Od kilku dni w internecie krąży historia pana Mieczysława - człowieka, który od 15 lat mieszka w jamie nad Wisłą.
Wykopał ziemiankę, która stała się jego domem i tylko w największe mrozy nocował na klatkach schodowych. Na ognisku ogrzewał dłonie, a na ziemi rozkładał dodatkową kurtkę.
Wiele osób próbowało mu pomóc, jednak mężczyzna twierdził, że tak mu jest dobrze.
Kilka dni temu życie pana Mieczysława jednak się odmieniło. Wszystko za sprawą młodych żołnierzy, którzy postanowili mu pomóc. Przeanalizowali dokładnie nagranie w telewizji, aby ustalić położenie ziemianki. Do kryjówki trafili po zapachu palonego drewna, mimo że miejsce było przysypane śniegiem. Przywieźli konserwy i ciepłe rzeczy, a przede wszystkim poświęcili wiele godzin na rozmowę przy ognisku. Kolejnego dnia wrócili i kontynuowali wsparcie. Po tych spotkaniach pan Mieczysław zaufał i przyjął pomoc. Obecnie mieszka w Domu Matki Bożej Serdecznej.
Historia ta udowadnia, że prawdziwa pomoc nie polega na narzucaniu rozwiązań, lecz na czasie, zrozumieniu i budowaniu zaufania, które potrafi zmienić ludzkie życie.
Myślę, że dowódca tych młodych chłopaków wie co trzeba zrobić i jak ich nagrodzić, ale kilka polubień tego posta nie zaszkodzi, gdyby miał jakieś wątpliwości 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz