Zamiast dożywocia - 25 lat więzienia
Jak podaje TVP3 Wrocław, w środę Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił zaskarżony wyrok i wymierzył oskarżonemu Mateuszowi J. karę 25 lat więzienia. Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie z więzienia po 20 latach.
Kara ma się odbywać w systemie terapeutycznym, gdzie nacisk kładzie się na intensywną opiekę psychologiczną i psychiatryczną. Stosuje się ją wobec osób, które m.in. charakteryzują się patologicznymi cechami osobowości, co oznacza, że sąd wziął pod uwagę ekspertyzę biegłych, na którą powoływała się prokuratura.
Sąd uznał, że oskarżony od lipca 2020 roku do sierpnia 2024 roku pozbawił kobietę wolności, izolując ją w ciemnym, nieogrzewanym pomieszczeniu, a następnie przez kolejne lata stosował wobec niej przemoc fizyczną i psychiczną.
W pierwszej instancji Mateusz J. został skazany na dożywocie. Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu jest prawomocny. Koszmar 32-latki w m. Gaiki
O koszmarze 32-latki pisaliśmy na naszym portalu wielokrotnie. Pochodząca z Leszna w Wielkopolsce pokrzywdzona poznała mężczyznę przez internetowy portal randkowy. Wtedy zaczął się jej koszmar. Umówili się w Głogowie, skąd 34-latek zabrał młodą kobietę do siebie, do Gaik. Tam zamknął ją w komórce gospodarczej na terenie podwórka rodziców.
Przez cztery lata 32-latka była więziona, torturowana, głodzona i gwałcona. Kobieta nie miała dostępu do światła dziennego. Jej oprawca miał bić ją pięściami, wężem, deską i lampką po całym ciele. Oprócz tego miał kopać ją, przyduszać, wykręcać jej ręce, poniżać, głodzić i gwałcić w wyjątkowo brutalny sposób. Na ciepłą wodę kobieta mogła liczyć tylko wtedy, kiedy spełniła jego zachcianki. 32-latka wychodziła z komórki gospodarczej tylko po to, by pojechać do szpitala. W międzyczasie urodziła dziecko, które od razu oddano do adopcji. O swoim piekle opowiedziała lekarzom w 2024 roku, kiedy po kolejnych torturach trafiła do lecznicy z poważnym urazem barku.
Mężczyzna mieszkał z rodzicami, którzy twierdzili, że nie mieli pojęcia o tym, co dzieje się w budynku i że nigdy nie widzieli na podwórku kobiety. Podobnie jak sąsiedzi, którzy dodają, że od zawsze mieli Mateusza J. za dziwaka. Mężczyzna nie pracował.
Dlaczego nikt nie szukał kobiety?
Chwilę przed zniknięciem kobieta mocno pokłóciła się ze swoimi rodzicami. Zostawiła z nimi dwójkę swoich dzieci, które obecnie mają mieć 9 i 11 lat.
32-latka miała powiedzieć, że nie wyobraża sobie powrotu do domu rodzinnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz