2026/10/13

Jaka pogoda na Wszystkich Świętych? Jarosław Kret studzi emocje Polaków

 Deszcz na zmianę ze słońcem, chłodne noce, a wkrótce znowu może nastąpić delikatne ocieplenie. Jarosław Kret w rozmowie z "Faktem" wyjaśnia, jak zachowa się pogoda w najbliższych dniach.

Początek jesieni tradycyjnie przynosi spore załamanie — jednego dnia jest ciepło i przyjemnie, by chwilę później zaskoczyć nas chłodem i deszczem. W rozmowie z "Faktem" nawet Jarosław Kret nie ukrywa, że przy tak dynamicznej aurze nie da się w tej chwili jednoznacznie przewidzieć, jak to wszystko dalej będzie wyglądać. Znany prezenter pogody dostrzega jednak w tych pogodowych kaprysach sporo pozytywów i zapowiada, że już wkrótce mogą nadejść zdecydowanie cieplejsze dni.

Jaka pogoda na Wszystkich Świętych? Jarosław Kret: nie ma co gdybać

"Fakt" zapytał Jarosława Kreta, czy można już przewidzieć pogodę na Wszystkich Świętych. Ekspert od razu rozwiewa nadzieje tych, którzy oczekują w tej chwili twardych deklaracji.— Święto Zmarłych to będzie za ponad dwa tygodnie. Nie ma w ogóle co gdybać na razie. Ja nie chcę w ogóle stawiać żadnych prognoz na Święto Zmarłych, bo to na dwoje babka wróżyła. Bywało już tak, że było naprawdę wyjątkowo ciepło, słonecznie i fajnie, a czasem bywało tak, że słota się zaczynała — mówi nam Jarosław Kret.Pogodynek przychodzi jednak z konkretną radą do tych, którzy narzekają na deszcz i zimny wiatr. Teraz ta pogoda się zdynamizowała i jest taka mieszana: raz pada, raz słońce, raz pada, raz słońce. Jutro też tak będzie i pojutrze też, a chłodne powietrze płynie na razie z zachodu. Jak w nocy nie ma chmur, to temperatura jeszcze bardziej spada. Mamy trochę chmur, trochę słońca, trochę zaskakujących chmur, bo przynoszą deszcz, a wygląda to nawet, jakby miały burze przyjść. Ale za to przepiękne tęcze się tworzą! Zamiast narzekać na pogodę, szukajmy jej pozytywnych stron. Momentami wygląda wręcz jak wiosną. Wczoraj widziałem podwójne tęcze, cudowne, pełne — myślałem, że zwariuję ze szczęścia, coś niesamowitego! — mówi nam Jarosław Kret.W najbliższych dniach pogoda jednak się zmieni — nadciąga wyż, a wraz z nim wyraźne ocieplenie.

— W przyszłym tygodniu podchodzi wysokie ciśnienie. Jak podchodzi wysokie ciśnienie, to wtedy, jeśli zacznie płynąć cieplejsze powietrze z południa, może jeszcze będą ze dwa dni z temperaturą bliższą 16-17 stopni. Ale to wszystko zależy tak naprawdę od tego, co teraz w tych dniach będzie się działo i jak dalece gwałtownie ta pogoda będzie się zachowywać — zaznacza.Choć wysokie ciśnienie kojarzy się ze słońcem, jesienią wyżowa pogoda potrafi mieć drugie, znacznie bardziej ponure oblicze.

— Jest taka tendencja, że jeżeli już pojawi się wyż, czyli wysokie ciśnienie, to jest duże prawdopodobieństwo, że rano mogą pojawiać się mgły. Potem te mgły będą się przekształcać w niskie chmury. Niby wyżowa pogoda, niby powinno być sucho i słonecznie, ale te niskie chmury jeszcze mogą nam dokuczać — podsumowuje Jarosław Kret.


Wiadomo, co z papieżem Leonem XIV. Ujawniono szczegóły operacji. "Usunięto płat prawego płuca"

 Papież Leon XIV przeszedł we wtorek (13 października) operację w rzymskim szpitalu Gemelli. Wieczorem Watykan poinformował o stanie zdrowia Ojca Świętego. Wiadomo, że lekarze usunęli dolny płat prawego płuca, a badanie wykonane podczas zabiegu potwierdziło gruczolakoraka. Operacja przebiegła zgodnie z planem i bez powikłań.

Pierwszy komunikat Watykanu mówił jedynie o pomyślnym usunięciu wykrytego wcześniej guzka. O tym informowaliśmy w "Fakcie": Zakończyła się operacja papieża Leona XIV. Watykan podał nowe informacje. Kilka godzin później lekarze przedstawili dokładniejszy opis zabiegu oraz rozpoznanie. Leon XIV prawidłowo wybudził się po operacji i wrócił do swojego pokoju na dziesiątym piętrze Polikliniki Gemelli.

Watykan. Papieżowi Leonowi XIV usunięto dolny płat prawego płuca

Jak przekazali dr Luigi Carbone i prof. Stefano Margaritora, Leon XIV zgodnie z planem przeszedł operację z zakresu chirurgii klatki piersiowej. Lekarze zdecydowali się na usunięcie części płuca. "Aby zabieg miał charakter radykalny, usunięto dolny płat prawego płuca, stosując technikę wspomaganą obrazowaniem wideo" — podano w komunikacie.W komunikacie wyjaśniono, że taki zakres zabiegu miał pozwolić na radykalne chirurgiczne usunięcie zmiany. Nie oznacza to jednak na tym etapie oficjalnego stwierdzenia zakończenia leczenia onkologicznego. Watykan nie podał dotąd informacji o ewentualnej dalszej terapii.

Wiadomo, na co choruje papież. Lekarze potwierdzili gruczolakoraka  pluc 

Najważniejszą nową informacją jest wynik badania histopatologicznego przeprowadzonego jeszcze podczas operacji. Potwierdziło ono rozpoznanie gruczolakoraka płuca. "Śródoperacyjne badanie histopatologiczne potwierdziło rozpoznanie gruczolakoraka płuca, zgodnie z podejrzeniami wynikającymi z badań przedoperacyjnych" — podano w oficjalnym komunikacie.Wcześniej oficjalnie informowano jedynie o małym, dobrze zlokalizowanym guzku, który wykryto podczas rutynowych badań. Sam papież podkreślał, że zmianę znaleziono na bardzo wczesnym etapie. Dopiero wtorkowy biuletyn medyczny oficjalnie potwierdził, że chodzi o nowotwór płuca.

Watykan. Operacja Leona XIV trwała około 90 minut

Ojciec Święty przebywał na sali operacyjnej przez około trzy godziny. Sam zabieg chirurgiczny trwał około półtorej godziny. Według zespołu medycznego nie wystąpiły żadne powikłania.
Po zakończeniu operacji Leon XIV prawidłowo się wybudził. Przez krótki czas pozostawał pod obserwacją, a następnie przewieziono go z powrotem do pokoju na dziesiątym piętrze szpitala Gemelli.Leon XIV pozostanie teraz pod opieką lekarzy. Wcześniej Watykan informował, że pobyt w Gemelli po operacji może potrwać około tygodnia. Wszystkie audiencje papieża zaplanowane do 20 października zostały odwołane.Na obecnym etapie lekarze nie przedstawili szczegółów dotyczących dalszego leczenia. Najnowszy komunikat koncentruje się na przebiegu operacji, rozpoznaniu histopatologicznym oraz bezpośrednim stanie Leona XIV po zabiegu. Kolejne informacje mają być przekazywane wraz z postępem rekonwalescencji.
Źródło: vaticannews.va

 


17-letnia uczennica nie żyje. Jej ciało znaleziono na terenie szkoły w Olsztynie

 

W jednym z budynków placówki oświatowej w Olsztynie znaleziono ciało 17-letniej uczennicy. Prokuratura prowadzi postępowanie i czeka na wyniki dodatkowych badań. Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby do śmierci dziewczyny przyczyniły się osoby trzecie.

Do tragicznego odkrycia doszło w czwartek, 8 października, w godzinach porannych. Ciało 17-latki znaleziono w jednym z budynków należących do szkoły w Olsztynie.

Jak przekazał portalowi TKO prokurator Daniel Brodowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, przeprowadzono już sekcję zwłok dziewczyny. Nie wykazała ona obrażeń ani mechanizmów wskazujących na użycie przemocy.

Na obecnym etapie śledczy nie mają również podstaw, by mówić o udziale osób trzecich.

Przyczyna śmierci nadal nieznana

Sekcja zwłok nie pozwoliła jednak ustalić bezpośredniej przyczyny śmierci 17-latki. Pobrano więc materiał do dalszych badań toksykologicznych.Prokuratura nie potwierdza obecnie żadnej konkretnej hipotezy dotyczącej tego, co doprowadziło do tragedii.

Postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci z art. 155 Kodeksu karnego. Jak wyjaśnia prokuratura, na tym etapie jest to kwalifikacja pozwalająca na prowadzenie czynności i wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia. Nie oznacza ona, że śledczy ustalili odpowiedzialność konkretnej osoby.




Ponad 18 ton ludzkich szczątków. Zakończyły się badania w lesie białuckim

 

Zakończył się kolejny, a zarazem ostatni etap wieloletnich badań prowadzonych w lesie białuckim koło Działdowa. To właśnie w tym miejscu Niemcy ukrywali szczątki osób zamordowanych w obozie KL Soldau. W ciągu pięciu sezonów prac archeologicznych i antropologicznych naukowcy odsłonili siedem masowych mogił oraz zabezpieczyli ponad 18 ton ludzkich prochów i szczątków.

Koniec badań w KL Soldau. Znaleziono liczne szczątki

Tegoroczne badania przeprowadzili naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Ich głównym przedmiotem był grób oznaczony numerem 7. Analiza wydobytego materiału pozwoliła ustalić, że znajdowały się w nim szczątki co najmniej 76 dorosłych osób, trojga dzieci oraz jednego noworodka.

Skala pochówku była jednak prawdopodobnie znacznie większa.

„Liczba ofiar pochowanych w tej mogile najprawdopodobniej była jednak wielokrotnie wyższa. Na podstawie wymiarów grobu oraz szacunków z analogicznych miejsc eksterminacji można przyjąć, że spoczywało w nim od 800 do 1400 osób” - podano na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.Podczas tegorocznych prac odnaleziono również 937 przedmiotów. Wśród nich dominowały elementy niemieckiej amunicji do broni krótkiej i karabinowej.

Pięć sezonów badań

Prace w lesie białuckim prowadzono w pięciu sezonach: w 2019, 2021, 2022, 2024 i 2026 roku. Łącznie naukowcy przebadali obszar około 2 tys. m kw.

Jak przekazało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w tym czasie udało się zlokalizować i odsłonić siedem masowych mogił. Badacze natrafili również na dwa miejsca, w których palono ciała ofiar, a także na obszar wykorzystywany do składowania wydobytych zwłok.Zabezpieczono ponad 18 ton ludzkich prochów i szczątków oraz przeszło 3300 przedmiotów związanych ze zbrodnią. Wśród zidentyfikowanych materiałów antropologicznych wyodrębniono szczątki 142 osób. Było wśród nich 134 dorosłych oraz ośmioro dzieci.

Tegoroczne prace były częścią projektu „Badania miejsca ukrycia szczątków ofiar niemieckiego obozu KL Soldau (Działdowo) w Białutach”. Projekt został sfinansowany w ramach programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Groby i cmentarze wojenne w kraju”.

KL Soldau. Miejsce masowych mordów

Obóz KL Soldau powstał w Działdowie zimą 1939 roku. Niemcy zorganizowali go na terenie dawnych koszar wojskowych. Obiekt szybko stał się jednym z miejsc niemieckiego terroru i eksterminacji ludności na terenach północnej Polski.

Dokładna liczba osób zamordowanych w obozie do dziś nie została ustalona. Oficjalne dane wskazują na około 3 tys. ofiar, jednak historycy oceniają, że rzeczywista liczba zabitych mogła sięgać nawet 30 tys. osób. Wiadomo, że wśród ofiar znajdowali się także duchowni. Zamordowano m.in. 88 polskich księży z diecezji chełmińskiej, płockiej i łomżyńskiej.Jednym z najważniejszych miejsc egzekucji więźniów KL Soldau był las w rejonie Białut. To właśnie tam Niemcy dokonywali masowych mordów, a następnie ukrywali ślady popełnionych zbrodni.

W 1944 roku przeprowadzili akcję mającą na celu zatarcie dowodów masowej eksterminacji. To między innymi dlatego ustalenie rzeczywistej skali zbrodni i liczby jej ofiar pozostaje trudnym zadaniem dla historyków i badaczy.