Duńska premier Mette Frederiksen odniosła się do wyrażanego ponownie przez Donalda Trumpa zainteresowania przejęciem Grenlandii, która jest terytorium autonomicznym Danii. Oceniła, że "prezydenta USA należy traktować poważnie". Zaznaczyła też, że "jeśli Stany Zjednoczone zaatakują inny kraj NATO, wszystko stanie pod znakiem zapytania". Niestety, uważam, że prezydenta USA należy traktować poważnie, kiedy mówi, że chce przejąć Grenlandię - powiedziała w poniedziałek Mette Frederiksen w wywiadzie dla telewizji DR, duńskiego nadawcy publicznego.
- Wyraźnie przedstawiłam stanowisko Królestwa Danii, a Grenlandia wielokrotnie powtarzała, że nie chce być częścią Stanów Zjednoczonych - zaznaczyła duńska premier.
- Jeśli Stany Zjednoczone zaatakują inny kraj NATO, wszystko stanie pod znakiem zapytania - dodała, przypominając, że Dania, a tym samym Grenlandia, jest członkiem NATO.Prezydent USA w niedzielnym wywiadzie dla "The Atlantic" odniósł się do obaw, że po przeprowadzeniu akcji zbrojnej w Wenezueli, zrealizuje też swoje wielokrotne zapowiedzi przyłączenia Grenlandii do USA. Dziennikarz pisma zapytał go o słowa sekretarza stanu Marco Rubio, który zaznaczył w sobotę, iż atak na Wenezuelę pokazuje, że "jeśli (Trump) mówi, że coś zrobi (...), to nie są to puste słowa".Prezydent USA odparł, że to do innych należy interpretacja tych słów. - Naprawdę nie wiem. Marco mi wczoraj bardzo pochlebiał. Wiesz, nie odnosiłem się wtedy do Grenlandii. Ale potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony - powiedział Trump, dodając, że wyspa jest "otoczona przez chińskie i rosyjskie statki".Grenlandia jest obecnie autonomicznym terytorium zależnym Danii, przeprowadza własne wybory parlamentarne i wyłania rząd. Zamieszkuje ją niespełna 57 tysięcy osób. W przeważającej większości - około 90 procent - są to rdzenni Grenlandczycy. W północnej części wyspy znajduje się amerykańska baza wojskowa Pituffik, która pełni ważną rolę w systemie wczesnego ostrzegania przed pociskami balistycznymi.Pod koniec grudnia amerykański prezydent mianował gubernatora Luizjany Jeffa Landry'ego specjalnym wysłannikiem USA ds. Grenlandii. Landry w mediach społecznościowych napisał, że jego zadaniem będzie "włączenie Grenlandii do USA"Obawy o przyszłość wspy podsyciła w sobotę Katie Miller, żona kluczowego doradcy Trumpa, Stephena Millera. Była urzędniczka zespołu DOGE, przewodzonego wcześniej przez Elona Muska, zamieściła na portalu mapę Grenlandii pokolorowaną w barwy amerykańskiej flagi z dopiskiem "wkrótce".Na wpis zareagował między innymi ambasador Danii w USA Jesper Moeller Soerensen, który podkreślił, że oczekuje pełnego poszanowania integralności terytorialnej swojego państwa. Jak Tramp bedzie napadac na obce panstwa bo sa mu potrzebne , a kraj taki nalezy do NATO , zle to sie moze skonczyc . Wenezuela akurat tak chciala bo chciala sie wyzwolic od Maduro i sa szczesliwi ze Tramp oswobodzil kraj spod jego dyktatury . Sprawa z Grenlandia ma sie zgola inaczej . Jest to autonomiczny kraj Dani i jest im z tym dobrze . W zadnym razie nie chca byc pod okupacja Stanow Zjednoczonych o czym jasno mowia .Dania nalezy do NATO i nie pozwoli sobie na zabory ich terytoriow przez Stany .Tramp moze sobie chciec Grenlandie ale jak na nich napadnie i bedzie chciec przejac Grenlandie sila , zle to sie skonczy , NATO nie bedzie sie biernie przygladac jak Tramp przejmuje sila ich kraj . I moze sie to zle skonczyc . Nikt nie lubi jak ktos na nich napada bo tak chce. A Tramp wyraznie powiedzial ze Grenlandia jest mu potrzebna i sobie ja wezmie . Zawsze bierze co chce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz