Gwoli wstępu — cytuję fragment wypowiedzi Joanny Szczepkowskiej:
„Ty ch..ju. Dzisiaj premierem jest człowiek, który poświęcił młodość polskiej demokracji, a teraz poświęca wszystko, żebyśmy się nie dostali w ręce Rosji. Ty robisz wszystko, żeby osłabić Ukrainę i przybliżyć Rosję do naszego terytorium.”
Jakim prawem ktoś, kto chce uchodzić za przedstawiciela elity kulturalnej, publicznie zwraca się w taki sposób do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej?
Dla mnie to nie jest żadna „wolność słowa” ani polityczna krytyka.
To jest ordynarny hejt i przykład patologii, która coraz częściej wdziera się do debaty publicznej.
Polityczny spór i krytyka decyzji Prezydenta należą do debaty publicznej. Wulgarne wyzwiska kierowane pod adresem głowy państwa nie są jednak argumentem są przekroczeniem granic elementarnej kultury i przyzwoitości.
Zero taryfy ulgowej za znieważanie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jeżeli prawo przewiduje odpowiedzialność za przekroczenie określonych granic, powinno być konsekwentnie stosowane bez względu na nazwisko, zawód czy poglądy osoby, która te granice przekracza.
Szczepkowska - Prezydent nie przestaje być Prezydentem Rzeczypospolitej tylko dlatego, że tobie nie odpowiada Jego nazwisko czy poglądy.
Chciałabym zobaczyć, czy za tak skrajnie wulgarnymi słowami pójdzie również odpowiedzialność przewidziana prawem.
Krytyka — tak. Wulgarne wyzwiska i rynsztok — nie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz