To jednak nie był jedyny wątek, który wywołał falę pytań. W kolejnych publikacjach pojawiły się informacje o tzw. szybkiej ścieżce VIP na szpitalnym oddziale ratunkowym. Według doniesień medialnych mieli z niej korzystać politycy Koalicji Obywatelskiej. Sprawa odbiła się szerokim echem, bo dotyczyła publicznej placówki medycznej i możliwego uprzywilejowania wybranych osób w dostępie do świadczeń.
Dodatkowe kontrowersje przyniósł także wywiad z dr. Emilem Jędrzejewskim, byłym ordynatorem chirurgii w Szpitalu Południowym. Lekarz mówił w nim o poważnych zaniedbaniach, które – według jego relacji – miały mieć dramatyczne konsekwencje dla pacjentów. W przestrzeni publicznej zaczęły więc pojawiać się kolejne pytania nie tylko o organizację pracy w szpitalu, lecz także o nadzór nad placówką i odpowiedzialność osób decyzyjnych.Teraz do tej listy doszedł następny, wyjątkowo bulwersujący temat. Jak podaje Onet, dziennikarze portalu przyjrzeli się funkcjonowaniu prosektorium w Szpitalu Południowym. Z ich ustaleń wynika, że w ostatnich latach miało tam dochodzić do nielegalnego handlu ludzkimi zwłokami. Portal rozmawiał z rodzinami zmarłych pacjentów, pracownikami prosektoriów oraz przedstawicielami zakładów pogrzebowych.
Według Onetu prosektorium w placówce było kierowane przez Artura Habowskiego. To właśnie on, zgodnie z relacjami zebranymi przez dziennikarzy, miał pobierać opłaty za usługi, które nie powinny być wykonywane w szpitalu. Wśród opisywanych praktyk pojawia się m.in. opłata w wysokości 100 zł za wydanie ciała. Dla rodzin, które dopiero co straciły bliską osobę, taka sytuacja miała być nie tylko obciążeniem finansowym, ale przede wszystkim dodatkowym upokorzeniem w momencie żałoby.Z relacji przytaczanych przez Onet wynika, że osoby, które nie chciały korzystać z proponowanych usług albo odmawiały zapłaty, mogły mieć problemy z odbiorem ciała bliskiego. Według świadków miało dochodzić do sytuacji, w których formalności przeciągały się lub stawały się bardziej uciążliwe. W materiale portalu pojawia się również wyjątkowo drastyczny opis dotyczący potraktowania ciała jednej ze zmarłych osób – według relacji miał zostać oddany na nie mocz.Rodziny zmarłych mówią o awanturach. “Handel trwa od lat”
W publikacji Onetu znalazły się relacje osób, które zetknęły się z działaniem prosektorium po śmierci swoich bliskich. Jedna z rozmówczyń portalu, córka pacjenta zmarłego w Szpitalu Południowym, opisała moment, w którym nie wytrzymała i zaprotestowała przeciwko temu, co miało dziać się na miejscu. – Nie wytrzymałam i zaczęłam głośno mówić, co tu się wyprawia. Zrobiła się awantura. Zaczął straszyć nas ochroną. Nie mogę pojąć, że tak traktował ludzi w żałobie – mówiła portalowi Onet córka pacjenta, który zmarł w Szpitalu Południowym.
Jej słowa pokazują, że sprawa nie dotyczy wyłącznie procedur czy rozliczeń, ale też sposobu traktowania rodzin w jednym z najtrudniejszych momentów życia. Z opisywanych relacji wynika, że bliscy zmarłych mogli czuć się bezradni wobec osób odpowiedzialnych za wydanie ciała. W takiej sytuacji każda dodatkowa przeszkoda, opłata czy groźba wezwania ochrony stawała się dla nich kolejnym ciosem.Onet przytacza również wypowiedź profesora medycyny, który w rozmowie z portalem wskazywał, że problem nie miał charakteru incydentalnego.
– Handel trwa od lat – relacjonował profesor medycyny w rozmowie z Onetem.
To szczególnie mocne stwierdzenie, bo sugeruje, że opisywany proceder mógł funkcjonować przez dłuższy czas, a nie być jednorazowym nadużyciem.
Cała sprawa dokłada kolejny ciężki zarzut do afery wokół Szpitala Południowego. Po wcześniejszych doniesieniach dotyczących SOR-u, szybkiej ścieżki dla wybranych osób i relacji byłego ordynatora, teraz pojawia się temat prosektorium oraz traktowania ciał zmarłych pacjentów. Ustalenia Onetu mogą więc jeszcze mocniej zwiększyć presję na wyjaśnienie tego, co działo się w warszawskiej placówce w ostatnich latach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz