Na ogrodzonej siatką łące w Kolonii Bolesławiec Chróścin doszło do dramatycznego zdarzenia, które wstrząsnęło lokalną społecznością. Niemal całe stado owiec zostało zagryzione. Według wstępnych ustaleń sprawcami były psy biegające bez opieki, które miały przeskoczyć ogrodzenie. Co istotne, na miejscu nie stwierdzono żadnych uszkodzeń siatki, co wskazuje, że zwierzęta dostały się na teren pastwiska bez ingerencji osób trzecich.Spokojna, ogrodzona łąka w Kolonii Bolesławiec Chróścin stała się miejscem zdarzenia, które poruszyło mieszkańców okolicy. W wyniku ataku niemal całe stado owiec zostało zagryzione. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że za tragedię odpowiadały psy poruszające się bez opieki właścicieli. Zwierzęta miały przeskoczyć ogrodzenie pastwiska – co istotne, siatka nie nosiła śladów uszkodzeń.
Na miejsce wezwano policję. Funkcjonariusze prowadzą czynności wyjaśniające i próbują ustalić, do kogo należały psy oraz w jaki sposób znalazły się na terenie łąki.
Jak informuje lokalne Radio Sud, skala strat jest ogromna. Na miejscu padło 13 owiec, a dwie kolejne są w bardzo ciężkim stanie. Zginęło niemal całe stado – 15 matek owczych różnych ras, wszystkie będące w zaawansowanej ciąży. Zwierzęta były oficjalnie zarejestrowane w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i od blisko dwóch lat przebywały na tym samym, dobrze znanym terenie.Dla właścicieli była to znacznie więcej niż strata kilku zwierząt gospodarskich. Owce stanowiły fundament ich codziennej pracy. Służyły m.in. do szkolenia psów pasterskich rasy border collie oraz miały zapewnić dochód z planowanej sprzedaży jagniąt. Jedna noc przekreśliła wieloletni wysiłek, plany hodowlane i przyszłe źródło utrzymania. Jagnięta, które miały się wkrótce urodzić, nigdy nie przyjdą na świat.Ta tragedia ma także wymiar głęboko ludzki. Rodzina opiekowała się stadem każdego dnia, a owce stały się częścią lokalnego krajobrazu. Były znane mieszkańcom, przyciągały uwagę spacerowiczów i dzieci. Dziś w miejscu, gdzie jeszcze niedawno słychać było odgłosy pasących się zwierząt, pozostała cisza.
Dobrze, że prezydent zawetował
Wydarzenie ponownie rozpaliło debatę na temat odpowiedzialności właścicieli psów oraz realnych skutków przepisów regulujących ich utrzymanie. W tym kontekście coraz częściej pojawiają się głosy, że całe szczęście prezydent zawetował tzw. ustawę łańcuchową. Według wielu osób mogła ona pogłębić problem psów pozostających poza skuteczną kontrolą, zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie brak nadzoru nad zwierzętami może prowadzić do podobnych tragedii.
Postępowanie w sprawie trwa. Policja apeluje do wszystkich osób, które posiadają informacje mogące pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzeń lub tożsamości właścicieli psów, o kontakt z funkcjonariuszami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz