Violetta Villas nie żyje od kilku lat . Jej opiekunka w dalszym ciągu przeżywa piekło . A prawda jest taka , że każdy mówi co innego . Jej fan oraz Michał Wiśniewski twierdzą , że diwa nigdy nie powiedziała złego słowa o swojej opiekunce . To , że popadła w depresję nikogo nie powinno dziwić bo została odrzucona przez świat muzyczny , bo niestety głos już nie ten sam . Ale taki jest los piosenkarzy i śpiewaków , zawsze trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć dowidzenia i odejść z owacjami . Jednak nie każdy sobie radzi z faktem końca kariery . Jak pani Violetta wylądowała w psychiatryku to zaraz chciała do domu i wcale się nie dziwię . To , że wydziedziczyła syna też nie powinno dziwić , bo jak jeszcze nie potrzebowała pomocy to wolała psy od ludzi, miała swoje poglądy , sposób na życie i gdyby wtedy państwo się zainteresowało i pomogło osobie która wykonuje ich pracę - finansowo , pewnie by było inaczej . Ale nasze władze gówno obchodzi czy ktoś ma tyle kasy żeby utrzymać schronisko czy nie . A można było pomóc pani Violetcie , dać jej wsparcie finansowe , tym bardziej , że ludzie podżucali jej co kto miał , od psów , do kotów , miała chyba nawet kozę . Ale nikt jej nie pomógł , choć każdy wie ,że pieniądze nie są z gumy . A propos syna to już przeszło 20 lat przed śmiercią pokłóciła się ostro z synem , powiedziała , że nie życzy sobie kontaktów ani z nim ani z jego rodziną . A podważanie testamentu i przekazanie domu jej nienawidzonemu synowi to chwyt poniżej pasa . Gdyby chciała dawno by to załatwiła ale jak widać nie chciała a to że przepisała dom opiekunce , nie powinno dziwić . Syn nigdy nie interesował się matką a tu naraz miłość do nieboszczyka któremu nie trzeba pomagać ale zyskać można wszystko . Podły sukin syn który nie szanował matki za życia to i nie szanuje po śmierci . Bydle i to wszystko a skoro dom nie należy się opiekunce można przekazać na schronisko dla zwierząt i z tego pani Violetta byłaby zadowolona . A tak pewnie przewraca się w grobie . Ale co by nie powiedzieć to pani Violetta była zawsze stanowcza a podważanie jej ostatniej woli to świństwo . 10 miesięcy więzienia dla opiekunki to nic w porównaniu z tym co szykował dla niej syn gwiazdy , chciał ją do końca życia zamknąć w pierdlu żeby nie mówiła jakie zdanie o nim miała matka . Tak czy inaczej to co wyprawia jej syn nie świadczy o miłości ale o pazerności i chciwości . Srał pies takiego syna , bydle i ścierwo które nie potrafi się pogodzić z ostatnią wolą matki i chce na niej zarabiać robiąc jakieś muzeum jej poświęcone , ale co on może wiedzieć o jej życiu , chyba tylko tyle co wyczytał w prasie .2014/12/03
SYN PANI VIOLETTY , PAZERNIAK , CHYTRUS , DOROBKIEWICZ
Violetta Villas nie żyje od kilku lat . Jej opiekunka w dalszym ciągu przeżywa piekło . A prawda jest taka , że każdy mówi co innego . Jej fan oraz Michał Wiśniewski twierdzą , że diwa nigdy nie powiedziała złego słowa o swojej opiekunce . To , że popadła w depresję nikogo nie powinno dziwić bo została odrzucona przez świat muzyczny , bo niestety głos już nie ten sam . Ale taki jest los piosenkarzy i śpiewaków , zawsze trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć dowidzenia i odejść z owacjami . Jednak nie każdy sobie radzi z faktem końca kariery . Jak pani Violetta wylądowała w psychiatryku to zaraz chciała do domu i wcale się nie dziwię . To , że wydziedziczyła syna też nie powinno dziwić , bo jak jeszcze nie potrzebowała pomocy to wolała psy od ludzi, miała swoje poglądy , sposób na życie i gdyby wtedy państwo się zainteresowało i pomogło osobie która wykonuje ich pracę - finansowo , pewnie by było inaczej . Ale nasze władze gówno obchodzi czy ktoś ma tyle kasy żeby utrzymać schronisko czy nie . A można było pomóc pani Violetcie , dać jej wsparcie finansowe , tym bardziej , że ludzie podżucali jej co kto miał , od psów , do kotów , miała chyba nawet kozę . Ale nikt jej nie pomógł , choć każdy wie ,że pieniądze nie są z gumy . A propos syna to już przeszło 20 lat przed śmiercią pokłóciła się ostro z synem , powiedziała , że nie życzy sobie kontaktów ani z nim ani z jego rodziną . A podważanie testamentu i przekazanie domu jej nienawidzonemu synowi to chwyt poniżej pasa . Gdyby chciała dawno by to załatwiła ale jak widać nie chciała a to że przepisała dom opiekunce , nie powinno dziwić . Syn nigdy nie interesował się matką a tu naraz miłość do nieboszczyka któremu nie trzeba pomagać ale zyskać można wszystko . Podły sukin syn który nie szanował matki za życia to i nie szanuje po śmierci . Bydle i to wszystko a skoro dom nie należy się opiekunce można przekazać na schronisko dla zwierząt i z tego pani Violetta byłaby zadowolona . A tak pewnie przewraca się w grobie . Ale co by nie powiedzieć to pani Violetta była zawsze stanowcza a podważanie jej ostatniej woli to świństwo . 10 miesięcy więzienia dla opiekunki to nic w porównaniu z tym co szykował dla niej syn gwiazdy , chciał ją do końca życia zamknąć w pierdlu żeby nie mówiła jakie zdanie o nim miała matka . Tak czy inaczej to co wyprawia jej syn nie świadczy o miłości ale o pazerności i chciwości . Srał pies takiego syna , bydle i ścierwo które nie potrafi się pogodzić z ostatnią wolą matki i chce na niej zarabiać robiąc jakieś muzeum jej poświęcone , ale co on może wiedzieć o jej życiu , chyba tylko tyle co wyczytał w prasie .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
.jpg)
.gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz