Ponownie zachęcam do dyskusji, do komentowania, do udostępnienia, lajkowania...
Nie sposób nie docenić roli myśliwych w obronie Rzeczypospolitej Polskiej.
Wojsko, policja, straż graniczna? Nie ma znaczenia czy to siły powietrzne czy jednostki specjalne, nijak mają się one do prawdziwej armii jaką są myśliwi. To tylko miłe dodatki.
Bo prawdziwym filarem bezpieczeństwa narodowego jest pan/pani z dubeltówką w kapeluszu z piórkiem.
To oni stoją na straży Ojczyzny przed:
-sarną czającą się przy drodze krajowej i czekającą aż osłabniemy,
-jeleniem gotowym podważyć konstytucyjny porządek,
-dzikiem, który nie szanuje granic administracyjnych i już dawno opanowałby wszystkie miasta,
-bobrem, szkodnikiem i sabotażystą hydrotechniki,
-borsukiem, wrogiem infrastruktury i cywilizacji,
-wściekłym lisem, potencjalnym ludożercą,
- wilkiem, krwiożerczym zwierzem numer jeden, mimo że pod ochroną, ale wiadomo, papier wszystko przyjmie a strzelać dla dobra ojczyzny trzeba.
Gdyby nie myśliwi, Polska już dawno padłaby ofiarą kopytnej agresji biologicznej.
To nie metafora. To narracja.
A że czasem myśliwy:
-strzela w pobliżu zabudowań to nic wielkiego,
-myli człowieka z dzikiem, zdarza się, ofiary muszą być,
-albo urządza polowanie w lesie pełnym spacerowiczów, to niech siedzą w domach a nie spacerują...
Cóż. Ofiary są nieuniknione, gdy broni się Ojczyzny.
Ważne, że zagrożenie w postaci sarny zostało zneutralizowane, że populacja jelenia uregulowana. To się liczy, doceńmy ich wysiłek!
Jestem głęboko przekonany, że robią to dla naszego bezpieczeństwa i dobra.
I oczywiście — absolutnie nie chodzi o przyjemność.
Strzelanie, trofea, zdjęcia z trupami, pokot, alkohol, biesiady, to wszystko wyłącznie ciężar służby, bardzo stresującej służby.
Eko-terroryści, milczeć.
Łowiectwo to honor, etos, poświęcenie.
Biznes? Hobby? Przemoc dla rozrywki?
Jak śmiecie?
Bo prawdziwa ochrona środowiska:
-ma lunetę i broń palną
-amunicję
-kalendarz polowań i dzięki temu można zarządzać!
A jelenie rozmnażają się przecież jak szczury, więc nie ma wyjścia.
Myśliwi nie chcą, ale muszą.
Dla Polski.
Dla narodu.
Bądźmy im wdzięczni!
Dziękujemy za każde zabite zwierzę, za każdy strzał, za to, że jesteście.
Dobra, koniec!
TERAZ BEZ IRONII. FAKTY.
1) Myślistwo nie ma uzasadnienia biologicznego ani ekologicznego.
Współczesna ekologia jednoznacznie pokazuje, że masowe odstrzały nie są narzędziem stabilizacji ekosystemów.
Badania wskazują, że:
-populacje zwierząt kopytnych szybko kompensują straty (większa rozrodczość po odstrzałach),
-odstrzał osobników silnych pogarsza pulę genową,
-presja łowiecka zaburza strukturę stad, co zwiększa migracje i konflikty z ludźmi,
-wypadki drogowe z udziałem zwierząt nie maleją,
- zwiększa się ilość śmiertelnych wypadków z broni palnej spowodowanych przez myśliwych.
Źródła:
(Milner et al. 2007, Journal of Applied Ecology
Festa-Bianchet 2003, Wildlife Biology
Ginsberg & Milner-Gulland 1994)
2) Dokarmianie i odstrzał to sztucznie stworzony problem.
Regulacja populacji to mit i świadomość spoleczeństwa w tym temacie wzrasta.
Myśliwi:
-dokarmiają zwierzęta (często całorocznie),
-używają pokarmów pochodzących z rolnictwa,
-uzależniają zwierzęta od nienaturalnego pożywienia.
Efekt jest taki, że:
-zwierzęta idą w pola uprawne,
-powstają i zwiększają się szkody,
- te szkody są argumentem za kolejnymi odstrzałami.
To zamknięty obieg uzasadniania przemocy, który nie istniałby bez myślistwa.
Źródła:
(Putman & Staines 2004, Mammal Review
Krofel et al. 2017, Biological Conservation)
3) Wilki są jakby naturalnymi selekcjonerami i regulatorami zwierząt kopytnych i to podważa sens myślistwa.
Wilki:
- pomagają regulować populacje selektywnie,
-eliminują w około 80% osobniki chore i słabe,
-przywracają naturalne zachowania płochliwości u jeleni i saren, tzw. krajobraz strachu,
-zmniejszają presję na uprawy poprzez rozproszenie stad.
Tam, gdzie wracają wilki:
-szkody w lasach i w polach znacznie maleją,
-struktura populacji zwierząt wzmacnia się i stabilizuje,
-rola myśliwego staje się niemal zbędna.
I właśnie tego myśliwi się boją. Widzą w wilki wroga i konkurencję, bardzo poważną konkurencję.
Bo jeśli ekosystem radzi sobie sam,
to:
-znika narracja o „koniecznej regulacji”,
-znika uzasadnienie odstrzałów,
-znika biznes, pieniądze, rozrywka,
-zostaje tylko prawda: hobby oparte na zabijaniu.
Źródła:
(Ripple et al. 2014, Science (troficzne kaskady wilków,
Beschta & Ripple 2009, Biological Conservation
Kuijper et al. 2016, Proceedings of the Royal Society B)
4) „Za dużo zwierząt” to nie fakt, to slogan.
Nie istnieje obiektywna, ekologiczna definicja „za dużej” liczby dzikich zwierząt.
To wygodna wymówka. Dla myśliwych wszystkich zwierząt jest "za dużo".
Tak naprawdę istnieje tylko:
-zbyt duża ingerencja człowieka,
-postepująca fragmentacja siedlisk,
- sztuczne letnie, zupełnie niepotrzebnie dokarmianie,
-presja łowiecka, przepędzanie zwierząt z lasów w pola i nawet do miast,
-mowiąc, że zwierząt zawsze jest za dużo, można się usprawiedliwiać i strzelać.
5) ASF i biznes oraz pieniądze.
Masowe odstrzały:
-nie zatrzymały i nie zatrzymają ASF w żadnym kraju,
-rozpraszają dziki i zwiększają transmisję wirusa.
Ale pomyślmy, pod płaszczykiem misji, zabijanie dzików bez ograniczeń:
-generują duże pieniądze,
-rekompensaty,
- usprawiedliwia odstrzały sanitarne,
- daje zysk na nowy sprzęt,
-mnoży nowe zlecenia.
Źródła:
(EFSA 2018, 2019
Schulz et al. 2019).
Podsumowując, zwróćcie uwagę, że myślistwo:
-nie chroni ludzi,
-nie chroni przyrody, wręcz przeciwnie, destabilizuje ją,
- absolutnie nie jest potrzebne biologicznie,
-jest całkowicie sprzeczne z wiedzą naukową.
Jest tylko:
- hobby i zabawa,
- biznes i uśmiercanie tysięcy zwierząt,
- tradycja oparta na mitach i kłamstwach.
A wilki?
Wilki są dowodem, że strzelba nie jest potrzebna i to boli myśliwych.
Tekst: Jerzy Artur Lobo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz