Dzisiejszej nocy minie równo 29 lat od bestialskiego zabójstwa Małgosi.
29 lat od momentu, gdy młoda dziewczyna została pozostawiona na pastwę losu - nie dlatego, że nikt nie widział, ale dlatego, że nikt nie chciał widzieć.
To nie jest tylko rocznica śmierci.
To rocznica zbiorowej winy.
Winny jest nie tylko ten, kto zadał śmiertelny cios, ale także ten, kto milczał, odwrócił wzrok, zlekceważył sygnały i uznał, że cudze życie nie jest jego problemem.
Małgosia nie umarła nagle.
Ona była opuszczana krok po kroku.
Przez ludzi.
Przez instytucje.
Przez system, który miał chronić, a wybrał wygodę i obojętność.
Małgosia została zabita nie tylko rękami sprawców.
Małgosia została zabita obojętnością ludzi.
Została zabita przez tych, którzy widzieli i milczeli.
Przez tych, którzy słyszeli i nie zareagowali.
Przez tych, którzy mogli przerwać ten koszmar, ale uznali, że „to nie ich sprawa”.
To nie była tragedia bez ostrzeżenia.
To nie był przypadek.
To była zbrodnia, do której prowadziła seria zaniedbań, tchórzostwa i wygodnego milczenia.
Małgosia była młoda, bezbronna i zdana na dorosłych, którzy powinni byli ją chronić.
Zamiast ochrony dostała obojętność.
Zamiast reakcji - ciszę.
Zamiast pomocy - samotność.
Każda minuta bez działania była kolejnym wyrokiem.
Każde „nie wtrącaj się” było zgodą.
Każde odwrócenie wzroku było współudziałem.
I najstraszniejsze w tej historii jest to, że tej śmierci dało się uniknąć.
Nie zabrakło czasu.
Nie zabrakło sygnałów.
Zabrakło ludzi.
Małgosia nie potrzebowała bohaterów.
Potrzebowała jednego człowieka z kręgosłupem moralnym.
Jednego telefonu.
Jednej reakcji.
Jednego „stop”.
Nie dostała nic.
Została sama w chwili, gdy najbardziej potrzebowała pomocy.
A potem została sama także w pamięci wielu - przykryta wygodnym zapomnieniem i półprawdami.
Jeśli po 29 latach nadal mówimy tylko o „sprawcach”, a nie o tych, którzy pozwolili, by to się stało, to znaczy, że niczego się nie nauczyliśmy.
Jeśli nadal usprawiedliwiamy bierność strachem, niewiedzą i wygodą - to jesteśmy częścią problemu.
Bo zbrodnia nie zaczyna się w chwili mordu.
Zbrodnia zaczyna się wtedy, gdy wszyscy inni wybierają ciszę.
Małgosia zapłaciła życiem za cudze milczenie.
Za cudzą obojętność.
Za cudze „to nie moja sprawa”.
I dopóki nie powiemy tego głośno i wyraźnie -
dopóki nie uznamy, że ta śmierć obciąża znacznie więcej niż jedne ręce -
dopóty ta historia będzie się powtarzać.
Małgosia zasługiwała na życie.
Na ochronę.
Na reakcję.
Zamiast tego dostała ciszę.
Ciszę, która trwa już 29 lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz