2026/05/29

Mentzen zarzucił artystom „pajacowanie”. Burza w sieci. „Haniebne i żałosne”

 „Jeśli chcecie naszych pieniędzy, to twórzcie sztukę, za którą sami będziemy chcieli płacić” - napisał na portalu X Sławomir Mentzen, komentując projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym dla artystów. Ostro odpowiedział mu m.in. pisarz Jakub Żulczyk: „Słuchaj polityku. Przede wszystkim to my wszyscy, artyści, magazynierzy, rolnicy, hutnicy, sprzedawcy musimy płacić na Ciebie”. 


Mentzen atakuje artystów

Trwa burza wokół ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, którą przygotowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ustawa ma włączyć artystów zawodowych w system ubezpieczeń społecznych, co w praktyce oznacza dopłatę do składek przez państwo. Z tym pomysłem nie zgadza się m.in. Konfederacja. Sławomir Mentzen odniósł się do ustawy na portalu X. „Słuchajcie artyści. Wielu z was wypowiada się publicznie, z nieukrywanym poczuciem wyższości, w sprawach, o których nie macie zielonego pojęcia. Do tego z pogardą traktujecie ciężko pracujących i finansujących was ludzi, którzy muszą na was płacić, nawet gdy zarabiają mniej od was. Nie macie do tego żadnych podstaw” - napisał szef Konfederacji. Mentzen zaatakował m.in. aktorów, których zawód opisał jako „pajacowanie na scenie”. „Jeśli chcecie naszych pieniędzy, to twórzcie sztukę, za którą sami będziemy chcieli płacić. Malujcie ładne obrazy, nagrywajcie dobre piosenki, twórzcie dobre filmy i spektakle. Róbcie dobrze to, na czym się znacie. I nie dziwcie się, że ciężko pracujący ludzie, których traktujecie z wyższością, nie chcą dać się wam obrabować, żebyście mogli dalej obrażać ich za ich własne pieniądze” - dodał poseł.

Żulczyk i Preisner odpowiadają szefowi Konfederacji 

Na wpis Mentzena ostro zareagowało środowisko artystyczne. Na portalu X szefowi Konfederacji odpowiedział pisarz Jakub Żulczyk. „Słuchaj, polityku. Przede wszystkim to my wszyscy, artyści, magazynierzy, rolnicy, hutnicy, sprzedawcy musimy płacić na Ciebie. To ty p******z o sprawach, o których nie masz zielonego pojęcia. To ty patrzysz na nas z pogardą. Zamknij mordę i do roboty” - napisał na portalu X. Na Facebooku pojawił się również komentarz aktorki Joanny Szczepkowskiej, której zawód bezpośrednio zaatakował Mentzen. „Sztuka to takie coś, co się rodzi z wyobraźni. Wyobraźnia to takie coś, co nie działa jak bankomat. Badziewie w sztuce tworzą ci, którzy kierują się zarabianiem. Rynek zalewa takie właśnie badziewie. Zalewa, bo są odbiorcy badziewia, jak na przykład pan (...) No więc artystą złodziejem to ty jesteś cwaniaczku, który zarabiasz na polityce, naciągając wyborców na takie populistyczne kawałki”- zwróciła się do szefa Konfederacji Szczepkowska.Na portalu X dziennikarka Agnieszka Gozdyra udostępniła również nagranie kompozytora Zbigniewa Preisnera, w którym ten odpowiada Mentzenowi. - Całe życie utrzymuję się tylko z pracy kompozytora. Jak darmozjad płaciłem składki od lat 80. (...) Jeżeli pan słucha, ogląda i czyta, to to zrobili artyści - ludzie, których pan nazwał nierobami. Niech pan pójdzie po rozum do głowy. To jest haniebne i żałosne - odpowiedział kompozytor.

Ta stara rure Szczepkowska powinni zamknac w psychiatryku.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 


Głęboki podział wśród wyborców. Polacy ocenili sprawę Zbigniewa Ziobry

 

Jak wynika z najnowszego sondażu instytutu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie Radia ZET, ponad połowa obywateli opowiada się za wydaniem byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry polskim organom ścigania. Badanie zrealizowano w obliczu zapowiedzi resortu sprawiedliwości o gotowości wniosku ekstradycyjnego. Sprawa wywołuje silne podziały wśród wyborców poszczególnych ugrupowań politycznych.Łącznie 56,2% ankietowanych popiera ekstradycję polityka. Odpowiedź „zdecydowanie tak" wskazało 40,6% osób, a „raczej tak" 15,6%. Przeciwnego zdania jest 32,2% badanych, z czego 21% zaznaczyło opcję „zdecydowanie nie", a 11,2% „raczej nie". Opinii w tej sprawie nie ma 11,6% respondentów.


Badanie ma związek z postępowaniem prokuratury, która zarzuca byłemu szefowi resortu sprawiedliwości kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Na podejrzanym ciąży obecnie 26 zarzutów dotyczących nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Według polskiego prawa za te czyny grozi kara do 25 lat pozbawienia wolności.

Analiza wyników pod kątem preferencji politycznych respondentów ujawnia głębokie różnice między poszczególnymi elektoratami. Wśród zwolenników koalicji rządzącej, obejmującej Koalicję Obywatelską, Lewicę, Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Polskę 2050, postulat przekazania polityka popiera aż 96% badanych, a przeciwnego zdania jest jedynie 2%.


Odmienne nastroje panują wśród wyborców opozycji, czyli Prawa i Sprawiedliwości, Partii Razem oraz Konfederacji. W tym segmencie 63% ankietowanych uważa, że Stany Zjednoczone nie powinny stosować ekstradycji wobec byłego ministra. Niemniej jednak 23% zwolenników opozycji opowiada się za wydaniem podejrzanego polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

Zapuszkowania Ziobry to chce tylko zorganizowana grupa przestepcza ktora nazywa sie rzadem . Tusk boi sie Ziobry jak diabel wody swieconej dlatego chce go zamknac. Ale nie bierze pod uwage tego , ze nawet gdyby go wsadzil za kraty , przyjdzie nowa wladza , uwolnia Ziobre i jeszcze by dostal odszkodowanie za niesluszne oskarzenie . Tak ze czego by Tusk nie zrobil to powinien sie bac bo tak czy siak , predzej czy pozniej rozlicza go za to co robi i to on bedzie uciekac przed wymiarem sprawiedliwosci do Niemiec bo w Polsce bedzie grozilo mu dozywocie. Ja to bym na nim wykonala kare smierci bo Tusk ma wiele zyc i dozywocie to dla niego za malo . Dobry Tusk to martwy Tusk .!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!     GB

 Na ulicy w Zgorzelcu wypadł worek z gotówką wart około milion złotych. Zamiast zgłosić znalezisko, 51-letni kierowca miał...zabrać pieniądze i odjechać. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura.

Do zdarzenia doszło 18 maja na ul. Łużyckiej. Jak ustalili śledczy, podczas transportu gotówki z pojazdu przewożącego pieniądze wypadł worek z depozytem. Pracownicy konwoju nie zauważyli od razu, że zgubili ładunek, i kontynuowali jazdę.
Według ustaleń policji przejeżdżający w tym czasie 51-letni mężczyzna zatrzymał samochód, podniósł worek z pieniędzmi i zabrał go ze sobą. Zamiast poinformować odpowiednie służby, miał odjechać z miejsca zdarzenia.
Funkcjonariusze szybko ustalili jego tożsamość i dokonali zatrzymania. Mężczyzna usłyszał zarzut przywłaszczenia znalezionego mienia. Nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Prokuratura zastosowała wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł.
Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że mimo prowadzonego śledztwa pieniędzy do tej pory nie udało się odzyskać. O dalszym losie 51-latka zdecyduje sąd.

2026/05/28

 



 


HAHAHA

 


 


Truli lokatorów i przejmowali ich mieszkania. Szokujące metody działania gangu

 To miała być sprawa zamknięta. W zeszłym roku już zapadły wyroki, część oskarżonych odetchnęła z ulgą po uniewinnieniach, a najcięższe zarzuty, te dotyczące zabójstw i ich usiłowania, rozsypały się w sądzie pierwszej instancji. Teraz wszystko wraca do gry. I to z hukiem.

We wtorek (26 maja) w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie zapadło rozstrzygnięcie, które może całkowicie odmienić losy jednej z najbardziej mrocznych spraw ostatnich lat na Mazowszu, procesu tzw. „gangu trucicieli”, oskarżanego o przejmowanie mieszkań od samotnych, schorowanych i uzależnionych osób.Sąd apelacyjny w dużej części uchylił wcześniejszy wyrok i nakazał ponowne rozpatrzenie kluczowych zarzutów: dotyczących zabójstw, usiłowań zabójstw oraz działania w zorganizowanej grupie przestępczej. To oznacza jedno: proces zaczyna się od nowa.

Kim byli „truciciele”? Śledczy opisywali przerażający schemat działania

Według ustaleń śledczych grupa przez około 5-6 lat miała działać głównie w Warszawie i na Mazowszu. Jej członkowie szukali ludzi samotnych, schorowanych, pogubionych życiowo, często uzależnionych od alkoholu. Najpierw były rozmowy i budowanie zaufania. Później przychodził kolejny etap: zdobywanie pełnomocnictw, często notarialnych, które pozwalały przejąć kontrolę nad mieszkaniami i majątkiem.

W akcie oskarżenia pojawił się opis tego mechanizmu. Śledczy twierdzili, że osoby uzależnione od alkoholu miały dostawać alkohol z dodatkiem izopropanolu. Według prokuratury celem było nie tylko osłabienie ofiar, ale wręcz doprowadzenie do ich śmierci. I to właśnie od tych zarzutów wzięła się nazwa „gang trucicieli”.

Akt oskarżenia mówił o pięciu zabójstwach i sześciu usiłowaniach zabójstwa. O działalności grupy służby miały dowiedzieć się przypadkiem. Zawiadomienie złożyła kobieta, która sama nie była związana ze sprawą. Miała usłyszeć od znajomego (Roberta S.) opowieści o tym, co dzieje się wokół przejmowanych mieszkań i podejrzanych zgonów. I to właśnie S. stał się później jednym z kluczowych świadków. Śledczy twierdzili nawet, że dzięki działaniom operacyjnym udało się uratować życie kolejnej osoby, starszej kobiety z Warszawy. Podczas działań zabezpieczono butelkę alkoholu, która miała zawierać niebezpieczną domieszkę.

„Sąd popełnił błąd”. Mocne słowa z uzasadnienia

W 2025 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie skazał Romana P. na 15 lat więzienia, Tomasza G. na 12 lat, a Krzysztofa P. na osiem lat. Jednocześnie uniewinnił oskarżonych od najcięższych zarzutów związanych z doprowadzaniem swoich ofiar do śmierci. Sąd pierwszej instancji uznał, że nie ma wystarczających dowodów, aby przypisać im zabójstwa. Teraz sąd apelacyjny ocenił tę analizę niezwykle krytycznie.

Sędzia wskazywała podczas uzasadnienia, że poprzedni skład skoncentrował się niemal wyłącznie na jednej opinii toksykologicznej, pomijając inne dowody i zeznania świadków. Według sądu apelacyjnego zgromadzony materiał „bezsprzecznie wskazuje”, że pokrzywdzonym podawano skażony alkohol. Padły też bardzo mocne słowa: wcześniejsza analiza miała być „wybiórcza” i sprzeczna z zasadami logicznego rozumowania.

Świadek mówił o „szybkim pozbyciu się ludzi”

Szczególne znaczenie miały zeznania Roberta S. Według przywołanych podczas rozprawy relacji miał on twierdzić, że alkohol z dodatkiem izopropanolu podawano po to, by „szybko pozbyć się osób”, od których wcześniej uzyskano pełnomocnictwa do mieszkań. Sąd apelacyjny zarzucił wcześniejszemu składowi, że te zeznania zostały praktycznie pominięte.

W uzasadnieniu przywołano również relację świadka, który miał usłyszeć sugestię, że jedna z kobiet „wkrótce nie będzie wśród żywych”. To właśnie te elementy (zdaniem sądu) powinny zostać jeszcze raz dokładnie przeanalizowane.

Prokuratura nie kryje zadowolenia

Po wyjściu z sali prokurator Walerian Janas nie ukrywał satysfakcji. − To bardzo dobry wyrok. Sąd podzielił stanowisko prokuratury praktycznie we wszystkich najważniejszych kwestiach − mówił po ogłoszeniu decyzji i jak podkreślał, wracają kwestie zabójstw, oszustw i działania w grupie przestępczej. − Niemalże wszystko będzie procedowane od początku − tłumaczył.

Jest jednak jeden wyjątek. Nie wszystkie decyzje były jednak korzystne dla oskarżycieli. Sąd zmniejszył jedną z kar Krzysztofa P. − z ośmiu do pięciu lat więzienia w jednym z wątków dotyczących oszustwa. To jednak tylko niewielki fragment całej sprawy, bowiem kluczowe zarzuty wracają do Sądu Okręgowego, a to oznacza, że proces, który wydawał się zmierzać ku końcowi, właśnie dostał nowe życie. I wygląda na to, że jego najmocniejsze rozdziały mogą dopiero nadejść.


POMAGAJMY

 Kochani, brakuje już tylko 1180zł, żeby opłacić fakturę za dzisiejsze warzywa i owoce.

Czy jest ktoś chętny do pomocy?

Z góry serdecznie dziękuję❤️
Fundacja Prosiaczka Eugeniusza Gieniutkowo
88 1140 2004 0000 3002 8106 8695
Tytułem Darowizna dla Gieniutkowa
Blik 880 301 315
PayPal fundacja@gieniutkowo.pl

 


 

Ustawa łańcuchowa w Sejmie. Tym razem prezydent zgodzi się na uwolnienie psów?

Czy udało się osiągnąć kompromis, który zadowoli wszystkie opcje polityczne i przysłuży się psom? Na to liczą autorzy projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Według zapisów za 12 miesięcy trzymanie psów na łańcuchach byłoby już nielegalne. To kolejna próba wprowadzenia takiego zakazu.„UWOLNIMY psy z łańcuchów” – tak posłanka KO Małgorzata Tracz podsumowała prace Nadzwyczajnej Komisji ds. Ochrony Zwierząt. To kolejna próba wprowadzenia zakazu trzymania psów na łańcuchu — poprzednią, przypomnijmy, zawetował prezydent Karol Nawrocki. Tym razem do prac zaproszono Kancelarię Prezydenta. Po pół roku udało się opracować takie zapisy, które — jak ma nadzieję Małgorzata Tracz — poprą wszystkie opcje polityczne, a także Karol Nawrocki.Organizacje zajmujące się prawami zwierząt mówią o kompromisie, który do końca nie zadowala, ale jest najlepszym rozwiązaniem, na jakie możemy liczyć. „Z doświadczenia wiem, że przepisy dotyczące praw zwierząt zmieniają się w drodze ewolucji, a nie rewolucji. Małymi krokami do przodu i takim krokiem jest właśnie ta ustawa” – komentuje prezes Fundacji Psa Karmela Michał Gromada, który brał udział w pracach w Komisji.


 

120 tysięcy wykroczeń drogowych. 3443 mandaty. Imigranci, zwłaszcza z Ukrainy wiedzą, że są w Polsce bezkarni❗
Dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego są druzgocące. W 2025 roku fotoradary zarejestrowały ponad 120 tysięcy wykroczeń popełnionych przez kierowców aut spoza Unii Europejskiej (w zdecydowanej większości z Ukrainy). Nałożono 3443 mandaty. Ściągalność: 2,5 procent.
Skąd taka przepaść? Polska nie ma umów międzynarodowych pozwalających na identyfikację właścicieli aut z Ukrainy na podstawie tablicy rejestracyjnej z fotoradaru. Bez znajomości właściciela nie ma postępowania. Bez postępowania nie ma mandatu.
Kierowcy z Ukrainy popełnili w 2025 roku 77,2 tysiąca wykroczeń drogowych. Otrzymali 2500 mandatów — tylko w przypadku bezpośredniej kontroli na drodze. Reszta przeszła bezkarnie.
Rozwiązanie jest proste i tanie. Kamery na granicach zewnętrznych wystarczy podłączyć do systemu CANARD. Zdjęcie wjeżdżającego auta, weryfikacja bazy — jeśli jest nieopłacony mandat, kierowca nie wjeżdża. Czechy już to zrobiły. Polska mogłaby zrobić to samo.
Projekt ustawy homologacyjnej — który wymusiłby rejestrację aut ze Wschodu w polskim systemie po roku — miał trafić do Sejmu w pierwszym kwartale 2026 roku. Nie trafił. Ministerstwo Infrastruktury tłumaczy: "trwają uzgodnienia międzyresortowe."

Polska zaostrzyła właśnie przepisy drogowe. Wyższe mandaty, konfiskata aut, więzienie za brawurę. Polacy płacą coraz więcej i coraz szybciej. Kierowcy z Ukrainy jeżdżą bez konsekwencji.⁩

Zwrot w pogodzie w Polsce. IMGW wydało ostrzeżenia dla 9 województw

 Nad Polską końcówka maja przynosi gwałtowne załamanie pogody po okresie wyjątkowo ciepłych dni. Synoptycy ostrzegają przed powrotem niskich temperatur i lokalnych przymrozków, które mogą zaskoczyć wielu mieszkańców. Ostrzeżenia wydał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, obejmując nimi znaczną część kraju.Ostatnie dni w wielu regionach Polski przypominały bardziej wczesne lato niż późną wiosnę, co sprzyjało spędzaniu czasu na zewnątrz i pracom w ogrodach. Ten pogodowy spokój nie potrwa jednak długo, ponieważ nad kraj napływa chłodniejsza masa powietrza. 


Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej zwraca uwagę, że zmiana warunków będzie wyraźna, szczególnie w godzinach nocnych i nad ranem. W wielu miejscach odczuwalny spadek temperatury może być dość nagły i kontrastowy względem ostatnich dni.

Przymrozki obejmą dziewięć województw

Według najnowszych ostrzeżeń przymrozki mogą pojawić się w aż dziewięciu województwach. Alerty dotyczą m.in. regionów północnej, centralnej i południowej Polski, w tym województw: 


pomorskiego, 

warmińsko-mazurskiego, 

wielkopolskiego, 

kujawsko-pomorskiego, 

mazowieckiego, 

łódzkiego, 

świętokrzyskiego, 

małopolskiego, 

podkarpackiego. 

Synoptycy przewidują, że w nocy temperatura powietrza spadnie do około 3 stopni Celsjusza, natomiast przy gruncie możliwe są wartości nawet do minus 2 stopni. Największe ryzyko wystąpienia przymrozków dotyczy obniżeń terenu oraz otwartych przestrzeni poza miastami. Ostrzeżenia mają obowiązywać w piątek (29 maja) w godzinach od 1:00 do 5:30.Żółte alerty IMGW i możliwe skutki pogody

Wydane ostrzeżenia pierwszego stopnia, oznaczone kolorem żółtym, sygnalizują możliwość wystąpienia niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych. Oznacza to, że warunki pogodowe mogą prowadzić do lokalnych strat materialnych, a w niektórych przypadkach stanowić zagrożenie dla zdrowia. Szczególnie narażone są uprawy rolne oraz rośliny ogrodowe, które w tym okresie są już w pełni rozwinięte i wrażliwe na spadki temperatury. Kierowcy również powinni zachować ostrożność, ponieważ lokalne przymrozki mogą wpływać na warunki na drogach w godzinach porannych.





Nauczyciel skazany za molestowanie dziewczynek. Sąd podjął decyzję. „Ulga"

 Sąd apelacyjny podwyższył z czterech do pięciu lat karę więzienia dla Ryszarda D., nauczyciela i trenera lekkoatletyki z Sanoka, który został skazany za molestowanie uczennic. Mężczyzna ma również dziesięcioletni zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą. – Ulga, dostał więcej, jestem zadowolona – przyznała matka jednej z pokrzywdzonych nastolatek.

Nauczyciel z Sanoka skazany za molestowanie seksualne

Prokurator Prokuratury Rejonowej w Sanoku oraz obrońca oskarżonego złożyli apelację od wyroku sądu pierwszej instancji. We wtorek Sąd Apelacyjny w Rzeszowie podjął decyzję. Ryszard D. został skazany na pięć lat bezwzględnego więzienia. W jednym punkcie wyrok uchylił do ponownego rozpatrzenia. Mowa o zarzucie, od którego sąd pierwszej instancji uniewinnił byłego nauczyciela i trenera. – Poddamy wyrok wnikliwej analizie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem tego wyroku, o co na pewno wniosek złożę – powiedziała w rozmowie z TVN24 adwokat Katarzyna Pietruszka, obrończyni Ryszarda D.Rodzice jednej z pokrzywdzonych nastolatek są zadowoleni z wyroku. – Ulga, dostał więcej, jestem zadowolona. Uzasadnienie było bardzo dobre, sąd dostrzegł wszystkie rzeczy, o które nam chodziło, jesteśmy zadowoleni – mówili rodzice, cytowani przez stację. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Nauczycielowi zarzucano m.in. doprowadzania małoletnich uczennic do poddania się innym czynnościom seksualnym podczas lekcji wychowania fizycznego i treningów lekkoatletycznych.Śledczy ustalili, że mężczyzna miał dotykać dziewczęta w sposób niedozwolony. Tłumaczył, że to ćwiczenia sportowe albo masaż. Zarzucono mu również, że w szatni na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sanoku ukrył kamerę i nagrywał dziewczynki. W śledztwie podejrzany skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień w sprawie. Ryszard D. został zatrzymany po sytuacji, do której doszło we wrześniu 2023 roku. Wówczas miał kazać 12-letnim zawodniczkom lekkoatletycznego klubu przymierzyć stroje sportowe na nagie ciała. Dodatkowo jedna z dziewczynek znalazła w szatni kamerę. Powiedziała o tym swojej mamie, która powiadomiła policję. Źródło: Radio ZET.TVN24

UJAWNIAMY: w Lublinie urodziło się żywe dziecko z aborcji. Szpital ukrywa, co z nim zrobił!

 

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie przy Al. Kraśnickiej miało miejsce urodzenie żywe z aborcji. Stało się to pomiędzy 1 stycznia 2020 a 31 grudnia 2025 roku. 

Szpital zataja dokładną datę zdarzenia, ukrywa też, co zrobiono z dzieckiem, ile ono żyło i w jaki sposób zostało pozbawione życia. Wiadomo jednak, że maluch poniósł śmierć już poza organizmem matki. Składamy w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury.W 45. rocznicę śmierci bł. kard. Stefana Wyszyńskiego ujawniamy, co dzieje się w szpitalu jego imienia. Od lat mają tam miejsce aborcje, a jak dowiedziała się Fundacja Życie i Rodzina, niedawno miał tam też miejsce przypadek żywego urodzenia z aborcji. W odpowiedzi na pytania o doprecyzowanie, co dokładnie stało się z dzieckiem urodzonym żywo z aborcji w Lublinie, szpital uciekł w ogólniki: „Każde żywe urodzenie podlega przekazaniu Zespołowi Neonatologicznemu. W tygodniu ciąży 23-24 reanimacja wykonywana jest na prośbę matki. Jeśli rodzice wyrażają wolę ratowania życia dziecka za wszelką cenę (podkreślenie FŻiR), podejmowane są próby ratowania go przez lekarza specjalistę neonatologa oraz pielęgniarkę/położną neonatologiczną”. 

Jednocześnie zastępca Dyrektora szpitala ds. Lecznictwa, Małgorzata Piasecka, odmawia odpowiedzi na pytania, co konkretnie zrobili z dzieckiem, zasłaniając się tym, że „pytania odnoszą się do konkretnej osoby”. Czyli jeszcze przed chwilą pracownicy placówki „usuwali płód”, natomiast żeby nie poinformować, co zrobili ze swoim pacjentem, zaczynają nazywać dziecko osobą!

Śmierć z braku pomocy

Urodzenia żywe z aborcji mają zwykle miejsce na późnych etapach ciąży – najczęściej po 18.-20. tygodniu. Istnieją jednak doniesienia, że mogą się zdarzyć jeszcze wcześniej. Najczęściej urodzone żywo wcześniaki zostawia się, by zmarły, określając to działanie jako „postępowanie wyczekujące”. Dziecko dusi się wówczas na śmierć, gdyż jego układ oddechowy nie jest dostatecznie rozwinięty. Bywa, że maluszek cicho kwili. Czasem nie ma sił nawet na płacz. Można jednak zaobserwować i wyczuć jego bijące coraz wolniej serce. Zanim umrze, mogą minąć kwadranse, a nawet godziny.W ostatnim czasie miał miejsce m.in. przypadek żywego urodzenia z aborcji w Oleśnicy, co relacjonują położne w filmie „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. Kobiety, które odkryły, że dziecko po aborcji jednak żyje, dostały tam zalecenie, aby nie przykrywać wcześniaka ani nie ogrzewać, i w ten sposób przyspieszyć jego śmierć: również poprzez wyziębienie. 

Lubelskie abortorium

W szpitalu na Kraśnickiej w Lublinie od lat mają miejsce aborcje. W ciągu ostatnich 3 lat w murach tej placówki zabito:2023 – 1 dziecko,

2024 – 2 dzieci,

2025 – 4 dzieci. 

Wszystkie aborcje odbywają się na podstawie kartki od psychiatry, a rozpoznanie jest zawsze to samo: zaburzenia adaptacyjne u matki. Na tej podstawie zabija się poprzez aborcję m.in. dzieci z zespołem Downa – w w/w okresie zabito na Kraśnickiej dwoje takich dzieci. 

Jest to de facto aborcja eugeniczna, względnie na życzenie – w obu przypadkach zakazana przez polskie prawo. Dziecko, które urodziło się po nieudanej aborcji, być może mogło żyć, ale nie udzielono mu pomocy. Dlatego Fundacja Życie i Rodzina zawiadamia Prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez nieudzielenie pomocy medycznej dziecku urodzonemu żywo z aborcji, będącemu w stanie zagrożenia życia. 

Musimy zrobić wszystko, by podobna sytuacja nigdy już nie miała miejsca. Zapraszamy na Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji w Dzień Dziecka – poniedziałek 1 czerwca – o godzinie 17:00 pod szpitalem przy Alei Kraśnickiej 100. Dołącz do nas! Stańmy razem w obronie dzieci, które są zabijane w lubelskim abortorium.

 Kluski leniwe z bułką tartą i masłem

Składniki:
· 500 g twarogu półtłustego lub tłustego
· 1 jajko
· 1 żółtko
· 1 szklanka mąki pszennej + trochę do podsypania
· 2 łyżki mąki ziemniaczanej
· 1 łyżka cukru waniliowego lub zwykłego cukru
· szczypta soli
· 3 łyżki masła
· 4–5 łyżek bułki tartej
· 1–2 łyżeczki cukru do bułki tartej, opcjonalnie
· odrobina cynamonu, opcjonalnie

Przygotowanie:

Twaróg przełóż do miski i dokładnie rozgnieć widelcem albo przeciśnij przez praskę. Jeśli chcesz, żeby kluski były bardzo delikatne, warto użyć drobno mielonego twarogu lub zmielić go wcześniej. Dodaj jajko, żółtko, cukier waniliowy, szczyptę soli, mąkę pszenną i mąkę ziemniaczaną. Całość szybko zagnieć tylko do połączenia składników. Nie wyrabiaj ciasta zbyt długo, bo kluski mogą wyjść twarde.

Blat lekko oprósz mąką. Ciasto podziel na 2–3 części i z każdej uformuj wałek. Każdy wałek lekko spłaszcz dłonią i pokrój ukośnie na nieduże kawałki. Jeśli ciasto mocno się klei, podsyp je delikatnie mąką, ale nie dodawaj jej za dużo, żeby kluski pozostały miękkie.

W dużym garnku zagotuj wodę z odrobiną soli. Kluski wrzucaj partiami na wrzątek i delikatnie zamieszaj, żeby nie przykleiły się do dna. Gotuj około 2 minuty od momentu wypłynięcia na powierzchnię. Wyjmuj je łyżką cedzakową i od razu przekładaj na talerz.

Na patelni rozpuść masło, dodaj bułkę tartą i smaż kilka minut na średnim ogniu, aż zrobi się złocista i pachnąca. Na końcu możesz dodać cukier oraz odrobinę cynamonu. Ugotowane kluski polej masłem z bułką tartą albo wrzuć je na chwilę na patelnię i delikatnie obtocz w okrasie.

Ciesz się smakiem razem ze mną!                                                                                          Smacznego!

Zapiekanki z chleba z serem, szynką i pomidorem


Zapiekanki z chleba z serem, szynką i pomidorem

Zapiekanki z chleba z serem, szynką i pomidorem to ekspresowy pomysł na ciepły posiłek – sycące, chrupiące i pachnące jak z dzieciństwa. Zapiekanki z chleba z serem, szynką i pomidorem to idealny wybór na kolację, szybki obiad albo imprezową przekąskę, którą pokochają wszyscy.







Szczegóły

Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 12–15 minut
Łączny czas: ok. 25 minut
Ilość porcji: 12 zapiekanek
Wielkość porcji: 1 zapiekanka
Kaloryczność porcji: ok. 180–220 kcal

Składniki

  • 12 kromek chleba tostowego lub zwykłego
  • 200 g szynki (pokrojonej w paski lub kostkę)
  • 2–3 pomidory (pokrojone w plasterki)
  • 1 czerwona cebula (w cienkich piórkach)
  • 200 g startego sera (gouda, mozzarella lub mieszanka)
  • masło do posmarowania
  • przyprawy: sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • świeży szczypiorek lub koperek (opcjonalnie)
  • Przygotowanie:
    Rozgrzej piekarnik do 190°C (góra-dół).
    Wyłóż blachę papierem do pieczenia.
  • Układanie:
    Na każdej kromce chleba rozsmaruj cienką warstwę masła.
    Na wierzchu ułóż szynkę, plasterki pomidora i cebuli.
  • Ser i przyprawy:
    Posyp zapiekanki startym serem.
    Dopraw solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi
  • Pieczenie:
    Wstaw do piekarnika na 12–15 minut – aż ser się roztopi i zacznie lekko się rumienić. 
  • Podanie:
  • . Po wyjeciu posyp swiezym  szczypiorkiem lub koperkiem.
    Podawaj od razu – na gorąco smakują najlepiej!

 Kluski ziemniaczane z boczkiem i cebulką

Składniki:
Na kluski:
1 kg ziemniaków
1 jajko
około 180–220 g mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki soli
dodatkowa mąka do podsypywania
Na okrasę:
250 g boczku wędzonego
1 duża cebula
1 łyżka masła, opcjonalnie
pieprz do smaku
sól do smaku

Przygotowanie:

Ziemniaki obierz, pokrój na mniejsze kawałki i ugotuj w osolonej wodzie do miękkości. Po ugotowaniu dokładnie je odcedź i jeszcze ciepłe przeciśnij przez praskę albo bardzo dokładnie utłucz. Odstaw do przestudzenia, ponieważ z gorących ziemniaków ciasto może zrobić się zbyt klejące.Do przestudzonych ziemniaków dodaj jajko, sól, mąkę pszenną oraz mąkę ziemniaczaną. Zacznij wyrabiać ciasto ręką. Mąkę pszenną najlepiej dodawać stopniowo, bo jej ilość zależy od rodzaju ziemniaków. Ciasto powinno być miękkie, delikatne i dać się formować, ale nie powinno mocno kleić się do dłoni. Nie wyrabiaj go zbyt długo, żeby kluski po ugotowaniu nie były twarde.

Blat lekko oprósz mąką. Z ciasta odrywaj porcje i formuj wałeczki. Każdy wałeczek pokrój na ukośne kawałki, tworząc małe kluski. Możesz zostawić je gładkie albo delikatnie odcisnąć na nich widelec, aby miały ładny wzorek i lepiej łapały okrasę.

W dużym garnku zagotuj wodę z solą. Kluski wrzucaj partiami na wrzątek i delikatnie zamieszaj, żeby nie przykleiły się do dna. Gotuj około 2–3 minuty od momentu wypłynięcia na powierzchnię. Wyjmuj łyżką cedzakową i odkładaj na talerz.

Boczek pokrój w drobną kostkę. Wrzuć go na suchą patelnię i smaż na średnim ogniu, aż wytopi się tłuszcz, a boczek będzie rumiany i lekko chrupiący. Cebulę obierz, pokrój w kostkę i dodaj do boczku. Smaż razem kilka minut, aż cebula się zeszkli i delikatnie zarumieni. Jeśli boczek jest bardzo chudy, możesz dodać łyżkę masła.Ugotowane kluski przełóż na patelnię z boczkiem i cebulką. Podsmaż je krótko, delikatnie mieszając, żeby obtoczyły się w tłuszczu i lekko się przyrumieniły. Dopraw pieprzem i w razie potrzeby odrobiną soli.Smacznego!

 


 


CZY ZAGLOSUJESZ NA TUSKA???????????????????

                   

 SMIEC Tusk rzadzi juz 2 lata. Co dobrego zrobil dla panstwa i ludzi ? Otoz NIC.!!!!!!!!!                      Co w takim razie zrobil przez 2 lata ? Bardzo duzo zrobil zeby rozdupczyc Polske . Wszystko co zrobil to jest na szkode panstwa polskiego . Co najgorszego zrobil ? Najgorsze to chyba to co zrobil ze Sluzba Zdrowia bo to dotyczy naszego zdrowia i zycia. Zamykane oddzialy w szpitalach , zamykane szpitale , zamykane porodowki , istny horror.Wszystko czego dotknie sie Tusk zamienia sie w gowno . No coz , dostal zadanie z Berlina to musi je wykonac.Niemcy nic nie daja za darmo a za stolek w UE musi zaplacic.No coz mimo wszystko ludzie go wybrali i sami sobie zgotowali taki los. A teraz trzeba sie modlic zeby z Polski jeszcze cos zostalo dla nowej wladzy , bo chyba Tuska nikt juz nie wybierze.  GB




Pani Monika chciała zapisać 88-letnią mamę na badanie. Lekarka: w tym wieku?

  Wszyscy mają w nosie starszych ludzi — mówi w rozmowie z "Faktem" pani Monika z Poznania. Kiedy usiłowała zapisać na kontrolę 88-letnią mamę, która ma guz na tarczycy, usłyszała słowa, które ją zmroziły. — I co w tym wieku chce jeszcze biopsję? — zapytała według relacji naszej czytelniczki lekarka.Pani Monika mieszka ze swoją mamą. Starsza pani doskonale radzi sobie mimo zaawansowanego wieku. Ona i jej córka dbają o zdrowie emerytki, tym bardziej że jej forma pozwala jej cieszyć się życiem jeszcze przez kolejne lata. Dla polskiej służby zdrowia jest to pacjent, któremu nie należy poświęcać uwagi.To nie jest kraj dla starych ludzi. Moja mama, za kilka miesięcy skończy 89 lat. Owszem, mieszka z nami, ale jest ogólnie sprawna, np. sama robi internetowe przelewy w banku ze swojego laptopa, mailuje i rozmawia za pomocą komunikatorów społecznych z młodszymi o dekadę kuzynkami z Wrocławia i Kanady. Jak pogoda pozwala, sama jeździ autobusem do centrum miasta i ktoś takiemu człowiekowi stawia granicę ochrony jego zdrowia

— denerwuje się pani Monika.

Z równowagi wyprowadziła ją wizyta u lekarza, na którą wybrała się w pierwszej połowie stycznia. — Byłam zarejestrować moją mamę na kolejną, doroczną wizytę u endokrynologa. Mama ma kartę onkologiczną ze względu na niezłośliwy guz na tarczycy. Chodziło tylko o ocenę, czy guz nie rośnie. Numerków na cały 2026 r. już nie było, ale pani w rejestracjiporadziła, aby iść bezpośrednio do gabinetu pani doktor — wspomina nasza czytelniczka.Zgodnie z relacją pani Moniki, lekarka spieszyła się, nie słuchała i rzuciła tylko pytanie, ile mama ma lat. Zgodnie z prawdą ta odpowiedziała, że 88. Na to lekarka miała wzdychnąć i rzucić szokujące słowa:I co, w tym wieku chce jeszcze biopsję?Czy ogólnie sprawny zgodnie z wiekiem i właściwie zdrowy człowiek, ma już przestać zawracać głowę lekarzom? Ma się położyć do łóżka i czekać na koniec? Długo chodziłam zirytowana. Na szczęście ostatecznie udało mi się umówić mamę do tego endokrynologa, ale nie tak to powinno wyglądać — mówi nam pani Monika.

Błędy w menu komunijnym. Popełnia je wielu rodziców

Nie chcą leczyć starszych ludzi?

Przypadek mamy pani Moniki nie jest wcale odosobniony. Z podobną sytuacją zetknął się w 2024 r. pan Bogusław z Wielkopolski. Podczas prześwietlenia wykryto u niego zmiany na płucu. Mężczyzna miał wtedy 70 lat. Lekarze przeprowadzili operację wycięcia guza. Okazało się, że był dość nietypowy. — Przydałoby się po nim takie nowatorskie leczenie, które było na etapie wprowadzania dopiero. Ale usłyszałem, że przeznaczone jest dla młodszych pacjentów i nie mam szans się na nie załapać — wspomina w rozmowie z "Faktem" pan Bogusław.