2026/08/07

 


 


Tragiczne odkrycie w Antoninku. W samochodzie znaleziono ciało 29-latka

 

Wstrząsające odkrycie w poznańskim Antoninku. W jednym z zaparkowanych pojazdów odnaleziono ciało 29-letniego mężczyzny. Na miejsce natychmiast skierowano policję oraz służby ratunkowe, jednak mimo podjętych działań życia mężczyzny nie udało się uratować.

Okoliczności tragedii wyjaśniają funkcjonariusze. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ciało mogło znajdować się w samochodzie przez kilka dni. Policja potwierdziła, że wstępnie wykluczono udział osób trzecich, a na miejscu pracował koroner, który przeprowadził oględziny.


Przechodnie zauważyli mężczyznę w samochodzie .Do tragicznego odkrycia doszło przy ulicy Ziemowita w Antoninku. Jak przekazała poznańska policja, funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie około godziny 10:15 dotyczące nieprzytomnego mężczyzny znajdującego się w samochodzie marki Iveco. Na miejsce skierowano służby, które podjęły działania ratunkowe. Niestety, mimo udzielonej pomocy, 29-latka nie udało się uratować.


Według relacji osoby, która skontaktowała się z redakcją portalu epoznan.pl, przy pojeździe pojawiły się policyjne zabezpieczenia. Czytelnik informował, że przy dostawczym Iveco znajdował się parawan policyjny, a z samochodu miał wydobywać się nieprzyjemny zapach.Ciało mogło znajdować się w aucie przez kilka dni

Świadek zdarzenia przekazał, że zapach był wyczuwalny już od kilku dni. W wiadomości przesłanej do redakcji portalu epoznan.pl napisał: 


Parawan policyjny przy ulicy Ziemowita, przy dostawczym Iveco. Prawdopodobnie przez kilka dni leżały w sypialni na dachu i rozkładały się zwłoki. Smród było czuć od trzech dni.Na razie nie ma jednak oficjalnych informacji, które potwierdzałyby dokładny czas, jaki ciało mężczyzny spędziło w pojeździe. Służby prowadziły czynności mające wyjaśnić okoliczności tragedii.


Jak przekazał sierżant Michał Wiśniowski z poznańskiej policji, na miejscu pojawił się również koroner, który przeprowadził wstępne oględziny.Policja wykluczyła udział osób trzecich

Funkcjonariusze ustalali szczegóły zdarzenia i sprawdzali, co mogło doprowadzić do śmierci mężczyzny. Jak poinformowała policja, po oględzinach nie stwierdzono, aby do tragedii przyczyniły się inne osoby.Życia 29-latka niestety nie udało się uratować. Koroner, który przyjechał na miejsce, wykluczył udział osób trzecich”– przekazał sierżant Michał Wiśniowski.


Sprawa została przekazana do dalszych czynności wyjaśniających. Śledczy będą ustalać wszystkie okoliczności śmierci 29-latka oraz potwierdzać dokładną przyczynę zgonu.


MITOMAN

 





Tragedia pod Radomiem. W trawie znaleziono ciało kobiety, trwa śledztwo

 

Niepokojące zgłoszenie postawiło w nocy na nogi policjantów w jednej z miejscowości pod Radomiem. Świadek usłyszał krzyki dobiegające z pola w gminie Klwów i natychmiast zawiadomił służby. Funkcjonariusze po przyjeździe na miejsce dokonali makabrycznego odkrycia. W trawie znaleźli ciało kobiety, a wszystko wskazywało na to, że mogła paść ofiarą zabójstwa.Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia i rozpoczęli szczegółowe czynności, które mają pomóc w ustaleniu przebiegu tragedii. Śledczy badają również, kim była kobieta i co wydarzyło się przed jej śmiercią. Sprawą zajęła się prokuratura.Pierwsze ustalenia śledczych pozwoliły ustalić tożsamość ofiary. Jak się okazało, była nią 40-letnia mieszkanka powiatu przysuskiego. Okoliczności zdarzenia od początku budziły poważne wątpliwości, tym bardziej że świadek, który zaalarmował służby, miał zauważyć również dwie osoby uciekające z miejsca, w którym znaleziono ciało kobiety. 


Ich zachowanie stało się jednym z istotnych elementów prowadzonych przez policję czynności.Śledczy szybko przystąpili do poszukiwania osób, które mogły mieć związek ze śmiercią kobiety. Zaledwie kilka godzin po zgłoszeniu, około godziny 5, policjanci zatrzymali 30-letniego mieszkańca powiatu radomskiego. Mężczyzna został znaleziony i ujęty w pobliżu miejsca zdarzenia, gdzie miał się ukrywać.


W tym samym czasie działania prowadzono również w województwie łódzkim. Tam funkcjonariusze zatrzymali 45-letnią kobietę. Podczas przeszukania jej mieszkania zabezpieczono narzędzie, które - według wstępnych ustaleń - mogło zostać wykorzystane do popełnienia zbrodni.W akcję poszukiwawczą zaangażowali się także policjanci z Radomia oraz przewodnik z psem służbowym, który pomagał funkcjonariuszom w przeszukiwaniu terenu .Sąd zdecydował w sprawie podejrzanych

Po zatrzymaniu obojga podejrzanych sprawa trafiła pod nadzór Prokuratury Rejonowej w Przysusze. Śledczy przedstawili 30-letniemu mężczyźnie i 45-letniej kobiecie zarzuty zabójstwa. Następnie prokuratura skierowała do sądu wnioski o zastosowanie wobec nich tymczasowego aresztowania.Sąd Rejonowy przychylił się do wniosków i zdecydował o aresztowaniu obojga podejrzanych na trzy miesiące. Policjanci pod nadzorem prokuratury nadal wyjaśniają dokładny przebieg zdarzenia i ustalają, jaki był udział zatrzymanych w śmierci 40-latki. O ich dalszym losie zdecyduje sąd. Za zarzut zabójstwa grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.


BOCIANIE SEJMIKI

 


 

Zrobiła z nich maszynkę do zarabiania. Koszmar 44 psów i 3 kotów pod Łodzią

 Traktowała żywe istoty jak źródło łatwego zarobku. W gminie Piątek (woj. łódzkie) 52-latka prowadziła koszmarną pseudohodowlę. Kobieta w fatalnych warunkach przetrzymywała 44 psy i 3 koty. Zwierzęta były wygłodzone, pełne pcheł i miały odmrożenia. Nie doczekały się opieki weterynaryjnej. Teraz bezwzględna właścicielka stanie przed sądem. Prokuratura skierowała już akt oskarżenia.

  • W gminie Piątek na terenie województwa łódzkiego zlikwidowano pseudohodowlę. 52-letnia właścicielka trzymała 44 psy i 3 koty w dramatycznych warunkach. Czworonogi były niedożywione, zapchlone i cierpiały na liczne dolegliwości, m.in. odmrożone łapy.
  • Kobieta czerpała z tego stały dochód. Oszukiwała nabywców, wciskając im chore zwierzęta, i fałszowała ich książeczki zdrowia, używając pieczątek zmyślonego lekarza weterynarii.
  • Śledczy postawili jej zarzuty znęcania się nad zwierzętami, oszustw i fałszowania dokumentów. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Zgierzu, a oskarżonej grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności.
  • Co szokujące, 52-latka ma już na koncie dwa wyroki za podobne przestępstwa wobec zwierząt.Przypominamy historię z lutego, która zszokowała mieszkańców regionu. W gminie Piątek (woj. łódzkie) funkcjonariusze natrafili na makabryczną pseudohodowlę, gdzie w skrajnym zaniedbaniu żyły 44 psy i 3 koty.

    Za ten dramat odpowiedzialna jest 52-letnia kobieta, którą policja zatrzymała 18 lutego bezpośrednio na posesji, gdzie prowadziła ten przerażający proceder.Zwierzęta utrzymywane były w niewłaściwych warunkach bytowania, w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa, jak również z nieleczonymi chorobami. Mimo natychmiastowego leczenia weterynaryjnego, w następstwie opisanych chorób oraz złego stanu zdrowia, jedenaścioro szczeniąt zmarło. Zwierzętom nie zapewniano opieki weterynaryjnej, nie miały dostępu do wody, były niedożywione i zapchlone, a ponadto stwierdzono u nich zaropienia oczu oraz odmrożenie łap - przekazał prok. Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

    Podrabiane dokumenty weterynaryjne i handel chorymi zwierzętami

    Prawda o pseudohodowli ujrzała światło dzienne dzięki interwencjom oszukanych klientów. Osoby kupujące szczeniaki z internetowych ogłoszeń szybko traciły swoich nowych pupili. Zwierzęta zdychały na nieuleczalne choroby niedługo po zakupie.Okazało się, że 52-latka z premedytacją sprzedawała chore psy, mając pełną świadomość ich tragicznego stanu zdrowia. 

    - Oskarżona sprzedawała zwierzęta za pośrednictwem portali aukcyjnych. Dokonała przy tym kilkunastu oszustw polegających na wprowadzeniu w błąd klientów co do stanu zdrowia oferowanych psów, zatajając fakt występujących u nich chorób oraz wad wrodzonych. Ponadto siedmiokrotnie posłużyła się przy tym uprzednio podrobionymi przez siebie dokumentami w postaci książeczek zdrowia psa z naniesionymi pieczęciami oraz podpisami nieistniejącego lekarza weterynarii - poinformował prok. Jasiak.

    52-latka odpowie przed sądem w Zgierzu

    Podejrzana usłyszała obszerną listę zarzutów. Zarzuca jej się popełnienie 15 oszustw (za co grozi do 8 lat więzienia), fałszowanie dokumentów (kara do 5 lat) oraz znęcanie się nad zwierzętami (kara do 3 lat za kratkami).

    Jak wynika z akt, 52-latka była już w przeszłości dwukrotnie skazywana za okrucieństwo wobec zwierząt. Mimo wyroków, kobieta stworzyła sobie z cierpienia zwierząt intratne, przestępcze źródło utrzymania.Oskarżona wkrótce stanie przed obliczem sprawiedliwości. Prokuratura Rejonowa w Zgierzu przygotowała akt oskarżenia. Procesem zajmie się II Wydział Karny Sądu Rejonowego w Zgierzu.