2026/05/12

40 ciosów tasakiem, obcięte dłonie, nóż w serce. Koszmar rodem z horroru w pustostanie

 

Brutalne sceny rodem z horroru rozegrały się w pustostanie przy ul. Grzybowskiej w Warszawie. W sprawie poczwórnego zabójstwa przed sądem padły wstrząsające słowa o zakrwawionym mężczyźnie, obciętych dłoniach i ciele ukrytym na strychu „kamienicy grozy”. Problem w tym, że część świadków rozpłynęła się bez śladu...Przed Sądem Okręgowym w Warszawie trwa proces Andriia S. i Iona B., oskarżonych o zabójstwo Romana Z. oraz Bartosza P. W poniedziałek (11 maja) obaj zostali doprowadzeni z aresztu śledczego na Białołęce. Na sali pojawiła się również tłumacz przysięgła języka rosyjskiego oraz świadek Viktoria V., która odmówiła składania zeznań i podtrzymała wcześniejsze wyjaśnienia.Na rozprawie zabrakło jednak kilku ważnych świadków. Nie stawili się Stanisław G., Mateusz C., Paweł M., Lesia P. i Oleksandr P. Sąd poinformował, że po opuszczeniu aresztu śledczego nie udało się ustalić miejsca pobytu Mateusza C. Część wezwań nie została skutecznie doręczona. Prokurator Aleksandra Piasta-Pokrzywa zapowiedziała, że podejmie próbę ustalenia miejsca pobytu świadków przy pomocy warszawskiej policji.

Kluczowe zeznania Viktorii V. o wydarzeniach w pustostanie

Sąd odczytał wcześniejsze zeznania Viktorii V. Kobieta opisywała alkoholową imprezę w pustostanie, podczas której miało dojść do awantury pomiędzy Romanem Z. a Mametem.

 W pewnej chwili Mamet z Romanem zaczęli się kłócić i nie chcieli nas wypuścić z mieszkania − mówiła. Następnego dnia rano do pokoju miał wrócić ciężko ranny Roman. − Paweł otworzył drzwi, zobaczył Romana – miał zakrwawione nogi i powiedział, że musimy iść szybko na stację i zadzwonić na pogotowie − relacjonowała kobieta. Według jej zeznań chwilę później pojawił się Mamet, który wyrzucił wszystkich z mieszkania i zabronił wracać. Viktoria twierdziła też, że widziała kobiety myjące podłogę w pokoju.Proces dotyczy makabrycznych wydarzeń z 2024 roku, gdy w pustostanie przy Grzybowskiej odkryto zwłoki czterech mężczyzn. Śledczy ustalili, że Roman Z. został zaatakowany po alkoholowej kłótni. Podczas pierwszej rozprawy w marcu odczytano wyjaśnienia Andriia S., które wstrząsnęły salą sądową.Był pijany i przyszedł z młotkiem. Ja wtedy nie wytrzymałem, dałem mu cios dużym nożem kuchennym w okolice serca. Dostał kilka ciosów z ręki, potem przewróciłem go na ziemię. Czekałem, aż umrze. Nie czekałem zbyt długo − 15-20 minut. Kiedy upewniłem się, że nie żyje, wziąłem drugi kuchenny nóż jak maczetę i odciąłem mu ręce − wyjaśniał oskarżony w śledztwie.

Według prokuratury ciało zostało później ukryte na strychu kamienicy. Andrii S. przyznał się częściowo do winy. Ion B. nie przyznaje się do udziału w zabójstwie. Obu mężczyznom grozi kara dożywotniego więzienia.

 

Nie żyje Stanisława Celińska — aktorka filmowa i teatralna, wokalistka, artystka o niezwykłej wrażliwości i głosie, którego nie dało się pomylić z żadnym innym.

Potrafiła rozbawić jedną rolą i wzruszyć jedną piosenką. Zmarła we wtorek, 12 maja. Miała 79 lat.

"Tusk jest wściekły". Sikorski ma "rozmówić się" z ambasadorem USA

 Donald Tusk ma być wściekły z powodu wyjazdu Zbigniewa Ziobro do USA. Notowania Waldemara Żurka lecą w dół, a Radosław Sikorski dostał ponoć rozkaz "rozmówienia się" z ambasadorem USA.                          Po tym, jak były minister sprawiedliwości, poseł PiS Zbigniew Ziobro opuścił Węgry i wyjechał do Stanów Zjednoczonych, szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział wniosek o ekstradycję.

Informację o tym, że Ziobro nie jest osobą poszukiwaną za granicą, potwierdził rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak. Choć sąd postanowił aresztować posła PiS, a prokuratura wydała za nim list gończy, to obowiązuje on tylko w Polsce, bo nie poszedł za tym Europejski Nakaz Aresztowania (ważny na terenie UE) ani Czerwona Nota Interpolu (obowiązująca w USA).Prok. Nowak poinformował, że wniosek o ekstradycję można by wysłać już teraz (na podstawie listu gończego), ale może on zostać odrzucony jako nieprawomocny.

Kłopoty Żurka

Rząd Donalda Tuska miał być przekonany, że kwestia Ziobry jest pod kontrolą. Ponoć sam ambasador USA zapewniał, że Zbigniew Ziobro nie uzyska pomocy ze Stanów Zjednoczonych. Sprawę opisuje Łukasz Rogojsz na łamach Interii.

Również Waldemar Żurek zapewniał premiera, że Ziobro nie poleci do USA. - A tu d... blada, okazało się, że to wszystko ściema (...) Nie wiemy skąd taka nagła zmiana, ale wiemy, że premier jest ostro wkurzony. Szczególnie na Waldka – mówi rozmówca serwisu. Waldemar Żurek został ministremsprawiedliwości, aby rozliczyć polityków PiS. A Zbigniew Ziobro jest numerem jeden do rozliczeń.Premier ma uważać, że ta sprawa nadszarpnęła relacjami z USA. – Niby masz bliskiego, strategicznego sojusznika, a okazuje się, że nawet w relacjach dwustronnych nie możesz mu ufać – mówi polityk KO w rozmowie z portalem.

Nowa misja Sikorskiego

Politycy KO są przekonani, że sprawa Ziobry będzie się za nimi ciągnąć, a najbardziej radykalny elektorat będzie wypominał w trakcie kampanii brak rozliczeń. - Dzisiaj realnie nie widzimy możliwości, żeby z Amerykanami coś w sprawie Ziobry wskórać. Żurek też tej możliwości nie widzi – przyznaje "jeden z najważniejszych polityków" obozu władzy.

Jeden z ministrów stwierdził, że Radosław Sikorski będzie musiał "wybadać", na ile Donald Trump wycenia Ziobrę i czy jest szansa ściągnięcia go do kraju. Szef MSZ ma też spotkać się z ambasadorem USA Tomem Rosem, który wprowadził rząd w błąd. - Radek dostał zadanie, żeby rozmówić się z nim w tejsprawie – mówi polityk z rządu.

2026/05/11

Więzili dzieci w brudzie od wybuchu pandemii. Wyrok za stworzenie domu grozy

 Sąd w Hiszpanii wydał wyrok w sprawie pary, która przez lata izolowała swoje dzieci. Rodzice, sparaliżowani lękiem przed światem zewnętrznym, zamienili dom w nieprzeniknioną twierdzę na peryferiach.                                                                                  Niemiecko-amerykańskie małżeństwo spędzi w więzieniu blisko trzy lata. Przez 42 miesiące ich dzieci nie opuszczały budynku. Choć obrona mówi o stabilnym życiu, prokuratura domagała się surowej kary.

Wyrok za izolację i krzywdę psychiczną

Sąd w Oviedo uznał rodziców za winnych porzucenia rodziny i wyrządzenia dzieciom szkód psychicznych. Para spędzi w więzieniu blisko trzy lata, mimo że prokuratura żądała kary 25 lat więzienia.

Według agencji Reutera oskarżonych oczyszczono z zarzutu bezprawnego pozbawienia wolności. Sędzia nakazał wypłatę po 30 tys. euro odszkodowania dla 11-latka i 9-letnich bliźniąt. Małżeństwo straciło prawo do opieki na ponad trzy lata. Powodem izolacji był lęk przed światem zewnętrznym, który rozwinął się u rodziców w trakcie pandemii COVID-19.Policja weszła do domu na obrzeżach Oviedo w kwietniu 2025 r. Funkcjonariusze ustalili, że dzieci od 3,5 roku nie wychodziły na zewnątrz i nie chodziły do szkoły. W budynku panowały złe warunki sanitarne. Tożsamość skazanych – Niemca i kobiety z podwójnym obywatelstwem – utajniono dla ochrony małoletnich.Javier Muñoz, obrońca matki, twierdzi, że dzieci miały "stabilne życie rodzinne" i uczyły się w domu. Mimo to sąd uznał, że długotrwała izolacja naruszyła ich dobro. Skazani rozważają apelację.

Źródło: Reuters

 


 


Na lekcji wyszedł do łazienki, gdy wrócił rozpoczął rzeź. Albert G. dźgał nożem na oślep

 Ta sprawa jesienią 2023 roku wstrząsnęła Kadzidłem na Mazowszu. 18-letni wówczas Albert G. podczas zajęć w szkole wyszedł do łazienki. Gdy wrócił, był uzbrojony w noże i wpadł w morderczy szał. Dźgał na oślep, raniąc troje uczniów. Młody chłopak został nieprawomocnie skazany na 15 lat więzienia. Wszystkie strony wniosły jednak o apelację, którą niebawem rozpozna Sąd Apelacyjny w Białymstoku.

Kadzidło. Krwawy atak nożownika w szkole

Wracamy do historii, która mrozi krew w żyłach. 29 listopada 2023 r. w Zespole Szkół Zawodowych w Kadzidle k. Ostrołęki rozegrały się sceny, jak z horroru. 18-letni wówczas Albert G. podczas zajęć z psychologiem, w których uczestniczyli uczniowie jego klasy i dwóch innych, wyszedł do łazienki. Niedługo potem wrócił - zamaskowany i uzbrojony w trzy noże! Wtargnął do sali i zaatakował dwie przypadkowe osoby. Pierwszą uderzył narzędziem przypominającym pałkę i zadał jej nożem cios w szyję, drugiej zadał liczne ciosy m.in. w okolice klatki piersiowej.Następnie wybiegł z klasy i przed szkołą ugodził nożem w plecy kolejnego ucznia, po czym uciekł w stronę lasu, gdzie dokonał samookaleczenia. Tam znaleźli go policjanci i oddali pod opiekę ratowników medycznych.

Jak podawała wówczas prokuratura, jeden z zaatakowanych przez niego z kolegów doznał ran ciętych szyi, drugi – przedramienia, a koleżanka - ran brzucha. Wszyscy trafili do szpitala.

Według ustaleń śledczych, młody chłopak od co najmniej dwóch tygodni planował zabójstwo uczniów ze swojej szkoły, a po dokonaniu zbrodni zamierzał popełnić samobójstwo.Prokuratura oskarżyła Alberta G. o usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała. Przed sądem pierwszej instancji chłopak częściowo przyznał się. Tłumaczył się wieloletnią przemocą psychiczną, jakiej miał doświadczać ze strony rówieśników. Na jednej z rozpraw przeprosił swoje ofiary. Atak na nie określił jako wypadek. Wyjaśniał, że planował zabójstwo innych osób, które miały go wcześniej prześladować, ale po wejściu do klasy spanikował i dźgał nożem na oślep.

W toku śledztwa został poddany sześciotygodniowej obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niego choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego, ale ocenili, że ma zaburzenia osobowości

We wrześniu minionego roku Sąd Okręgowy w Ostrołęce nieprawomocnie skazał Alberta G. na 15 lat więzienia. Orzekł też na rzecz trojga pokrzywdzonych nawiązki w kwotach 30, 50 i 100 tys. zł. Sąd uznał, że działania nożownika były zamierzone i zaplanowane, o czym świadczyło m.in. nagranie z telefonu z zapowiedzią chłopaka, że planuje zabić co najmniej osiem osób, ale zobaczy, „ile zdąży zadźgać”.