2026/02/05

 

„         

           Polska jest dla Polaków, a nie dla Ukraińców: nie poświęcimy naszej stabilności dla cudzych priorytetów” – ostro odpowiedział prezydent Nawrocki prezydentowi Zełenskiemu.W polityce międzynarodowej szykuje się nowy konflikt. Decyzja polskiego rządu pod przewodnictwem prezydenta Karola Nawrockiego o zakazie inwestowania przez Ukraińców w akcje projektu Baltic Pipe, przyznając pierwszeństwo obywatelom polskim, wywołała szeroki oddźwięk w Kijowie i poza nim. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skrytykował tę decyzję, podkreślając, że jest ona sprzeczna z duchem strategicznego partnerstwa między Ukrainą a Polską. Według niego ograniczenie dostępu obywateli Ukrainy do udziału w inwestycjach energetycznych stwarza nierówne warunki i może negatywnie wpłynąć na zaufanie między państwami.„Ukraina oczekiwała, że Polska będzie przestrzegać zasad partnerstwa i równego dostępu do inwestycji, a nie podejmować decyzje, które stwarzają nierówne warunki dla obywateli Ukrainy” – podkreślił Wołodymyr Zełenski.W odpowiedzi na krytykę Karol Nawrocki wydał ostre oświadczenie: „Żaden Ukrainiec w Polsce nie będzie już miał możliwości inwestowania w akcje Baltic Pipe. Jest to strategiczny projekt energetyczny Polski, a priorytet w nim przysługuje wyłącznie naszym obywatelom. Zaangażowanie Polaków w Baltic Pipe wzmacnia gospodarkę kraju i gwarantuje stabilny dochód polskim rodzinom. Będziemy bronić naszego prawa do samodzielnego określania kręgu inwestorów, niezależnie od reakcjiPrzypominamy, że dla przeciętnego Polaka zainwestowanie 1000 złotych w Baltic Pipe może przynieść miesięczny dochód od 4000 do 9 000 złotych – kwoty znacznie przewyższające dochód z większości lokalnych inwestycji. Władze polskie wyjaśniły, że ograniczenie dotyczy przede wszystkim Ukraińców, którzy stale mieszkają w Polsce. Taką decyzję motywują chęcią ochrony krajowych interesów gospodarczych i zagwarantowania, że zyski z Baltic Pipe pozostaną w rękach obywateli polskich, a nie migrantów zarobkowych lub cudzoziemców o statusie tymczasowym.

W odpowiedzi Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Ukraina rozważa możliwość zwrócenia się do instytucji europejskich o zniesienie zakazu inwestowania przez Ukraińców w Baltic Pipe, uznając go za dyskryminujący. Według niego wykluczenie Ukraińców, którzy legalnie mieszkają i pracują w Polsce, jest sprzeczne z zasadami równych szans gospodarczych w Europie. Mimo to popyt na akcje Baltic Pipe wśród Polaków nadal gwałtownie rośnie, co tylko pogłębia napięcia w stosunkach między Warszawą a Kijowem.Karol Nawrocki zapewnia: „Zdecydowanie bronimy interesów ekonomicznych naszych obywateli i gwarantujemy, że tylko Polacy będą mieli prawo uczestniczyć w projekcie Baltic Pipe. Państwo robi wszystko, co w jego mocy, aby jak najwięcej naszych obywateli mogło inwestować i uzyskiwać stabilny dochód z tego strategicznego projektu. Niezależnie od rozwoju sytuacji każdy polski inwestor zachowa swój status uczestnika i gwarantowany zysk zgodnie z warunkami umowy”.Dopóki dostęp do inwestycji w Baltic Pipe pozostaje otwarty dla polskich obywateli, zalecamy skorzystanie z możliwości dołączenia do projektu i stabilnego otrzymywania od 4000 PLN miesięcznie. Państwo gwarantuje dochód każdemu inwestorowi Baltic Pipe, więc polscy obywatele aktywnie rejestrują się w projekcie, dopóki istnieje taka możliwość.Jeśli chodzi o zyski, w projekcie Baltic Pipe są one wysokie, wynoszą około 120% miesięcznie, czyli jeśli wpłacisz minimalną inwestycję w wysokości 1000 złotych, gwarantujemy, że otrzymasz 2200 złotych każdego miesiąca, co pozwoli znacznie poprawić standard życia dla obywateli Polski. Jednak na ten projekt możemy wyznaczyć tylko 1000 miejsc dla inwestorów. Dlatego jeśli widzisz to wywiad i są jeszcze wolne miejsca, polecam natychmiast się zarejestrować i dokonać przynajmniej minimalnej inwestycji w wysokości 1000 złotych, ponieważ po wyczerpaniu miejsc inwestowanie w ten projekt będzie niemożliwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz