2020/01/08

Szok! Rząd Australii jest przeciwny ratowaniu zwierząt. Znalezione kangury i koale mają być zabijane!

Szok! Rząd Australii jest przeciwny ratowaniu zwierząt. Znalezione kangury i koale mają być zabijane!Świat wstrzymał oddech, gdy zobaczył i usłyszał o niszczycielskich pożarach w Australii, które codziennie trawią coraz to większe połacie kontynentu.
W ogromnych męczarniach giną dzikie australijski zwierzęta. Ich siedliska są zniszczone. Nie mają wody i pożywienia. Ludzie z całego świata wpłacają datki, które mają pomóc w ich ocaleniu. W pomoc zaangażowali się również znani ludzie m.in. Selena Gomez, Pink, Nicole Kidman, australijska komiczka Celeste Barber czy tenisistka Ashleigh Barty.Pieniądze wpłacają również zwykli ludzie, którzy chcą w jakiś sposób pomóc. Okazuje się, że rząd wprawdzie chce ugasić pożary, ale jest przeciwny ratowaniu zwierząt, a to one najbardziej ucierpiały na skutek ostatnich wydarzeń. Strażacy reagujący na pożary w buszu mają zalecenia, aby zabijać małe koale i kangury, które zostały osierocone w wyniku pożarów. Gasząc rozprzestrzeniający się ogień, strażacy codziennie widzą setki wystraszonych i cierpiących zwierząt. Okazuje się, że nie wszystkim mogą pomóc. Rząd wydał specjalny dokument tzw. Wiktoriański plan, który nakazuje, aby zabijać osierocone i zależne od mleka młode znalezione w strefie pożarów. Dokument ten opisuje metody eutanazji, które obejmują śmiertelny zastrzyk, strzelanie i tępy wymuszony urazRząd uzasadnia te decyzje tym, że osierocone zwierzęta wymagają opieki długoterminowej i że z powodzeniem nie można wypuścić ich na wolność. Pomimo tak okrutnych zaleceń australijskiego rządu wielu wolontariuszom, strażakom i miłośnikom zwierząt udało się uratować malutkie koale i kangury. Nikki Medwell, miłośniczka zwierząt z Rex Box Wildlife Shelter opowiedziała o tych kontrowersyjnych instrukcjach. Twierdzi, że tak naprawdę rząd robi bardzo niewiele, aby pomóc cierpiącym, rodzimym zwierzętom.
Zwierzęta nie są uważane za konieczne do ratowania. Nie ma znaczenia czy zostały spalone. Jeśli zostają znalezione żywe, przeważnie się do nich strzela.Szok! Rząd Australii jest przeciwny ratowaniu zwierząt. Znalezione kangury i koale mają być zabijane!Szok! Rząd Australii jest przeciwny ratowaniu zwierząt. Znalezione kangury i koale mają być zabijane!

Zwyrodnialec włożył temu pieskowi petardę do pyszczka i odpalił. 😡😥😢 Kategoria: PORUSZAJĄCE

Ten pies wabi się Bonita. Jego pyszczek został rozerwany, a oczy wyszły na wierzch. Wszystko przez bestialskie zachowanie zwyrodnialca, który umieścił petardę w jego pysku. Obolały i zakrwawiony pies został znaleziony przez dobrego człowieka parę dni temu w środku nocy w Teksasie!


Martha Vasquez, kobieta, która znalazła Bonitę zaalarmowała wszystkie możliwe ekipy ratunkowe, próbując znaleźć kogoś kto pomoże biednemu zwierzęciu. W końcu pies  został przewieziony do weterynarza. Tam po badaniach, niestety okazało się, że zwierzęciu nie można pomóc. Jedynym wyjściem, by zakończyć cierpienie Bonity było uśpienie jej!

Uśpiony pies został poddany dokładnym oględzinom, gdyż podejrzewano, że ktoś do niego strzelał, okazało się jednak, że pysk rozerwały mu fajerwerki! Oznacza to, że ktoś z premedytacją wsadził zwierzęciu petardę do pyska i podpalił!

Zdjęcia zostały upublicznione, żeby pokazać wszystkim do jakiej tragedii może doprowadzić tak głupia i bestialska zabawa! Mamy nadzieję, że widząc  co zwykła petarda może zrobić psu, jeśli kiedykolwiek zauważycie kogoś kto ma tak idiotyczne pomysły to zainterweniujecie! 

2020/01/07

Paweł Królikowski zostanie w szpitalu na dłużej. Jego żona komentuje: "Wkradła się infekcja"

Paweł KrólikowskiPaweł Królikowski przebywa w szpitalu. Żona aktora, Małgorzata Ostrowska-Królikowska nie odstępuje go na krok. Teraz ujawniła, w jakim stanie jest jej mąż. Paweł Królikowski trafił do szpitala tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Aktor w dalszym ciągu przebywa na oddziale neurochirurgii. Choć rodzina zapewnia, że jego stan już się poprawił, gwiazdor dalej będzie hospitalizowany. Żona komentuje stan Pawła Królikowskiego
Żona aktora, Małgorzata Ostrowska-Królikowska w końcu przerwała milczenie i przekazała mediom informację o stanie zdrowia ukochanego męża.

- Paweł jest w dobrej formie. Niestety, zostanie jeszcze w szpitalu, bo wkradła się jakaś infekcja. To się zdarza. Konsultuję wszystko na bieżąco z lekarzem - ujawniła w rozmowie z "Faktem"

Małgorzata aktywnie wspiera męża podczas pobytu w szpitalu. Na zmianę z dziećmi czuwają przy jego łóżku.

Paweł Królikowski w szpitalu. Problemy zdrowotne
Aktor z problemami zdrowotnymi mierzył się już od kilku lat. Artysta miał tętniaka mózgu, a szybka reakcja lekarzy uratowała mu życie. Doszedł do siebie i znów podjął pracę zawodową. W grudniu 2019 roku Paweł Królikowski po raz kolejny trafił do szpitala.

Jak donosi "Fakt", rodzina bierze pod uwagę rehabilitację aktora w Niemczech. Miejmy nadzieję, że już niedługo powróci do pełni sił i zdrowia.
Więcej: https://www.radiozet.pl/Rozrywka/Plotki/Pawel-Krolikowski-zostanie-w-szpitalu-na-dluzej-Jego-zona-komentuje


2020/01/06

MAJĄ PROBLEM Z UCIĄŻLIWĄ SĄSIADKĄ. "ŻYJEMY W CIĄGŁYM ZAGROŻENIU"



Od sierpnia 2019 roku mieszkańcy jednego z ursynowskich bloków zmagają się z uciążliwą sąsiadką.
- Oddychamy zatrutym powietrzem. Ale problemem jest nie tylko fetor. Mam wrażenie, że w powietrzu są grzyby i roztocza. Zdarzało się, że w jej mieszkaniu paliły się garnki. Żyjemy w atmosferze zagrożenia sanitarnego i zagrożenia bezpieczeństwa – mówi Grażyna Firlit-Fesnak.
Śmierdzący problem
Wkrótce po tym, gdy w bloku zaczął unosić się fetor, część lokatorów wynajmujących mieszkania wyprowadziła się. Klatka schodowa jest nieustannie wietrzona, a pozostali lokatorzy zaczęli zabezpieczać swoje mieszkania przed nieprzyjemnym zapachem. Ich starania na niewiele się jednak zdają.
- Specjalnie uszczelniałem drzwi. Ale ubrania w przedpokoju też już są przeciągnięte tym zapachem. Mam też bezpośrednie połączenie łazienki z tą panią. Starałem się zakleić wyciąg. Jak ta pani włączy wentylacje to cały zapach idzie do mnie – skarży się Marian Białek.
Fetor ma się wydobywać z mieszkania Elżbiety S. Kobieta żyje samotnie, najprawdopodobniej jest bezdzietna, a jej mąż zmarł kilka lat temu. Twierdzi, że choruje na cukrzycę i ma kłopoty ze wzrokiem. Oprócz odoru i zagrożenia pożarowego, niepokój sąsiadów budzi fakt, że czasem kobieta wychodzi z mieszkania rozebrana od pasa w dół. Jakiś czas temu fundacja Viva! odebrała Elżbiecie S. psa.
- Pani była agresywna, wulgarna, wyzywała nasze wolontariuszki. Udało się tam wejść z policją. Okazało się, że chodzi się tam po śmieciach i psich odchodach. Jeżeli jej pies był wyprowadzany na spacery, to rzadko. Po badaniu stwierdzono u niego pasożyty. Miał też infekcję dróg oddechowych, która mogła być konsekwencją tego, że ten pies mieszkał w takich warunkach. Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury, o tym, że pies był trzymany w warunkach rażącego niechlujstwa, co jest przestępstwem – mówi Paweł Artyfikiewicz.
„Dała nam do wiwatu”
Pomimo warunków, w jakich mieszka, Elżbieta S. przedstawia się jako osoba zamożna. Przez wiele lat prowadziła letni pensjonat w Krynicy Morskiej. Nasz reporter rozmawiał z mieszkańcami tamtych okolic. Mówią o wielu nieprawidłowościach.
- Ludzie przesyłali zaliczki. Przyjeżdżali. Na miejscu okazywało się, że jest nie tak, że śmierdzi, jest brudno.
- Część nie chciała już zaliczek tylko uciekała z tego smrodu. Bardzo źle traktowała wczasowiczów. Krzyczała do nich: „Wyp…”. Zamiast prać to ona wietrzyła rzeczy. Jak wiatr zawiał to smród się niósł, że nie daj Boże.
- Dała nam do wiwatu. Ciągłe kontrole, skargi, donosy. Ktoś jej robił remont i napisał na płocie: „Ty stara ku…, zapłać pieniądze”. Ostro z nią było. To zawzięty, chory człowiek.
Lokal, w którym obecnie mieszka Elżbieta S., to nie pierwsze miejsce, które kobieta doprowadziła do stanu przypominającego śmietnik. Z identycznym problemem przez lata zmagali się lokatorzy innego ursynowskiego osiedla, na którym S. mieszkała wcześniej.
- Bywało tak, że ten fetor niósł się od parteru po najwyższe piętra. Do tego stopnia, że chcieliśmy wzywać straż miejską, bojąc się, że ktoś się tam rozkłada. To było nie do wytrzymania – mówi Jan Blacha, sąsiad Elżbiety S. z poprzedniego mieszkania.
- Pani Elżbieta wylewała nieczystości przez okno, na chodnik. Parę razy zostaliśmy oblani. Baliśmy się, że puści nas z dymem – dodaje Blacha.
Andrzej Grad z zarządu spółdzielni mieszkaniowej „Wyżyny” przyznaje, że problemy z Elżbietą S. pojawiają się od lat.
- Ale niestety nasiliło się to. Na początku był bałagan, potem większy bałagan, a teraz jest tragedia. Wszelkiego rodzaju prośby, groźby i dyskusje nie skutkują. Próbowaliśmy skierować sprawę do sądu o nakaz eksmisji, przymusową sprzedaż mieszkania. Próbowaliśmy, ale to też się nie udało z przyczyn formalnych, bo tam są zagmatwane stosunki własnościowe. Do końca nie wiadomo, kto jest właścicielem mieszkania.
Elżbieta S. nie wpuszczała do mieszkania ekip kontrolujących stan instalacji. Z tego powodu odcięto w lokalu gaz. Gdy funkcjonowanie tam stało się niemożliwe, kobieta przeniosła się pod nowy adres, do mieszkania należącego do jej krewnego. Docieramy do rodziny Elżbiety S.
- Proszę stąd wyp…. Wyp… gnoje, ku… wasza mać – usłyszał od rodziny reporter.
„Niech się wyprowadzą”
Elżbieta S. nigdy nie utrzymywała bliższych kontaktów z sąsiadami. Rzadko kiedy otwiera również drzwi do mieszkania. Udało się nam jednak skontaktować z nią telefonicznie i umówić na spotkanie. Pytania naszego dziennikarza szybko okazały się jednak dla kobiety niewygodne.
- Jak sąsiedzi nie mogą tak żyć, to niech się wyprowadzą – oświadczyła S.
Choć Elżbieta S. formalnie nie była podopieczną ośrodka pomocy społecznej, to jego pracownicy od lat znają sytuację, w jakiej znajduje się starsza kobieta.
- Nasza praca jest oparta na współpracy z klientem. Jeżeli osoba wyraża taką chęć, to możemy podjąć różne czynności, które są związane z naszą ofertą pomocową. W przypadku pani Elżbiety taka sytuacja nie zachodzi, ponieważ pani nigdy nas nie wpuściła do mieszkania – mówi Magdalena Masalska, starszy specjalista pracy z rodziną.
Sprawą uciążliwej lokatorki zajmowaliśmy się również w Uwadze! po Uwadze w telewizji TTV. W czasie programu nad zredukowaniem odoru w bloku pracowała wyspecjalizowana w takich zadaniach ekipa.
- Zależy nam na polubownym zakończeniu sprawy. Nie chcemy sprawiać wrażenia, że to bezpodstawna nagonka, że nie wynika z naszego zacietrzewienia. Działania były poprzedzone próbami rozmów, przez próby podjęcia pomocy. Takie możliwości się wyczerpały. Wydaje mi się, że wśród mieszkańców nadal jest wola, żeby to polubownie zakończyć. Potrzebujemy współpracy służb. Może rodziny tej pani, jeżeli takową posiada. Na pewno jej stan wymaga takiej pomocy zarówno ze strony osób prywatnych, jak i instytucji – mówi Krzysztof Banachowicz.
Po naszej interwencji właściciel zaśmieconego mieszkania przeprosił sąsiadów za zaistniałą sytuację. Tłumaczył, że nie wiedział o skali problemu i obiecał rozwiązać sprawę. Przez ostatnich kilka tygodni nic się jednak na lepsze nie zmieniło.

Dawid Kubacki wygrywa Turniej Czterech Skoczni!

Tak się pisze historię! Dawid Kubacki wygrał konkurs w Bischofshofen i zwyciężył w całym Turnieju Czterech Skoczni. Kubacki powtórzył tym samym sukcesy Adama Małysza i Kamila Stocha, który mają na koncie triumf w tym prestiżowym konkursie.
Dawid Kubacki radził sobie doskonale w tegorocznym Turnieju Czterech Skoczni. Polak zajmował trzecie miejsca w Oberstdorfie i Ga-Pa oraz drugie w Innsbrucku. Przed ostatnimi zawodami był liderem klasyfikacji turnieju i miał ogromne szanse na zwycięstwo.
Już w pierwszej serii Kubacki pokazał, że nie ma sobie równych. Poleciał aż 143 metry, co było zdecydowanie najdalszym skokiem pierwszej serii. Drugie miejsce zajmował Niemiec Karl Geiger a trzeci był Norweg Marius Lindvik.
Znakomita dyspozycja Polaków na treningach w Seefeld. Mamy duże szanse na medal?W drugiej serii Dawid tylko potwierdził znakomitą dyspozycję. Znów oddał najdłuższy skok, poszybował na 140,5 metra i pewnie zwyciężył. Drugie miejsce zajął Karl Geiger a trzeci był Marius Lindvik.Dzięki zwycięstwu w Bischofshofen, Dawid Kubacki zwyciężył w całym Turnieju Czterech Skoczni. Drugie miejsce w turnieju zajął Marius Lindvik a trzeci był Karl Geiger

Australia. Powstała wizualizacja pożarów. Widok jest przerażający

Australia. Powstała wizualizacja pożarów. Widok jest przerażającySytuacja w Australii staje się coraz niebezpieczniejsza. Na podstawie danych, które zebrała agencja NASA, stworzono mapę z obszarami ogarniętymi płomieniami. Wizualizacja 3D tak wstrząsnęła internautami, że wiele osób uznało ją za fake.Wizualizację przygotowano na podstawie zdjęć satelitarnych. Jak informuje "Snopes", wykonano je w okresie od 5 grudnia 2019 r. do 5 stycznia 2020.
Autorem wizualizacji jest Anthony Hearsey. To artysta specjalizujący się w fotografii i retuszu. W trakcie prac nad wizualizacją Hearsey oznaczył wszystkie obszary, które zostały dotknięte przez pożary. Część z nich już ugaszono.
Według ustaleń "Snopes", na początku internauci uznali wizualizację za fake. Jednak informacja została wkrótce potwierdzona, gdy przedstawiciele NASA umieścili ją na swojej oficjalnej stronie. Regularnie zdarzały się także pomyłki, gdy czytelnicy brali wizualizację za prawdziwą fotografię.Wśród osób wątpiących w autentyczność wizualizacji jest wielu Polaków. Negatywne reakcje i niedowierzanie dało się zaobserwować m.in., kiedy ilustracja została udostępniona na Twitterze przez Donalda Tuska.Od trzech lat Australia zmaga się z ekstremalną suszą. To właśnie brak opadów i wysoka temperatura przyczyniły się do rozprzestrzeniania pożarów. Na niektórych obszarach zaserwowano ogniste tornada i burze bez opadów. Władze Australii wezwały mieszkańców do jak najszybszej ewakuacji.Według najnowszych ustaleń, ogień zniszczył już powierzchnię o wielkości 8 mln hektarów. Odnotowano także ofiary śmiertelne – życie straciło 25 osób i 500 mln zwierząt. Internet obiegły zdjęcia i nagrania, na których widać setki martwych kangurów i koali.Niestety, nie wszyscy są w stanie opuścić zagrożony teren. Przedstawiciele australijskiej straży pożarnej potwierdzili, że ewakuacja z niektórych regionów jest zbyt niebezpieczna i na podróż jest już za późno. Ich mieszkańcy są więc zmuszeni szukać bezpiecznych schronień na własną rękę.wp.pl.

2020/01/04

Obraz może zawierać: drzewo i na zewnątrzFrancja elegancja po nocy Sylwestrowej. Nie to co w Polsce - ani śmieci na ulicach, ani zabitych , rannych ,samochodów nie palą nie gwałcą. Takie zacofanie ? 🙉 Bruksela ma kłopot co z tą zacofaną polską demokracją zrobić???????.🙉🤣