W piwnicy 34-letniego mężczyzny z Pensylwanii służby odkryły w środę ponad 100 ludzkich czaszek i inne szczątki. Dzień wcześniej zatrzymano go, gdy opuszczał cmentarz z łomem i workiem jutowym. Funkcjonariusze określili znalezisko w domu mężczyzny jako "horror".
W piwnicy domu 34-letniego Jonathana Gerlacha z Ephraty, dzielnicy w hrabstwie Lancaster w Pensylwanii, znaleziono w środę ponad 100 ludzkich czaszek, a także "liczne" długie kości, zmumifikowane stopy, rozkładające się torsy i inne szczątki, podała stacja NBC. - Były w różnym stanie. Niektóre ze szczątków wisiały (...). Inne były poskładane. Odnaleziono też czaszki na półkach - relacjonował prokurator Tanner Rouse. Jak przekazał, część ze szczątków należała do kilkumiesięcznych niemowląt.
Mężczyznę aresztowano dzień przed przeszukaniem domu, gdy opuszczał cmentarz z workiem jutowym i łomem. W worku znajdowały się zmumifikowane szczątki dwójki małych dzieci, trzy czaszki i inne kości.W piwnicy domu 34-letniego Jonathana Gerlacha z Ephraty, dzielnicy w hrabstwie Lancaster w Pensylwanii, znaleziono w środę ponad 100 ludzkich czaszek, a także "liczne" długie kości, zmumifikowane stopy, rozkładające się torsy i inne szczątki, podała stacja NBC. - Były w różnym stanie. Niektóre ze szczątków wisiały (...). Inne były poskładane. Odnaleziono też czaszki na półkach - relacjonował prokurator Tanner Rouse. Jak przekazał, część ze szczątków należała do kilkumiesięcznych niemowląt.Mężczyznę aresztowano dzień przed przeszukaniem domu, gdy opuszczał cmentarz z workiem jutowym i łomem. W worku znajdowały się zmumifikowane szczątki dwójki małych dzieci, trzy czaszki i inne kości.Zatrzymanie 34-latka zwieńczyło trwające miesiącami śledztwo w sprawie włamań na opuszczony cmentarz Mount Moriah w Yeadon, gdzie od początku listopada wyważono 26 krypt. O tym, że dochodzi do profanacji grobów, policję poinformowali członkowie organizacji non-profit, która działa na rzecz ochrony zabytkowego cmentarza.Mówiąc wprost, detektywi znaleźli już bardzo dużo kości i wciąż próbujemy poskładać je w całość, ustalić, czyje to szczątki, skąd pochodzą (...). Minie sporo czasu, zanim uzyskamy ostateczną odpowiedź - komentował Rouse. Jak poinformował, część szczątków miała kilkaset lat, przy innych znaleziono rozrusznik serca. W rozmowie z mediami prokurator przekazał, że służbom jeszcze nie udało się ustalić, co 34-latek robił ze szczątkami. Zaznaczył, że "trudno jest teraz, w tym momencie, powiedzieć dokładnie, co się wydarzyło".Z akt sprawy wynika, że Gerlach usłyszał 100 zarzutów kradzieży, paserstwa i profanacji zwłok. Postawiono mu również dziesiątki zarzutów dotyczących wykroczeń, włamań, umyślnego zbezczeszczenia przedmiotu kultu i innych przestępstw. 34-latek przebywa w areszcie. Według dokumentów sądowych przyznał się do zabrania z cmentarza około 30 ludzkich szczątków.
Prowadzone jest również dochodzenie w sprawie grupy na Facebooku o nazwie "Human Bones and Skull Selling Group" (grupa sprzedaży ludzkich kości i czaszek), gdzie Gerlach został oznaczony i sfotografowany z czaszką w dłoni. Władze poinformowały, że na razie nie wiadomo, czy jakiekolwiek szczątki zostały sprzedane ani dlaczego Gerlach ich potrzebował.
Henry Giammarco, szef policji w Yeadon, stwierdził, że jest to jedna z najbardziej niepokojących spraw, z jakimi się kiedykolwiek spotkał. - Spoczywaj w pokoju, to spoczywaj w pokoju. To jest coś, co z pewnością porusza serce - powiedział Giammarco.
Autorka/Autor: zeb//az
Źródło: NBC News, ABC News, 6abc.com
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz