DOŚĆ KŁAMSTWA O ABORCJI I DEMOGRAFII. PRAWDY NIE DA SIĘ JUŻ UKRYĆ.
Często słyszymy ten sam, fałszywy argument: „kiedy aborcja była legalna, rodziło się więcej dzieci, a po jej ograniczeniu dzietność spadła”. To manipulacja. Brutalna. Cyniczna. I obraźliwa wobec kobiet oraz nienarodzonych dzieci.
Aborcja NIGDY nie była przyczyną wysokiej dzietności.
W czasach PRL rodziło się więcej dzieci, bo: – ludzie wcześniej wchodzili w małżeństwa,
– kobiety rodziły w młodszym wieku,
– istniała stabilność pracy,
– państwo zapewniało mieszkania, żłobki i przedszkola,
– rodzina była wartością, a nie przeszkodą.
Legalna aborcja nie była „wolnością”. Była masową eksterminacją nienarodzonych, często wymuszaną presją społeczną, biedą, strachem i brakiem realnej pomocy. Miliony dzieci zabito, a dziś ktoś ma czelność mówić, że to było „dobre dla demografii”. To moralne dno.
Po 1989 roku nie spadła dzietność z powodu ochrony życia.
Spadła, bo: – pojawiło się bezrobocie i niepewność jutra,
– młodzi stracili dostęp do mieszkań,
– promowano karierę zamiast rodziny,
– macierzyństwo zaczęto przedstawiać jako „problem”,
– kultura śmierci zastąpiła kulturę życia.
I co najważniejsze: dzietność spadła w CAŁEJ Europie, również tam, gdzie aborcja jest dostępna na życzenie, do 12., 20., a nawet 24. tygodnia. Niemcy, Hiszpania, Włochy – liberalna aborcja i dramatycznie niska dzietność. Fakty są bezlitosne.
Aborcja nie zwiększa liczby dzieci. Aborcja je ZABIJA.
Nie tworzy przyszłości. Niszczy ją.
Nie pomaga kobietom. Zostawia je z traumą.
Nie rozwiązuje problemów społecznych. Ukrywa je pod stertą trupów nienarodzonych.
Zakaz aborcji to nie koniec drogi – to fundament.
Bez ochrony życia każde „wsparcie” jest hipokryzją. Ale jednocześnie trzeba: – realnie pomagać matkom,
– chronić kobiety w ciąży,
– wspierać rodziny finansowo i mieszkaniowo,
– odbudować szacunek dla macierzyństwa i ojcostwa.
Cywilizacja, która zabija własne dzieci, umiera.
Nie przez brak aborcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz