Kościół katolicki to przede wszystkim system wyłudzania pieniędzy. Skala jest gigantyczna, a ofiarami są przede wszystkim ludzie starzy, chorzy, samotni, pozbawieni nadziei - emeryci, którzy wysyłają kościelnym oszustom ostatnie zaskórniaki.
Mechanizmem wyłudzenia są szantaże emocjonalne, obietnice bez pokrycia składane ludziom, którzy są najsłabsi. Kościół cynicznie wykorzystuje przy tym wartości ludziom drogie: tradycje, rodzinę, patriotyzm, miłość, prawdę, pokorę - podlewając to opowieścią o końcu świata.
Być może masz kogoś takiego w rodzinie, może ktoś taki mieszka w Twoim sąsiedztwie. Ktoś taki, jak ciotka mojego znajomego, ubożuchna starowina, która po śmierci zostawiła rodzinie siatki wypchane pocztowymi przekazami na radio Maryja, Licheń i Łagiewniki. Była okradana całymi latami, aż do śmierci. Rodzina była bezradna.
Nie dajmy się zwieść, że religijność nie jest groźna, że trzeba ludziom na nią pozwolić, że "każdy ma prawo wierzyć" itd. że religia niesie pocieszenie, siłę w chorobie i temu podobne bajdy. W wykonaniu Kościoła katolickiego to potężna manipulująca siła, która wiąże ludzi emocjonalnie, zniewala strachem i groźbami, obiecuje gruszki na wierzbie w zamian za strumień pieniędzy, który płynie w ciągle nienasycone brzuchy cyników. Wystarczy się rozejrzeć po Polsce: wśród grzęzawisk i chałupin zawsze odnajdziemy świeżo odremontowany kościół i pasibrzucha, który zedrze ze swych owiec ostatnie koszule, jeśli chcą się pochować w święconej ziemi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz