FOCH
2026/10/03
Tragiczny wypadek, trzy ofiary śmiertelne, a teraz poszukiwania podejrzanego. Prokuratura wydała list gończy za 42-letnim Kamilem Bocheńskim, który miał opuścić szpital bez formalnego wypisu i od tamtej pory się ukrywa.
25 lat więzienia dla zwyrodnialca z Kłodzka. Prawomocny wyrok w koszmarnej sprawie
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał karę 25 lat pozbawienia wolności dla 45-letniego Przemysława L. z Kłodzka, skazanego za przestępstwa seksualne wobec dzieci i kobiet oraz czyny związane ze znęcaniem się nad zwierzętami. Sąd podwyższył część kar jednostkowych, a także wydłużył do 20 lat okres, po którym skazany będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie.
Prawomocny wyrok zapadł w piątek, 2 października, przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu. Sąd rozpatrywał apelację od orzeczenia wydanego 10 marca 2026 roku przez Sąd Okręgowy w Świdnicy.
Przemysław L. został skazany na 25 lat więzienia. Kara będzie wykonywana w systemie terapeutycznym przeznaczonym dla sprawców przestępstw o charakterze seksualnym.
- Wymierza oskarżonemu karę łączną 25 lat pozbawienia wolności, zastrzegając na podstawie art. 77 § 2 Kodeksu karnego, że warunkowe przedterminowe zwolnienie oskarżonego może nastąpić nie wcześniej niż po odbyciu przez niego 20 lat z kary pozbawienia wolności – ogłosił przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Bogusław Tocicki.Sąd Apelacyjny nie zmienił wysokości kary łącznej, ale uwzględnił część argumentów prokuratury dotyczących zbyt łagodnych kar za poszczególne czyny. Za obcowanie płciowe z osobą poniżej 15. roku życia kara wzrosła z 3 do 12 lat pozbawienia wolności. Z kolei za gwałty podwyższono ją z 6 do 8 lat.
Łącznie śledczy zarzucili mężczyźnie 26 przestępstw. Sprawa dotyczyła czynów, które miały być popełniane w latach 2011–2022 na terenie Polski i Szwecji. Wśród zarzutów znalazły się m.in. gwałty, doprowadzanie do innych czynności seksualnych, obcowanie płciowe z osobą poniżej 15. roku życia, podawanie substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych oraz znęcanie się nad zwierzętami.45-latek został zatrzymany na terenie Szwecji 5 lipca 2023 roku na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Wrocławski sąd zaliczył mu na poczet kary cały okres rzeczywistego pozbawienia wolności – od dnia zatrzymania w Szwecji, a nie dopiero od momentu przekazania go polskim władzom.
Wyrok obejmuje także środki karne. Skazany przez 15 lat nie będzie mógł zajmować stanowisk, wykonywać zawodów ani prowadzić działalności związanej z wychowaniem, edukacją, leczeniem lub opieką nad małoletnimi. To maksymalny możliwy okres takiego zakazu.Na 15 lat orzeczono również zakaz posiadania psa lub psów. Sąd zmienił tym samym wcześniejsze rozstrzygnięcie, które dotyczyło zakazu posiadania wszystkich zwierząt. Zaostrzono też zakazy kontaktowania się z pokrzywdzonymi. Przemysław L. ma ponadto zapłacić nawiązki: po 100 tys. zł dwojgu pokrzywdzonym dzieciom oraz po 50 tys. zł czterem kobietom.
Osobno toczy się sprawa jego byłej żony, Kamili W. Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał ją w marcu na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy małoletniej, która miała paść ofiarą przemocy seksualnej ze strony męża, oraz za znęcanie się nad zwierzętami. Jej apelację również rozpozna Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Termin rozprawy ma zostać wyznaczony w listopadzie.
15-latka zeznała, że matka wsadzała jej pogrzebacz do pochwy! Szokująca sprawa z Bolesławca
Szokująca historia z Bolesławca. Pani Agnieszka została oskarżona przez własną, 15-letnią córkę o bicie i przemoc seksualną. Kobieta spędziła całe dwa miesiące w areszcie. Kiedy nastolatką zajął się ginekolog, wyszło na jaw, że jest ona dziewicą. W związku z tym 42-latkę wypuszczono na wolność. Okazuje się, że 15-latka chciała się zemścić na swojej rodzicielce.
Tą zaskakującą, niespotykaną sprawą z Bolesławca zajęła się "Interwencja" Polsatu. Wszystko zaczęło się w październiku 2021 roku. Pani Agnieszka (42 l.) pokłóciła się z 15-letnią córką. Dziewczyna chciała wyjechać ze znajomymi. Nie powiedziała jednak, gdzie się udaje i kiedy ma zamiar wrócić. Pani Agnieszka powiedziała córce, że może ją odwieźć, ale ta nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Powiedziała, iż rodzice jej rówieśników pozwalają im na wiele, a ona sama ma ciągle jakieś zakazy. To, co wydarzyło się dalej, przekracza ludzkie pojęcie. Córka poszła na policję, żeby powiedzieć, iż matka ją bije. Dzień przed pójściem na komisariat córka przeglądała strony w internecie typu charakterystyka dziecka krzywdzonego. Zgłosiła przemoc domową. Mówiła, że ją biję kijem i ją wyzywam - mówi pani Agnieszka.Sprawą zajął się prokurator. Pani Agnieszka usłyszała zarzut. Jej córka trafiła do rodziny zastępczej. Po kolejnych czterech miesiącach, w trakcie trzeciego przesłuchania, 15-latka zeznała, że jej 42-letnia matka gwałciła ją i znęcała się nad jej młodszym bratem. Pani Agnieszka na dwa miesiące trafiła do aresztu. Powiedziała opiekunowi, że mama stosowała wobec niej przemoc seksualną. Kiedy była w wieku przedszkolnym, miałam jej wsadzać pogrzebacz do pochwy. Mówiła, że wkładałam jej szklankę do pochwy, kręciłam nią aż pękła i ją poraniła - opowiada 42-latka. - Policja przyszła do mnie, szukając na dysku zdjęć pornograficznych i broni palnej. Zostałam odizolowana od rodziny, od niepełnosprawnego syna, którym zajmowałam się cały czas. Było mi naprawdę ciężko. Chciałam odebrać sobie życie - dodała kobieta.
Pani Agnieszka była gnębiona przez córkę wiadomościami SMS. - Jesteś śmieszna. Mam nadzieję, że walną Ci jak największy wyrok.- Zeznania tej dziewczynki się zmieniały, więc one od początku nie są ze sobą spójne. Jest dużo rozbieżności - mówi adwokat Wojciech Kasprzyk, który bronił pani Agnieszki.
Lekarz ginekolog stwierdził, że 15-latka jest dziewicą. Nie było żadnych dowodów na przemoc seksualną. Biegli uznali, że pani Agnieszka mówiła prawdę i nie mogła skrzywdzić córki. Co jednak ciekawe, biegły psycholog ocenił także, że 15-latka... nie kłamała. Sprawa zakończyła się opuszczeniem po dwóch miesiącach aresztu przez panią Agnieszkę. Kobieta mogła stracić również prawo do opieki nad dwoma synami, w tym jednym niepełnosprawnym, ale na szczęście sad nie znalazł ku temu podstaw. Co z 15-latką?- Nie widzimy szans, aby mogła wrócić do domu - mówi pani Agnieszka. Teraz walczy o uniewinnienie i odzyskanie dobrego imienia. Jej córka natomiast do ukończenia szkoły ma przebywać w rodzinnym domu dziecka.