Sąd Okręgowy w Słupsku skazał Piotra O. w powtórnym procesie na 12 lat więzienia za zabójstwo. Do zbrodni doszło w hotelu, z którego mężczyzna - jak uznał sąd - wypchnął ofiarę z okna na trzecim piętrze z przywiązanym do szyi telewizorem.Wyrok w tej sprawie zapadł w czwartek przed Sądem Okręgowym w Słupsku. 49-letni Piotr O. został uznany za winnego zabójstwa Jacka B. i skazany na 12 lat pozbawienia wolności. Ma także zapłacić ponad 50 tysięcy złotych kosztów sądowych. Wyrok jest nieprawomocny.
Prokuratura dla oskarżonego chciała 25 lat pozbawienia wolności, obrona liczyła na uniewinnienie.
Proces toczył się powtórnie od 3 listopada 2022 roku. O przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania zdecydował Sąd Apelacyjny w Gdańsku w kwietniu 2022 roku.Prokuratura Okręgowa w Słupsku oskarżyła mężczyznę o to, że 23 listopada 2018 roku bił Jacka B. po całym ciele i wypchnął z okna pokoju Hotelu Słupsk z przywiązanym do szyi telewizorem. Mężczyzna w wyniku doznanych wielonarządowych obrażeń zmarł dzień później. O. przesiedział w areszcie niemal cztery lata. Od ponad trzech odpowiadał z wolnej stopy.Oskarżony nie przyznał się do zabójstwa na żadnym z etapów postępowania. W procesie mówił, że spał w pokoju hotelowym po alkoholowym spotkaniu z Anną T. i Jackiem B., gdy ten wypadł przez okno. Obudził go krzyk Anny. Ubrał się i wyszedł. Dla niego najbardziej prawdopodobną wersją zdarzeń było samobójstwo Jacka B., który był w "trudnej sytuacji życiowej".
Sąd: naruszył najcenniejsze dobro - życie człowieka
W czwartek sędzia Aleksandra Szumińska powiedziała, że w ocenie sądu wyjaśnienia oskarżonego nie zasługują na wiarę.- Materiał procesowy wskazuje na winę oskarżonego. Dowody zebrane w tej sprawie wskazują na sprawstwo oskarżonego i działanie z zamiarem bezpośrednim zabójstwa - podkreśliła.
Zaznaczyła, że oskarżony "naruszył najcenniejsze dobro - życie człowieka".
- Zbrodnia miała drastyczny przebieg. Oskarżony był nietrzeźwy, właściwie uciekł z miejsca zdarzenia - uzasadniała wymiar kary.W ocenie sądu zeznania Anny T., która w pierwszym procesie była kluczowym świadkiem, bo wskazała O. jako sprawcę, "znalazły odzwierciedlenie w obiektywnie zebranych dowodach". Anna T., jak wskazał psycholog, "nie ma skłonności do konfabulacji". Zmiana jej zeznań w drugim procesie nastąpiła po rozmowie z obrońcą oskarżonego, odsuniętym następnie od tej sprawy. Sąd nie znalazł podstaw do uwiarygodnienia wersji o wymuszeniu ich treści od Anny T. przez policjantów.
Ponadto opinie - biologiczna i genetyczna - potwierdziły, że krew na ścianie w pokoju hotelowym należy do Jacka B. Świadek zajmująca sąsiedni pokój zeznała, że słyszała kłótnię, męskie głosy.
Wnioski z opinii prywatnej sporządzonej do sprawy, w których biegły wskazywał, że obrażenia w okolicy oczodołu u Jacka B. "mogły być efektem uderzenia o kostkę brukową chodnika" podczas próby samobójczej, nie znalazły potwierdzenia w opinii wykonanej przez biegłych w laboratorium 3D.
Dodała, że sąd po uzyskaniu tej opinii wykluczył, by mogło dojść do samobójstwa.
O. nie został w czwartek aresztowany, jak chciał tego prok. Robert Firlej. Sąd uznał, że do czasu uprawomocnienia się wyroku wystarczy, że oskarżony nie będzie mógł opuszczać kraju i zatrzymany zostanie mu dokument to umożliwiający.
Prokurator Firlej zapowiedział po wyjściu z sali rozpraw wystąpienie o pisemne uzasadnienie wyroku. Dopiero po zapoznaniu się z nim zapadnie decyzja o ewentualnej apelacji.
"To jakaś farsa"
Skazany zapowiedział, że będzie się odwoływał.Spodziewałem się wyroku uniewinniającego, bo tylko taki mógł być sprawiedliwy. Odejmuje mi mowę, nie wiem, co się dzieje. To jakaś farsa. Ja nie przyznaję się do zabójstwa. To absurdalny zarzut. Nie miałem nic wspólnego z tym, co się wydarzyło - powiedział po ogłoszeniu wyroku.
Sąd Okręgowy w Słupsku w procesie, który toczył się od 5 grudnia 2019 roku, skazał 25 czerwca 2021 roku O. na łączną karę 10 lat więzienia. Dwaj sędziowie ławnicy wnieśli wówczas zdania odrębne do wyroku. Jawność procesu była wyłączona. Prokurator żądał 25 lat więzienia. Obrońca - uniewinnienia od wszystkich zarzutów.
złożyły odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku i ten w kwietniu 2022 roku uchylił wyrok pierwszej instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz