2026/05/04

 

Tyle wydaliśmy na program 800+. A problem spadającej dzietności nadal nierozwiązany

 391,6 mld złotych – tyle w latach 2016-2025 wypłacono z budżetu państwa w ramach programu Rodzina 800+ (wcześniej Rodzina 500+). Mimo tak gigantycznych nakładów i politycznych zapowiedzi program nie rozwiązał jednego z największych problemów społecznych w kraju: nie zwiększył dzietności.Program świadczenia wychowawczego został wprowadzony ustawą z dnia 11 lutego 2016 r.

Od 1 stycznia 2024 r. wysokość została podniesiona z 500 zł do 800 zł miesięcznie na dziecko, a świadczenie ma co do zasady charakter powszechny, tj. przysługuje na każde dziecko do ukończenia 18. roku życia, niezależnie od dochodu rodziny. Od 1 czerwca 2022 r. przyznawanie i wypłata świadczenia są realizowane przez Zakład Ubezpieczeń SpołecznychSzczegółowe dane na temat programu 800+ ujawniła w odpowiedzi na interpelację posła PiS Jarosława Krajewskiego wiceminister w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Aleksandra Gajewska. Z danych wynika, że najwięcej program kosztował w 2024 r. – 66,2 mld zł. Najmniej, na początku funkcjonowania świadczenia w 2016 r. – 17,6 mld zł.Tymczasem z szacunków GUS wynika, że w 2025 r. zarejestrowano ok. 238 tys. urodzeń, czyli o ok. 14 tys. mniej niż w poprzednim roku. "Współczynnik urodzeń zmniejszył się w skali roku o 0,3 pkt do 6,4 promila. Współczynnik dzietności obniżył się z 1,16 w 2023 r. do 1,10 w 2024 r." - podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). 

Według danych GUS w 2024 r. było to dokładnie 1,099. W dużym uproszczeniu: taka dzietność oznacza, że każde kolejne pokolenie będzie o połowę mniej liczne niż poprzednie.Jak informował niedawno portal money.pl, nie jest do końca prawdą, że 800+ (wcześniejsze 500+) nie wpłynął na plany prokreacyjne Polaków. "Rzeczywiście, na początku swojego funkcjonowania podbił nieco dzietność. Z analizy dr. Jana Gromadzkiego, ekonomisty z Uniwersytetu Ekonomicznego w Wiedniu, wynika, że program podwyższył liczbę urodzeń u uboższych matek. Udział urodzeń w dolnej połowie rozkładu dochodów wzrósł z 51 proc. do 58 proc." – przekazał money.pl.

"Najczęściej wymieniana bariera"

Zdaniem Michała Kota, eksperta w zakresie demografii i socjologa, trzeba uważać, żeby nie wyciągać zbyt prostych wniosków. - Demografia, zwłaszcza dzietność, to zjawisko bardzo skomplikowane i wielopoziomowe – mówi WP Michał Kot. I jak dodaje, oceniając program 800+ (wcześniej 500+), warto stosować teorię trzech obszarów.- Żeby się pojawiły dzieci, najpierw muszą być aspiracje rodzicielskie, czyli ludzie muszą chcieć mieć dzieci. Potem muszą mieć z kim, a potem muszą mieć gdzie i za co – dodaje ekspert.

I jak przypomina, w 2016 r., kiedy wprowadzano 500+, zdecydowanie najsłabszym elementem były kwestie finansowe. – To była najczęściej wymieniana bariera, która blokowała dzietność. Po wprowadzeniu programu w jego pierwotnej wersji, czyli z progiem dochodowym przy pierwszym dziecku, dzietność wzrosła. Przy czym wzrosła, jeśli chodzi o drugie, trzecie, kolejne dziecko – komentuje Michał Kot.

Według rozmówcy Wirtualnej Polski, w perspektywie czasu zaczęły działać inne czynniki, które stały się "wąskim gardłem" dla wzrostu dzietności.- Przede wszystkim rozpad więzi społecznych czy samotność, na które pieniądze nie pomogą, choćbyśmy nie wiem jak chcieli. W tym kontekście rozszerzenie programu na pierwsze dziecko bez progu dochodowego nic nie przyniosło – ocenia Michał Kot.

- Niewątpliwie sukcesem programu jest to, że Polska z kraju, w którym bieda i ubóstwo wśród dzieci były jednymi z najwyższych w krajach Unii Europejskiej, dzisiaj praktycznie poradziła sobie z tymi problemami. Udał się także program budowania kapitału ludzkiego. Pieniądze zostały zainwestowane w dzieci m.in. przez wykup wakacji czy zajęć dodatkowych. A polscy rodzice wreszcie mogli kupić te usługi, których wcześniej nie byli w stanie kupić – podkreśla Michał Kot.Niedawno "Super Express" zapytał Polaków, czy ich zdaniem świadczenie z Programu Rodzina 800+ powinno być podwyższone z obecnych 800 do 1000 zł. Jak się okazało, większość jest temu przeciwna.

Z sondażu Instytutu Badań Pollster dla "SE" przeprowadzonego 2-3 kwietnia wynika, że ponad połowa Polaków (61 proc. ankietowanych) nie chce, aby świadczenie zostało podniesione do 1000 zł. Jedynie 39 proc. badanych opowiedziało się za waloryzacją programu 800+.

Według danych GUS, dekadę temu w Polsce żyło 38 mln 433 tys. osób. Obecnie liczba ludności spadła do 37 mln 332 tys. W 2016 r. urodziło się 385 tys. dzieci, a w 2025 r. — 238 tys.

Zmiany w programie? "Nie są planowane"

We wspomnianej interpelacji poseł PiS Jarosław Krajewski zapytał rządzących o zmiany w programie.

"Czy ministerstwo planuje zaproponować w najbliższym czasie jakiekolwiek zmiany lub ograniczenia w programie Rodzina 800+, w szczególności uzależnić wypłatę świadczenia od tego, aby przynajmniej jeden z rodziców pozostawał w zatrudnieniu lub prowadził działalność zarobkową, tak jak proponowała poseł KO Klaudia Jachira?" - pyta Jarosław Krajewski.

W odpowiedzi wiceminister Aleksandra Gajewska takie zmiany wyklucza. "Pragnę wyraźnie podkreślić, że w resorcie nie są planowane żadne zmiany w programie "Rodzina 800+", które miałyby na celu uzależnienie prawa rodziców będących obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej do pobierania świadczenia wychowawczego od tego, czy są oni aktywni zawodowo" - zapewnia Gajewska.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz