2026/05/11

 


 


Wypadek na parkingu, nie żyje dziecko

 Kierowca zawracał na parkingu i najechał na siedzące na ziemi dziecko. Sześciolatek nie żyje. Policja bada przyczyny tragedii.

Do wypadku doszło w niedzielę wieczorem na prywatnym parkingu na Osiedlu Cyrhla w Zakopanem.

"Ze wstępnych ustaleń wynika, że 53-letni mężczyzna, wykonujący manewr zawracania na terenie prywatnego parkingu, najechał na siedzące przed maską pojazdu sześcioletnie dziecko" – podaje zakopiańska policja.

Kierowca był trzeźwy

Pierwszej pomocy udzielili świadkowie zdarzenia. Sześciolatek został przewieziony do szpitala, jednak jego życia nie udało się uratować.Na miejscu pracowali policjanci z drogówki, śledczy oraz prokurator. Zabezpieczono ślady i przesłuchano część świadków. Jak podaje policja, 53-latek był trzeźwy.

Jak wyjaśnia Roman Wieczorek, oficer prasowy zakopiańskiej policji, zarówno potrącony chłopiec, jak i kierowca należeli do tej samej grupy turystów przebywających na parkingu. – Tam było sporo osób, cała grupa znajomych, którzy przyjechali w celach turystycznych do Zakopanego. Tych osób było naprawdę sporo, tam byli i dorośli, i dzieci. Te wszystkie osoby są ustalone, jednak niektórzy z nich są w tak kiepskim stanie psychicznym, że nie możemy wykonać z nimi czynności – wyjaśnił rzecznik.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Justyna Rataj-Mykietyn przekazała, że prokuratura nie otrzymała jeszcze dokumentacji od policji.

2026/05/10

Zbigniew Ziobro przebywa z zona w USA .

 

Ziobro bardzo dobrze zrobil udajac sie do Stanow Zjednoczonych. W Polsce rzadzonej przez folksdojcza Tuska i opanowana bezprawnie prokurature , nie ma co liczyc na uczciwy proces. A w Stanach ma szanse na azyl polityczny bo wszyscy wiedza , ze w Polsce rzadzi tuskowa mafia .

Załamanie pogody w Polsce. Meteorolodzy ostrzegają

 Nad Polską w nadchodzącym tygodniu utrzyma się niż Doreen, który przyniesie częste opady deszczu i lokalne burze. Najwięcej zjawisk prognozuje się na początku i w drugiej połowie tygodnia, gdy możliwe będą także intensywniejsze opady. W wielu regionach suma deszczu może sięgać nawet 20 litrów na metr kwadratowy, a miejscami pojawi się grad i silniejszy wiatr.Już na początku tygodnia Polska znajdzie się pod wyraźnym wpływem układu niskiego ciśnienia o nazwie Doreen, który wraz z systemem frontów atmosferycznych zacznie przemieszczać się nad krajem. 


Od poniedziałkowego przedpołudnia najpierw zachodnie regiony muszą liczyć się z opadami deszczu, które stopniowo będą wędrować w głąb kraju. W godzinach popołudniowych sytuacja stanie się bardziej dynamiczna, ponieważ do opadów dołączą burze.


Zjawiska burzowe nie będą ograniczone jedynie do strefy frontu chłodnego – lokalne wyładowania atmosferyczne mogą pojawić się także w centrum oraz na południu Polski. Ich przebieg prognozowany jest jako słaby i umiarkowany, jednak miejscami mogą przynosić intensywniejszy deszcz. Suma opadów w czasie burz może osiągać od 10 do 20 litrów na metr kwadratowy, co lokalnie przełoży się na krótkotrwałe, ale wyraźne podtopienia ulic czy niżej położonych terenów.Po przejściu frontu do Polski napłynie chłodniejsze i wilgotne powietrze pochodzenia morskiego, które utrzyma zmienny charakter pogody. W kolejnych dniach dominować będzie duże zachmurzenie, a opady deszczu staną się częstym, choć przeważnie przelotnym zjawiskiem. 


We wtorek sytuacja pogodowa będzie szczególnie zróżnicowana – na wschodzie i w centrum kraju prognozowane są dłuższe okresy z pochmurną aurą oraz bardziej ciągłe opady deszczu, które lokalnie mogą osiągać 10–20 l/mkw. Dodatkowo nie można wykluczyć tam pojedynczych burz.Z kolei zachodnia część kraju znajdzie się w nieco korzystniejszej sytuacji, gdzie oprócz dużego zachmurzenia pojawią się także przejaśnienia oraz słabsze, przelotne opady. W środku tygodnia, szczególnie w środę, pogoda nadal pozostanie kapryśna – dominować będzie chmur, a słaby deszcz może pojawiać się głównie na północy i w centrum. WiaZałamanie pogody pod koniec tygodnia: ulewy, burze i silniejszy wiatr

Czwartek przyniesie utrzymanie dużego zachmurzenia, choć miejscami pojawią się krótkie rozpogodzenia. Na zachodzie kraju prognozowane są przelotne opady deszczu, którym lokalnie mogą towarzyszyć także burze. Wiatr pozostanie umiarkowany i będzie wiał z południowego zachodu. W piątek sytuacja nie ulegnie znaczącej poprawie – nadal dominować będzie zachmurzenie z okresowymi przejaśnieniami, a deszcz może pojawić się głównie na południowym zachodzie.


Prawdziwe pogorszenie warunków pogodowych może nadejść po spokojniejszym weekendzie, kiedy ponownie prognozowane jest wyraźne załamanie aury. Wówczas w ciągu doby miejscami może spaść około 20 mm deszczu. Do opadów dołączą burze, które mogą przynieść intensywny deszcz, silniejsze porywy wiatru oraz lokalnie grad. 



Taka sytuacja sprawi, że poniedziałek zapowiada się jako jeden z bardziej dynamicznych dni w całym okresie prognozy, z wyraźnym wzrostem aktywności atmosferycznej i szybkim przemieszczaniem się stref opadów z południowego zachodu na północny wschód kraju.


Głodzili, bili i gwałcili dzieci. Horror w rodzinie zastępczej

 We własnych domach te dzieci albo nie zaznały miłości, albo nie miały warunków do normalnego dorastania. Zostały więc umieszczone w rodzinie zastępczej z Łęczycy (woj. łódzkie). Niestety, tam też niedane im było wychowywać się w spokoju. Małżonkowie Bożena i Jan A. oraz ich pełnoletnia córka Karolina, dziesięciorgu swoich podopiecznych w wieku od 8 do 13 lat zgotowali prawdziwe piekło. Opiekunowie bili ich pięściami i pasami, głodzili, zatykali usta, kazali godzinami stać na baczność, a nawet gwałcili.

Łęczyca. Horror w rodzinie zastępczej

Kiedy w 2007 roku 47-letnia wówczas Bożena A. i starszy od niej o pięć lat jej mąż uzyskali status tzw. zawodowej pieczy zastępczej, miejscowi urzędnicy z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, którzy wydali tę decyzję, nie przypuszczali, że wkrótce zarówno przyszywani rodzice, jak i kierowniczka tej instytucji staną przed sądem. Ci pierwsi - oskarżeni o najbardziej przerażające czyny, zaś kobieta odpowiedzialna za nadzór nad tą rodziną - o niedopełnienie obowiązków.Tymczasem w 2014 roku całą Polską wstrząsnęły przerażające doniesienia o krzywdzie wychowywanych tam dzieci. Jako pierwszy dowiedział się o nich szkolny pedagog, któremu się poskarżyły. On powiadomił o wszystkim PCPR, który z kolei przekazał sprawę policji.

Bożena i Jan A. oraz ich córka, 20-letnia wtedy Karolina zostali zatrzymani i trafili do aresztu, ruszyło prokuratorskie śledztwo, a na jaw zaczęły wychodzić coraz koszmarniejsze fakty.

Opiekunowie bili dzieci po twarzy i plecach pasem oraz pięściami, zatykali im usta, stosowali kary polegające m.in. na wielogodzinnym staniu na baczność. Dzieciom ograniczano dostęp do jedzenia i kontakt z rówieśnikami, używano wobec nich słów wulgarnych - mówił wtedy Krzysztof Kopania, ówczesny rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Według zebranych dowodów, Jan A. i jego córka mieli dopuszczać się również gwałtów na dzieciach. Mężczyzna dotykał ich narządów płciowych, przemocą nakłaniał je do dotykania własnych, zmuszał do seksu oralnego. Karolinie A. również zarzucono zachowania pedofilskie.

Zwyrodnialcy skazani, lecz nie wszyscy

W trakcie postępowania biegli psychiatrzy orzekli, że Karolina A. w czasie popełniania przestępstw była całkowicie niepoczytalna, nie odpowiedziała więc za swoje czyny przed sądem.Na ławie oskarżonych zasiedli za to jej rodzice. Proces, z uwagi na dobro dzieci, toczył się z wyłączeniem jawności. Dwie byłe podopieczne zdecydowały się wystąpić podczas rozprawy w charakterze oskarżycieli posiłkowych.

Sąd Rejonowy w Łęczycy skazał Jana A. za znęcanie się nad podopiecznymi i czyny lubieżne wobec nich na karę 9 lat więzienia, jednocześnie dożywotnio zakazał mu pracy wychowawczej. Jego żona za znęcanie się nad dziećmi usłyszała wyrok 2,5 roku więzienia.

Chcieli zarobić na dzieciach

Szokujące w tej sprawie są motywy, którymi kierowali się małżonkowie, przyjmując pod swój dach kolejnych wychowanków. - Oni byli nastawieni na zarabianie pieniędzy - mówiła zaraz po ich zatrzymaniu Iwona Z., ówczesna kierowniczka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. - Za samą gotowość do przyjęcia dzieci, ci państwo otrzymywali z naszych środków dwa tysiące złotych miesięcznie. Dodatkowo dostawali tysiąc złotych na każde dziecko, które przebywało w ich domu - tłumaczyła.

Nie dziwi zatem, że kiedy policjanci pod opieką lekarzy i psychologów odbierali podopiecznych małżonków z tego domu grozy, Bożena A. wykrzyczała im w twarz: - Zabieracie nam nie dzieci, a źródło stałych dochodów!

Urzędniczka skazana

Iwona Z., kierowniczka PCPR przekonywała niedługo potem, że nie było podstaw, by małżonkom odmówić przyznania statusu zawodowej rodziny zastępczej. - Przeszli odpowiednie szkolenia, dostarczyli zaświadczenia o niekaralności i dobrym stanie swojego zdrowia. Nie mieliśmy argumentów, by ich zdyskwalifikować jako opiekunów – wyjaśniała.

Innego zdania była prokuratura, która oskarżyła ją o niedopełnienie obowiązków i brak nadzoru nad rodziną. Jej argumenty podzielił sąd, który skazał urzędniczkę na karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.