Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego wszedł w kolejną fazę, a Kancelaria Prezydenta ostro reaguje na działania rządu. W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” bliski współpracownik Karola Nawrockiego odniósł się do dwóch spraw naraz. Chodzi o decyzję o wstrzymaniu pieniędzy dla Trybunału oraz budzącą emocje kandydaturę na stanowisko sędziego. Jak ustalił dziennik, Pałac szykuje się do stanowczej odpowiedzi. Tak prezydent może “ograć” rząd Donalda Tuska.W centrum sporu znalazły się cięcia budżetowe przygotowane przez resort finansów oraz zbliżające się głosowanie nad obsadą fotela sędziowskiego. Szef prezydenckiego gabinetu Zbigniew Bogucki zarzuca rządowi, że próbuje bezprawnie przejąć instytucję i w ten sposób wymusić polityczne ustępstwa. Pałac daje przy tym jasno do zrozumienia, że prezydent nie zamierza ulegać naciskom premiera i ministrów.Iskrą, która podsyciła spór, była zapowiedź ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Poinformował on, że w projekcie budżetu na 2027 rok nie uwzględniono ani dochodów, ani wydatków Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z „DGP” Bogucki nie przebierał w słowach i zarzucił rządowi łamanie prawa.
„Plan wydatków TK został przedstawiony dokładnie tak samo jak dwa, pięć czy dziesięć lat temu. W ten sam sposób robili to wszyscy prezesi TK. Pan Domański jako minister finansów wcześniej tego nie kwestionował. Więc co się zmieniło?” – pytał retorycznie.Zdaniem Boguckiego nie ma żadnych merytorycznych powodów, by wykreślać instytucję z państwowej kasy.„Chcą zagłodzić Trybunał”
Zdaniem przedstawiciela Karola Nawrockiego działania gabinetu Donalda Tuska to nic innego jak presja ekonomiczna. Bogucki przypomniał sytuację sprzed dwóch lat, gdy rząd nie zabezpieczył wynagrodzeń dla sędziów, co w jego ocenie miało charakter działania na granicy prawa.
„Rozumiem, że teraz idą o krok dalej, żeby zupełnie odciąć Trybunał od finansowania” – ocenił w rozmowie z dziennikiem. I dodał, że cel jest jeden — podporządkowanie sobie sądu konstytucyjnego.
„Chcą przez zagłodzenie finansowe, przez szantaż wymusić na konstytucyjnym organie działania zgodne z wolą władzy. Jeśli ktoś myśli, że kancelaria prezydenta ustąpi pod presją bezprawia, to się myli. To ma być presja finansowa, która wymusi ruch polityczny” – mówił.Spór o Macieja Berka. Prezydent może nie odebrać ślubowania
Drugi front sporu dotyczy obsady wolnego stanowiska sędziowskiego. W piątek 4 września Sejm ma zdecydować o kandydaturze Macieja Berka, byłego ministra i jednego z najbliższych współpracowników Donalda Tuska, którego premier nazywał swoją „prawą ręką”. Nie jest przesądzone, czy Berek uzyska poparcie posłów. A nawet gdyby tak się stało, prezydent Karol Nawrocki, jak podaje „DGP”, prawdopodobnie odmówi przyjęcia jego ślubowania, bez którego objęcie funkcji sędziego nie jest możliwe.Bogucki podważa bezstronność kandydata koalicji.
„Ma być sędzią we własnej sprawie? Minister Berek nadzorował politykę rządu w radzie ministrów, a teraz miałby koordynować nadzór nad tą polityką w Trybunale. O ile pierwsze zadanie było dopuszczalne, gdy zastępował premiera, o tyle uprawianie polityki w Trybunale już nie” – podsumował szef KPRP w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz