2026/05/23

TUSK POZWALA NA ABORCJE

 Mogła się urodzić dwójka pięknych dzieci - bliźniaków z wyjątkową więzią. Niestety, za kilka lat jedno z tych dzieci dowie się, że miało brata lub siostrę bliźniaka. Miało, bo dokonano zabójstwa selektywnego. Pomogły w tym aktywistki z aborcyjnego „dream teamu”. Te same, których ostatnio Wyborcza nagradzała.

U kobiety nie stwierdzono żadnych wad, dzieci były zdrowe, ciąża była planowana. Ale nie - uznano, że jedno dziecko nie jest warte życia i go zabito.
Obiecujemy, że gdy tylko będziemy mieć wpływ na przyszłe rządy, takie sytuację będą ścigane i karane z niezwykłą surowością. To jest nasze zobowiązanie jako Konfederacji Korony Polskiej
Brak slow zeby to skomentowac . Matce powinni zabrac dziecko i posadzic do wiezienia za aborcje zdrowego dziecka .Ale poki rzadzi Tusk bedzie sie dzialo. Jemu nie zalezy na dzieciach , im mniej Polakow tym lepiej .GB

Pięciolatek postrzelony przez brata. Dramat podczas zabawy w ogrodzie

 Chłopiec został postrzelony z wiatrówki podczas zabawy w ogrodzie. Strzał oddał jego 13-letni brat. Dziecko trafiło do szpitala i przeszło operację. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia w Odolanowie w Wielkopolsce.Do poważnego wypadku doszło w Odolanowie pod Ostrowem Wielkopolskim. Pięcioletni chłopiec został postrzelony z wiatrówki przez swojego 13-letniego brata. Do zdarzenia doszło w piątek po godzinie 17 na terenie prywatnej posesji.

- Jak ustalili policjanci, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, 13-letni chłopiec, który przebywał w ogrodzie, strzelał z wiatrówki. Gdy strzelał z niej do tarczy, na linię strzału wbiegł jego młodszy, pięcioletni brat. Chłopiec został raniony w podbrzusze - powiedziała nam Ewa Golińska-Jurasz z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowie Wielkopolskim. Dziecko zostało przetransportowane do szpitala.

Chłopczyk przeszedł operację

- Został do nas przewieziony pięcioletni chłopiec z raną postrzałową brzucha. Do zdarzenia doszło w wyniku niekontrolowanego użycia karabinka sportowego. Po diagnostyce w szpitalnym oddziale ratunkowym stwierdzono uraz penetrujący, uszkadzający również narządy jamy brzusznej. Pacjent został pilnie przewieziony na blok operacyjny i poddany zabiegowi operacyjnemu - powiedział nam Witold Miaśkiewicz ze szpitala w Ostrowie Wielkopolskim.Lekarze usunęli pocisk z jamy brzusznej dziecka. Chłopczyk po operacji trafił na oddział intensywnej terapii dziecięcej.

- Jego stan jest stabilny. Rokowania są poważne, ale raczej myślę, że wszystko będzie w porządku - dodał Witold Miaśkiewicz.

Policja wyjaśnia okoliczności

Policjanci zabezpieczyli wiatrówkę. Jak podkreślają - na taki rodzaj broni nie jest wymagane pozwolenie. Rodzice byli trzeźwi, nie odnotowano też w przeszłości pod tym adresem interwencji dotyczących przemocy. Poinformowano sąd rodzinny. Wstępnie ustalenia wskazują na nieszczęśliwy wypadek.

 Lewica już się nie kryje. Chce aborcji zdrowych dzieci.

Korona Konin: Ostatni wybryk feministek obnażył ich prawdziwe intencje. Zadowolenie z tzw. „aborcji selektywnej”, czyli zabicia jednego dziecka bliźniaczego przy pozostawieniu drugiego przy życiu, to prawdziwa twarz współczesnego ruchu aborcyjnego. Sprawa wywołała szok nawet u części osób dotychczas umiarkowanie przychylnych liberalizacji prawa aborcyjnego. Trudno się dziwić – mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której zdrowe, chciane dziecko zostało uśmiercone wyłącznie dlatego, że rodzice „nie planowali dwójki”.
Przez lata radykalna lewica i środowiska aborcyjne budowały przekaz oparty na emocjonalnym szantażu. W trakcie protestów z 2020 roku mówiono społeczeństwu, że chodzi jedynie o „tragiczne przypadki”: ciężkie wady płodu, gwałt czy zagrożenie życia matki. Każdy, kto ostrzegał, że prawdziwym celem jest pełna aborcja na życzenie, był wyśmiewany jako „fanatyk”, „oszołom” i 'wróg kobiet”. Dziś rzeczywistość brutalnie zweryfikowała tamte zapewnienia.
Okazuje się bowiem, że granice przesuwają się nieustannie. Najpierw chodziło o dzieci chore. Potem o „prawo wyboru”. Następnie o „komfort psychiczny”. Teraz już otwarcie mówi się o eliminacji jednego z bliźniąt, bo para nie chce wychowywać dwójki dzieci. To nie jest żadna „medycyna”. To selekcja ludzi według wygodyLewica już się nie kryje. Chce aborcji zdrowych dzieci.
Korona Konin: Ostatni wybryk feministek obnażył ich prawdziwe intencje. Zadowolenie z tzw. „aborcji selektywnej”, czyli zabicia jednego dziecka bliźniaczego przy pozostawieniu drugiego przy życiu, to prawdziwa twarz współczesnego ruchu aborcyjnego. Sprawa wywołała szok nawet u części osób dotychczas umiarkowanie przychylnych liberalizacji prawa aborcyjnego. Trudno się dziwić – mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której zdrowe, chciane dziecko zostało uśmiercone wyłącznie dlatego, że rodzice „nie planowali dwójki”.
Przez lata radykalna lewica i środowiska aborcyjne budowały przekaz oparty na emocjonalnym szantażu. W trakcie protestów z 2020 roku mówiono społeczeństwu, że chodzi jedynie o „tragiczne przypadki”: ciężkie wady płodu, gwałt czy zagrożenie życia matki. Każdy, kto ostrzegał, że prawdziwym celem jest pełna aborcja na życzenie, był wyśmiewany jako „fanatyk”, „oszołom” i 'wróg kobiet”. Dziś rzeczywistość brutalnie zweryfikowała tamte zapewnienia.
Okazuje się bowiem, że granice przesuwają się nieustannie. Najpierw chodziło o dzieci chore. Potem o „prawo wyboru”. Następnie o „komfort psychiczny”. Teraz już otwarcie mówi się o eliminacji jednego z bliźniąt, bo para nie chce wychowywać dwójki dzieci. To nie jest żadna „medycyna”. To selekcja ludzi według wygody

.

 


W Lesie Wolskim znaleziono ciało nastolatki. Służby przekazały tragiczne informacje

 

Tragiczne informacje napłynęły z Krakowa. W sobotę w rejonie Lasu Wolskiego, gdzie od dwóch dni prowadzone były intensywne poszukiwania 12-letniej Elżbiety Wojtackiej, odnaleziono ciało młodej osoby. Policja prowadzi obecnie czynności identyfikacyjne, a na miejscu pracują funkcjonariusze pod nadzorem prokuratora.Około godziny 11:20 podczas szeroko zakrojonych działań poszukiwawczych prowadzonych w Lesie Wolskim strażnicy miejscy natrafili na ciało młodej kobiety. To właśnie w tym rejonie od wielu godzin koncentrowały się działania służb poszukujących 12-letniej Elżbiety Wojtackiej.


Informację potwierdziła w rozmowie z "Faktem” podinsp. Katarzyna Cisło.Dzisiaj o godz. 11.20 podczas działań poszukiwawczych 12-letniej dziewczynki strażnicy miejscy, którzy brali udział również w tych poszukiwaniach, natrafili na terenie Lasu Wolskiego na ciało młodej kobiety. Trwają teraz czynności identyfikacyjne, ale mogę powiedzieć, że wygląd i ubiór tej osoby, którą znaleźliśmy, odpowiadają temu ubiorowi, który podawaliśmy i temu rysopisowi, który podawaliśmy w komunikatach — przekazała podinsp. Katarzyna Cisło.Na miejscu odnalezienia ciała pracują policjanci pod nadzorem prokuratora. Trwają czynności identyfikacyjne oraz wyjaśnianie okoliczności tragedii. Policja na razie nie przekazuje dodatkowych szczegółów dotyczących sprawy.


Setki funkcjonariuszy zaangażowanych w poszukiwania

Poszukiwania 12-letniej Eli rozpoczęły się natychmiast po zgłoszeniu zaginięcia przez rodzinę. Dziewczynka zniknęła w czwartek, 21 maja, po spotkaniu ze znajomymi i od tego czasu nie skontaktowała się z bliskimi. Policja bardzo szybko zakwalifikowała sprawę jako poszukiwania kategorii I, czyli sytuację bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.


Do akcji skierowano ogromne siły. W działaniach uczestniczyli policjanci, strażacy, żołnierze, strażnicy miejscy oraz specjalistyczne grupy poszukiwawcze. Teren Lasu Wolskiego i okolic był przeczesywany przy pomocy psów tropiących oraz dronów. Funkcjonariusze sprawdzali również pustostany i opuszczone budynki, gdzie mogła przebywać dziewczynka.


W sobotę służby poinformowały, że działania zostały rozszerzone na teren całego Krakowa i powiatu krakowskiego. Policjanci podkreślali, że do sprawdzenia trafiały wszystkie sygnały napływające od mieszkańców.


Rozwiń

Kraków żyje poszukiwaniami 12-latki. Mieszkańcy masowo ruszyli na pomoc

Informacja o zaginięciu 12-letniej Eli błyskawicznie obiegła Kraków i poruszyła mieszkańców miasta. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się setki udostępnień policyjnych komunikatów oraz zdjęć dziewczynki. W wielu częściach miasta rozwieszano plakaty z rysopisem nastolatki i numerami kontaktowymi do policji.


Do prowadzonych działań stopniowo dołączali także mieszkańcy, którzy pomagali w przeczesywaniu okolic Lasu Wolskiego i przekazywali służbom kolejne informacje. Policja podkreślała, że każdy sygnał był dokładnie sprawdzany, a skala prowadzonych działań stale rosła. W akcję zaangażowano setki osób, w tym policjantów, strażaków, żołnierzy oraz specjalistyczne grupy poszukiwawcze.


Służby przez cały czas apelowały również o ostrożność w rozpowszechnianiu niesprawdzonych informacji. Funkcjonariusze prosili, by wszystkie potencjalnie ważne sygnały trafiały bezpośrednio do policji, która koordynowała działania prowadzone na terenie Krakowa i okolic.



2026/05/22

Zabetonowała ciało męża w łazience. Makabryczne odkrycie w małopolskiej wsi

 Wstrząsające wydarzenia z małopolskiej wsi Zimnodół, pod koniec 2025 r. roku ponownie wróciły na salę sądową. Sprawa Małgorzaty Ż., która po śmierci męża Grzegorza zabetonowała jego ciało w łazience, znalazła wówczas swój finał w sądzie apelacyjnym. Kobieta, która wcześniej została skazana na osiem lat więzienia, usłyszała złagodzony wyrok — sześć lat pozbawienia wolności.J        Jak przypomina "Gazeta Wyborcza", dramat rozpoczął się w lutym 2024 roku, kiedy 74-letnia matka Małgorzaty, zaniepokojona milczeniem córki, przyjechała do jej domu w Zimnodole. Drzwi otworzyła kobieta, którą bliscy ledwo poznali — "była cała czarna, jakby w sadzy, tylko białka oczu było widać" — wspominała matka w rozmowie z policją, cytowana przez portal. Na pytanie, gdzie jest jej mąż, Małgorzata miała odpowiedzieć bez emocji: "Zakopałam go w ogrodzie, koło domu."

Makabryczne odkrycie w małopolskiej wsi

Według ustaleń śledczych kobieta przez kilka dni żyła w domu ze zwłokami męża. Jak relacjonuje Gazeta Wyborcza, tłumaczyła potem: "Jak znalazłam go w łazience, wpadłam w panikę, nie wiedziałam, co dalej zrobić. Przez trzy dni piłam, w końcu zabrakło mi wódki. Ciało męża zaczęło się rozkładać, musiałam coś zrobić."Małgorzata zamówiła piętnaście worków cementu i postanowiła zabetonować ciało w łazience. Kiedy okazało się, że nie mieści się ono w przygotowanej formie, odcięła nogi i ręce. Policjanci, którzy przybyli na miejsce, znaleźli zwłoki zakopane w ogrodzie, a w domu — narzędzia z widocznymi śladami krwi: siekierę, piłę ręczną i szlifierkę.

Od miłości do tragedii

Z relacji świadków wynikało, że para uchodziła za spokojne małżeństwo. W opinii sąsiadów byli "zgodni, łagodni i zakochani". Kłopoty zaczęły się po śmierci ich starszego syna — Małgorzata przeżyła załamanie nerwowe, a mąż zaczął nadużywać alkoholu. Po rozwodzie w 2020 r. para ponownie się zeszła.
Według zeznań kobiety, w dniu tragedii doszło do kłótni. "Grzesiek miał pretensje, że rzekomo rzuciłam w niego popielniczką. Wtedy uderzył mnie butelką w głowę. Poszłam do kuchni, wzięłam nóż i powiedziałam mu: »Nie będziesz mnie tak traktował«. Siedział w fotelu. Wykonałam ruch, on zasłonił się ręką i rozcięłam mu przedramię."Jak relacjonowała w śledztwie, po tym wydarzeniu mąż zmarł z powodu krwotoku, a ona nie potrafiła zadzwonić po pomoc.

Zbrodnia czy dramat? Decyzja sądu

Sekcja zwłok nie wykazała jednoznacznej przyczyny zgonu. Biegli stwierdzili, że rany mogły być obronne, ale nie pozwalały z całą pewnością ustalić, czy śmierć nastąpiła w wyniku wykrwawienia.
W konsekwencji prokuratura nie oskarżyła Małgorzaty o zabójstwo, lecz o nieudzielenie pomocy, uszkodzenie ciała i zbezczeszczenie zwłok.Sąd pierwszej instancji uznał, że kobieta działała brutalnie, ale nie z zamiarem zabójstwa. W uzasadnieniu wyroku sędzia Lidia Kurnicka podkreśliła, że "przy ciosach w przedramię trudno mówić nawet o nieumyślnym spowodowaniu śmierci. Oskarżona nie chciała spowodować zgonu, chciała wystraszyć męża."
Za zbezczeszczenie zwłok — które sędzia określiła jako potraktowanie "ciała jak kawałka mięsa w rzeźni" — oraz za nieudzielenie pomocy Małgorzata została skazana na osiem lat więzienia. Jednak w październiku sąd apelacyjny obniżył karę do sześciu lat.

"Nie umieliśmy żyć bez siebie"

Podczas rozprawy kobieta mówiła: "Czuję się jak we śnie, jakbym na to patrzyła z boku. Nie zrobiłabym mu krzywdy, nie umieliśmy żyć bez siebie. Chciałabym, by to wszystko się nie stało i Grzegorz dalej żył. Tylko żeby nie pił."
Dziś Zimnodół milczy o tamtej tragedii. Mieszkańcy nie chcą wracać do tego, co wydarzyło się w niewielkim domu na końcu wsi. Wspominają jedynie, że Małgorzata była spokojna, cicha — i nikt nie przypuszczał, że skrywa w sobie tak przerażający sekret.

Zorganizowana grupa przestepcza to nie Ziobro a obecny rzad pod wodza przestepcy Tuska ktory dziala na zlecenie Niemiec. GB

 Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skierował oficjalne pismo do nowych władz Węgier. Domaga się w nim informacji na temat uchylenia azylu politycznego, który został przyznany Zbigniewowi Ziobrze oraz Marcinowi Romanowskiemu przez poprzedni rząd w Budapeszcie — ustaliło RMF FM.                         Uchylenie azylu politycznego dla Ziobry i Romanowskiego to warunek konieczny, by polska prokuratura mogła zwrócić się do Interpolu o wydanie tzw. czerwonej noty. Przyznanie ochrony międzynarodowej uniemożliwia wpisanie danej osoby na listę najbardziej poszukiwanych przestępców. Decyzja Węgier może więc przesądzić o dalszych losach śledztwa w sprawie Funduszu Sprawiedliwości.Z ustaleń RMF FM wynika, że minister sprawiedliwości w swoim piśmie prosi węgierskie władze o potwierdzenie, czy — zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami — rozpoczęto już procedury uchylenia ochrony międzynarodowej udzielonej ściganym polskim politykom przez były węgierski rząd Viktora Orbana. Żurek chce także uzyskać informację, kiedy można spodziewać sięJeśli Węgry cofną azyl, polska prokuratura będzie mogła uruchomić międzynarodowe poszukiwania polityków. Brak takiej decyzji blokuje działania Interpolu i utrudnia prowadzenie śledztwa. Sprawa ma więc znaczenie nie tylko dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale także dla współpracy międzynarodowej w walce z przestępczością. decyzji w sprawie azylu. To kluczowe dla dalszych działań polskich organów ścigania.Jeśli Węgry cofną azyl, polska prokuratura będzie mogła uruchomić międzynarodowe poszukiwania polityków. Brak takiej decyzji blokuje działania Interpolu i utrudnia prowadzenie śledztwa. Sprawa ma więc znaczenie nie tylko dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale także dla współpracy międzynarodowej w walce z przestępczością.Ziobro — przebywający obecnie w Stanach Zjednoczonych — jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa zarzuca mu, że kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym. Ziobro, według prokuratury, miał popełnić 26 przestępstw, m.in. wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom.                                                                                                                                                                                                                                                       TUSK boi sie Ziobry jak diabel wody swieconej dlatego chce go unieszkodliwic zamykajac w pierdlu . Ale Tusk ma wroga w Trampie i ten ostatni zrobi wszystko zeby dokopac Tuskowi bo go zwyczajjnie nie trawi . Tak wiec Ziobro jest bezpieczny bo Tramp nie lubi ani Tuska ani tego rzadu .GB     

Nasz nastrój, energia i motywacja są mocno związane z hormonami szczęścia. Każdy z nich działa trochę inaczej 👇

 


Darowizna dla Gieniutkowa ----- pomagamy

 Nie jestem silna, jestem wrakiem człowieka zmęczonego tym wszystkim.

I naprawdę myślicie, że lubię prosić o pomoc?
Że lubię nagrywać takie filmiki i mówić światu, że znowu brakuje pieniędzy?
Nie lubię.
Nienawidzę momentu, w którym muszę usiąść przed telefonem i błagać o wsparcie. Ale kiedy patrzę na te wszystkie Świnie, które są naszą rodziną, nie potrafię odpuścić.
W środę mają przyjechać warzywa i owoce dla Zwierząt.
Bardzo Was proszę… jeśli możecie, pomóżcie nam to opłacić. Nawet najmniejsza wpłata ma znaczenie.

Ja już naprawdę nie mam siły udawać, że wszystko jest dobrze.
Ale walczę dalej dla Nich.
Brakuje 5363zł
Faktura będzie w poniedziałek
Blik 880 301 315
PayPal fundacja@gieniutkowo.pl
Fundacja prosiaczka Eugeniusza Gieniutkowo
88 1140 2004 0000 3002 8106 8695
Tytułem Darowizna dla Gieniutkowa DZIĘKUJEMY

CZY ZAGLOSUJESZ NA TUSKA???????????????????

                   

 SMIEC Tusk rzadzi juz 2 lata. Co dobrego zrobil dla panstwa i ludzi ? Otoz NIC.!!!!!!!!!                      Co w takim razie zrobil przez 2 lata ? Bardzo duzo zrobil zeby rozdupczyc Polske . Wszystko co zrobil to jest na szkode panstwa polskiego . Co najgorszego zrobil ? Najgorsze to chyba to co zrobil ze Sluzba Zdrowia bo to dotyczy naszego zdrowia i zycia. Zamykane oddzialy w szpitalach , zamykane szpitale , zamykane porodowki , istny horror.Wszystko czego dotknie sie Tusk zamienia sie w gowno . No coz , dostal zadanie z Berlina to musi je wykonac.Niemcy nic nie daja za darmo a za stolek w UE musi zaplacic.No coz mimo wszystko ludzie go wybrali i sami sobie zgotowali taki los. A teraz trzeba sie modlic zeby z Polski jeszcze cos zostalo dla nowej wladzy , bo chyba Tuska nikt juz nie wybierze.  GB

 

Rozbito gang narkotykowy w Białogardzie. 14 osób w rękach CBŚP

 Funkcjonariusze CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która zajmowała się handlem narkotykami w Białogardzie i okolicach. W wyniku akcji przeprowadzonej w drugiej połowie maja 2026 roku zatrzymano 14 osób. Działania były prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, a podejrzanym grożą surowe kary.

Wielka akcja CBŚP w Białogardzie. 14 osób w rękach policji

W drugiej połowie maja 2026 roku doszło do szeroko zakrojonych działań Centralnego Biura Śledczego Policji na terenie Białogardu i jego okolic. Funkcjonariusze zatrzymali 14 osób, które są podejrzewane o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Zatrzymani to mieszkańcy regionu w wieku od 21 do 60 lat, co wskazuje na międzypokoleniowy charakter działalności gangu. Ta precyzyjnie zaplanowana operacja była kulminacją długotrwałego śledztwa prowadzonego w sprawie handlu narkotykami na dużą skalę w tej części województwa.

Poważne zarzuty i tymczasowy areszt. Nawet 18 lat więzienia dla handlarzy

Wszystkie zatrzymane osoby zostały doprowadzone do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty. Główne oskarżenia dotyczą udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających oraz uczynienia z tego procederu stałego źródła dochodu. Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował wobec czterech podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Warto zaznaczyć, że w całej sprawie zarzuty usłyszało już łącznie 16 osób, a za popełnione przestępstwa grozi im surowa kara do 18 lat pozbawienia wolności.

 

 


 

Są zarzuty po tragedii w Ząbkach. Prokuratura przekazała nowe informacje

 Prokuratura poinformowała, że obie opiekunki usłyszały zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka w żłobku w Ząbkach. Kobiety zostały przesłuchane w charakterze podejrzanych.                      Prok. Remigiusz Krynke z praskiej prokuratury okręgowej poinformował PAP w piątek, że jedna z kobiet przyznała się i złożyła bardzo krótkie wyjaśnienia, z których jednak nic nie wynika. - Druga odmówiła odpowiedzi na wszelkie pytania, również, czy przyznaje się do zarzucanego jej czynu - dodał.Wobec opiekunek zastosowano dozór policyjny trzy razy w tygodniu oraz zakaz zbliżania się i kontaktowania ze wszystkimi świadkami w postępowaniu i ze sobą nawzajem.

Tragedia w żłobku w Ząbkach

W środę na terenie żłobka przy ulicy Kwiatowej w Ząbkach w oczku wodnym znaleziono zwłoki prawie dwuletniego dziecka. Oczko wodne znajdowało się posesji, na której jest żłobek. Pomimo podejmowanych prób reanimacji nie udało się uratować życia chłopca. W środę wieczorem śledczy zatrzymali na miejscu dwie kobiety - opiekunki w wieku 53 i 48 lat. W piątek rano została przeprowadzona sekcja zwłok dwuletniego chłopca. - Biegli orzekli, że przyczyną śmierci było utonięcie - powiedział prok. Krynke. Dodał, że nie stwierdzono żadnych obrażeń mechanicznych.

Nowy ruch sądu ws. Ziobry. Chodzi o hipotekę przymusową

 

Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej zdecydował o wpisaniu hipoteki przymusowej na nieruchomości Zbigniewa Ziobry. Decyzja zapadła na wniosek Prokuratury Krajowej i została wykonana poprzez wpis do ksiąg wieczystych w piątek. Zabezpieczenie ma gwarantować ewentualne przyszłe roszczenia majątkowe w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej zdecydował o ustanowieniu hipoteki przymusowej na nieruchomościach należących do Zbigniewa Ziobry. Jak wynika z ustaleń Polskiej Agencji Prasowej, takie zabezpieczenie ma pełnić funkcję gwarancyjną w kontekście ewentualnych przyszłych orzeczeń sądowych o charakterze majątkowym.


Informację o decyzji przekazał sędzia Grzegorz Gała, pełniący funkcję rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi. Wskazał on, że postanowienie zapadło w środę na wniosek Prokuratury Krajowej, natomiast sam wpis hipoteki do ksiąg wieczystych został dokonany w piątek. Cała procedura ma więc już swój formalny finał na poziomie rejestracyjnym, co oznacza, że zabezpieczenie zaczęło obowiązywać w praktyce.Decyzja sądu nie pojawiła się w próżni, ponieważ wynika z wniosku złożonego przez Prokuraturę Krajową. W ramach procedury zabezpieczeniowej sąd analizował wcześniejsze działania prokuratury, które w przeszłości nie przyniosły skutku z powodu uchybień formalnych.


Sprawa była już bowiem rozpatrywana wcześniej, również w kontekście nieruchomości położonej w Jeruzalu pod Skierniewicami, gdzie znajduje się dom należący do Zbigniewa Ziobry. Wcześniejsze wnioski dotyczące zabezpieczenia majątkowego były odrzucane właśnie ze względu na błędy proceduralne, co wymagało ponownego ich złożenia i doprecyzowania.Jak podkreślono, postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym obejmuje mechanizm, który ma chronić potencjalne roszczenia na przyszłość. Po dokonaniu wpisu w księgach wieczystych przewidziane jest również formalne zawiadomienie zarówno wnioskodawcy, czyli Prokuratury Krajowej, jak i osoby, której majątek został objęty zabezpieczeniem.Cała sprawa ma swoje źródło w trwającym śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa formułuje wobec Zbigniewa Ziobry poważne zarzuty, w tym dotyczące kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz popełnienia łącznie 26 czynów zabronionych w związku z funkcjonowaniem funduszu.Zabezpieczenie majątkowe w postaci hipoteki przymusowej ma zapewnić możliwość realizacji ewentualnych przyszłych rozstrzygnięć sądowych, jeśli takie zapadną w toku postępowania. W tle pozostaje również fakt, że były minister sprawiedliwości obecnie przebywa poza Polską, w Stanach Zjednoczonych, co dodatkowo nadaje sprawie międzynarodowy kontekst i wpływa na jej odbiór w przestrzeni publicznej.

Tusk i jego jebana banda juz nie wiedza co robic. Ziobro im zwial to sie wija ze zlosci . Bo mial siedziec w pierdlu 25 lat . Ale Tusk wie , ze gowno mu zrobi to sie wscieka. Ale czego mozna sie spodziwac po tej kanalii?????  Sam z mieszkania wywalil rodzine , biedna z malymi dziecmi bo chcial to wlasnie mieszkanie . A chata Ziobry ladna to sie zlodzieje podziela.   GB


2026/05/21

Karetka pędziła "na promilach". Policjantów zaniepokoiło zachowanie kierowcy

Pijany kierowca pędził karetką trasą S86 w Sosnowcu, używając sygnałów dźwiękowych i świetlnych. 58-latek wykonywał niebezpieczne manewry i stwarzał zagrożenie dla innych kierowców. 

Katowiccy policjanci w ramach grupy SPEED zatrzymali we wtorek pojazd prywatnego transportu medycznego, którego kierowca wykonywał niebezpieczne manewry na drodze.

Mężczyzna gwałtownie zmieniał pasy ruchu, nie używał kierunkowskazów i nadawał sygnały świetlne oraz dźwiękowe, próbując wymusić pierwszeństwo przejazdu. Policjanci natychmiast zatrzymali go do kontroli.

Podczas interwencji wyszło na jaw, że 58-latek nie miał żadnych podstaw do korzystania z sygnałów uprzywilejowania. Badanie alkomatem wykazało również, że miał w organizmie ponad pół promila alkoholu.Funkcjonariusze zatrzymali kierowcy prawo jazdy i uniemożliwili mu dalszą jazdę. Teraz o jego dalszym losie zdecyduje sąd.Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi kierowcy do trzech lat więzienia, wysoka grzywna, zakaz prowadzenia pojazdów na minimum trzy lata oraz obowiązkowe świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Policja przypomina, że kierowanie autem pod wpływem alkoholu stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu drogowego. Alkohol obniża koncentrację, wydłuża czas reakcji i zaburza ocenę sytuacji na drodze.

Nietypowa sytuacja w sklepie w Hrubieszowie. W sprawie 4-latka interweniowała policja

 Chwila nieuwagi - tak matka 4-latka, który całkowicie bez ubrania wybrał się do jednego ze sklepów w Hrubieszowie na Lubelszczyźnie - tłumaczyła policjantom, jak doszło do tego zdarzenia. Funkcjonariusze wszczęli dochodzenie w sprawie ewentualnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka.

Kilka dni temu do jednego ze sklepów spożywczych w Hrubieszowie weszło zupełnie nieubrane dziecko. Pracownicy i klienci natychmiast zareagowali. Okryli chłopca bluzą i nakarmili. Wezwali też pogotowie i policję.Po przebadaniu przez ratowników okazało się, że 4-latek nie ma żadnych obrażeń ciała. Policjanci ustalili, że wyszedł z domu, który znajduje się kilkaset metrów od sklepu.

25-letnia matka dziecka była bardzo zdziwiona wizytą policjantów. Zorientowała się, że syna nie ma w domu i wyszła go szukać. W domu była jeszcze z 2-letnią córką.Matka dzieci była trzeźwa. Jak przekazała, była zajęta usypianiem młodszej córki. Nie zauważyła, jak synek wychodzi z domu.

Policjanci poinformowali o zdarzeniu Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej oraz Sąd Rodzinny i Nieletnich w Hrubieszowie. Dzieci profilaktycznie zostały przebadane przez lekarza. Nie miały żadnych obrażeń ciała mogących świadczyć o niewłaściwym traktowaniu.

Policja wszczęła dochodzenie w sprawie ewentualnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 4-latka. Grozi za to do lat 5 pozbawienia wolności.

 


 


 


 


Pies pogryzł młodą kobietę w Ostrołęce. Szokująca reakcja właścicielki!

 

Lekceważenie obowiązujących przepisów dotyczących sprawowania opieki nad czworonogami doprowadziło do niebezpiecznego zdarzenia w Ostrołęce. Młoda kobieta została ugryziona w nogę przez psa biegającego bez smyczy i kagańca. Właścicielka zwierząt zignorowała poszkodowaną i oddaliła się z miejsca zdarzenia. Ostrołęcka policja prowadzi intensywne czynności w tej sprawie i apeluje do świadków o pomoc.

Do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce zgłosiła się dzisiaj (20.05) 30-letnia mieszkanka miasta. Kobieta poinformowała funkcjonariuszy o dramatycznym zajściu, do którego doszło podczas jej spaceru w rejonie ulicy Przytulnej.

Z relacji poszkodowanej wynika, że w pewnym momencie podbiegł do niej pies przypominający labradora o jasnożółtej maści. Zwierzę nie posiadało ani smyczy, ani wymaganego w takich sytuacjach kagańca. Zanim 30-latka zdążyła zareagować, czworonóg zaatakował ją i ugryzł w nogę.

Zaledwie kilka metrów dalej znajdowała się właścicielka agresywnego czworonoga. Kobieta spacerowała z drugim psem rasy mieszanej, który również nie był prowadzony zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zwierzęta miały pełną swobodę, co bezpośrednio doprowadziło do stworzenia realnego zagrożenia dla przechodniów.

Właścicielka uciekła w kierunku ulicy Niemena

Po ataku sytuacja stała się jeszcze bardziej bulwersująca. Właścicielka wprawdzie próbowała przywołać swoje psy, jednak te zupełnie nie reagowały na wydawane polecenia, co świadczy o całkowitym braku kontroli nad zwierzętami.

Po wszystkim kobieta próbowała przywołać psy, jednak zwierzęta nie reagowały na jej polecenia. Pokrzywdzona próbowała porozmawiać z właścicielką psów, między innymi w celu uzyskania informacji dotyczących szczepień psa oraz udzielenia jej pomocy. Niestety kobieta nie chciała rozmawiać i oddaliła się w kierunku ulicy Niemena w Ostrołęce” – informuje podkomisarz Tomasz Żerański, rzecznik prasowy KMP w Ostrołęce.

Policja prosi o pomoc – Liczy się każda informacja

Ostrołęccy funkcjonariusze przypominają, że na właścicielach psów spoczywa pełna prawna odpowiedzialność za zachowanie ich podopiecznych. W tym przypadku doszło nie tylko do złamania przepisów porządkowych, ale też do skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania wobec osoby ranniej. Informacja o szczepieniach przeciwko wściekliźnie jest kluczowa dla zdrowia pogryzionej kobiety.

Wszystkie osoby, które rozpoznają kobietę po przedstawionym rysopisie, były świadkami tego zdarzenia lub posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu tożsamości właścicielki psów, proszone są o pilny kontakt:

  • Z dyżurnym KMP w Ostrołęce pod numerem telefonu: 47 704 14 24
  • Bezpośrednio z policjantką prowadzącą sprawę pod numerem: 47 704 14 73

Policja apeluje również do samej właścicielki czworonogów: po biście do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce w celu wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia.przeczytaniu tego komunikatu prasowego powinna ona niezwłocznie zgłosić się osobisciedo Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce w celu wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia.