Lewica już się nie kryje. Chce aborcji zdrowych dzieci.
Korona Konin: Ostatni wybryk feministek obnażył ich prawdziwe intencje. Zadowolenie z tzw. „aborcji selektywnej”, czyli zabicia jednego dziecka bliźniaczego przy pozostawieniu drugiego przy życiu, to prawdziwa twarz współczesnego ruchu aborcyjnego. Sprawa wywołała szok nawet u części osób dotychczas umiarkowanie przychylnych liberalizacji prawa aborcyjnego. Trudno się dziwić – mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której zdrowe, chciane dziecko zostało uśmiercone wyłącznie dlatego, że rodzice „nie planowali dwójki”.
Przez lata radykalna lewica i środowiska aborcyjne budowały przekaz oparty na emocjonalnym szantażu. W trakcie protestów z 2020 roku mówiono społeczeństwu, że chodzi jedynie o „tragiczne przypadki”: ciężkie wady płodu, gwałt czy zagrożenie życia matki. Każdy, kto ostrzegał, że prawdziwym celem jest pełna aborcja na życzenie, był wyśmiewany jako „fanatyk”, „oszołom” i 'wróg kobiet”. Dziś rzeczywistość brutalnie zweryfikowała tamte zapewnienia.
Okazuje się bowiem, że granice przesuwają się nieustannie. Najpierw chodziło o dzieci chore. Potem o „prawo wyboru”. Następnie o „komfort psychiczny”. Teraz już otwarcie mówi się o eliminacji jednego z bliźniąt, bo para nie chce wychowywać dwójki dzieci. To nie jest żadna „medycyna”. To selekcja ludzi według wygodyLewica już się nie kryje. Chce aborcji zdrowych dzieci.
Korona Konin: Ostatni wybryk feministek obnażył ich prawdziwe intencje. Zadowolenie z tzw. „aborcji selektywnej”, czyli zabicia jednego dziecka bliźniaczego przy pozostawieniu drugiego przy życiu, to prawdziwa twarz współczesnego ruchu aborcyjnego. Sprawa wywołała szok nawet u części osób dotychczas umiarkowanie przychylnych liberalizacji prawa aborcyjnego. Trudno się dziwić – mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której zdrowe, chciane dziecko zostało uśmiercone wyłącznie dlatego, że rodzice „nie planowali dwójki”.
Przez lata radykalna lewica i środowiska aborcyjne budowały przekaz oparty na emocjonalnym szantażu. W trakcie protestów z 2020 roku mówiono społeczeństwu, że chodzi jedynie o „tragiczne przypadki”: ciężkie wady płodu, gwałt czy zagrożenie życia matki. Każdy, kto ostrzegał, że prawdziwym celem jest pełna aborcja na życzenie, był wyśmiewany jako „fanatyk”, „oszołom” i 'wróg kobiet”. Dziś rzeczywistość brutalnie zweryfikowała tamte zapewnienia.
Okazuje się bowiem, że granice przesuwają się nieustannie. Najpierw chodziło o dzieci chore. Potem o „prawo wyboru”. Następnie o „komfort psychiczny”. Teraz już otwarcie mówi się o eliminacji jednego z bliźniąt, bo para nie chce wychowywać dwójki dzieci. To nie jest żadna „medycyna”. To selekcja ludzi według wygody
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz