2026/08/17

Mocne słowa Tuska i Morawieckiego o Romanowskim."Wyjątkowo paskudne"

 — Nie wykluczam, że pan Romanowski jest po prostu kolejnym przykładem takiej wprost zdrady narodowej i korzystania z pomocy wrogów naszej ojczyzny. To jest wyjątkowo paskudne — stwierdził Donald Tusk. W sprawie doniesień o pośle PiS głos zabrał również Mateusz Morawiecki. — Jeśli to się potwierdzi, byłoby to skrajnie naganne — powiedział były premier.

Na czwartkowej konferencji prasowej premier został zapytany o doniesienia, że były wiceminister sprawiedliwości może przebywać w nieuznawanym Naddniestrzu — separatystycznym regionie będącym w świetle prawa międzynarodowego częścią Mołdawii, ale pozostającym pod kontrolą Moskwy.Donald Tusk stwierdził, że "to rzeczywiście brzmi nieprawdopodobnie". — Prawie wszyscy w Polsce złapali się za głowę — w polskim rządzie, wiceminister od Ziobry, patriota (...) schował się w takim zaułku, który jest de facto w dużej mierze pod kontrolą Rosjan — powiedział. Dodał, że nie wie, czy doniesienia są prawdziwe, ale — jak ocenił — "coś bardzo złego musi dziać się w głowie pana Romanowskiego, jeśli tam szukał schronienia, albo jeśli mówi, że tam jest". — Nawet jeśli jest gdzie indziej, a mówi, że jest w Naddniestrzu, to jak złe rzeczy musi robić, jeśli tworzy takie fejki? Ten wstyd nie zejdzie z niego do końca życia — stwierdził Tusk.Premier poinformował, że trwają działania z władzami Mołdawii. — Będziemy się starali to sprawdzić i działać, jeżeli otrzymamy jakąś wiedzę, która potwierdzi miejsce pobytu pana Romanowskiego — zadeklarował.Zaznaczył jednocześnie, by nie pytać go, czy wierzy w to, co mówią Romanowski i jego pełnomocnik, bo według niego nie są oni "w najmniejszym stopniu godni zaufania". — Nie mogę powiedzieć, że wierzę. Mogę powiedzieć, że patrząc na to, co wyprawiają ci ludzie, to każdy najczarniejszy scenariusz jest możliwy. Pamiętam pana Szmydta na Białorusi, więc nie wykluczam, że pan Romanowski jest po prostu kolejnym przykładem takiej wprost zdrady narodowej i korzystania z pomocy wrogów naszej ojczyzny — stwierdził szef rządu. — To jest wyjątkowo paskudne, nie mogę tego wykluczyć, ale i nie mogę tego potwierdzić — dodał.

Mocne słowa Morawieckiego. "Skrajnie naganne"

Wcześniej głos w sprawie zabrał Mateusz Morawiecki. Były premier podkreślił, że nie wie, gdzie obecnie przebywa Marcin Romanowski. — Gdyby tak rzeczywiście było, jeśli to się potwierdzi, byłoby to skrajnie naganne i nie miałbym tutaj żadnych słów usprawiedliwienia dla czegoś takiego. Zaznaczam, że nie wiem, jaka jest rzeczywistość w tym zakresie — powiedział Morawiecki.Dodał, że takie zachowanie należy potępić "bardzo ostrymi słowami". Jednocześnie zastrzegł, że nie ma przesłanek, by polityka PiS czekał sprawiedliwy proces w Polsce.                                                                                                                                                                     A ja powiem tak . Kazde miejsce jest dobre byle nie wpasc w lapy Tuska i jego bandy . Na uczciwy proces ani on ani Ziobro nie maja co liczyc w zwiazku z czym musza sie gdzies schowac i czekac na zmiane wladzy po czym spokojnie wroca do Polski .GB

Zgrzyt w koalicji. Lewica nie poprze pomysłu premiera? Trela: doradzam głosowanie

 Lewica może nie poprzeć kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Tomasz Trela przyznał w Radiu Zet, że skłaniałby klub do odrzucenia tej kandydatury. — Ja bym doradzał na tym etapie, żebyśmy swojego zdania w Lewicy nie zmieniali i byli w tym zakresie konsekwentni — powiedział poseł.

Maciej Berek ma być kandydatem na miejsce, które zwolni się w Trybunale Konstytucyjnym 18 września. Wtedy kończy się kadencja Justyna Piskorskiego, który zasiada w TK od 2017 r. Kolejny wakat pojawi się 30 stycznia 2027 r., wraz z końcem kadencji Jarosława Wyrembaka. Kandydaturę Berka zapowiedział premier Donald Tusk, jednak do wyboru potrzebne będzie głosowanie w Sejmie.Poseł Lewicy przekonywał, że problemem nie są jego zastrzeżenia do kompetencji Berka, lecz fakt, że kandydat jest obecnie aktywnym politykiem i członkiem rządu.— Gdyby pan Maciej Berek nie był członkiem Rady Ministrów, ja nie zawahałbym się podnieść rękę i powiedzieć tak dla tej kandydatury. Gdyby nie był członkiem Rady Ministrów, gdyby nie był posłem, a nie jest, nie byłoby z tym problemu — zaznaczył.Trela przypomniał przy tym wcześniejsze deklaracje Lewicy dotyczące obsadzania Trybunału Konstytucyjnego.— Ja mam z tym problem, dlatego że pamiętam nasze zobowiązanie, pamiętam protesty przed sądami, nie z polityki do Trybunału Konstytucyjnego, zobaczymy co postanowi Klub Parlamentarny Lewicy — podkreślił.

Kandydatura nie została jeszcze formalnie zgłoszona

Polityk podkreślił, że na razie mowa jedynie o publicznej zapowiedzi.

— Publicznie została zgłoszona, a nie została zgłoszona formalnie, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nie wpłynęła ta kandydatura. Ile było takich sytuacji, że były propozycje, a później po konsultacjach te propozycje zostawały wycofane. Ja nie wiem, czy tak będzie — powiedział.

Trela zaznaczył też, że nie kwestionuje prawa premiera do przedstawienia własnego kandydata.— Ja nie mam pretensji do pana premiera, że jako szef swojego środowiska politycznego prezentuję swoją kandydaturę. Natomiast ja reprezentuję Lewicę, to jest inne środowisko polityczne i pamiętam co ja, moje koleżanki i koledzy mówili na protestach, mówili po protestach, mówili w studiach radiowych i telewizyjnych, że nie z polityki do Trybunału Konstytucyjnego — przypomniał.