2026/05/21

 


Miał odbyć karę, nie stawił się do więzienia. Tak próbował przechytrzyć policję

 Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie próbowali ująć mężczyznę poszukiwanego do odbycia kary więzienia. Podczas oględzin na miejscu prawdopodobnego pobytu poszukiwanego policjanci zauważyli go na dachu jednego z budynków.

Funkcjonariusze Referatu Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie w trakcie pracy ustalili możliwe miejsce pobytu mężczyzny, który był poszukiwany, by odbyć karę więzienia. Według ich informacji ukrywał się pod innym adresem niż jego miejsce zamieszkania. Korzystając z tej wiedzy, policjanci przyjechali pod prawdopodobny adres, by zatrzymać poszukiwanego. „Po kilkukrotnym pukaniu do drzwi nikt ich nie otwierał, jednak policjanci usłyszeli dobiegające z mieszkania odgłosy świadczące o obecności osoby wewnątrz” - poinformowali stargardzcy policjanci w komunikacie.„Biorąc pod uwagę możliwość próby ucieczki, funkcjonariusze wyszli na zewnątrz, aby zabezpieczyć teren wokół budynku. Ku ich zaskoczeniu, poszukiwany mężczyzna znajdował się na dachu budynku, nieopodal okna mieszkania, z którego wcześniej wyszedł” - dodano w informacji zamieszczonej na stronie internetowej Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie.Funkcjonariusze próbowali przekonać mężczyznę do powrotu do mieszkania i otwarcia drzwi. Po chwili policjantom udało się ująć poszukiwanego. Był on objęty nakazem zatrzymania i doprowadzenia do zakładu karnego. Odbędzie tam karę roku pozbawienia wolności.

Szokująca śmierć 2-latka w Ząbkach. Zatrzymano dwie kobiety. Nowe informacje

 Są nowe fakty po tragedii w Ząbkach. Prokuratura potwierdziła, że dwie opiekunki z klubu dziecięcego zostały zatrzymane po śmierci 2-letniego chłopca. Dziecko utopiło się, po tym jak wpadło do oczka wodnego znajdującego się na posesji żłobka. 

Do tragedii doszło w środę 20 maja na terenie żłobka przy ulicy Kwiatowej w Ząbkach (woj. mazowieckie). 2-letni chłopiec utonął w oczku wodnym znajdującym się na posesji, na której działa klub dziecięcy. - Zwłoki ujawniły osoby przebywające w tym żłobku, niezwłocznie podjęły reanimację. Następnie ta reanimacja została przyjęta przez funkcjonariuszy policji, a następnie przez ratowników. Okazała się jednak bezskuteczna, stwierdzono zgon chłopca - zaznaczyła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratury Warszawa-Praga prok. Karolina Staros.W związku ze sprawą w środę wieczorem zatrzymano dwie kobiety - opiekunki w wieku 53 i 48 lat. - Przesłuchiwani są świadkowie, gromadzona jest też dokumentacja dotycząca funkcjonowania tej placówki. Mamy 48 godzin na decyzję co do czynności z nimi i charakteru czynności z ich udziałem - zaznaczyła prok. Staros. Potwierdzono, że wstępne oględziny nie wykazały u dziecka żadnych obrażeń, które mogłyby mieć związek ze zgonem. Na ten moment zbierany jest materiał dowodowy, na podstawie którego prokuratura zadecyduje, czy postawić zarzuty zatrzymanym. - Prokuratura Rejonowa w Wołominie wszczęła śledztwo w sprawie zgonu tego chłopca. Prokurator referent zarządzi niezwłocznie sekcję zwłok. Zostanie przeprowadzona w najbliższym możliwym terminie - dodała rzeczniczka praskiej prokuratury.

2026/05/20

Tragedia w żłobku pod Warszawą. Nie żyje niespełna 2-letnie dziecko

 W jednym ze żłobków w podwarszawskich Ząbkach doszło do dramatycznego zdarzenia. Jak przekazał portal tvn24.pl, w środę zmarło tam niespełna dwuletnie dziecko. Informację potwierdziła policja, która wraz z prokuraturą prowadzi obecnie czynności wyjaśniające.Do tragedii doszło w środę, 20 maja, w jednym ze żłobków znajdujących się na terenie podwarszawskich Ząbek. Informacja o zdarzeniu początkowo pojawiła się dzięki zgłoszeniu przesłanemu do Kontaktu24. Czytelnik poinformował redakcję, że na miejscu pracują służby ratunkowe, policja oraz prokuratura.


Dziennikarze tvn24.pl skontaktowali się następnie z funkcjonariuszami, którzy potwierdzili tragiczne doniesienia. Jak przekazał mł. asp. Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji, zgłoszenie wpłynęło po godzinie 16.00. 


Możemy potwierdzić, że w żłobku na terenie Ząbek zginęło niespełna dwuletnie dziecko. Zgłoszenie otrzymaliśmy o godzinie 16.20 – poinformował policjant w rozmowie z tvn24.pl.


Na miejscu od razu rozpoczęto działania procesowe pod nadzorem prokuratora. Funkcjonariusze zabezpieczali teren i zbierali materiał dowodowy, który ma pomóc ustalić dokładny przebieg wydarzeń. Obecnie nie wiadomo, co doprowadziło do śmierci dziecka. Służby nie przekazały również informacji dotyczących ewentualnego udziału osób trzecich czy stanu zdrowia malucha przed tragedią.Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności śmierci dziecka

Śledczy podkreślają, że na obecnym etapie postępowania najważniejsze jest ustalenie wszystkich okoliczności zdarzenia. Z tego powodu służby nie ujawniają dodatkowych szczegółów dotyczących tragedii ani przebiegu interwencji w żłobku. Wiadomo jedynie, że czynności prowadzone są pod nadzorem prokuratury.


Obecnie ustalane są okoliczności zdarzenia pod nadzorem prokuratora – przekazał mł. asp. Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji, cytowany przez tvn24.pl.To na razie jedyny oficjalny komunikat policji w tej sprawie. Funkcjonariusze nie podali informacji o możliwej przyczynie śmierci dziecka ani o tym, czy konieczne będzie przeprowadzenie sekcji zwłok.


Takie postępowania są standardową procedurą w przypadku nagłych i niewyjaśnionych zgonów, szczególnie gdy dotyczą małych dzieci. Śledczy analizują między innymi dokumentację placówki, przesłuchują świadków oraz zabezpieczają monitoring, jeśli był dostępny na miejscu. Dopiero po zakończeniu tych działań możliwe będzie przedstawienie bardziej szczegółowych ustaleń.





Zaniedbany wielbłąd dłużej nie wytrzymał. Zabił swojego właściciela!



W małej wiosce w Indiach rozegrała się tragedia, która wstrząsnęła lokalną społecznością i wywołała globalną dyskusję na temat odpowiedzialności człowieka wobec zwierząt. W 2016 roku wielbłąd, pozostawiony w palącym słońcu bez wody i cienia, w dramatyczny sposób zareagował na zaniedbanie swojego właściciela.

Ta historia, choć makabryczna, jest ważnym przypomnieniem o tym, jak nasze działania wpływają na zwierzęta, z którymi dzielimy świat. Przyjrzyjmy się bliżej temu wydarzeniu, jego przyczynom i lekcjom, które z niego płyną.

Upał, który doprowadził do katastrofy

Do zdarzenia doszło w dystrykcie Barmer, w pustynnym regionie Indii, gdzie temperatury latem regularnie przekraczają 40 stopni Celsjusza. W takich warunkach przetrwanie bez odpowiedniego schronienia i wody jest wyzwaniem nawet dla najbardziej wytrzymałych stworzeń. Wielbłądy, znane ze swojej odporności na pustynne warunki, są często postrzegane jako niezniszczalne. Jednak nawet one mają swoje granice.

Właściciel wielbłąda, Urjaram, pozostawił swoje zwierzę przywiązane do słupa na wiele godzin, bez dostępu do cienia czy wody. Temperatura tego dnia sięgała 45 stopni, a palące słońce nie dawało chwili wytchnienia. Zwierzę, zmęczone i zestresowane, zaczęło wykazywać oznaki niepokoju – kręciło się niespokojnie i wydawało niskie, gardłowe dźwięki. Mieszkańcy wioski zauważyli jego cierpienie, ale nikt nie przewidział, jak tragicznie zakończy się ta sytuacja.

Chwila gniewu wielbłąda

Kiedy Urjaram w końcu wrócił, by odwiązać wielbłąda, ten był już na skraju wytrzymałości. Świadkowie opisują moment, który zapadł im w pamięć: zwierzę, w nagłym wybuchu frustracji, rzuciło się na swojego właściciela. Złapało go za szyję, powaliło na ziemię i zaatakowało z niezwykłą siłą. „To było jak scena z koszmaru” – relacjonował jeden z mieszkańców. Wielbłąd nie poprzestał na jednym ataku – w szale biegał wokół ciała, uniemożliwiając natychmiastową interwencję.

Dopiero po sześciu godzinach, z pomocą lin i ciężarówki, mieszkańcom udało się opanować rozwścieczone zwierzę. Niestety, dla Urjarama było już za późno. Ta tragedia wstrząsnęła całą wioską, a wieści o niej szybko rozeszły się po kraju, stając się tematem rozmów i refleksji.

Wielbłądy: łagodne, ale nie bezbronne

Wielbłądy są często postrzegane jako symbole wytrwałości i łagodności. Ich zdolność do przetrwania w najcięższych warunkach sprawia, że są niezastąpione w pustynnych regionach. Jednak, jak podkreśla dr Maria Nowak, specjalistka od zachowań zwierząt, „wielbłądy to nie tylko łagodne olbrzymy – to potężne stworzenia, które mogą reagować agresją, gdy czują się zagrożone lub zaniedbane”. Dorosły wielbłąd może ważyć nawet tonę, a jego szczęki i kopyta są zdolne do zadawania poważnych obrażeń.Eksperci zwracają uwagę, że wielbłądy, choć zazwyczaj spokojne, mają swoje granice. Długotrwały stres, brak wody czy przegrzanie mogą wywołać u nich reakcje obronne. „To zwierzęta, które komunikują swoje emocje. Ignorowanie ich sygnałów, takich jak warczenie czy niespokojne ruchy, to proszenie się o kłopoty” – tłumaczy dr Nowak. W przypadku Urjarama mieszkańcy wspominali, że relacja między nim a wielbłądem od dawna była napięta, co mogło być iskrą, która doprowadziła do wybuchu.

Inne przypadki buntu zwierząt

Choć ataki wielbłądów są rzadkie, historia Urjarama nie jest odosobniona. W 2023 roku na Syberii odnotowano przypadek, w którym wielbłąd zadeptał swojego właściciela po tym, jak ten uderzył go w pysk. W innym incydencie, w 2022 roku,uciekający z minizoo wielbłąd zaatakował dwóch mężczyzn próbujących go złapać, co zakończyło się tragicznie. Te wydarzenia pokazują, że zwierzęta, nawet te uważane za udomowione, mają swoje granice wytrzymałości.

„Zwierzęta nie działają z zemsty, ale z instynktu. Gdy czują się zagrożone lub zaniedbane, reagują w sposób, który ma je chronić” – wyjaśnia dr Nowak. W każdym z tych przypadków wspólnym mianownikiem było niewłaściwe traktowanie – czy to przemoc, czy zaniedbanie. Historie te przypominają, że szacunek dla zwierząt to nie tylko kwestia etyki, ale także bezpieczeństwa.

Lekcje płynące z tragedii

Tragedia w Barmer wywołała szeroką dyskusję na temat dobrostanu zwierząt. Wielbłądy, choć przystosowane do trudnych warunków, nie są maszynami. Potrzebują wody, cienia i odpowiedniej opieki, by zachować zdrowie i spokój. Eksperci apelują, by właściciele zwierząt zwracali uwagę na ich potrzeby, szczególnie w ekstremalnych warunkach pogodowych. „Wystarczy kilka godzin bez wody w upale, by zwierzę stało się zestresowane i nieprzewidywalne” – mówi dr Nowak.Organizacje zajmujące się prawami zwierząt, takie jak PETA, wykorzystały to wydarzenie, by przypomnieć o znaczeniu edukacji w zakresie opieki nad zwierzętami. Proste działania, jak zapewnienie cienia, regularne pojenie czy unikanie przemocy, mogą zapobiec podobnym tragediom. W Indiach, gdzie wielbłądyHistoria Urjarama i jego wielbłąda to tragiczne przypomnienie, że zwierzęta, choć często postrzegane jako uległe, mają swoje granice. Wielbłądy, z ich siłą i wytrzymałością, zasługują na szacunek i troskę, tak jak każde inne stworzenie. Ta tragedia pokazuje, że zaniedbanie i brak empatii mogą prowadzić do katastrofalnych konsekwencji.

W świecie, w którym coraz bardziej doceniamy prawa zwierząt, historie takie jak ta skłaniają do refleksji. Jak traktujemy zwierzęta, z którymi dzielimy życie? Czy dostrzegamy ich potrzeby? Odpowiedzi na te pytania mogą nie tylko poprawić dobrostan zwierząt, ale także uchronić nas przed niebezpieczeństwem. Niech tragedia w Barmer będzie przestrogą i inspiracją do budowania lepszej relacji z naturą i jej mieszkańcami. są nieodłączną częścią życia na pustyni, takie lekcje są szczególnie ważne.Historia Urjarama i jego wielbłąda to tragiczne przypomnienie, że zwierzęta, choć często postrzegane jako uległe, mają swoje granice. Wielbłądy, z ich siłą i wytrzymałością, zasługują na szacunek i troskę, tak jak każde inne stworzenie. Ta tragedia pokazuje, że zaniedbanie i brak empatii mogą prowadzić do katastrofalnych konsekwencji.

W świecie, w którym coraz bardziej doceniamy prawa zwierząt, historie takie jak ta skłaniają do refleksji. Jak traktujemy zwierzęta, z którymi dzielimy życie? Czy dostrzegamy ich potrzeby? Odpowiedzi na te pytania mogą nie tylko poprawić dobrostan zwierząt, ale także uchronić nas przed niebezpieczeństwem. Niech tragedia w Barmer będzie przestrogą i inspiracją do budowania lepszej relacji z naturą i jej mieszkańcami.

Biegli zbadali byłego funkcjonariusza SOP po morderstwie 4-latki. Niepokojące wieści z prokuratury

 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa odebrał życie swojej czteroletniej córce oraz usiłował zabić czworo innych członków rodziny. Koszmarna zbrodnia z Ustki wstrząsnęła krajem na początku 2026 roku. W połowie maja śledczy przekazali nowe ustalenia. Kluczowe okazały się wstępne badania psychiatryczne oskarżonego Piotra K., które zaważą na jego dalszym losie oraz wyroku.Na początku 2026 roku w pomorskiej Ustce doszło do tragedii, o której dyskutowała cała Polska. Piotr K., zatrudniony jako 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, ze szczególnym okrucieństwem odebrał życie własnej czteroletniej córce. Mężczyzna zaatakował również żonę, syna oraz swoich teściów. Słupska Prokuratura Okręgowa błyskawicznie przedstawiła mu zarzuty, a podejrzany nie kwestionował swojej winy podczas przesłuchań. Za popełnione czyny grozi mu spędzenie reszty dni w zakładzie karnym. Pojawiły się jednak uzasadnione wątpliwości dotyczące jego stanu psychicznego w chwili ataku. W połowie maja 2026 roku ujawniono, że jednorazowe badanie ambulatoryjne okazało się niewystarczające do oceny poczytalności sprawcy. Lekarze psychiatrzy uznali, że nie potrafią wydać jednoznacznej opinii na podstawie tak krótkiego kontaktu. W związku z tym były pracownik SOP trafi na długoterminową obserwację kliniczną, co znacząco wydłuży cały proces i opóźni ostateczne orzeczenie o jego winieŚledczy skierowali już oficjalny wniosek do słupskiego Sądu Okręgowego o umieszczenie podejrzanego w zamkniętym ośrodku specjalistycznym na cztery tygodnie. Wymiar sprawiedliwości zaplanował posiedzenie w tej sprawie na 9 czerwca 2026 roku. Nieoficjalne źródła sugerują, że sędziowie bez wahania zatwierdzą prokuratorskie żądanie. Do tego czasu Piotr K. nie opuści celi, ponieważ jego tymczasowe aresztowanie zostało oficjalnie wydłużone do 25 lipca 2026 roku. Z przekazanych niedawno informacji wynika również, że w dramatycznym momencie ataku 44-latek był całkowicie trzeźwy. Badania toksykologiczne wykluczyły obecność alkoholu, narkotyków oraz jakichkolwiek leków psychotropowych..

Gwałtowne burze opanują Polskę. IMGW wydał ostrzeżenia

 IMGW wydał ostrzeżenia I stopnia przed burzami dla części czterech województw. Obok wyładowań spodziewane są intensywne opady deszczu. Środa i czwartek będą jednak kolejnymi coraz cieplejszymi dniami.

IMGW ostrzega przed burzami w Polsce

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia I stopnia przed burzami, które mają wystąpić w czterech województwach PolskiOstrzeżenia dotyczą części: warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, mazowieckiego oraz lubelskiego. IMGW przewiduje, że burze te mogą być związane z intensywnymi opadami deszczu, a miejscami także z gradem.Według prognoz w trakcie burz spodziewane są opady deszczu osiągające od 20 mm do lokalnie nawet 30 mm. Wiatr może osiągać prędkość w porywach do 60 km na godz. Alerty wydane przez IMGW zaczną obowiązywać od godziny 13 w środę i potrwają do godziny 20 tego samego dnia. Są to ostrzeżenia o potencjalnych niebezpiecznych zjawiskach meteorologicznych, które mogą prowadzić do poważnych strat materialnych oraz stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. 

Prognoza pogody na środę i czwartek

Polska znajduje się pod wpływem klina wyżowego, co przynosi cieplejszą, ale nadal wilgotną masę powietrza polarnego morskiego. Ciśnienie w Warszawie wyniesie 1006 hPa z tendencją wzrostową. W środę przewidziane jest zachmurzenie małe i umiarkowane, miejscami duże z przelotnymi opadami deszczu oraz lokalnymi burzami. Temperatury maksymalne wyniosą od 15-17 stopni na Wybrzeżu, około 20 stopni w centrum i zachodzie, do 23 stopni na południowym wschodzie.W nocy przewidywane jest zachmurzenie małe i umiarkowane z miejscowymi mgłami ograniczającymi widzialność do 300 metrów. Na zachodzie i północy mogą wystąpić zanikające burze i przelotne opady deszczu. Temperatury minimalne sięgną od 7 do 11 stopni. Na Podhalu możliwe spadki do 5 stopni. W czwartek zachmurzenie umiarkowane i okresami duże, z przelotnymi opadami deszczu po południu oraz miejscowymi burzami, głównie w centrum i na północnym wschodzie Polski. Maksymalna temperatura wahać się będzie od 17 stopni na północnym zachodzie do 23 stopni na południowym wschodzie. Chłodniej na wybrzeżu i w kotlinach górskich (od 11 do 16 stopni).