Sezon na krajowe truskawki ruszył, mocno windując ceny na targowiskach. Zanim jednak zasmakujemy w ulubionych owocach lata, warto zweryfikować swoje nawyki higieniczne. Niewłaściwe obchodzenie się z żywnością prowadzi do poważnych konsekwencji, a jeden powszechny błąd kosztuje nas zdrowie.
To bezpośrednio przekłada się na ostateczną wycenę na straganach, gdzie za kilogram wczesnych plonów w pierwszych tygodniach handlu trzeba zapłacić nawet do 35 złotych. Tak wyśrubowane stawki to rynkowy wynik mocno ograniczonej podaży, która drastycznie uszczupliła ofertę dostępną dla kupujących. Konsumenci z niecierpliwością wyczekują przełomu maja i czerwca, kiedy na rynek trafią pierwsze truskawki z tradycyjnych upraw gruntowych, co historycznie obniża ceny detaliczne nawet o połowę. Do tego czasu rodzimy rynek zasypywany jest masowym importem z południa Europy, głównie z Hiszpanii oraz Grecji, który Gospodarka bezwzględnie weryfikuje jednak sytuację, w której wyraźne braki podażowe spotykają się z ogromnym zainteresowaniem nabywców, wygłodniałych po zimowych miesiącach. Klienci płacą zdecydowanie więcej, naturalnie rosną więc ich oczekiwania względem jakości oferowanych plonów. Niestety, nawet najwyższa cena i lokalne pochodzenie nie stanowią gwarancji absolutnego bezpieczeństwa, zwłaszcza w zderzeniu z niewidocznymi gołym okiem zagrożeniami biologicznymi.Kupując świeżą żywność bezpośrednio od rolnika lub pośrednika, rzadko zastanawiamy się nad tym, co w rzeczywistości kryje się na jej delikatnej powierzchni. Eksperci Państwowej Inspekcji Sanitarnej regularnie przypominają o rosnącym ryzyku zakażeń krzyżowych i zatruć pokarmowych. Marek Waszczewski, pełniący funkcję rzecznika Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), w rozmowie z portalem Fakt jednoznacKonsumenci wciąż nagminnie popełniają fundamentalny i niezwykle groźny błąd, odcinając zepsuty fragment i zjadając pozornie zdrową resztę. To wysoce ryzykowna praktyka, ponieważ mikroskopijna grzybnia błyskawicznie przenika w całą strukturę miękkiego miąższu, uwalniając wysoce szkodliwe mykotoksyny. Ich regularne spożycie grozi nie tylko ostrym zatruciem pokarmowym, ale także długofalowym obciążeniem wątroby i nerek, a w skrajnych przypadkach zwiększa ryzyko mutacji komórkowych. Poważnym zagrożeniem pozostają również mikroskopijne pozostałości środków ochrony roślin. Amerykańska organizacja badawcza Environmental Working Group (EWG) od kilkunastu lat nieprzerwanie umieszcza te popularne owoce na samym szczycie tak zwanej "brudnej dwunastki”, czyli niechlubnego zestawienia produktów rolnych o najwyższym nasyceniu pestycydami.Wyjątkowo cienka, porowata struktura zewnętrzna sprawia, że chemiczne substancje wnikają do wnętrza niezwykle łatwo i są trudne do usunięcia. Chociaż w granicach Unii Europejskiej obowiązują rygorystyczne normy najwyższych dopuszczalnych stężeń (NDP), to sanepid dodatkowo ostrzega przed groźnymi drobnoustrojami patogennymi. Bakterie takie jak Listeria monocytogenes czy Salmonella mogą sporadycznie pojawiać się zwłaszcza w tańszych partiach z masowego importu, gdzie łańcuch chłodniczy bywa narażony na przerwania. Uważna selekcja przy stoisku to zatem zaledwie wstęp do zapewnienia domownikom bezpiecznego posiłku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz