2026/07/31
Makabryczne odkrycie. Ciała pięciu noworodków w kartonach
Wstrząsające wydarzenia rozegrały się w mieście Orange na południu Francji. W jednym z domów śledczy dokonali makabrycznego odkrycia - w kartonach znaleźli ciała pięciu noworodków.
Do makabrycznego odkrycia doszło we wtorek w mieście Orange w departamencie Vaucluse na południu Francji.
Powołując się na źródło bliskie śledztwu, dziennik „Le Parisien” informuje, że 32-letnia kobieta w poniedziałek wieczorem urodziła trzecie dziecko, nie zdając sobie wcześniej sprawy, że jest w ciąży (tzw. syndrom zaprzeczania ciąży).
Kiedy kobieta jechała do szpitala ze względu na bóle brzucha, jej mąż postanowił przeszukać znajdujące się w domu kartony. W jednym z nich miał znaleźć ciało w stanie rozkładu. Mężczyzna - pisze paryski dziennik - zabrał odnalezione ciało do szpitala, po czym dyrekcja placówki medycznej powiadomiła organy ścigania ze względu na podejrzenie popełnienia przestępstwa.
Sprawą zajęła się policja, która przeszukała dom małżeństwa. Funkcjonariusze znaleźli kolejne ludzkie płody umieszczone w plastikowych workach, schowane w kartonach. W sumie odkryto szczątki pięciorga dzieci.
Prokuratura w Carpentras, z którą skontaktowali się dziennikarze, na razie nie udziela komentarza. Kobieta nadal przebywa w szpitalu, nie została jeszcze zatrzymana. Małżeństwo ma już dwoje dzieci w wieku ośmiu i dwunastu lat.
Dzieciobójstwo przy porodzie
Jak zauważa „Le Figaro”, przypadki dzieciobójstw przy porodzie nie należą do rzadkości. Dziennik przypomina historię z lutego, kiedy 50-letnia kobieta z departamentu Górna Saona została aresztowana po tym, jak w jej zamrażarce znaleziono ciała dwóch noworodków.W najpoważniejszej francuskiej sprawie dzieciobójstwa Dominique Cottrez, oskarżona o zabicie ośmiorga noworodków, została skazana w 2015 r. na dziewięć lat więzienia. Ława przysięgłych uznała wówczas, że kobieta miała trudności z poprawną oceną sytuacji.
Dwie osoby zmarły po kąpieli w Bałtyku. W wodzie wykryto śmiercionośne bakterie
Niemiecki Instytut Roberta Kocha (RKI) przekazał tragiczne informacje o śmierci dwóch osób zakażonych wibrionami. Z ustaleń wynika, że do śmiertelnego w skutkach zakażenia doszło w trakcie wypoczynku w Morzu Bałtyckim.
U naszych zachodnich sąsiadów odnotowano dwa zgony wywołane kontaktem z niebezpiecznymi wibrionami podczas wypoczynku nad Bałtykiem. Te groźne drobnoustroje są bezpośrednią przyczyną wibriozy, czyli ostrej choroby zakaźnej. Naturalnym środowiskiem ich występowania są mocno nasłonecznione zbiorniki o umiarkowanym oraz wysokim zasoleniu. Patogeny mogą zaatakować ludzki organizm na dwa sposoby – po zjedzeniu niewłaściwie przechowywanych owoców morza, a także w momencie zanurzenia uszkodzonego naskórka w skażonym akwenie. Lekarze alarmują, że ryzyko rośnie drastycznie w trakcie letnich fal upałów, ponieważ wysoka temperatura stwarza idealne warunki do błyskawicznego rozrostu tych mikroorganizmów.
Jak podaje portal bild.de, powołując się na dane niemieckiego Instytutu Roberta Kocha, tegoroczne kąpiele w wodach Morza Bałtyckiego okazały się śmiertelne dla dwójki poszkodowanych w podeszłym wieku. Eksperci medyczni doliczyli się w tym roku łącznie siedemnastu zdiagnozowanych pacjentów. Aż trzy z tych interwencji dotyczyły osób na co dzień mieszkających w Berlinie, które złapały niebezpieczną bakterię poprzez niezabezpieczone skaleczenia podczas urlopu nad morzem.
Bakterie Vibrio w Bałtyku. Rozpoznanie i objawy wibriozy
Symptomy tej groźnej choroby są bezpośrednio uzależnione od drogi, jaką drobnoustroje przedostały się do organizmu. Przy zakażeniu pokarmowym pacjenci najczęściej skarżą się na uciążliwą biegunkę, nudności, ostre bóle brzucha oraz gorączkę, która zazwyczaj mija po upływie kilku dób. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy bakteria wniknie przez skaleczenie – wówczas pojawia się ekstremalnie silny ból, rozległy obrzęk i zaczerwienienie rany. Nieleczone infekcje tego typu potrafią błyskawicznie doprowadzić do nieodwracalnej martwicy tkanek. Najczarniejszy scenariusz zakłada rozwój pełnoobjawowej sepsy, objawiającej się nagłym spadkiem ciśnienia i zaburzeniami pracy serca, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia. Medycy przypominają, by w ramach prewencji zrezygnować ze spożywania surowych owoców morza oraz pod żadnym pozorem nie wchodzić do wody z niezagojonymi ranami bez specjalistycznych, wodoodpornych opatrunków. Wszelkie niepokojące dolegliwości po wyjściu z morza wymagają natychmiastowej konsultacji lekarskiej.
49 tysięcy migrantów przekroczyło jednej doby granicę hiszpańskiej Ceuty
Hiszpania i Maroko wzmacniają ogrodzenie na granicy Ceuty, po tym jak jednej doby drogą morską i lądową przybyło na to hiszpańskie terytorium w Afryce Północnej około 49 tysięcy migrantów, a w wodzie znaleziono 19 ciał. Kryzys odbija się międzynarodowym echem - rząd włoski mówi o możliwości zawieszenia w relacjach z Hiszpanią układu z Schengen. Liczbę 49 tysięcy migrantów, którzy w ciągu ostatniej doby przekroczyli w sposób niekontrolowany granicę z Ceutą potwierdziło w piątek MSW Hiszpanii. W czwartek i w nocy z czwartku na piątek przedarli się oni z sąsiedniego Maroka. Rząd w Madrycie wysłał wojsko w celu opanowania sytuacji, a lokalne władze wezwały do ogłoszenia stanu wyjątkowego. W piątek do Ceuty udaje się premier Hiszpanii Pedro Sanchez.
Służby donoszą również o ofiarach. W piątek rzecznik hiszpańskiego resortu spraw wewnętrznych mówił o 18 osobach, które zginęły, próbując dostać się do Ceuty (Reuters podaje, że ofiar było 19); dzień wcześniej wyłowiono z morza siedem ciał.
Hiszpania i Maroko wzmocniły w piątek ogrodzenie graniczne w Ceucie i wydaje się, że powstrzymały masowe przekraczanie granicy - przekazał Reuters po godzinie 10.30 w piątek. Marokańskie władze rozmieściły przy przejściach granicznych wozy z armatkami wodnymi i odpierały napierający tłum.
Kryzys w Ceucie i orzeczenie sądu
Cytowany przez agencję Reuters minister polityki terytorialnej Angel Victor Torres powiedział w piątek, że jednym z czynników przyczyniających się do wzrostu liczby migrantów może być orzeczenie Sądu Najwyższego Hiszpanii z początku tego miesiąca, zgodnie z którym migranci przechwyceni na morzu podczas próby dotarcia do Ceuty lub Melilli nie mogą być deportowani w trybie doraźnym.Jak pisze agencja pomimo tego orzeczenia władze Hiszpanii oświadczyły, że będą starały się jak najszybciej wydalić osoby, które przekroczyły granicę w sposób niekontrolowany. Agencje pokazują grupy osób wracających samodzielnie w piątek przez granicę do Maroka.
Tymczasem w czwartek Hiszpania zamknęła przejście graniczne z Marokiem w Melilli, drugim hiszpańskim terytorium w Afryce Północnej - informuje portal publicznego nadawcy RTVE. Według informacji delegatury rządu, przejście w Melilli zostało zamknięte w wyniku próby masowego przekroczenia granicy, do której doszło w czwartek około godziny 22.Włochy o możliwości zawieszenia układu z Schengen
Premierka Włoch Giorgia Meloni odniosła się do sytuacji w Ceucie ogłaszając, że jej rząd gotów jest podjąć nadzwyczajne działania, by bronić granic kraju, w tym zawiesić w relacjach z Hiszpanią układ z Schengen o zniesieniu kontroli granicznych."Włochy nie będą biernie się temu przyglądać. Zwołujemy odpowiednie instytucje, a po zakończeniu tych spotkań jesteśmy gotowi podjąć działania, również przy użyciu nadzwyczajnych środków, aby bronić granic i bezpieczeństwa obywateli, w tym poprzez zawieszenie obowiązywania strefy Schengen w relacjach z Hiszpanią" - napisała szefowa włoskiego rządu na X w czwartek wieczorem.
Ceuta - co to za terytorium
Ceuta to hiszpańskie terytorium w Afryce, o statusie wspólnoty autonomicznej, leżące na marokańskim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Zajmuje powierzchnię 18,5 kilometra kwadratowego. To obszar porównywalny do powierzchni warszawskiej dzielnicy Wola. Zamieszkuje ją niespełna 85 tysięcy osób.Choć Ceuta, podobnie jak oddalona od niej o ponad 350 km na wschód Melilla, jest częścią terytorium hiszpańskiego, została wyłączona ze strefy Schengen. "Oznacza to, że można bez problemu wjechać do nich z Półwyspu Iberyjskiego, ale powrót na Półwysep zawsze jest związany ze szczegółową kontrolą dokumentów i bagaży" - dowiadujemy się z polskiego serwisu rządowego gov.pl.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami Ceuta i Melilla nie wymagają od rezydentów marokańskich miejscowości przylegających do obu tych enklaw paszportów, a osoby te mogą wkraczać do autonomicznych miast w ramach ruchu bezwizowego.
Dwa fronty przejdą nad Polską. Lokalnie ma silnie padać
W piątek przez Polskę przejdą dwa fronty, typowo letni i chłodny. Oba przyniosą opady, miejscami obfite, oraz lokalnie gwałtowne burze. Nasza synoptyk szczegółowo opisała ich spodziewaną wędrówkę. Jak przekazała nasza synoptyk Arleta Unton-Pyziołek, Polska dostała się pod wpływ płytkiej zatoki niżowej związanej z niżem Helen znad Norwegii. Przemieszcza się w niej falujący front chłodny, na którym rozwijają się niewielkie, płytkie niże. Rano rozciągał się jeszcze na zachód od naszego kraju, nad Danią, Niemcami, Belgią, Holandią i Francją.
Jednocześnie do Polski, w ciepłej masie powietrza zwrotnikowego, wkroczyła poprzedzająca go tak zwana przedfrontowa linia szkwału. O poranku była jeszcze słabo aktywna, ale po południu może lokalnie przynieść gwałtowne zjawiska. Rano rozciągała się od Zatoki Gdańskiej i Kaszub, przez Kujawy i Wielkopolskę, po Kotlinę Kłodzką.
Wędrówka letniego frontu. Gdzie popada i zagrzmi
Zgodnie z prognozą naszej synoptyk w ciągu dnia letni front będzie postępować w głąb kraju, stopniowo wysychając. Po godzinie 9 wkroczył na Warmię, Ziemię Łódzką i Śląsk Opolski. Burze mogą rozwinąć się bardzo lokalnie na Kujawach, Ziemi Łódzkiej i Opolszczyźnie. Front zacznie się uaktywniać dopiero po południu, około godziny 13, kiedy będzie się rozciągał nad Warmią, Mazurami, Mazowszem, Kielecczyzną i Małopolską. Miejscami chmury Cumulus, będące oznaką dobrej pogody, zaczną piętrzyć się aż do stadium Cumulonimbus, niosąc obfitsze, punktowe, przelotne opady deszczu do 20 litrów na metr kwadratowy.Jak kontynuuje Unton-Pyziołek, około godziny 15 chmury burzowe mają się przemieszczać się nad południowo-wschodnią i wschodnią częścią Mazowsza oraz Kielecczyzną. Zachmurzenie wzrośnie również nad Podlasiem, Lubelszczyzną oraz w północnej części Podkarpacia. Pojedyncze burze możliwe są w Małopolsce. Około godziny 17-18 pas burz ma się rozciągać nad Podlasiem, wschodnim Mazowszem i Lubelszczyzną oraz lokalnie Podkarpaciem. Miejscami przyniesie gwałtowne wyładowania z opadami do 25 l/mkw. i porywami wiatru do 90 kilometrów na godzinę. Do godziny 20 zjawiska mają słabnąć i wygasać.W związku z przechodzącym letnim frontem Unton-Pyziołek ostrzegła turystów w Tatrach. Jak tłumaczy, w gorącym powietrzu zwrotnikowym z południa nad Słowacją często formują się niewielkie, ale aktywne fronty burzowe, które zahaczają o Polskę. W godzinach popołudniowych, szczególnie między 15 a 17, w rejonie Tatr będą rozwijać się chmury burzowe, lokalnie niosąc ulewy i krótkotrwały, silny wiatr.
Wkroczy front chłodny. Tu przyniesie ulewy i grzmoty
Według prognozy naszej synoptyk około godziny 14-15 od zachodu, znad Niemiec, zachodnią Polskę zacznie obejmować kolejny front, tym razem chłodny. Pierwsze chmury skłębią się nad dolinami Odry i Nysy Łużyckiej. Około godziny 16 Pomorze Zachodnie, Ziemia Lubuska, Dolny Śląsk, Sudety i Kotlina Kłodzka znajdą się pod umiarkowanie rozwiniętymi chmurami kłębiastymi. Około godziny 17 w tym pasie spodziewane są słabe i umiarkowane, przelotne opady deszczu. Lokalnie zagrzmi, szczególnie w Sudetach, na Dolnym Śląsku i Ziemi Lubuskiej. Do godziny 18 burze miejscami rozwiną się w pasie Pomorze Zachodnie - Ziemia Lubuska - Sudety. Natężenie opadów wyniesie do 25 l/mkw., a w wiatr rozpędzi się w porywach do 80 km/godz.Unton-Pyziołek podsumowała, że choć wskaźniki burzowe na piątek są dość wysokie, to masa powietrza zwrotnikowego nad Polską nie jest tak wilgotna, by na całej rozciągłości obu frontów formowały się wielkie skupiska chmur burzowych. Mocnej rozbudują się tylko miejscami, niosąc krótkotrwale gwałtowne wyładowania i ulewny deszcz.
Bliźniacy uprawiali w szopie konopie indyjskie, ich ojciec ukrywał tam broń
Bracia bliźniacy uprawiali konopie indyjskie. Ich zapach doprowadził policjantów do szopy na posesji. W środku były nie tylko zabronione w Polsce rośliny, ale też arsenał. Bracia odpowiedzą za uprawę konopii, a ich ojciec za posiadanie broni. 21 lipca, funkcjonariusze specjalizujący się w zwalczaniu przestępczości narkotykowej, uzyskali informację, że na jednej z posesji w Justynowie najprawdopodobniej znajdują się narkotyki. Na podwórku zastali mężczyznę, który przyznał się, że ma schowane w słoiku narkotyki.
Plantacja marihuany
Policjanci pracujący na miejscu wyczuli też intensywny zapach marihuany. Okazało się, że w jednym z pomieszczeń znajdowała się nielegalna plantacja. Miejsce było wyposażone w specjalistyczny sprzęt niezbędny do uprawy konopi. Łącznie zabezpieczono 215 gramów suszu i 12 krzaków konopi.- Podczas czynności na miejsce przyszedł brat bliźniak zatrzymanego, który twierdził, że nic nie wiedział o przestępczym procederze. Poddenerwowanie mężczyzny jasno wskazywało, że nie mówił prawdy, po chwili i w jego pokoju znalezione zostały kolejne dwa krzaki konopi. Wówczas przyznał, że uprawiali je z bratem - informuje podkomisarz Kamila Sowińska z KMP w Łodzi.
Arsenał w szopie
Policjantka dodaje, że na posesji były nie tylko narkotyki. W drewnianej szopie policjanci znaleźli arsenał z bronią, należący do 61-latka. - Znaleźli różne jednostki broni - między innymi pneumatyczną, strzelby gładkolufowe, czy rewolwery, których posiadanie wymagało zezwolenia. Ponadto zabezpieczone ponad 2200 sztuk amunicji – wszystko to było własnością ojca 30-latków. Biegły z zakresu broni i amunicji potwierdził, że ich posiadanie bez zezwolenia jest zabronione. 61- latek wraz z synami zostali zatrzymani - przekazuje policjantka.
Jeden z 30-latków usłyszał zarzuty posiadania narkotyków, nielegalnej uprawy konopi oraz wytwarzania znacznych ilości środków odurzających, za co grozi do 20 lat pozbawienia wolności. Drugi z nich usłyszał zarzut nielegalnej uprawy konopi. Natomiast ojciec odpowie za posiadanie broni palnej i amunicji bez wymaganego pozwolenia. 61-latkowi grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Czynności w tej sprawie prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź – Bałuty. Wobec podejrzanych prokurator zastosował dozór policji.
9-latek wybiegł z domu w środku nocy. Błagał przechodnia o pomoc
Przerażające sceny rozegrały się na terenie Ostrołęki. 9-letni chłopiec w środku nocy uciekł z domu, w którym trwała awantura, i poprosił o pomoc napotkanego na ulicy przechodnia. Wyznał, że pijany ojciec zaatakował matkę, a w mieszkaniu znajduje się jeszcze jego malutka siostra. Dzięki przytomnej reakcji świadka i interwencji służb 35-latek trafił za kratki.
Przechodzień, którego o pomoc poprosił przerażony chłopiec, potraktował sprawę bardzo poważnie. Od razu wybrał numer alarmowy i przekazał dyspozytorowi relację zdesperowanego dziecka. 9-latek był w szoku i panicznie bał się powrotu do mieszkania, z którego dobiegały odgłosy karczemnej awantury. Po przybyciu na miejsce stróże prawa zastali w lokalu kobietę oraz jej nietrzeźwego partnera. Z ustaleń mundurowych wynika, że 35-latek pod wpływem alkoholu dopuścił się rękoczynów zarówno wobec partnerki, jak i starszego dziecka. W tym czasie w domu znajdowała się również 3-letnia dziewczynka.Gdy mundurowi przekroczyli próg mieszkania, poszkodowana kobieta zrelacjonowała im przebieg zdarzeń. Potwierdziła, że jej partner po alkoholu wpadł w furię. Według policyjnych raportów 35-latek w trakcie awantury podniósł rękę nie tylko na kobietę, ale także na swojego 9-letniego syna.Gdy mundurowi przekroczyli próg mieszkania, poszkodowana kobieta zrelacjonowała im przebieg zdarzeń. Potwierdziła, że jej partner po alkoholu wpadł w furię. Według policyjnych raportów 35-latek w trakcie awantury podniósł rękę nie tylko na kobietę, ale także na swojego 9-letniego syna.Matka została z dziećmi, agresor trafił do aresztu
Pijany awanturnik został od razu zatrzymany i osadzony w policyjnej celi. Na tym jednak nie koniec jego kłopotów z prawem. Stróże prawa nałożyli na 35-latka nakaz natychmiastowej wyprowadzki z mieszkania oraz bezwzględny zakaz kontaktowania się i zbliżania do ofiar. Takie rozwiązanie pozwoliło matce z dziećmi pozostać w domu.W tej wstrząsającej sprawie kluczowa okazała się postawa przechodnia, który nie zignorował błagań małego chłopca. Gdyby nie jego telefon na numer alarmowy, domowy koszmar mógłby trwać znacznie dłużej. Policjanci nieustannie apelują, by reagować na niepokojące odgłosy awantur i wołanie o pomoc. Jedno zgłoszenie może uratować czyjeś zdrowie lub życie . Każdy, kto znalazł się w podobnej sytuacji lub jest świadkiem przemocy domowej, powinien niezwłocznie szukać wsparcia. Pomoc jest dostępna w różnych formach, od natychmiastowej interwencji służb po długofalowe wsparcie prawne i psychologiczne. W sytuacjach nagłych i niebezpiecznych należy dzwonić pod bezpłatny numer alarmowy 112. Ponadto całodobową, anonimową pomoc i porady oferuje Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” pod numerem 800 120 002. Miejsca wsparcia to również lokalne ośrodki pomocy społecznej i powiatowe centra pomocy rodzinie.
2026/07/30
Samotna matka dzięki ELI ROMANOWSKIEJ ma nowy dom************ Wielka ściema pod publikę !!!!!!!!!!!!!!
POMOZMY ROBERTOWI , wplacajcie ile kto moze , choc po 10 zl
Dziś jest mi po prostu smutno.