Profesor Julie Parsonnet od lat bada fizjologię człowieka i zwraca uwagę, że powszechne przekonanie o idealnej ciepłocie ciała przestaje mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mit o uniwersalnej granicy 36,6 stopnia Celsjusza powoli odchodzi do lamusa, a współczesny organizm okazuje się zauważalnie chłodniejszy niż u naszych przodków.Wzorzec ten ukształtował się w połowie XIX wieku za sprawą niemieckiego lekarza Carla Wunderlicha, który przeanalizował tysiące pomiarów. Na tej podstawie w medycynie na długie dekady utrwaliło się przekonanie, że optymalny stan organizmu wyznacza dokładnie 37 stopni Celsjusza, a w przypadku pomiarów pod pachą – równe 36,6 stopnia. To nieaktualne. "Norma" spadła o 0,2 stopnia.Średnia temperatura ciała spada
Współczesne analizy rzucają jednak zupełnie nowe światło na ten parametr. Zespół naukowców ze Stanford University pod kierunkiem wspomnianej badaczki wykazał, że od czasów rewolucji przemysłowej średnia temperatura ludzkiego ciała systematycznie spada o ułamek stopnia na dekadę.Obecnie u zdrowego dorosłego wynosi ona średnio około 36,4 stopnia Celsjusza. Zmianę tę tłumaczy się przede wszystkim lepszymi warunkami higienicznymi, rzadszym występowaniem przewlekłych stanów zapalnych oraz powszechnym dostępem do leków przeciwzapalnych czy stomatologii.
Ile wynosi "prawidłowa" temperatura ciała?
Eksperci zaznaczają, że pojęcie jednej, sztywnej normy dla każdego jest z medycznego punktu widzenia mylące. Ciepłota ciała podlega naturalnym wahaniom dobowym – najniższa bywa nad ranem, a najwyższa późnym popołudniem. Znaczenie ma również wiek, metabolizm oraz miejsce przyłożenia termometru.
Współczesna medycyna skłania się ku szerokiemu przedziałowi referencyjnemu, uznając za prawidłowy stan wartości mieszczące się między 36,0 a nawet 37,2 stopnia Celsjusza. Znacznie ważniejsza od pojedynczej liczby staje się więc znajomość własnej, indywidualnej normy.oprac. Patryk Latacz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz