.pl

16.10.2017 Problem z lekarzami na Podlasiu. "Lekarzy rezydentów brakuje niemal na każdym oddziale"

Kilkunastu anestezjologów chciałby zatrudnić Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku, najbardziej specjalistyczny szpital w Podlaskiem. Lekarzy różnych specjalności brakuje też w mniejszych podlaskich placówkach m.in w Augustowie czy Choroszczy.
Ogłoszenia o pracy dla lekarzy pojawiają się np. na stronach internetowych placówek medycznych, w mediach. Czasem trafiają także do Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku, ale izba nie dysponuje szczegółowymi danymi na temat braków lekarzy w regionie.
Rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku Katarzyna Malinowska-Olczyk poinformowała, że placówka mogłaby "od ręki" przyjąć 14-18 anestezjologów. Dodała, że w szpitalu "cały czas są braki" różnych lekarzy, są prowadzone różne negocjacje ws. zatrudnienia, ale najbardziej potrzeba anestezjologów.
- Po prostu w całym kraju brakuje lekarzy tej specjalności 
- dodała. Latem, w sezonie urlopowym, właśnie z powodu braku anestezjologów, w szpitalu trzeba było przekładać terminy planowych operacji.
Spośród szpitali podległych marszałkowi województwa podlaskiego lekarzy szukają m.in. szpitale psychiatryczne w Choroszczy i Suwałkach. Np. szpital w Choroszczy potrzebuje neurologów, psychiatrów, specjalistów chorób wewnętrznych, psychoterapeutów, seksuologów, ale też lekarzy bez specjalizacji.
Szpital wojewódzki w Łomży chciałby zatrudnić np. m.in. anestezjologa, ortopedę, psychiatrę, ale też lekarzy będących w trakcie specjalizacji z reumatologii, neurologii, kardiologii, radiologii.
Większych problemów kadrowych nie ma natomiast np. w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym czy w Białostockim Centrum Onkologii - wynika z informacji uzyskanych przez PAP w tych szpitalach.
Największym problemem dla szpitala wojewódzkiego w Suwałkach jest brak lekarzy ginekologów położników. Jak powiedział dyrektor placówki Adam Szałanda, niedobór lekarzy blokuje rozwój nowego oddziału, który jest w stanie przyjmować więcej pacjentek, gdyby udało się dodatkowo zatrudnić kilku lekarzy. W tej sytuacji oddział nie pracuje na "sto procent".
Szałanda dodał, że lekarzy rezydentów brakuje niemal na każdym oddziale szpitalnym. W szczególności potrzebni są neurolodzy, interniści, dermatolodzy, lekarze chorób zakaźnych. Szałanda dodał, że szpital wprowadził specjalne dodatki do pensji dla rezydentów. Młodzi lekarze mogą liczyć po tysiąc, a nawet 1,5 tysiąca złotych miesięcznie więcej.
- Pomimo tego chętnych nie ma, i nie wiem dlaczego tak się dzieje
 - dodał Szałanda.
Podobnie jest w szpitalu powiatowym w Augustowie. Jak poinformowała dyrektorka placówki Danuta Zawadzka, na oddział wewnętrzny chętnie przyjęłaby od razu nawet trzech rezydentów. Na pozostałe oddziały także potrzebuje minimum po jednym lekarzu.
- Kadra lekarzy się starzeje, młode lekarki korzystają z urlopów wychowawczych i braki są duże
- dodała Zawadzka.
Danych o brakach lekarzy w szpitalach nie ma Okręgowa Izba Lekarska w Białymstoku - poinformował PAP Krzysztof Dawidowski z izby. Dodał, że izba zamieszcza jedynie ogłoszenia w tej sprawie, jeśli się ktoś z tym zwróci. Dostaje też ogłoszenia o pracy dla lekarzy w innych regionach Polski i takie napływają od tamtejszych szpitali. Ostatnio były np. ogłoszenia z Łodzi czy z Gdańska.
- Szukają specjalistów w całym kraju
 - dodał.
Dawidowski ocenia, że problem braku lekarzy będzie się pogłębiał, bo - jak to ujął - "spora grupa" lekarzy jest w trakcie przechodzenia na emeryturę.
- Tutaj też się pojawi dziura następna, w innych dziedzinach medycyny
 - dodał.
Źródło: PAP, niezalezna.pl