Potężne długi za jazdę na gapę. Rekordziści przekroczyli 100 tysięcy złotych
Na około 133 tysiące złotych jest zadłużony gapowicz-rekordzista, regularnie podróżujący bez biletów komunikacji miejskiej po Krakowie. Jak poinformował tvn24.pl Zarząd Transportu Publicznego, w 2025 roku kontrolerzy nałożyli mandaty na łączną kwotę ponad 20 milionów złotych.20,6 miliona złotych to łączna kwota opłat dodatkowych - potocznie nazywanych mandatami - nałożonych w Krakowie przez kontrolerów biletów na pasażerów komunikacji miejskiej. Zdecydowana większość tej sumy to kary za brak ważnego biletu. Część z nich dotyczyła braku wymaganej ulgi (blisko 1,8 miliona złotych), przypadków zatrzymania pojazdu (58 tysięcy złotych) i naruszenia przepisów porządkowych (3100 złotych).
Ile płacą pasażerowie na gapę w Krakowie?
Jak wynika z informacji Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie, łączna kwota nałożonych na pasażerów opłat dodatkowych jest wyższa niż w poprzednich latach. W 2024 roku było to nieco ponad 17 milionów złotych. Rok wcześniej podobnie, a w 2022 roku suma kar wyniosła ponad 19,2 miliona złotych.Te statystyki widać także po liczbie pasażerów, którym wystawiono wezwania do zapłaty. W 2025 roku ukarano opłatą dodatkową 84 tysiące osób, podczas gdy rok wcześniej było ich 72 tysiące. W 2023 roku ukarano niespełna 80 tysięcy pasażerów, a w 2022 - aż 96 tysięcy.Jak poinformował w odpowiedzi na pytania tvn24.pl Sebastian Kowal z ZTP, niektórzy pasażerowie na gapę są zadłużeni "po uszy". Z danych urzędu wynika, że rekordziści są winni miastu po około 133 tysiące, 112 tysięcy i 100 tysięcy złotych za jazdę bez biletu. - W większości są to osoby w kryzysie bezdomności - powiedział Kowal.
Nieopłacone mandaty za brak biletu. Konsekwencje
Rzecznik Zarządu Transportu Publicznego przypomniał, że brak biletu podczas podróży komunikacją miejską może wiązać się z poważnymi konsekwencjami.Brak płatności spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego, co może wiązać się z powstaniem dodatkowych kosztów postępowania, w tym kosztami zastępstwa procesowego - podkreślił Sebastian Kowal. W efekcie sprawą może zająć się komornik, który może zająć konto bankowe dłużnika, a nawet jego nieruchomości. - Zarówno postępowanie sądowe czy egzekucyjne generuje dodatkowe koszty dla dłużnika. Łącznie koszt ten może wynieść od około 350 do 600 złotych. Przy czym należy pamiętać, że opłata dodatkowa obecnie wynosi 400 złotych, czyli łącznie zobowiązanie może wynieść nawet ponad 1000 złotych - poinformował Kowal.Opłata dodatkowa wzrosła w Krakowie na początku marca bieżącego roku. Wraz z podwyżkami cen biletów zwiększyła się ona z dotychczasowych 300 do 400 złotych. Przed kwietniem 2023 roku wynosiła ona 240 złotych. Jednak jeśli "mandat" zostanie opłacony w ciągu siedmiu dni od jego wystawienia, opłata maleje o połowę. Obecnie za jazdę bez biletu trzeba więc liczyć się z wydatkiem 200 złotych.- Informacja o nieuregulowanych zobowiązaniach, zgodnie z ustawą z dnia 9 kwietnia 2010 roku o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych jest przekazywana do Krajowego Rejestru Długów oraz do Biura Informacji Gospodarczej - zaznaczył Sebastian Kowal.
Jak podkreślił, "wpis do KRD czy do BIG przede wszystkim może spowodować odmowę uzyskania kredytu czy pożyczki oraz może spowodować trudności przy zawieraniu umów abonamentowych np. telefon, Internet, TV".
- Wobec braku zapłaty po upływie 14 dni od daty wystawienia wezwania są naliczane odsetki za opóźnienie, które obecnie wynoszą 9,25 procenta w stosunku rocznym - przekazał urzędnik.Z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD) wynika, że długi Polaków z powodu jazdy bez biletu wynoszą 366,2 miliona złotych, a najszybciej przybywa zaległości wśród osób do 18. roku życia. Obecnie wynoszą one 1,2 miliona złotych, podczas gdy jeszcze rok temu było to 544 tysięcy złotych.Najbardziej zadłużeni za jazdę bez biletu są mieszkańcy województwa łódzkiego - zobowiązania wynoszą tam 123,4 miliona złotych, a dłużników jest 50,7 tysięcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz