2026/09/08

Upalna środa, a potem koniec lata? Zobacz, co prognozuje IMGW

 Przed nami kolejny upalny dzień, choć nie w całym kraju. Na południowym wschodzie i w centrum termometry mogą wskazywać nawet 30 st. Celsjusza, na krańcach północno-wschodnich - 27 st. O wiele chłodniej będzie na północnym zachodzie kraju, gdzie wkroczy już wilgotne powietrze polarne i termometry wskazywać będą zaledwie 19-20 st. C.

Co więcej, pojawią się też opady deszczu i burze. W czwartek w całym kraju będzie już zdecydowanie chłodniej. Czy to oznacza, że zbliża się koniec lata?

Z 10-dniowej prognozy numerycznej IMGW wynika, że lato jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Po okresie lekkiego ochłodzenia, odczuwalnego najbardziej w nocy i nad ranem, gdy termometry wskazywać będą nawet poniżej 10 st. C, znów ma się zrobić gorąco.

 



Magda zmarła podczas porodu. Prokuratura bada, co wydarzyło się w szpitalu na Inflanckiej

 37-letnia Magda miała rozpocząć właśnie najważniejszy rozdział swojego życia. Wraz z mężem Michałem czekała na narodziny synka. Mateusz urodził się zdrowy, ale jego mama nie zdążyła go zobaczyć ani przytulić. Magda zmarła 28 sierpnia podczas porodu w warszawskim szpitalu przy ulicy Inflanckiej. Teraz sprawą zajęła się prokuratura. Śledczy sprawdzają, czy do jej śmierci mogły przyczynić się działania lub zaniechania personelu.

Magda była osobą pełną energii. Kochała sport, góry i podróże. Bliscy wspominają ją jako kobietę aktywną, radosną i zawsze gotową na nowe wyzwania. Wraz z mężem Michałem przygotowywała się na narodziny pierwszego dziecka. 28 sierpnia wydarzyła się tragedia. Podczas porodu Magda zmarła. Jej synek Mateusz przyszedł na świat zdrowy. Nie miał jednak szansy zobaczyć mamy.„To historia, która łamie serce” - pisali wcześniej przyjaciele rodziny, którzy po tragedii zorganizowali zbiórkę dla Michała i jego nowo narodzonego synka.

Prokuratura bada śmierć 37-latki

Teraz do sprawy wkroczyli śledczy. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ nadzoruje śledztwo wszczęte 1 września 2026 roku. Postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci Magdy. To oznacza, że prokuratorzy sprawdzają okoliczności jej śmierci i ustalają, czy ktoś mógł ponosić za nią odpowiedzialność. Jak przekazał „Faktowi” prokurator Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, sekcja zwłok już się odbyła. Śledczy nie ujawniają jednak na razie, co wykazało badanie. Nie wiadomo również, kto dokładnie zawiadomił prokuraturę o sprawie.

- O szczegółach sprawy nie informujemy z uwagi na dobro śledztwa - przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba.Śmierć kobiety podczas porodu będzie teraz dokładnie analizowana. Śledczy będą musieli ustalić, co wydarzyło się w szpitalu i dlaczego poród zakończył się śmiercią 37-latki. Na tym etapie nie ma informacji, by prokuratura przesądzała o winie lekarzy lub innych pracowników szpitala. Prowadzone śledztwo ma właśnie odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do zaniedbań albo błędów, które mogły mieć związek z tragicznym finałem porodu.


87-letni pacjent spadł z noszy i zmarł. Rusza proces zespołu pogotowia

 Po siedmiu miesiącach przerwy wraca sprawa wstrząsającej śmierci 87-letniego mieszkańca Siedlec. Podczas drogi do karetki pan Roman zsunął się z noszy i uderzył głową o twarde podłoże, co doprowadziło do jego zgonu w szpitalu. Lekarz oraz dwaj ratownicy medyczni zaprzeczają oskarżeniom.

Tragiczna interwencja pogotowia. Roman Flegier spadł z noszy na chodnik

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w sierpniu minionego roku na siedleckiej ulicy Woszczerowicza. Córka 87-letniego Romana Flegiera wezwała pomoc medyczną, ponieważ stan zdrowia jej ojca gwałtownie się pogarszał, tracił on przytomność i uskarżał się na ból.W mieszkaniu ulokowanym na trzecim piętrze pojawił się wezwany zespół, w skład którego wszedł lekarz oraz dwaj ratownicy. Po wstępnych badaniach zapadła decyzja o pilnej hospitalizacji schorowanego mężczyzny. Seniora przeniesiono na sprzęt transportowy i ruszono w kierunku ambulansu. Niestety, w trakcie przenoszenia 87-latek runął z noszy wprost na betonowy chodnik, doznając poważnego rozcięcia głowy. Załoga natychmiast opatrzyła krwawiącą ranę i przewiozła poszkodowanego na Szpitalny Oddział Ratunkowy, jednak pomimo udzielonej pomocy, po kilkudziesięciu minutach od zdarzenia pacjent zmarł.O całej sytuacji natychmiast poinformowano odpowiednie służby, a córka zmarłego wskazała na możliwe zaniedbania ze strony załogi karetki. Z ustaleń prowadzonych przez śledczych wynika jednoznacznie, że bezpośrednią przyczyną zgonu starszego mężczyzny był uraz głowy powstały w wyniku uderzenia o twarde podłoże.

Proces załogi pogotowia. Lekarz i ratownicy z Siedlec przed sądem

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Siedlcach, gdzie oskarżeni medycy tłumaczą się ze swoich działań. Przedstawiciele siedleckiej Prokuratury Okręgowej są przekonani, że personel medyczny nie dopełnił swoich podstawowych obowiązków podczas przemieszczania nieprzytomnego pacjenta, co ostatecznie w sposób nieumyślny doprowadziło do jego tragicznego końca.

Nieprzypięcie pasami bezpieczeństwa naraziło mężczyznę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia - mówił prokurator Robert Więckiewicz z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

Oskarżeni medycy zaprzeczają winie. Córka Romana Flegiera żąda sprawiedliwości

Cała trójka oskarżonych stanowczo odpiera prokuratorskie zarzuty i odrzuca odpowiedzialność za to nieszczęśliwe zdarzenie. Z taką argumentacją kategorycznie nie zgadza się krewna zmarłego seniora, która domaga się konsekwencji wobec członków załogi.Nie przypięliśmy pacjenta, bo był nieprzytomny, miał przykurczone ręce i nogi. Ponadto, gdy wieźliśmy go do karetki, drogę zajechała nam rowerzystka, co przyczyniło się do tego, że mężczyzna spadł – tłumaczył Kacper Ł. (28 l.), ratownik medyczny.

Powinni zrobić wszystko, żeby tatę bezpiecznie dowieźć do szpitala. Chcę, żeby ekipa pogotowia została ukarana według uznania sądu - mówi Dorota Niemiałtowska (62 l.), pokazując zdjęcie ojca.


 






 







Poszły na rutynowe badanie. Dwie młode kobiety zmarły po podaniu kontrastu

 

Różne kraje, dwie tragedie związane z badaniem, które każdego dnia wykonywane jest w szpitalach na całym świecie. 22-letnia absolwentka prawa oraz 34-letnia mama dziewięcioletniej dziewczynki zgłosiły się na tomografię komputerową. Żadna z nich nie wróciła już do domu. W obu przypadkach stan pacjentek gwałtownie się pogorszył po podaniu preparatu stosowanego podczas badania.
Tomografia komputerowa z kontrastem jest powszechnie stosowanym badaniem diagnostycznym. Podawany dożylnie środek kontrastowy pozwala lepiej uwidocznić narządy, naczynia krwionośne i niektóre zmiany chorobowe. Zdecydowana większość badań przebiega bez poważnych komplikacji. W rzadkich przypadkach reakcja organizmu może być jednak gwałtowna i doprowadzić do zgonu.
Tak stało się w przypadku Letícii Paul z Brazylii. Młoda kobieta zgłosiła się do szpitala w Rio do Sul w stanie Santa Catarina. Miała zaledwie 22 lata, ukończyła prawo i kontynuowała naukę na studiach podyplomowych. Do jej 23. urodzin brakowało niespełna dwóch tygodni.Letícia miała problemy z kamieniami nerkowymi i – jak relacjonowała jej rodzina – wykonywała tomografię już wcześniej. Tym razem podczas badania podano jej kontrast. Wkrótce potem młoda kobieta doznała ciężkiej reakcji. Doszło do zatrzymania krążenia, a pacjentkę zaintubowano. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się jej uratować. Według informacji przekazanych przez rodzinę doszło do wstrząsu anafilaktycznego.Szpital Regional Alto Vale po śmierci pacjentki wydał oświadczenie, w którym przekazał wyrazy współczucia rodzinie i zapewnił, że procedury medyczne przeprowadzane są zgodnie z obowiązującymi protokołami.

W podobnych okolicznościach, po podaniu kontrastu, w Wielkiej Brytanii zmarła 34-letnia mama.

34-letnia Leigh Rodgers z hrabstwa Durham, mama dziewięcioletniej dziewczynki, trafiła do University Hospital of North Durham po nasilających się dolegliwościach, które zaczęły się od silnego bólu zęba – informuje „The Sun”. Lekarze zdecydowali o wykonaniu tomografii komputerowej z kontrastem.
Po podaniu preparatu stan kobiety gwałtownie się pogorszył. Doszło do ciężkiej reakcji anafilaktycznej. Pomimo podjętej reanimacji kobiety nie udało się uratować.Przeczytaj także: Polak zmarł po zabiegu stomatologicznym w Turcji. Mieszkał na co dzień w Wielkiej Brytanii

Powikłania pod podaniu kontrastu – wyniki nowych badań

Dwa dramaty wydarzyły się w ubiegłym roku. Łączy je jednak to samo rzadkie powikłanie – anafilaksja po podaniu środka kontrastowego. Co mówią badania na temat reakcji alergicznych związanych z podaniem kontrastu?
Duże badanie naukowców z Mayo Clinic, opublikowane w marcu 2026 roku i dostępne w serwisie pubmed.ncbi.nlm.nih.gov przynosi nowe dane na temat zbadanych przypadków powikłań. Badacze przeanalizowali dane obejmujące okres od stycznia 2014 do listopada 2024 roku. W tym czasie wykonano 702 917 tomografii komputerowych z użyciem jodowego środka kontrastowego.

Wśród nich zidentyfikowano 143 przypadki anafilaksji. Oznacza to 20,3 przypadku na 100 tys. badań, czyli w przybliżeniu jeden przypadek na 5 tys. tomografii z kontrastem.
To ważna informacja: anafilaksja po jodowym środku kontrastowym występuje rzadko. Badanie pokazało jednak również drugą stronę problemu.
Spośród 143 przypadków anafilaksji 19, czyli 13 proc., zakwalifikowano jako zagrażające życiu. W 14 przypadkach reakcja była oporna na standardowe leczenie, a jeden pacjent zmarł. Autorzy badania podkreślają więc, że mimo niewielkiej częstości występowania anafilaksji część reakcji może mieć bardzo ciężki przebieg. Kluczowe jest ich szybkie rozpoznanie i natychmiastowe leczenie.

Skala stosowania kontrastu jest przy tym ogromna. Według autorów badania każdego roku na świecie podaje się około 120 milionów dawek jodowych środków kontrastowych.

Tomografia z kontrastem, kto musi zachować ostrożność?

Wyniki badań nie oznaczają, że pacjenci powinni rezygnować z tomografii komputerowej z kontrastem. Jest to ważne narzędzie diagnostyczne, a ciężkie reakcje należą do rzadkości. Warto jednak wiedzieć o istniejącym ryzyku.
Szczególne znaczenie ma wcześniejsza reakcja na środek kontrastowy z tej samej grupy – jest ona najważniejszym znanym czynnikiem ryzyka kolejnej reakcji. Dlatego przed badaniem należy poinformować personel medyczny, jeśli po wcześniejszym podaniu kontrastu wystąpiły niepokojące objawy.
Przeczytaj także: Mężczyzna zmarł wskutek rutynowego badania tomografem. „Nie powinni byli ignorować tych objawów”

Wspólne stanowisko American College of Radiology oraz American Academy of Allergy, Asthma & Immunology podkreśla także znaczenie dokładnego dokumentowania takich reakcji – wraz z objawami oraz nazwą konkretnego preparatu, który je wywołał. W przypadku osób z wcześniejszą reakcją lekarze mogą rozważyć odpowiednią strategię ograniczenia ryzyka, zależnie od jej charakteru i nasilenia.

Eksperci zwracają przy tym uwagę, że ciężka reakcja może wystąpić również u osoby, która nigdy wcześniej nie miała problemów z kontrastem. Z tego powodu placówki wykonujące takie badania powinny być przygotowane na natychmiastowe rozpoznanie i leczenie anafilaksji.