2026/10/12

Kraków dał Tuskowi bolesną lekcję. „Premier nie stanowi tu wartości dodanej”

 

– Wybory w Polsce wygrywa się może w Końskich, ale na pewno nie w Krakowie – mówi dr Jacek Kloczkowski. Politolog tłumaczy, dlaczego partyjne kalkulacje po krakowskich wyborach mogą prowadzić polityków na manowce – mówi dr Jacek Kloczkowski, politolog, prezes krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej.Eliza Olczyk: Jak pan ocenia krakowską kampanię przed wyborami na urząd prezydenta miasta? Czy była ekscytująca?

Dr Jacek Kloczkowski: Wydawałoby się, że taka być powinna. Bądź co bądź rzeczą niespotykaną, jeżeli chodzi o duże miasta, było odwołanie w referendum poprzedniego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. W Warszawie właśnie się przekonano, że to wcale nie jest takie łatwe. Nie udało się nawet zebrać wymaganej liczby podpisów, żeby odbyło się referendum. Zatem w tym sensie krakowskie referendum było wydarzeniem wiekopomnym. Z drugiej strony z uwagi na postać odwołanego prezydenta, aż tak bardzo decyzja mieszkańców nie zaskakuje. Miszalski przygotował grunt pod to wielkie wydarzenie historyczne, jakim było odwołanie go w referendum.Ma pan na myśli taniec prezydenta na dachu wieży ratuszowej?To oczywiście symbol specyfiki tej prezydentury, ale kłopotów z nim mieszkańcy Krakowa mieli więcej i to takich codziennych. Swoje zrobiła też polityka kadrowa. Nie widziano w tym wszystkim jakiejś wartości dodanej, a dostrzegano nijakość i błędy. Miszalski może nie wzbudzał gniewu ludu, ale wielu irytował. Część Krakowian wzięła zaś udział w referendum po to, by sprawić psikusa partii, z której odwołany prezydent się wywodzi. Rzadka między standardowymi terminami wyborów okazja, by lokalnie dać wyraz swym ogólnopolskim preferencjom politycznym.Sporo emocji więc w tym wszystkim było, zaś stawka sama w sobie wysoka – bardzo duże miasto, dużo problemów do rozwiązania, dużo stanowisk do obsadzenia, mimo wszystko duży prestiż. A jednak nie miałem wrażenia, by te wybory prezydenckie były tu na co dzień jakoś bardzo przeżywane. Owszem, żyli nimi ludzie, którym szczególnie leży na sercu dobro Krakowa, którzy widzą różne jego mankamenty, doświadczają ich na co dzień i chcieliby tu coś zmienić, nie dla siebie, a dla miasta, by po prostu żyć w lepszym miejscu. A jeszcze bardziej przeżywały to wszystko osoby, które z losami politycznymi Krakowa są związane własnym interesem. W tych kręgach poziom napięcia przed referendum i przed wyborami musiał być wysoki. Natomiast przeciętnym mieszkańcom Krakowa te emocje jakoś szczególnie się nie udzielały.

Kampania była nudna, bez jakichś przykuwających uwagę szerszej publiczności wydarzeń czy fajerwerków, choć w sumie w przypadku kandydatki Koalicji Obywatelskiej zaczęła się z przytupem, bo od ogłoszenia kandydowania w Warszawie, czym chyba chciano przepisać od nowa wszystkie podręczniki marketingu politycznego.

W drugiej turze spotkali się kandydaci, którzy sami z siebie nie wywoływali wielkich emocji. Po jednej stronie mieliśmy ową mało w Krakowie znaną, niekojarzoną szerzej z niczym kandydatkę Koalicji Obywatelskiej, choć o zaskakująco bujnym życiorysie partyjnym. Po drugiej kandydata lokalnie dobrze znanego, którego kandydowanie na ten urząd zdążyło się już wpisać w miejski pejzaż, przez co też w dużej mierze zapomniano o jego udziale w polityce ogólnopolskiej pod wzbudzającymi największe, w tym złe, emocje szyldami partyjnymi. Trudno tu było wykreować emocje, jakie niesie ze sobą na scenie krajowej walka, jak to sporo wyborców postrzega, dobra ze złem. Z perspektywy niejednego przeciętnego mieszkańca Krakowa kwestia, czy wygra ten czy tamten kandydat nie była więc sprawą na ostrzu noża, nawet jeśli mieli w miarę jasne zdanie, kogo wolą widzieć w Pałacu Wielopolskich, zatem siedzibie krakowskich prezydentów.

Cała Polska patrzyła na te wybory, przeprowadzała analizy ich wpływu na scenę polityczną i na przyszłoroczne wybory parlamentarne.                                                 I tu Tusk dostal po lapach . Krakowianie pokazali ze nie chca w Krakowie nikogo z bandy Tuska . Krakow jest za bardzo wazny zeby go oddac w lapska Tuska , zaraz by Wawel oddal Niemcom !!!!!!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz