2026/04/28

Dwóch posłów PiS ukaranych za zakłócanie obrad Sejmu. Mamy komentarz

 Dwóch posłów PiS Dariusz Matecki i Michał Woś zostali ukarani odebraniem połowy uposażenia przez trzy miesiące. Chodzi o zakłócanie obrad Sejmu w połowie kwietnia. To kolejna tego typu kara dla mnie, ale było warto – skomentował w rozmowie z Newsmax Polska Matecki.

“Wczoraj na prezydium Sejmu zostały wyciągnięte konsekwencje w stosunku do posłów Dariusza Mateckiego i Michała Wosia. W związku z zakłócaniem przez tych dwóch panów posłów porządku i prowadzenia obrad. Decyzja jednomyślna prezydium Sejmu, zostali panowie posłowie ukarani trzymiesięczną karą w wysokości zabrania połowy uposażenia” - poinformował marszałek Włodzimierz Czarzasty.

Na posiedzeniu Sejmu w połowie kwietnia podczas bloku głosowań posłowie PiS pojawili się na sali obrad z planszami z napisem "Tylko nie mów nikomu" oraz zdjęciami premiera Donalda Tuska i wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej w towarzystwie kobiety skazanej na 6,5 roku więzienia w związku z aferą pedofilską w Kłodzku. Skazana w przeszłości była działaczką KO.

Czarzasty uznał to wówczas za utrudnianie prowadzenia obrad i wykluczył Mateckiego i Wosia z posiedzenia.

Matecki reaguje: nie żałuję

W rozmowie z Newsmax Polska Matecki podkreślił, że to nie pierwsza jego kara, ale “było warto”.

“Media w całym kraju, także te liberalne pokazały zdjęcie premiera Donalda Tuska i wicemarszałek Moniki Wielichowskiej z Kamilą L. skazaną w aferze pedofilskiej” - podkreślił poseł PiS.

Dodał, że nie żałuje, że wydrukował zdjęcia i po prosił Michała Wosia o pomoc. “Cała Polska mogła to zobaczyć i mówić o całym zdarzeniu” - dodał.

Chleb z mąki ze świerszczy przyszłością diet? Wyniki badania

 Dodatek mąki ze świerszczy poprawia wartość odżywczą chleba, jednak pogarsza nieco jego ocenę sensoryczną. Tak wynika z badań przeprowadzonych wśród młodych kobiet. Jednak informacja o obecności owadów nie obniża oceny produktu, a w niektórych przypadkach może ją nawet podnosić.

Zespół naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu (UMP), kierowany przez doktorantkę Dominikę Sikorę, przeanalizował, czy wzbogacenie pszennego chleba mąką ze świerszcza domowego wpływa na ocenę sensoryczną tego wypieku – smak, zapach i teksturę – oraz na gotowość konsumentów do jego zakupu.


“Podejrzewaliśmy, że sama świadomość obecności owadów w produkcie może zmienić sposób jego oceniania” – powiedziała Dominika Sikora w rozmowie z Polską Agencją Prasową.


Świerszcz domowy to owad o bardzo wysokiej zawartości białka, bliskiej 70 proc. Jest też bogaty w składniki mineralne, takie jak żelazo, wapń czy cynk.
“To istotne, zwłaszcza jeśli rozważamy ograniczenie mięsa czy nabiału w diecie” – wskazała doktorantka. Pieczywo do badań przygotowała sama, co pozwoliło na pełną kontrolę nad składem i procesem wypieku.

Ocena uczestniczek badania

Do eksperymentu zaproszono studentki UMP, które oceniały trzy rodzaje chleba: z 20- i 10-procentowym dodatkiem mąki ze świerszcza oraz pieczywo bez takiego składnika, stanowiące próbę kontrolną.
W pierwszym etapie badania uczestniczki nie były informowane, że część próbek zawiera mąkę z owadów. Miały ocenić smak, zapach, teksturę i ogólne wrażenie związane z każdym rodzajem pieczywa, a następnie wskazać, czy byłyby skłonne taki produkt kupić.


“Brak informacji o tym, że jedzą chleb z dodatkiem owadów miał sprawić, że ich ocena będzie czysto sensoryczna” – zaznaczyła Dominika Sikora. Wyniki tej części nie zaskoczyły naukowców. Młode kobiety najlepiej oceniły chleb kontrolny, odrobinę gorzej ten z 10-proc. zawartością owadów, a najgorzej pieczywo, w którym mąka ze świerszczy stanowiła aż 20 proc.“Nie oznacza to jednak, że uczestniczki całkowicie odrzuciły te produkty. Ich oceny, mimo że nieco gorsze niż w przypadku pieczywa pszennego, nadal mieściły się w zakresie akceptowalności” – dodała badaczka.

“Tym razem chcieliśmy sprawdzić, czy wiedza o dodatku owadów wpłynie na ocenę sensoryczną chleba. Istnieje bowiem przekonanie, że jeśli coś budzi w nas obrzydzenie, to sama świadomość obecności tego czegoś pogarsza ocenę smaku” – wyjaśniała autorka badania.

Informacja o owadziej mące nie obniżyła ocen pieczywa. “Chleb z 10-procentową zawartością mąki z owadów został oceniony na poziomie porównywalnym z produktem kontrolnym z pierwszej fazy badania” – powiedziała Sikora.


W przypadku chleba z dodatkiem 20-procentowym efekt był słabszy – oceniono go gorzej niż zwykłe pszenne pieczywo, choć nieco lepiej niż w pierwszej próbie.


“Możliwym wyjaśnieniem jest to, że w pierwszej próbie uczestniczki skupiały się wyłącznie na kwestiach sensorycznych chleba. Zauważały, że jest ciemniejszy, inaczej pachnie i smakuje, ma trochę inną konsystencję. Po ujawnieniu składu zaczęły go postrzegać w innej kategorii - nie jako typowy dodatek do śniadania czy kolacji, ale wyrób o dodatkowych walorach prozdrowotnych i odżywczych. W takiej perspektywie były bardziej skłonne zaakceptować jego cechy i oceniać go korzystniej, co przełożyło się także na deklaracje zakupu” – mówiła Dominika Sikora.


Jak zwróciła uwagę, ograniczeniem badania był dobór próby – wzięły w nim udział wyłącznie młode kobiety. Wcześniejsze prace wskazują co prawda, że kobiety częściej niż mężczyźni odczuwają obrzydzenie wobec owadów, ale jednocześnie młody wiek może sprawiać, że osoby te są bardziej otwarte na nowe produkty. Dlatego w kolejnych etapach autorka chciałaby objąć analizą także osoby w średnim wieku oraz inne grupy społeczne.Przeprowadzony na UMP eksperyment wpisuje się w popularny w ostatnich latach nurt badań nad alternatywnymi źródłami białka. W obliczu rosnącego zapotrzebowania na żywność oraz zmian klimatycznych owady jadalne coraz częściej wskazywane są jako jedno z możliwych rozwiązań.

Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie naukowym „British Food Journal”.

Wątek spożywania świerszczy i wytwarzania z owadów produktów mącznych pisał już wcześniej dr Przemysław Kowalczewski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jak zauważył w swoim autoreferacie z 2023 r., “w Europie jednak spożywanie owadów wciąż budzi spore kontrowersje, dlatego zamiast stosowanie w całości, często przetwarza się je na proszek, który z powodzeniem można wykorzystać do produkcji żywności”. Ekspert pisał, że “proszek ze świerszczy jest cennym źródłem białka, tłuszczu i składników mineralnych, a także związków bioaktywnych”.

Pogoda w majówkę. Zapowiadają się wyjątkowo ciepłe dni

 Majówka zapowiada się wyjątkowo ciepło i słonecznie. Z każdym dniem temperatura będzie wzrastać – podał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. W sobotę i niedzielę w niemal całym kraju będzie powyżej 20 st. C, a na zachodzie i w centrum nawet 28 st. C.Ostatnie dni kwietnia będą chłodne, szczególnie nocami, ale również pogodne. Chwilami może pojawiać się porywisty wiatr. Jak podaje IMGW, “we wschodniej połowie kraju również z przelotnym deszczem, na północnym wschodzie okresami też deszczem ze śniegiem”.

“Pierwsze dni maja powinny przynieść poprawę pogody – zacznie robić się cieplej, nie zabraknie słońca, a przelotny deszcz okresami padać będzie jedynie na wschodzie i południowym wschodzie kraju” – podał Instytut w komunikacie.Synoptyczka IMGW Dorota Pacocha przekazała, że obecne modele prognozy średnioterminowej pokazują, że tegoroczna majówka będzie wyjątkowo ciepła i słoneczna, bo od zachodu napłynie do nas cieplejsze powietrze.

Temperatura w majówkę

1 maja będzie najchłodniejszym ze wszystkich dni majówki. W prawie całym kraju będzie słonecznie i bez opadów. Jedynie na południu pojawi się więcej chmur – tam możliwe również lekkie opady deszczu ze śniegiem – szczególnie wysoko w górach. Temperatura maksymalna wyniesie 15-17 st. C na północy i północnym wschodzie, około 16-18 w centrum i na południu. W zachodniej połowie kraju termometry wskażą do 21 st. C.

W sobotę, 2 maja, w całym kraju bezchmurnie i bez opadów. Temperatura na przeważającym obszarze wyniesie powyżej 20 st. C. Chłodniej na krańcach wschodnich i w rejonach podgórskich – około 18 st. C, a najcieplej w centrum i na zachodzie – od 24 do 27 st. C.“Ostatni dzień majówki również zapowiada się słonecznie na przeważającym obszarze kraju. Nieco więcej chmur może pojawić się jedynie na Wybrzeżu, a na zachodzie spodziewane są przelotne opady deszczu” – powiedziała Pacocha.

Na pozostałych obszarach 3 maja będzie pogodnie i bez opadów. Na termometrach w dalszym ciągu powyżej 20 stopni, jedynie nad morzem chłodniej – około 15-18 st. C. Na zachodzie i w centrum natomiast nawet około 26-28 st. C, między 24 a 25 st. C na północy, a na wschodzie i południu – do 23 st. C.

Szczególnie ciepło będzie na południu Europy. Jak podaje Instytut, nad naszym krajem i środkową częścią kontynentu “umacnia się wyż, natomiast nad Atlantykiem i w rejonie Wysp Brytyjskich pogodę kształtować będą układy niskiego ciśnienia”.Synoptyczka przekazała też, że po majówce spodziewana jest zmiana w pogodzie. Dodała, że będzie to spowodowane w dużej mierze napływem do Polski strefy opadów.

Prosty patent na wydłużenie życia. Naukowcy: rób tego więcej i na różne sposoby

 Najnowsze badania wykazały, że różnorodność to klucz do długowieczności. Naukowcy śledzili ponad 170 tys. osób przez 30 lat i odkryli, że ludzie, którzy wykonywali różne ćwiczenia fizyczne, zamiast większej ilości tych samych, żyli zdecydowanie dłużej.Według ScienceDaily, ustalenia opublikowane w czasopiśmie BMJ Medicine wykazały, że ludzie, którzy angażują się w różne typy aktywności fizycznej, mają tendencję do niższego ryzyka śmierci. A tym samym żyją dłużej.

Badacze przeanalizowali dane z dwóch długoterminowych badań obejmujących ponad 170 tys. kobiet i mężczyzn.

Chodzenie kluczem do długowieczności

Okazało się, że im więcej ćwiczeń wykonywała dana osoba tym niższe było ryzyko śmierci. Co ciekawe z tej prawidłowości wyłamało się pływanie. Uznano, że nie było ono powiązane ze zmniejszoną śmiertelnością.

Z kolei chodzenie miało największy wpływ na wydłużenie życia. Osoby regularnie spacerujące wykazywały o 17 proc. niższe ryzyko śmierci w porównaniu do tych, które chodziły najmniej. Tenis i squash były powiązane z o 15 proc. niższym ryzykiem zgonu, podczas gdy trening siłowy dawał o 13 proc. mniejsze ryzyko śmierci.

Przede wszystkim zmieniaj ćwiczenia

Jednak angażowanie się w rozmaite aktywności przynosiło jeszcze większe korzyści. Uczestnicy badania, którzy wykonywali najbardziej zróżnicowany zestaw ćwiczeń, charakteryzowali się o 19 proc. niższym ryzykiem śmierci.

Doświadczali też od 13 do 41 proc. niższego ryzyka śmierci z powodu chorób sercowo-naczyniowych, układu oddechowego, czy raka w porównaniu do tych, którzy uczestniczyli w mniejszej liczbie typów aktywności.

„Ogólnie rzecz biorąc, te dane wspierają pogląd, że długoterminowe angażowanie się w wiele typów aktywności fizycznej może pomóc wydłużyć długość życia” — podsumowali badacze.

Marta zabiła męża, wywiozła ciało i spaliła?! Później oskarżyła Jana o coś strasznego

 Marta O. ( 54 l.) oskarżona o to, że dwa lata temu zabiła swojego męża ze szczególnym okrucieństwem a potem jego ciało wywiozła do Oblekonia i tam je spaliła, ponownie stanęła przed krakowskim sądem. Jej proces ruszył po tym jak biegli psychiatrzy i psychologowie orzekli, że kobieta może brać udział w czynnościach procesowych. Marta O. została także oskarżona o zbezczeszczenie zwłok i przywłaszczenie 27 tysięcy złotych emerytury zamordowanego. 

Czy oskarżona Marta O. jest poczytalna?

Podczas ostatniej rozprawy oskarżonej o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem męża - Marty O., jesienią 2025 roku, pojawiły się wątpliwości co do jej stanu psychicznego. Kobieta sprawiała wrażenie, jakby nie rozumiała pytań sędziego, odpowiadała na nie w sposób nieadekwatny.  Dlatego skład sędziowski zdecydował się na skierowanie oskarżonej na obserwację psychiatryczną. Odbyła się ona w warunkach szpitalnych, a biegli nie mieli wątpliwości, że Marta O. jest poczytalna i może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Gdy skład sędziowski otrzymał opinie biegłych proces Marty O. mógł ruszyć na nowo.

Oskarżyła Jana o gwałt. To nie wszystko!

W czwartek 23. kwietnia kobieta została doprowadzona z aresztu przed oblicze sądu. Poinformowała, że chce przeczytać wyjaśnienie, które napisała na kartce. Jednak po chwili  rozpłakała się. Przewodniczący składu sędziowskiego sam odczytał jej pismo. Okazało się, że w nim kobieta najpierw przeprosiła rodzinę zamordowanego Jana R. po czym od razu oskarżyła najbliższych mężczyzny o to, że go porzucili gdy był bezdomny, w szponach choroby alkoholowej.  - Pragnę przeprosić z całego serca rodzinę mojego męża Jana. wstydziliście się go, gdy był alkoholikiem i spał po krzakach i pustostanach, odwróciliście się od niego - napisała Marta O. W dalszej części pisma dodała, że nie może poradzić sobie z wyrzutami sumienia, oskarżyła także zabitego męża o gwałt.

Marta O. nie przyznała się do przewiezienia zwłok Jana R. do Oblekonia i podpalenia. - To nie ja zrobiłam - powiedziała. Nie przyznała się także do pobrania pieniędzy po śmierci męża z jego konta. - Nie wiem czy po śmierci męża korzystałam ze wspólnego rachunku, bo miałam też własny - mówiła. Przyznała się natomiast do najpoważniejszego z czynów, o które została oskarżona, mianowicie do zabójstwa.Obrońca Marty O. złożył wniosek o odroczenie rozprawy i przesłuchanie swojej klientki w obecności biegłych psychiatrów i psychologów. Sąd oddalił jednak jego wniosek. Do sprawy będziemy wracać w "Super Expressie".