Dr Gizela Jagielska, ginekolożka znana z przeprowadzenia głośnej aborcji w dziewiątym miesiącu ciąży w Oleśnicy, została wybrana w konkursie na świadczenie usług medycznych w szpitalu im. A. Falkiewicza we Wrocławiu. Placówka oficjalnie potwierdziła jej wybór. Jej pojawienie się na Brochowie od kilku tygodni wywołuje protesty przeciwników aborcji.Informację o konkursie i zakresie poszukiwanych lekarzy można znaleźć w oficjalnych dokumentach szpitala. W rozstrzygnięciu konkursu Gizela Jagielska została wybrana jako jedna z siedmiu lekarzy do pracy na oddziale ginekologiczno-położniczym oraz do realizacji świadczeń ambulatoryjnych. Szpital wybrał ją także jako jedną z trzech lekarzy do pracy w oddziale neonatologicznym.
Jak wynika z dokumentów konkursowych, umowy zawierane w ramach tego postępowania obowiązują do 30 września 2027 roku. Na razie oficjalnie nie wiadomo, kiedy lekarka dokładnie rozpocznie pracę na Brochowie ani jaką funkcję będzie pełnić. Według nieoficjalnych informacji, do których dotarło Radio Wrocław, od 1 października miałaby pokierować oddziałem ginekologii i patologii ciąży.Nazwisko lekarki od kilkunastu miesięcy jest dobrze znane w całej Polsce. Jagielska pracowała wcześniej w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy. To tam w październiku 2024 roku przeprowadziła aborcję u pacjentki będącej w bardzo zaawansowanej ciąży.
Sprawa dotyczyła kobiety, u której na późnym etapie ciąży zdiagnozowano u płodu wrodzoną łamliwość kości. Kobieta była w głębokim kryzysie psychicznym, wcześniej szukała pomocy w innych placówkach. Ostatecznie trafiła do Oleśnicy, gdzie zabieg przeprowadziła dr Jagielska. Chodziło o ciążę w 36./37. tygodniu. Podstawą do przeprowadzenia zabiegu była przesłanka zagrożenia zdrowia kobiety, w tym jej zdrowia psychicznego.
Sprawą zajęła się prokuratura. Postępowanie zostało wszczęte z urzędu po doniesieniach medialnych, dotyczących legalności przeprowadzenia zabiegu. Śledczy przesłuchali świadków i zebrali dokumentację medyczną.
W grudniu 2025 roku Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła postępowanie, uznając, że w działaniach związanych z przerwaniem ciąży nie dopatrzono się znamion czynu zabronionego. Informacja o jej starcie w konkursie na Brochowie wywołała reakcję środowisk przeciwnych aborcji.Od kilku tygodni przed szpitalem odbywają się regularne protesty, organizowane przez Fundację Życie i Rodzina. Po ogłoszeniu wyników konkursu, fundacja zapowiedziała kolejne protesty.
„Fundacja Życie i Rodzina nie pozostawi poczętych dzieci bez pomocy. Będziemy głosem maluchów, które same nie mogą się bronić i sprawimy, że głos ten będzie donośny. Już w najbliższą niedzielę 4 października o godzinie 17:00 zapraszamy na Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji pod szpitalem (wejście od ul. Biegłej). Kolejne modlitwy 18 października w tym samym miejscu i o tej samej porze, a potem w każdą 3. niedzielę miesiąca” - poinformowała Fundacja Życie i Rodzina.
Gizela Jagielska ma rozpocząć pracę w szpitalu na wrocławskim Brochowie!Lekarka znana z przeprowadzania aborcji aż do porodu, której ofiarą padł choćby mały Felek w Oleśnicy, ma pracować w szpitalu, w którym znajduje się największa porodówka na Dolnym Śląsku.Nienarodzonym dzieciom wypowiedziano wojnę. Największa porodówka na Dolnym Śląsku znalazła się w rękach Gizeli Jagielskiej. Decyzja dyrektor Magdaleny Puziewicz-Karpiak nie kończy jednak akcji prolife pod szpitalem – wręcz przeciwnie: od tej pory Brochów staje się głównym frontem walki o życie w Polsce, gdzie kampania prolife będzie kontynuowana z całą mocą.Wiadomość o przejściu Gizeli Jagielskiej na Brochów zastała mnie dokładnie we Wrocławiu, dokąd pojechałam na kilka godzin - właśnie po to, aby pomóc organizować akcję prolife. - mówi Kaja Godek.Szpital na Brochowie staje się od dziś miejscem bezpośredniego starcia cywilizacji śmierci z Cywilizacją Życia. To za tymi murami będzie stopniowo powstawało centralne abortorium w Polsce. Bazując na tym, co działo się w Oleśnicy, możemy spodziewać się przede wszystkim:
Zabijania poczętych dzieci na bardzo późnym etapie życia płodowego – nawet do ostatnich chwil przed porodem,
Stosowania zastrzyków w serce dzieci, aby nie urodziły się żywe z późnych aborcji,
W niektórych sytuacjach nawet urodzeń żywych dzieci z aborcji – i zostawiania ich bez pomocy na pewną śmierć.Gdy na oddziale pojawia się aborcja, zawsze dochodzi też do konfliktów i rozkładu zespołu. Napięcia, nieporozumienia, przymuszanie do udziału w procedurach, o których normalny człowiek nie może nawet spokojnie myśleć, a co dopiero je wykonywać, w końcu depresje i psychozy u personelu – to wszystko realia pracy, o których opowiadały byłe podwładne Gizeli Jagielskiej w filmie „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni".
Czy na Brochowie będzie podobnie?
Niestety wiele wskazuje, że tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz