I znowu zaniedbanie lekarzy i znieczulica " ludzi w białych " fartuchach . W Janowie lubelskim 47 latek poczuł się żłe . Zbadali go i kazali iść do domu . Po powrocie znowu się żle poczuł , przywieżli go do szpitala i zostawili pod izbą przyjęć . Człowiek wytrzymał 8 godz. na korytarzu potem obsunął się z krzesła i zmarł . Dopiero wtedy zleciało się kupa lekarzy i pielęgniarek ale tym razem nic nie pomogło , mężczyzna zmarł . No i to samo co zawsze . Pierdoły , duperszwance żeby bronić własnej dupy . Ale tym razem prokuratura i policja zarządzała sekcji zwłok i może w końcu śmierć tej osoby nie pójdzie na marne , może poleci kilka praw wykonywania zawodu i skończy się lekceważenie pacjentów . Lekarze bronią się jak dzieci twierdząc , że śmierć sobie miejsc nie wybiera . To jest infantylne nawet jak na nich . Bo stwierdzenie , że wszędzie można umrzeć po 8 godz. czekania na pomoc na izbie przyjęć na lekarza - to paranoja .
.gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz