2026/11/04
BOSAK ZMIAŻDŻYŁ MEDIALNY BLUF TUSKA!
BUNT W POLICJI! W Krakowie robią to masowo
Policjanci mówią dość! Ustaliliśmy, co dzieje się w jednym z najważniejszych garnizonów w kraju. Policjanci z Krakowa nie zamierzają brać udziału w pacyfikacji Trybunału Konstytucyjnego.Jak dowiedział się portal wPolityce.pl oddziały prewencji z garnizonu krakowskiego masowo biorą zwolnienia lekarskie. Policjanci nie chcą brać udziału w pacyfikacji obrońców Trybunału Konstytucyjnego, a być może, szerzej, całego społeczeństwa. Policjanci masowo drukują także masowo wzór oświadczenia, w którym domagają się pisemnego potwierdzenia wydanych poleceń lub rozkazów.
To kolejny z wielu przykładów niezadowolenia wśród szeregowych policjantów. Jest też kwestia odpowiedzialności prawnej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce brać udziału w nielegalnych działaniach. Jak podkreślają eksperci, przed sądem mogą stanąć dowódcy wydający rozkazy, ale także szeregowi policjanci, którzy uczestniczą w nielegalnych działaniach.
źr. wPolityce.pl
Nawrocki weźmie udział w Marszu Niepodległości? Są nieoficjalne informacje
Prezydent Karol Nawrocki weźmie udział w Marszu Niepodległości – wynika z nieoficjalnych informacji.Tegoroczny Marsz Niepodległości przejdzie ulicami Warszawy 11 listopada pod hasłem: "Polak w Polsce gospodarzem!".
Marsz Niepodległości 2026. Prezydent Nawrocki ma wziąć udział
Z nieoficjalnych informacji Wirtualnej Polski wynika, że w Marszu Niepodległości weźmie udział prezydent Karol Nawrocki.
– Obecność Karola Nawrockiego na wydarzeniu 11 listopada jest spodziewana – napisał serwis, powołując się na źródło w Pałacu Prezydenckim.
Nie jest to zaskakująca informacja. Prezydent brał udział w ubiegłorocznym marszu, a także w poprzednich latach – jeszcze jako prezes IPN.
Marsz Niepodległości do lat przechodzi ulicami Warszawy 11 listopada
Marsz Niepodległości od lat gromadzi Polaków z całego kraju oraz naszych rodaków mieszkających poza granicami ojczyzny. Co roku 11 listopada Marsz Niepodległości rusza z ronda Romana Dmowskiego i przechodzi alejami Jerozolimskimi oraz Mostem Poniatowskiego na błonia Stadionu PGE Narodowego.
"Polak w Polsce gospodarzem!"
5 października ogłoszono hasło tegorocznego Marszu Niepodległości. Brzmi ono: "Polak w Polsce gospodarzem!".
Organizatorzy podkreślili, że tegoroczne hasło odwołuje się do idei suwerenności państwa i prawa Polaków do decydowania o przyszłości własnej ojczyzny oraz podkreśla znaczenie wspólnoty narodowej, a także odpowiedzialności za państwo, jego bezpieczeństwo, kulturę i kolejne pokolenia."Polak w Polsce gospodarzem!" to wezwanie do budowania silnego, suwerennego państwa, które samodzielnie określa kierunki swojego rozwoju i w pierwszej kolejności kieruje się interesem własnych obywateli. To nasz kraj i nasze zasady. Każdy, kto przyjeżdża do Polski, powinien je szanować i respektować.
Organizatorzy Marszu Niepodległości dodają, że to również przypomnienie, że niepodległość nie jest wartością daną raz na zawsze. "Wymaga troski, odpowiedzialności i zaangażowania kolejnych pokoleń Polaków" – czytamy.
Rodzice znęcali się nad kilkumiesięcznym dzieckiem. Jest decyzja prokuratury
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko rodzicom, którzy mieli znęcać się nad kilkumiesięcznym dzieckiem. Nie przyznali się do winy. Grozi im do nawet 20 lat więzienia.
Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim poinformowała o skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko rodzicom, którzy mieli znęcać się ze szczególnym okrucieństwem nad swoim kilkumiesięcznym synem. Na etapie śledztwa para nie przyznała się do zarzucanych jej czynów i pozostawała w areszcie. Teraz sprawą zajmie się sąd.Według ustaleń prokuratury do zaniedbań miało dochodzić między sierpniem a grudniem 2025 r. „Dziecko nie otrzymywało wystarczającej ilości pokarmu ani mieszanki mlecznej odpowiedniej dla jego wieku. Było też zaniedbane higienicznie. Mimo niepokojących objawów rodzice nie zapewnili mu pomocy medycznej” - przekazała prokuratura.Chłopiec w ciężkim stanie trafił do szpitala w grudniu 2025 r. Wtedy cała sprawa wyszła na jaw i lekarze powiadomili o jego stanie policję i prokuraturę. Po zakończeniu leczenia został objęty pieczą zastępczą. Rodzicom grozi od 3 do 20 lat więzienia.
Mają dość protestu przed TK. Ciężarna Pani Urszula płacze z bezradności. "Nie dajemy już rady"
Od kilku tygodni mieszkańcy alei Szucha w Warszawie żyją w cieniu głośnych protestów, które odbywają się przed Trybunałem Konstytucyjnym. Huk nagłośnienia, krzyki, śpiewy stały się dla nich nie do zniesienia, a zamknięta przez policję ulica pozbawiła ich swobodnego dojazdu do posesji. — Jestem w 34. tygodniu ciąży. Proszę wszystkich! Ja i moja rodzina naprawdę już nie dajemy rady — mówi reporterowi "Faktu" zrozpaczona pani Urszula.
Lokatorzy mieszkający przy alei Szucha nie wytrzymują nieustannych krzyków dochodzących sprzed Trybunału Konstytucyjnego. W dzień nie mogą normalnie funkcjonować, a w nocy Gehenna trwa już szósty tydzień. Dla uczestników manifestacji to miejsce politycznych emocji, a dla mieszkańców — problem, który uprzykrza im codzienne życie. Ludzie skarżą się na hałas, problemy z dojazdem do własnych posesji i brak możliwości normalnego funkcjonowania.W najgorszej sytuacji znaleźli się ci, których mieszkania znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie Trybunału. Pani Urszula jest na zwolnieniu lekarskim z powodu ciąży. Lekarz zalecił jej spokój i odpoczynek, ale kobieta każdego dnia żyje w napięciu, bo już od wczesnych godzin rannych słyszy dobiegające spod okien krzyki, hasła wygłaszane przez mikrofon i głośną muzykę. Płacze z bezradności.— Jestem w bardzo specyficznej, trudnej do zniesienia dla mnie sytuacji. Wymagam pobytu w domu, spokoju, odpoczynku, który został mi zupełnie uniemożliwiony przez wydarzenia, których stałam się świadkiem. A właściwie jestem w ich centrum. Nie z własnej woli czy winy — opowiada kobieta. Jak twierdzi, od kilku tygodni te wydarzenia całkowicie paraliżują spokojne życie jej rodziny.W rozmowie z reporterem "Faktu" pani Urszula przyznaje, że pierwsze dni protestów były do zniesienia. Życie jej rodziny zamieniło się w koszmar, gdy "miasteczko" się rozrosło, pojawiła się scena z nagłośnieniem, a na miejsce zaczęło zjeżdżać się coraz więcej ludzi.
— To, co dzieje się teraz, nie mieści mi się w głowie. Uczestnicy tego protestu stoją w wejściu do mojego domu, siedzą na naszych donicach z kwiatami, krzyczą, śpiewają. Nie ma ani chwili spokoju. Często tylko słyszę: "dawaj mikrofon na fula" — relacjonuje załamana.
Protest pod Trybunałem. Zamknęli im ulice. Nie mogą dojechać do domu
Lokatorzy bloku zwracają uwagę również na poważne utrudnienia komunikacyjne. Aleja Szucha na czas trwania protestu została zamknięta przez policję, a mieszkańcy nie mogą swobodnie dojechać do swoich domów.
— Pojechałam na zakupy, ponieważ nie wszyscy kurierzy dojeżdżają z jedzeniem przez zablokowaną drogę. Jak wyjeżdżałam, to funkcjonariusze zapewniali, że będę mogła normalnie wrócić. Potem już nie zostałam wpuszczona, bo poinformowali mnie, że jest tłum ludzi. Musiałam zaparkować na sąsiedniej ulicy i, będąc w ciąży, dźwigać ciężkie siatki do domu — żali się kobieta.Mieszkańcy twierdzą, że największym problemem stał się ogromny hałas. Nagłośnienie, które stoi na ulicy, jest bardzo mocne, a uczestnicy krzyczą i śpiewają przez mikrofon od rana do późnych godzin nocnych.
— Ostatnio moje dziecko budziło się w nocy. Krzyki były do 23.30. Dopiero po tej godzinie ustały — opowiada. Córka pani Urszuli coraz bardziej przeżywa całą sytuację.
— Moja 4-letnia córeczka pyta mnie, dlaczego jest tak głośno i czy nie możemy tym dziadkom zabrać mikrofonu — relacjonuje jej mama.
Rodzina próbuje radzić sobie z hałasem na różne sposoby. Zasłania okna, korzysta ze słuchawek i przenosi się do innych pomieszczeń. To jednak nie rozwiązuje problemu. Kobieta twierdzi, że jej córka przez tę całą sytuację stała się bardziej poddenerwowana.
Ludzie dzwonią na policję. "Mówią, że nie mogą nic zrobić"
Mieszkańcy budynku "Melody House" nie kwestionują prawa do protestowania, ale jak sami mówią, nikt nie powinien całkowicie lekceważyć ich praw, co zdarza się nagminnie. Wielokrotnie wzywali policję, również po godzinie 22.00, ale interwencje nie przynosiły oczekiwanego rezultatu.— Policjanci twierdzą, że nie mogą nic zrobić. Zwracają uwagę organizatorom, ale to nic nie daje — mówi nam jedna z mieszkanek. Nawet próby kontaktu z Komendą Stołeczną Policji nie przynoszą żadnego efektu. Ludzie są oburzeni. — Najważniejsze jest zabezpieczenie demonstracji i bezpieczeństwo tych demonstrujących. Ale o naszym spokoju i możliwości prowadzenia życia domowego, które jest podstawowym prawem człowieka, nikt w ogóle nie myśli — podkreśla.
Mieszkańcy apelują. "Prosimy o więcej spokoju"
Pani Ula nie ukrywa, że jest bardzo zmęczona przeciągającymi się protestami. Podkreśla, że ludzie przyjeżdżają pod Trybunał tylko na kilka godzin, podczas gdy oni muszą mierzyć się z tym wszystkim przez całą dobę.
— Prawo do zgromadzeń jest istotnym elementem demokracji, ale mieszkańcy również mają prawo do odpoczynku, bezpieczeństwa i swobodnego korzystania ze swoich domów (...) Chcemy mieć możliwość wypoczynku popołudniowego i nocnego oraz ograniczenia źródła hałasu przez mikrofon — podsumowuje.













