2015/11/01
Prezydent odwiedził grób Lecha i Marii Kaczyńskich. "To chyba naturalne, że jestem tutaj dzisiaj" (http://www.tvn24.pl)
Prezydent Duda na Wawelu Prezydent Andrzej Duda złożył kwiaty na grobie Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu. - W dzień Wszystkich Świętych my Polacy odwiedzamy groby naszych bliskich, naszych przyjaciół, tych, których uważamy za ważnych w naszym życiu. To chyba naturalne, że jestem tutaj dzisiaj także i ja – powiedział prezydent. Na Wawelu w niedzielę rano pojawił się prezydent Andrzej Duda. Odwiedził grób Marii i Lecha Kaczyńskich, którzy są pochowani w krypcie Srebrnych Dzwonów. Na grobie prezydenckiej pary złożył kwiaty. "To naturalne, że jestem tutaj dzisiaj" - Tego dnia, w dzień Wszystkich Świętych, my Polacy odwiedzamy groby naszych bliskich, naszych przyjaciół i tych, których uważamy za ważnych w naszym życiu. Tutaj na Wawelu też jest taki grób. Grób pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki – ludzi, którzy byli ważni dla mnie osobiście. Byli też ważni dla Polski. To chyba naturalne, że jestem tutaj dzisiaj także i ja – powiedział prezydent do zgromadzonych na Wawelu dziennikarzy. (http://www.tvn24.pl)
Nie tylko "zawiść socjalna". Niemcy zastanawiają się, dlaczego w Polsce wygrał PiS
Warszawski korespondent gazety Konrad Schuller analizuje przyczyny "bezprecedensowego upadku" Platformy Obywatelskiej, do którego doszło "pomimo mocnego wzrostu gospodarczego i niewielkiej korupcji".
Równocześnie, pisze niemiecki dziennikarz, "narodowo-katolicka formacja" Jarosława Kaczyńskiego "wystrzeliła w górę" zdobywając jako pierwsza partia po 1989 roku absolutną większość. PO zdawała się być niepokonana, a jednak została dosłownie "zmieciona" przez konserwatywnych przeciwników - stwierdza "FAS".
Zdaniem Schullera pierwsze próby wytłumaczenia zwrotu w Polsce podejmowane przez publicystów są "nieporadne". "Z pewnością, były też skandale" - przyznaje autor komentarza, przypominając o podsłuchanych spotkaniach ministrów "przy winie i ośmiorniczkach". Jak dodaje, faktem jest też podział kraju na Polskę A i B.
Równocześnie, pisze niemiecki dziennikarz, "narodowo-katolicka formacja" Jarosława Kaczyńskiego "wystrzeliła w górę" zdobywając jako pierwsza partia po 1989 roku absolutną większość. PO zdawała się być niepokonana, a jednak została dosłownie "zmieciona" przez konserwatywnych przeciwników - stwierdza "FAS".
Zdaniem Schullera pierwsze próby wytłumaczenia zwrotu w Polsce podejmowane przez publicystów są "nieporadne". "Z pewnością, były też skandale" - przyznaje autor komentarza, przypominając o podsłuchanych spotkaniach ministrów "przy winie i ośmiorniczkach". Jak dodaje, faktem jest też podział kraju na Polskę A i B.
Podział kraju na Polskę A i B
"To, że po zwrocie (w 1989 r.) oprócz zwycięzców byli też przegrani, nie jest niczym nowym. Jednak tak totalnego zwycięstwa (obozu) protestu jeszcze nie było. Co tym razem było inaczej?" - zastanawia się "FAS".
Autor komentarza sugeruje, że wynik wyborów w Polsce może być skutkiem nie tyle podziału na "tych, który mają, i tych, którzy nie mają" i "zawiści socjalnej", lecz raczej następstwem szerszego zjawiska, jakim jest kryzys Europy.
To właśnie Europa należała, obok smartfonów i samochodów średniej klasy, do "wielkiej narracji" PO -
tłumaczy Schuller.Autor komentarza sugeruje, że wynik wyborów w Polsce może być skutkiem nie tyle podziału na "tych, który mają, i tych, którzy nie mają" i "zawiści socjalnej", lecz raczej następstwem szerszego zjawiska, jakim jest kryzys Europy.
To właśnie Europa należała, obok smartfonów i samochodów średniej klasy, do "wielkiej narracji" PO -
"Europejskie fundusze były nawozem, na którym powstawały drapacze chmur, autostrady i lotniska. Europejskie koncerny - Volkswagen i Fiat, Tesco i Carrefour oferowały pracę i chleb. W dodatku Europa była obok NATO gwarantem polskiego bezpieczeństwa przed Rosją" - czytamy w "FAS". Europa była też "czarodziejskim środkiem" dzięki któremu Niemcy - traktowane ciągle jeszcze z lękiem - stały się partnerem Polski.
Zdaniem Schullera Europa była równocześnie "czymś jeszcze większym - sztandarem dla tych, którzy dążyli do tego, co na Zachodzie nazywa się +zmianą wartości+ - ucieczki od pokrytego kurzem hasła +Bóg, Honor, Ojczyzna+, i od sytuacji, gdy wiejski proboszcz decyduje, na kogo wolno głosować i kogo wolno kochać".
Wiejski proboszcz decyduje
Przeciwieństwem europejskiej Polski był według nomenklatury liberałów "Ciemnogród - konserwatywny świat poza miastami, mityczny +lud+". Dla tej drugiej Polski Europa była zawsze jedynie "systemem stworzonym przez zdobywców mówiących po niemiecku lub rosyjsku po to, by zalegalizować rozczłonkowanie ojczyzny". Zdrada sojuszników europejskich w 1939 i 1945 r. uczyła, że solidarność obcych jest pustym hasłem - dodaje autor komentarza.
Zdaniem Schullera przyczyną upadku liberałów w Polsce może być fakt, iż "mit Europy rozpadł się". Od
kryzysu euro UE nie sprawia wrażenia "rogu obfitości, lecz raczej zdradliwego wiru" - "nie daje pieniędzy, lecz pochłania je". Europa przestała być ziemią obiecaną, a stała się źródłem kryzysów, skąd napływają "uchodźcy, bakterie i pasożyty".Zdaniem Schullera przyczyną upadku liberałów w Polsce może być fakt, iż "mit Europy rozpadł się". Od
Z punktu widzenia Polski Europa "nie wydaje się być ratunkiem, lecz ryzykiem, a i Niemcy zmieniły się - nie są już ostrożnym mediatorem, lecz pozbawionym głowy kolosem".
Zwrot w Polsce może być odzwierciedleniem dużo szerszego zjawiska - uważa Schuller. Zwraca uwagę, że coraz więcej Polaków, Węgrów, Czechów, ale też Francuzów czy Niemców dochodzi do wniosku, że UE nie jest już "ku swemu szczęściu połączona", lecz że staje się ryzykiem. "Na jej miejsce powracają dawne mity, a wraz z nimi prorocy" - czytamy w "FAS".
"Dawniej mówiono, że Europa będzie się rozwijać wokół swojego centrum grawitacyjnego. Obecnie UE kruszy się na obrzeżach, ponieważ centrum straciło siłę przyciągania" - pisze Schuller.
Duszom czyśćcowym podarować niebo - Dzień Wszystkich Świętych
Dodano: 01.11.2015 [08:19]
Dzień Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny rozpoczynają w Kościele czas niezwykły. Do niedzieli 8 listopada włącznie każdy z nas może pomóc swoim bliskim zmarłym, którzy są jeszcze w czyśćcu. Jak?
Każdy z nas ma bliskich, którzy zmarli i co do których nie jesteśmy pewni, że dostali się wprost do nieba. Już od świątecznej niedzieli i w następnym tygodniu, aż do 8 listopada, będziemy mogli coś zrobić dla naszych ukochanych przebywających w czyśćcu.
Wina i kara
Przekonanie o istnieniu czyśćca jest jednym z dogmatów naszej wiary. Trafiają do niego zmarli, którzy po śmierci nie odrzucili Boga, a jednocześnie nie osiągnęli świętości tu, na ziemi. Możemy im pomóc, uzyskując dla nich odpust. Czym on jest?
Kiedy popełniamy grzech, ma to dwie konsekwencje. Teologowie mówią o winie i karze. W sakramencie pojednania grzesznik otrzymuje przebaczenie wyznanych grzechów, za które szczerze żałuje. Sakrament pokuty powoduje, że pozbywamy się winy. Czasami jej ciężar potrafi być przytłaczający. Często ludzie mówią, że odchodzili od konfesjonału lżejsi. Ciężki kamień został odrzucony przez Jezusa od naszego serca. Jednak wina to niejedyna konsekwencja grzechu. Ten ciężki kamień odcisnął się na naszym sercu, pozostawił ranę. Możemy odzyskać niewinność serca, modląc się, poszcząc w dobrych intencjach, dając jałmużnę, pomagając bezinteresownie bliźnim – czyli czyniąc wysiłek w imię miłości zdradzonej przez grzech. Nie wszystkim jednak udaje się odzyskać pełne zdrowie serca. Tylko święci umierają z sercem nieporanionym. Pozostali trafiają do miejsca, w którym dopełniają tego, czego nie udało się zadośćuczynić za życia. Czyściec to miejsce, w którym widzimy niedostatki naszej miłości wobec bliskich i nieznajomych, których spotkaliśmy za życia, oraz konsekwencje naszych grzechów. I pragnąc wreszcie stanąć twarzą w twarz z Bogiem, zgadzamy się na cierpienie, które oczyszcza nasze serce do końca.
Czyściec jest miejscem, do którego nikt nie chciałby trafić, gdyby tylko mógł poznać je wcześniej. Siostrze Faustynie Jezus dał wybór – jeden dzień czyśćca lub rok umierania w potwornych cierpieniach na ziemi. Nie wybrała czyśćca. Odpust zatem jest darem miłosiernego Boga. Możemy naszym bliskim zmarłym skrócić czas przebywania w tym ognistym przedsionku nieba.
Odpust jest darowaniem kar za grzechy przebaczone już w sakramencie pokuty. To darowanie kary może być całkowite lub częściowe. Warunkiem odpustu całkowitego jest wyzbycie się przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego. Wtedy nasz bliski natychmiast pójdzie wprost do nieba.
Zatem, jeśli chcemy pomóc bliskiej nam osobie, musimy być po spowiedzi, w stanie łaski uświęcającej. W ciągu jednego dnia musimy być na cmentarzu, pomodlić się tam za zmarłych oraz w intencjach papieża, na przykład Pod Twoją obronę i Chwała Ojcu. Konieczne jest też przyjęcie Komunii Świętej tego samego dnia. Modlitwa w intencjach papieskich nie oznacza modlitwy za papieża, lecz za te sprawy, za które on się modli.
Grzechów odpuszczenie
Najtrudniejszym warunkiem jest wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego. Warto zatem zdiagnozować, do czego konkretnie jesteśmy przywiązani i z czego trudno nam zrezygnować, np. palenie tytoniu, obgadywanie, nadmierne picie alkoholu, plotkowanie, kłamanie, a potem podjąć decyzję o rezygnacji z tego. Nie ma co się też załamywać, jeśli coś nam nie wychodzi. Nie my decydujemy, czy odpust będzie częściowy, czy zupełny.
Dobrze odbyta spowiedź, poprzedzona solidnym rachunkiem sumienia, głębokim żalem za grzechy oraz szczerym postanowieniem poprawy powoduje, że człowiek może osiągnąć stan braku przywiązania do grzechów. Warto też starać się o zyskanie odpustu w jak najbliższym czasie po spowiedzi, bo wtedy prawdopodobieństwo zyskania go jest znacznie większe.
Zyskanie odpustu zupełnego nie jest łatwe, ale możliwe. Trzeba się starać o to gorliwie, ufając nieskończonej Bożej dobroci, która swoimi łaskami wspiera każdego wierzącego, szczerze kochającego Boga i pragnącego nieść bliźnim ulgę w cierpieniu. Bóg patrzy na to, czego szczerze pragniemy, nie jest aptekarzem. Zawsze dosypuje, gdy nasza miarka nie jest pełna, a jednocześnie szczerze pragniemy dobra. I wreszcie: nasi bliscy będą nam wdzięczni nawet jeśli tylko skrócimy, a nie zakończymy ich czyśćcowe cierpienia.
Każdego dnia od 1 do 8 listopada można zyskać jeden odpust zupełny za jednego zmarłego cierpiącego w czyśćcu.
Doświadczyłem potęgi odpustu
Życie wiary nie ma nic wspólnego z literalnym stosowaniem się do przepisów. W śmiertelnie groźnym błędzie jest na przykład ktoś, kto myśli, że dziś może dowolnie grzeszyć, bo odprawił w młodości dziewięć pierwszych piątków miesiąca, i to daje mu pewność życia wiecznego. Owszem, za nabożeństwem pierwszych piątków stoi taka obietnica, ale muszą one być przeżyte godnie, człowiek musi być otwarty na przemianę serca. Jeśli zaś ta przemiana miałaby miejsce, nie przyszłoby nikomu do głowy, by przyzwalać sobie później na życie w grzechu ciężkim. Identycznie jest z odpustami. Nie zyskuje się ich na zasadzie formalnego wypełnienia czynności i odmówienia modlitw. Zyskiwanie odpustów zależy od szczerej wewnętrznej przemiany wierzącego. Istotą chrześcijaństwa jest zwiększanie duchowej bliskości z Bogiem.
W swoim życiu duchowym raz doświadczyłem potęgi odpustu. Mieliśmy w rodzinie ciocię, która była osobą niezwykłą. Tak kochała swoich młodszych braci, że była gotowa rozbijać ich małżeństwa, bo ich żony oczywiście nie były godne tak wspaniałych mężczyzn. Potrafiła też posunąć się do takich rzeczy, jak wylanie na siebie podczas wojny gara wrzącego rosołu, żeby Niemcy nie mogli jej zabrać na roboty, nie była gotowa zostawić braci bez swojej opieki. Ciocia wszystkimi manipulowała, na koniec pomyślała, że musi też zmanipulować Pana Boga. Jako staruszka poprosiła nas o książeczkę do nabożeństwa i uważała sprawę za załatwioną. Z żoną bardzo martwiliśmy się o nią i w swojej wyobraźni świeżo nawróconych osób bardzo przejmowaliśmy się, że nie potrafimy jej nawrócić. Gdy umarła, wpadliśmy w przygnębienie, ostatniego dnia oktawy Wszystkich Świętych przypomniałem sobie o odpuście.
Powiedziałem o tym żonie i po kwadransie zaczęliśmy się kłócić tak, że po chwili żadne z nas nie było w stanie łaski uświęcającej. Dopiero wieczorem wymyśliłem, że żona może się wyspowiadać, udało się w kolejnym kościele, przed godz. 21. Wracając do domu, żona zaparkowała przy cmentarzu i pomodliła się w intencji cioci. Na pogrzebie obydwoje w pewnym momencie poczuliśmy niezależnie od siebie, że cieszy się ona z oglądania Boga. Bóg znajdzie sposób na każdego, bez łamania ludzkiej woli. Dziś myślę o tej sytuacji z wdzięcznością.
Czy warto w dzisiejszych czasach wierzyć w odpusty? Myślę, że dużo na ten temat będą mieli nam do powiedzenia najbliżsi, których kiedyś spotkamy w niebie, o ile czuliśmy się wezwani do tego, by im w czyśćcu pomagać.
Każdy z nas ma bliskich, którzy zmarli i co do których nie jesteśmy pewni, że dostali się wprost do nieba. Już od świątecznej niedzieli i w następnym tygodniu, aż do 8 listopada, będziemy mogli coś zrobić dla naszych ukochanych przebywających w czyśćcu.
Wina i kara
Przekonanie o istnieniu czyśćca jest jednym z dogmatów naszej wiary. Trafiają do niego zmarli, którzy po śmierci nie odrzucili Boga, a jednocześnie nie osiągnęli świętości tu, na ziemi. Możemy im pomóc, uzyskując dla nich odpust. Czym on jest?
Kiedy popełniamy grzech, ma to dwie konsekwencje. Teologowie mówią o winie i karze. W sakramencie pojednania grzesznik otrzymuje przebaczenie wyznanych grzechów, za które szczerze żałuje. Sakrament pokuty powoduje, że pozbywamy się winy. Czasami jej ciężar potrafi być przytłaczający. Często ludzie mówią, że odchodzili od konfesjonału lżejsi. Ciężki kamień został odrzucony przez Jezusa od naszego serca. Jednak wina to niejedyna konsekwencja grzechu. Ten ciężki kamień odcisnął się na naszym sercu, pozostawił ranę. Możemy odzyskać niewinność serca, modląc się, poszcząc w dobrych intencjach, dając jałmużnę, pomagając bezinteresownie bliźnim – czyli czyniąc wysiłek w imię miłości zdradzonej przez grzech. Nie wszystkim jednak udaje się odzyskać pełne zdrowie serca. Tylko święci umierają z sercem nieporanionym. Pozostali trafiają do miejsca, w którym dopełniają tego, czego nie udało się zadośćuczynić za życia. Czyściec to miejsce, w którym widzimy niedostatki naszej miłości wobec bliskich i nieznajomych, których spotkaliśmy za życia, oraz konsekwencje naszych grzechów. I pragnąc wreszcie stanąć twarzą w twarz z Bogiem, zgadzamy się na cierpienie, które oczyszcza nasze serce do końca.
Czyściec jest miejscem, do którego nikt nie chciałby trafić, gdyby tylko mógł poznać je wcześniej. Siostrze Faustynie Jezus dał wybór – jeden dzień czyśćca lub rok umierania w potwornych cierpieniach na ziemi. Nie wybrała czyśćca. Odpust zatem jest darem miłosiernego Boga. Możemy naszym bliskim zmarłym skrócić czas przebywania w tym ognistym przedsionku nieba.
Odpust jest darowaniem kar za grzechy przebaczone już w sakramencie pokuty. To darowanie kary może być całkowite lub częściowe. Warunkiem odpustu całkowitego jest wyzbycie się przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego. Wtedy nasz bliski natychmiast pójdzie wprost do nieba.
Zatem, jeśli chcemy pomóc bliskiej nam osobie, musimy być po spowiedzi, w stanie łaski uświęcającej. W ciągu jednego dnia musimy być na cmentarzu, pomodlić się tam za zmarłych oraz w intencjach papieża, na przykład Pod Twoją obronę i Chwała Ojcu. Konieczne jest też przyjęcie Komunii Świętej tego samego dnia. Modlitwa w intencjach papieskich nie oznacza modlitwy za papieża, lecz za te sprawy, za które on się modli.
Grzechów odpuszczenie
Najtrudniejszym warunkiem jest wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego. Warto zatem zdiagnozować, do czego konkretnie jesteśmy przywiązani i z czego trudno nam zrezygnować, np. palenie tytoniu, obgadywanie, nadmierne picie alkoholu, plotkowanie, kłamanie, a potem podjąć decyzję o rezygnacji z tego. Nie ma co się też załamywać, jeśli coś nam nie wychodzi. Nie my decydujemy, czy odpust będzie częściowy, czy zupełny.
Dobrze odbyta spowiedź, poprzedzona solidnym rachunkiem sumienia, głębokim żalem za grzechy oraz szczerym postanowieniem poprawy powoduje, że człowiek może osiągnąć stan braku przywiązania do grzechów. Warto też starać się o zyskanie odpustu w jak najbliższym czasie po spowiedzi, bo wtedy prawdopodobieństwo zyskania go jest znacznie większe.
Zyskanie odpustu zupełnego nie jest łatwe, ale możliwe. Trzeba się starać o to gorliwie, ufając nieskończonej Bożej dobroci, która swoimi łaskami wspiera każdego wierzącego, szczerze kochającego Boga i pragnącego nieść bliźnim ulgę w cierpieniu. Bóg patrzy na to, czego szczerze pragniemy, nie jest aptekarzem. Zawsze dosypuje, gdy nasza miarka nie jest pełna, a jednocześnie szczerze pragniemy dobra. I wreszcie: nasi bliscy będą nam wdzięczni nawet jeśli tylko skrócimy, a nie zakończymy ich czyśćcowe cierpienia.
Każdego dnia od 1 do 8 listopada można zyskać jeden odpust zupełny za jednego zmarłego cierpiącego w czyśćcu.
Doświadczyłem potęgi odpustu
Życie wiary nie ma nic wspólnego z literalnym stosowaniem się do przepisów. W śmiertelnie groźnym błędzie jest na przykład ktoś, kto myśli, że dziś może dowolnie grzeszyć, bo odprawił w młodości dziewięć pierwszych piątków miesiąca, i to daje mu pewność życia wiecznego. Owszem, za nabożeństwem pierwszych piątków stoi taka obietnica, ale muszą one być przeżyte godnie, człowiek musi być otwarty na przemianę serca. Jeśli zaś ta przemiana miałaby miejsce, nie przyszłoby nikomu do głowy, by przyzwalać sobie później na życie w grzechu ciężkim. Identycznie jest z odpustami. Nie zyskuje się ich na zasadzie formalnego wypełnienia czynności i odmówienia modlitw. Zyskiwanie odpustów zależy od szczerej wewnętrznej przemiany wierzącego. Istotą chrześcijaństwa jest zwiększanie duchowej bliskości z Bogiem.
W swoim życiu duchowym raz doświadczyłem potęgi odpustu. Mieliśmy w rodzinie ciocię, która była osobą niezwykłą. Tak kochała swoich młodszych braci, że była gotowa rozbijać ich małżeństwa, bo ich żony oczywiście nie były godne tak wspaniałych mężczyzn. Potrafiła też posunąć się do takich rzeczy, jak wylanie na siebie podczas wojny gara wrzącego rosołu, żeby Niemcy nie mogli jej zabrać na roboty, nie była gotowa zostawić braci bez swojej opieki. Ciocia wszystkimi manipulowała, na koniec pomyślała, że musi też zmanipulować Pana Boga. Jako staruszka poprosiła nas o książeczkę do nabożeństwa i uważała sprawę za załatwioną. Z żoną bardzo martwiliśmy się o nią i w swojej wyobraźni świeżo nawróconych osób bardzo przejmowaliśmy się, że nie potrafimy jej nawrócić. Gdy umarła, wpadliśmy w przygnębienie, ostatniego dnia oktawy Wszystkich Świętych przypomniałem sobie o odpuście.
Powiedziałem o tym żonie i po kwadransie zaczęliśmy się kłócić tak, że po chwili żadne z nas nie było w stanie łaski uświęcającej. Dopiero wieczorem wymyśliłem, że żona może się wyspowiadać, udało się w kolejnym kościele, przed godz. 21. Wracając do domu, żona zaparkowała przy cmentarzu i pomodliła się w intencji cioci. Na pogrzebie obydwoje w pewnym momencie poczuliśmy niezależnie od siebie, że cieszy się ona z oglądania Boga. Bóg znajdzie sposób na każdego, bez łamania ludzkiej woli. Dziś myślę o tej sytuacji z wdzięcznością.
Czy warto w dzisiejszych czasach wierzyć w odpusty? Myślę, że dużo na ten temat będą mieli nam do powiedzenia najbliżsi, których kiedyś spotkamy w niebie, o ile czuliśmy się wezwani do tego, by im w czyśćcu pomagać.
Jechał "pod prąd" - 3 osoby zginęły
Kierowca hondy accord jechał "pod prąd" na autostradzie A1. Samochód zderzył się czołowo z ciężarówką. 3 osoby zginęły, a kolejne trzy zostały ranne.
"Wypadek zdarzył się na odcinku węzeł Tuszyn – węzeł Piotrków Trybunalski Zachód, na wysokości miejscowości Sierosław w woj. łódzkim" - podaje Radio Zet.
Hondą jechało 6 osób - kierowca zginął na miejscu, dwóch pasażerek także nie udało się uratować. Pozostała trójka w ciężkim stanie trafiła do szpitala
"Wypadek zdarzył się na odcinku węzeł Tuszyn – węzeł Piotrków Trybunalski Zachód, na wysokości miejscowości Sierosław w woj. łódzkim" - podaje Radio Zet.
Hondą jechało 6 osób - kierowca zginął na miejscu, dwóch pasażerek także nie udało się uratować. Pozostała trójka w ciężkim stanie trafiła do szpitala
Gimnazja do likwidacji! Chce tego zdecydowana większość Polaków
Dodano: 01.11.2015 [09:35]
Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi IBRiS przeprowadził sondaż, w którym Polaków zapytano m.in. o to, czy chcą likwidacji gimnazjów. Teraz opublikowano wyniki badania. Okazało się, że liczba osób opowiadających się za takim rozwiązaniem zdecydowanie wzrosła – domaga się tego prawie 70 proc. ankietowanych.
Jedną z kwestii podnoszonych w kampanii wyborczej było cofnięcie reformy dotyczącej wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Innym pojawiającym się w dyskusji o systemie edukacji tematem jest również likwidacja gimnazjów i powrót do systemu ośmioklasowej szkoły podstawowej oraz szkół średnich i zawodowych. W najnowszym badaniu IBRiS zapytał Polaków o ich preferencje w obydwóch sprawach.
Okazało się, że niemal 60 proc. ankietowanych chce likwidacji obecnych regulacji, tak aby dzieci rozpoczynały naukę w wieku siedmiu lat. Przeciwnicy powrotu do poprzednich rozwiązań edukacyjnych stanowią 32 proc. badanych, 9 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
Jeszcze ciekawsze są wyniki dotyczący gimnazjów – Polaków, będących zwolennikami ich likwidacji, przybyło. Przeciwników obecnego systemu w 2013 roku było 60 proc., natomiast najnowsze badanie pokazuje, że jest ich o 8 punktów proc. więcej (68 proc.). Co ważne, odsetek zdecydowanych deklaracji osiągnął poziom aż 53 proc. (wzrost o 17 punktów procentowych). W tym samym czasie udział zwolenników gimnazjów w społeczeństwie nieznacznie spadł (z 27,5 do 26,5).
Jak podaje IBRiS, opinia w sprawie gimnazjów nie różnicuje się ze względu na płeć, ale w strukturze wiekowej obserwuje się, że najmniej przeciwników obecnego systemu jest w grupie wiekowej 18-24, a najwięcej w grupach 35-44 i 45-56. Można zatem przyjąć, że to pokolenia edukowane w gimnazjach popierają to rozwiązanie, natomiast pokolenia wychowane w poprzednim systemie ośmioletniej szkoły podstawowej – ale których dzieci uczyły się, uczą się lub będą się uczyć w gimnazjach – najmocniej sprzeciwiają się utrzymaniu obecnego rozwiązania.
Zdecydowanie największy odsetek przeciwników gimnazjów obserwuje się w małych i średnich miastach (odpowiednio 79 proc. i 76 proc.) a najmniej na wsi (61 proc.) i metropoliach (54 proc.).
Badanie przeprowadzono w dniach 15-16 października 2015 roku na ogólnopolskiej próbie 1100 osób metodą standaryzowanego kwestionariuszowego wywiadu telefonicznego wspieranego komputerowo (CATI).
Jedną z kwestii podnoszonych w kampanii wyborczej było cofnięcie reformy dotyczącej wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Innym pojawiającym się w dyskusji o
Okazało się, że niemal 60 proc. ankietowanych chce likwidacji obecnych regulacji, tak aby dzieci rozpoczynały naukę w wieku siedmiu lat. Przeciwnicy powrotu do poprzednich rozwiązań edukacyjnych stanowią 32 proc. badanych, 9 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
Jeszcze ciekawsze są wyniki dotyczący gimnazjów – Polaków, będących zwolennikami ich likwidacji, przybyło. Przeciwników obecnego systemu w 2013 roku było 60 proc., natomiast najnowsze badanie pokazuje, że jest ich o 8 punktów proc. więcej (68 proc.). Co ważne, odsetek zdecydowanych deklaracji osiągnął poziom aż 53 proc. (wzrost o 17 punktów procentowych). W tym samym czasie udział zwolenników gimnazjów w społeczeństwie nieznacznie spadł (z 27,5 do 26,5).
Jak podaje IBRiS, opinia w sprawie gimnazjów nie różnicuje się ze względu na płeć, ale w strukturze wiekowej obserwuje się, że najmniej przeciwników obecnego systemu jest w grupie wiekowej 18-24, a najwięcej w grupach 35-44 i 45-56. Można zatem przyjąć, że to pokolenia edukowane w gimnazjach popierają to rozwiązanie, natomiast pokolenia wychowane w poprzednim systemie ośmioletniej szkoły podstawowej – ale których dzieci uczyły się, uczą się lub będą się uczyć w gimnazjach – najmocniej sprzeciwiają się utrzymaniu obecnego rozwiązania.
Zdecydowanie największy odsetek przeciwników gimnazjów obserwuje się w małych i średnich miastach (odpowiednio 79 proc. i 76 proc.) a najmniej na wsi (61 proc.) i metropoliach (54 proc.).
Badanie przeprowadzono w dniach 15-16 października 2015 roku na ogólnopolskiej próbie 1100 osób metodą standaryzowanego kwestionariuszowego wywiadu telefonicznego wspieranego komputerowo (CATI).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
