FOCH
2026/03/23
Alarm w policji. Skazany uciekł ze szpitala wojskowego. Trwa obława
W Krakowie trwa intensywna akcja policji po tym, jak mężczyzna, który miał zostać przewieziony ze szpitala wojskowego do policyjnego aresztu, niespodziewanie zniknął.
- Mężczyzna przebywający w Szpitalu Wojskowym na ul. Wrocławskiej oddalił się z placówki medycznej - potwierdził w rozmowie z TVP Kraków rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, Piotr Szpiech.
Funkcjonariusze prowadzą obecnie szeroko zakrojone działania poszukiwawcze, obejmujące zarówno teren szpitala, jak i okoliczne ulice, aby jak najszybciej ustalić miejsce pobytu zaginionego mężczyzny.- W poniedziałek miały zostać z nim przeprowadzone dalsze czynności. Miał trafić do aresztu karnego w związku z tym, że był poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności - wyjaśnił Piotr Szpiech.
Obecnie funkcjonariusze starają się ustalić szczegółowe okoliczności, w jakich mężczyzna oddalił się z placówki medycznej. Dochodzenie obejmuje zarówno analizę procedur obowiązujących w szpitalu, jak i przesłuchania personelu, aby dokładnie wyjaśnić, jak doszło do nieplanowanego opuszczenia szpitala przez poszukiwanego.
/03/23
Mieszkają w namiotach pod mostem. Obok mieszkania kosztują 20 tys. zł za metr. Ich niezwykła historia wzrusza do łez
Zaledwie krótki spacer dzieli oblegany warszawski most Świętokrzyski od ukrytego w zaroślach obozowiska. W miejscu częstych spacerów dzików rozstawiono kilka namiotów, a pomiędzy pniami rozciągnięto sznurki z suszącą się odzieżą i kocami. Dookoła widać zaparkowane jednoślady, wózki wypełnione dobytkiem, garnki oraz ułożone w rzędach plastikowe pojemniki. Pod jednym z drzew spoczywa porzucona walizka. Cały ten prowizoryczny obóz charakteryzuje się nieoczekiwanym ładem. Zajrzeliśmy do tego nietypowego miejsca nad rzeką, aby poznać nieprawdopodobne losy jego nietypowych mieszkańców.
Bezdomni koczują na Polanie nad Wisłą
Kobieta w kryzysie bezdomności żyje od 15 lat. − Wie pan… nikt mi mieszkania tak po prostu nie da. Starałam się o lokal w 2015 roku. Jestem ze Śródmieścia. Ale nikt nie chciał mnie zatrudnić na umowę, żebym miała jakąkolwiek szansę na mieszkanie − tłumaczy. A jej historia zaczęła się od reprywatyzacji. − Pochodzę z kamienicy przy Noakowskiego 16. Reprywatyzowanej. Teraz są tam piękne apartamenty, stare przedwojenne mieszkania. Luksus. A ja wylądowałam tutaj − podsumowuje.y. Drobiazg? − Niby tak, ale dla nas to naprawdę dużo znaczy − dodaje.Policja przyjeżdża regularnie. Sprawdzają, czy ktoś nie zamarzł, czy wszystko w porządku. Spiszą PESEL i jadą dalej − mówi Agnieszka. − Straż miejska zimą przyjeżdżała codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie. Teraz już rzadziej, bo zrobiło się cieplej − mówi dalej.
Kobieta w kryzysie bezdomności żyje od 15 lat. − Wie pan… nikt mi mieszkania tak po prostu nie da. Starałam się o lokal w 2015 roku. Jestem ze Śródmieścia. Ale nikt nie chciał mnie zatrudnić na umowę, żebym miała jakąkolwiek szansę na mieszkanie − tłumaczy. A jej historia zaczęła się od reprywatyzacji. − Pochodzę z kamienicy przy Noakowskiego 16. Reprywatyzowanej. Teraz są tam piękne apartamenty, stare przedwojenne mieszkania. Luksus. A ja wylądowałam tutaj − podsumowuje.W dzień w obozowisku jest cicho. Część mieszkańców wychodzi do miasta, po jedzenie, do pracy dorywczej, do punktów pomocowych. − Jeśli ktoś naprawdę chce, to nawet będąc bezdomnym da sobie radę − mówi Paweł. − Nie będzie głodny. Trzeba tylko ruszyć się i coś robić − jak dodaje, sam zbiera puszki i butelki zwrotne.
− Na przykład na bulwarach. Ludzie wyrzucają je do kosza. W nocy potrafię zarobić nawet 300 zł. Idę tam na dwie, trzy godziny i zbieram − mówi.
Czasem jednak pomagają im też inni. − Mamy jednego pana, który nam pomaga. Sam kiedyś był bezdomny. Teraz przywozi nam jedzenie. Całe kartony słoików, gołąbki, flaki, różne rzeczy. Trzydzieści słoików potrafi nawet przywieźć. Starcza na tydzień − tłumaczy.W obozowisku mieszka też Zbyszek (40 l.), który pokazuje swój namiot. W środku stoi turystyczna kuchenka, plastikowe skrzynki z jedzeniem i mała półka z przyprawami. − Napisałem książkę kucharską − mówi bez wahania. − Są tam przepisy, których się uczyłem przez lata. Trochę je zmieniłem, dopracowałem − dodaje z widoczną pewnością na twarzy.Książka sprzedała się w ponad tysiącu egzemplarzy. − Ale… nie udało mi się wyjść z alkoholizmu. Poleciałem − jak przyznaje, teraz próbuje ograniczać. − Nie piję już tak, żeby się stoczyć. Czasem jakieś piwo się wypije. Był pomysł na drugą książkę, ale już nie wyszło − dodaje.
Nawrocki napisał list do Czarzastego. Tak go potraktował, uwagę przykuł jeden szczegół
Prezydent Karol Nawrocki skierował kolejne pisma do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Od miesięcy między oboma politykami wyraźnie iskrzy, a ich relacje pozostają napięte i regularnie stają się przedmiotem publicznych sporów. Najnowsza korespondencja tylko wpisuje się w ten konflikt, ale uwagę przykuwa coś jeszcze – jeden pozornie nieistotny szczegół. Choć na pierwszy rzut oka łatwo go przeoczyć, dla wielu obserwatorów stanowi on wyraźny sygnał, który mówi więcej niż oficjalne komunikaty.Relacje między prezydentem Karolem Nawrockim a marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym od miesięcy pozostają napięte i coraz częściej przeradzają się w otwarte spory dotyczące nie tylko polityki, ale także kwestii bezpieczeństwa państwa i kompetencji konstytucyjnych. Konflikt ten wyraźnie eskalował w ostatnich tygodniach, gdy obaj politycy znaleźli się po przeciwnych stronach w kilku kluczowych sprawach.
Jednym z najbardziej wyrazistych momentów był przebieg posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Podczas spotkania prezydent w ostrych słowach odniósł się do marszałka Sejmu, wskazując na konieczność wyjaśnienia jego kontaktów z obywatelką Rosji. Jak relacjonował Onet, Nawrocki mówił, że w obecnej sytuacji geopolitycznej "każda informacja o kontaktach (…) musi być rzetelnie wyjaśniona”, a sam marszałek, jako osoba potencjalnie zastępująca prezydenta powinien spełniać najwyższe standardy bezpieczeństwa. Sprawa wywołała burzę komentarzy i pokazała, że konfliktprzeniósł się na poziom dotyczący fundamentalnych kwestii państwowych.
Napięcia narastały także wokół programu SAFE i jego polskiej wersji forsowanej przez prezydenta. Włodzimierz Czarzasty zdecydował się nie procedować projektu "SAFE 0 proc.”, wskazując m.in. na poważne wątpliwości konstytucyjne oraz brak wystarczających analiz finansowych . Wcześniej zapowiadał również, że nie widzi podstaw do zajmowania się tym projektem w obecnej formie . Z kolei prezydent krytykował unijny mechanizm SAFE i zasygnalizował weto w jego sprawie.
W praktyce oznacza to konflikt nie tylko personalny, ale także instytucjonalny dotyczący tego, kto ma realny wpływ na kierunek polityki bezpieczeństwa i finansowania obronności.Całość tych wydarzeń pokazuje, że spór między prezydentem a marszałkiem Sejmu ma dziś charakter wielowymiarowy, obejmuje zarówno bieżące decyzje polityczne, jak i kwestie bezpieczeństwa, legislacji oraz wzajemnego uznania między najważniejszymi organami państwa.
Ten szczegół w pismach Nawrockiego może zaboleć najbardziej
Na tle narastającego konfliktu szczególnego znaczenia nabiera forma oficjalnej korespondencji kierowanej przez prezydenta do marszałka Sejmu. Jak ustalił Onet, w pismach wysyłanych do Włodzimierza Czarzastego w lutym i marcu pojawił się skrócony zwrot “Panie Marszałku”, zamiast bardziej rozbudowanego ”Szanowny Panie Marszałku”. To o tyle istotne, że w przypadku poprzedniego marszałka, Szymona Hołowni, prezydent konsekwentnie stosował pełną, oficjalną formułę grzecznościową.
Ta różnica w tytułowaniu została szybko wychwycona i zestawiona z kontekstem politycznym. W komunikacji urzędowej takie niuanse nie są przypadkowe, sposób rozpoczęcia pisma odzwierciedla nie tylko standardy protokołu, ale też relacje między nadawcą a adresatem. Użycie krótszej, bardziej zdystansowanej formy wobec Czarzastego, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej formuły wobec Hołowni, zostało odebrane jako wyraźny sygnał zmiany tonu.Choć formalnie oba zwroty są poprawne, w praktyce administracyjnej pełna forma "Szanowny Panie Marszałku” uchodzi za standard w kontaktach na najwyższym szczeblu państwowym. Jej pominięcie zwłaszcza w sytuacji, gdy wcześniej była stosowana może być interpretowane jako świadome działanie. W tym przypadku dodatkowego znaczenia nabiera fakt, że zmiana dotyczy konkretnej osoby, a nie ogólnej praktyki kancelarii prezydenta.
Warto podkreślić, że pisma dotyczyły projektów ustaw, czyli rutynowego elementu współpracy między prezydentem a parlamentem. Jednak zestawienie tej formalnej procedury z różnicą w tytułowaniu – oraz
wcześniejszymi ostrymi wypowiedziami Nawrockiego pod adresem Czarzastego – sprawiło, że sprawa nabrała wymiaru politycznego. Dla wielu obserwatorów stała się ona kolejnym dowodem na to, że napięcia między politykami przenoszą się także na poziom symboliczny.
Brutalny atak w Krakowie. Kobieta pobita i spryskana gazem
Brutalny atak w Krakowie. Kobieta została pobita i spryskana gazem pieprzowym, doznając obrażeń w postaci m.in. rozerwanego ucha. Poszkodowana skarżyła się także na ból głowy i nosa. W pierwszej kolejności kobieta trafiła na komisariat policji, gdzie udzielono jej wstępnej pomocy, a później trafiła pod opiekę ratowników medycznych. Do incydentu doszło w czasie ogólnomiejskiej akcji egzekwowania porządku z udziałem straży miejskiej i policji.Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę w ścisłym centrum Krakowa. Jak przekazała straż miejska – pobitą kobietę odnaleziono na płycie rynku, leżącą na ziemi. Świadkowie relacjonowali, że wcześniej kilka osób pobiło ją i spryskało gazem pieprzowym.Funkcjonariusze udzielili kobiecie wstępnej pomocy w komisariacie policji, gdzie została opatrzona. Okazało się jednak, że obrażenia wymagają bardziej profesjonalnej pomocy medycznej, więc na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przejął pieczę nad poszkodowaną.
Kobieta skarżyła się na silny ból głowy oraz nosa. W trakcie pobicia doznała także rozerwania ucha.
Akcja policji i straży miejskiej w Krakowie. Ujawniono ponad 140 wykroczeń; blisko 20 osób stanie przed sądem
Do incydentu doszło podczas wspólnej akcji straży miejskiej i policji z Krakowa, które przeprowadziły w weekend operację egzekwowania porządku w centralnej części miasta. W tym czasie ujawniono ponad 140 wykroczeń i nałożono prawie 70 mandatów karnych. Ponad 50 osobom się upiekło – otrzymały pouczenie – ale 19 będzie tłumaczyło się ze swojego postępowania w sądzie.
Źródło: se.pl