2026/08/29

 






Burza o śluby par jednopłciowych! Chłop z chłopem? Ja na to nie zezwalam!

 Jedni mówią o wielkim przełomie, inni zwracają uwagę na to, że to tylko pierwszy, mały krok. Faktem jest, że od kilku dni pary jednopłciowe, które zawarły małżeństwo za granicą, mogą dokonać jego transkrypcji w polskich Urzędach Stanu Cywilnego. Adam Feder poszedł z mikrofonem na ulice i pytał Polaków, co sądzą na ten temat.

„Dlaczego dla was ważne jest, żebyście byli małżeństwem?”, zapytał Adam Feder dwóch mężczyzn, przed Urzędem Stanu Cywilnego na warszawskim Grochowie. Przyszli tam załatwić formalności do ślubu, który planują wziąć za granicą. „Żeby wiedzieć, na czym stoimy. Po tylu latach...”, odpowiedział jeden z nich. Panowie są parą już od dziesięciu lat, a zmiana przepisów w Polsce była dla nich impulsem do formalizacji związku. „Pierwszy raz biorę ślub, więc nie wiem, jak to będzie wyglądać w praktyce”, dodał mężczyzna. „Małżeństwo to jest facet i baba tak?”, dziwił się mieszkaniec Grochowa. „Ja na to nie zezwalam!”, denerwował się kolejny. Opinie są jednak podzielone. „Popieram związku chłop z chłopem!”, wypalił mężczyzna, który nie rozumie, jak komuś mogą przeszkadzać małżeństwa par jednopłciowych.Od niedzieli w każdym USC w Polsce możliwa jest transkrypcja zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych. Urzędy dostały też nowe wzory dokumentów, dzięki którym takie małżeństwa można prawidłowo wpisać do polskiego rejestru. Politycy prawicy protestują. „Można na przykład wziąć ślub z krokodylem”, ironizował poseł PiS Marek Suski w Polsat News. Ta nieelegancka wypowiedź niektórym mieszkańcom Warszawy przypadła do gustu. „Aligator by pewnie szybko skonsumował związek!”, śmiał się mężczyzna. „Politycy prawicy są w ogóle nietolerancyjni. To jest kołtunizm, proszę pana!”, skwitowała emerytka, która całym sercem popiera prawa par jednopłciowych. Obejrzyjcie najnowsze Komentery!                                                                                                                                                                                                                                                             Moze jestem zacofana , moze jestem nietolerancyjna ale dla mnie malzenstwo to kobieta i mezczyzna , innych zwiazkow nie uznaje , sa oblesne i sprzeczne z natura !!!!!!         GB

O TUSKU

 



 


Przez trzy lata ukrywał ciało matki w zamrażarce. Pobierał jej emeryturę i zasiłki warte fortunę

 

Szokująca historia z Wielkiej Brytanii zakończyła się wyrokiem więzienia. 60-letni Christopher Phillips przez niemal trzy lata ukrywał ciało swojej zmarłej matki w zamrażarce stojącej w salonie rodzinnego domu. W tym czasie regularnie pobierał należne jej świadczenia i korzystał z pieniędzy zgromadzonych na jej koncie. Łącznie otrzymał w ten sposób ponad 78 tysięcy funtów, czyli równowartość kilkuset tysięcy

Przez trzy lata ukrywał ciało matki w zamrażarce

Do odkrycia makabrycznej tajemnicy doszło w nadmorskim mieście Porthcawl w południowej Walii. Policjanci pojawili się w domu po tym, jak lekarze zaniepokoili się brakiem kontaktu z 89-letnią Sylvią Phillips. Mężczyzna przekonywał funkcjonariuszy, że jego matka wyjechała do kuzynów do Londynu. Nie potrafił jednak podać żadnych szczegółów dotyczących miejsca jej pobytu. Podczas przeszukania domu uwagę policjantów zwróciła skrzyniowa  zamrażarka stojąca w salonie, na której leżały świeże kwiaty. W środku znaleźli ciało kobiety przykryte narzutą w cętki  .

Nadal pobierał emeryturę i zasiłki

Śledczy ustalili, że Christopher Phillips kupił  zamrażarkę zaledwie dwa dni po śmierci matki w marcu 2023 roku. Przez kolejne miesiące korzystał z jej konta bankowego, wypłacał oszczędności i pobierał świadczenia, które powinny zostać natychmiast wstrzymane po zgłoszeniu zgonu. Łącznie otrzymał ponad 78 tys. funtów z tytułu państwowej  emerytury, dodatków mieszkaniowych, zasiłku opiekuńczego, dopłat do kosztów utrzymania oraz zimowych dopłat do ogrzewania. Jak ustalono podczas procesu, mężczyzna odbierał także recepty wystawiane na matkę i wprowadzał w błąd personel medyczny, tłumacząc, że kobieta nie chce przychodzić na wizyty ani wykonywać badań .

Twierdził, że nie potrafił pogodzić się z jej śmiercią

Obrona przekonywała, że Christopher Phillips był niezwykle związany z matką. Mieszkali razem przez niemal całe jego życie, a od 2008 roku był jej głównym opiekunem. Na kilka miesięcy przed jej śmiercią zrezygnował z pracy, aby zajmować się nią na pełny etat. Adwokat ujawniła, że po śmierci kobiety mężczyzna nadal siadał przy zamrażarce i rozmawiał z matką o ulubionych serialach oraz wyścigach konnych, tak jak robili to wcześniej każdego dnia. Według obrony cierpiał wówczas na poważne problemy psychiczne i nie potrafił pogodzić się ze stratą.Sąd uznał jednak, że mimo trudnej sytuacji emocjonalnej świadomie ukrywał śmierć matki i przez długi czas czerpał z tego korzyści finansowe. Christopher Phillips przyznał się do oszustwa oraz uniemożliwienia godnego pochówku. Został skazany na dwa lata i cztery miesiące pozbawienia wolności – informuje The Guardian. Policja podkreśliła, że rodzina zmarłej mogła wreszcie godnie ją pożegnać, co zakończyło jedną z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich lat w Walii. zdjęcie: South Wales Police

 


Matka zastrzeliła niespełna rocznego synka. Przyznała, że jego zabicie "było tego warte"

 Do przerażającej zbrodni doszło w Stanach Zjednoczonych, gdzie 36-letnia Madeline Veronique zastrzeliła swojego maleńkiego synka. Kobieta przyznała się do morderstwa, którego dokonała celowo. Jak przyznała, wszystko dlatego, że utraciła prawa do opieki nad dzieckiem.

Madeline Veronique Daly grozi obecnie kara dożywotniego pozbawienia wolności. Amerykanka przyznała się przed sądem do zastrzelenia swojego jedenastomiesięcznego syna Basila. Kobieta postrzeliła go w głowę. Po zatrzymaniu w grudniu 2025 roku powiedziała, że zabicie syna było tego "warte". Twierdziła, że w ten sposób ojciec i jego rodzina nigdy nie będą mieli okazji zobaczyć chłopca. Kobieta przyznała się do winy, a wysokość kary nie została jeszcze ogłoszona.Walka o opiekę nad dzieckiem rozpoczęła się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy 36-latka uciekła z Basilem kamperem ponad tysiąc kilometrów z Wyoming do Nowego Meksyku i tam się ukryła. Tak wynika z doniesień różnych amerykańskich mediówWalka o opiekę nad dzieckiem rozpoczęła się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy 36-latka uciekła z Basilem kamperem ponad tysiąc kilometrów z Wyoming do Nowego Meksyku i tam się ukryła. Tak wynika z doniesień różnych amerykańskich mediów.Policja przyjechała na wiejską posesję niedaleko Silver City, gdzie Daly mieszkała z synem w kamperze. Zanim policjanci zdążyli obezwładnić matkę, ta zastrzeliła Basila strzałem z pistoletu kaliber 9 mm w głowę. Następnie próbowała odebrać sobie życie, ale policjanci jej w tym przeszkodzili.Po zatrzymaniu Daly stwierdziła, że uważa swój czyn za "usprawiedliwiony". "Na pytanie, co pomyślała, gdy zobaczyła zbliżających się policjantów, odpowiedziała: Jake nie może dostać Basila" — czytamy w protokole policji hrabstwa Grant. Nie chciała, by jej syn dwa razy w miesiącu podróżował między Nebraską a Wyoming.