2026/01/26

Ile jeszcze takich tragedii? Na pasach ginie dziecko, a radni blokują zmiany w ruchu

 „Grochowska to klasyczny przykład ulicy, która zachęca do szybkiej jazdy. Szeroka wielopasmowa jezdnia w centrum miasta sprawia, że kierowcy się rozpędzają, a w przestrzeni brakuje elementów, które realnie wymuszają wolniejszą jazdę” – mówi w rozmowie z OKO.press Bartosz Józefiak, autor książki „Wszyscy tak jeżdżą”.Skrzyżowanie przy Placu Szembeka na Pradze Południe w Warszawie to centrum tętniące życiem. Taki mikroświat gdzie piesi robią szybkie zakupy, czekają na tramwaj, odprowadzają do szkoły swoje dzieci. Obok jest targ, apteka, drogerie, kwiaciarnia, kościół. Ruch ani na chwilę nie ustaje.

To właśnie na tym placu wylądował helikopter pogotowia. W poniedziałek 19 stycznia ratownicy udzielali pomocy pięciu poszkodowanym. Część trafiła do szpitala. Ale potrącony przez samochód chłopiec zginął. Miał sześć lat.

Policja ustaliła, że kierująca Fordem 28-latka, skręcając w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej ulicą Grochowską Toyocie, którą kierował 48-letni mężczyzna.Na rogu Zamienieckiej i Grochowskiej, ulic gdzie doszło do wypadku, poruszeni ludzie składają znicze. Pojawiło się też czarno-białe zdjęcie sześciolatka. W tym dniu wracał z mamą z przedszkola. Szli do tramwaju, którym mieli pojechać do domu.

„Jestem wstrząśnięty” – napisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. „Nie ma słów, by wyrazić współczucie dla rodziny sześciolatka, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Łączę się w bólu z najbliższymi chłopca. Liczę na sprawne ustale

Ulica, gdzie regularnie dochodzi do stłuczek

Burmistrz Dzielnicy Pragi Południe napisał na Facebooku, że wkrótce odbędzie się spotkanie z „przedstawicielami Biura Zarządzania Ruchem Drogowym, Zarządu Dróg Miejskich oraz Policji, by wspólnie przeanalizować przyczynę tragicznego wypadku oraz znaleźć ewentualne rozwiązania, które zapewniłyby większe bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom ruchu drogowego na tym skrzyżowaniu”.

„Macie pełnię władzy w Warszawie, na Pradze Południe i wielu innych dzielnicach. Macie pełny wachlarz narzędzi i możliwości, żeby Warszawa była bezpiecznym m„Ten wypadek nie różnił się w zasadzie niczym od dziesiątek innych, których świadkami, my mieszkańcy tych okolic, jesteśmy w zasadzie każdego tygodnia. Wielopasmówka zachęcająca i pozwalająca na rozwijanie zbyt dużych prędkości, ograniczona widoczność, ciasnota dla pieszych. Jest Pan burmistrzem od 19 lat” – napisał ktoś inny.

Jeszcze jeden z mieszkańców napisał w ten sposób: „Dlaczego musi stać się kolejna tragedia, żeby w końcu ktoś doszedł do wniosku, że 2-3 szerokie pasy i kolizyjne skrzyżowania na ulicy, na której regularnie dochodzi do stłuczek i wypadków, wymaga zmian? Nie dało się temu zapobiec przeprogramowując światła i ustawiając fotoradary?”.iastem” – czytamy w jednym z komentarzy pod wpisem burmistrza.Jak wynika z danych stołecznej policji, w ubiegłym roku na ul. Grochowskiej doszło do 10 wypadków, w których poszkodowanych zostało 10 osób. Ulica jest zaliczana do najbardziej niebezpiecznych ulic Warszawy. Od lat na Grochowskiej na pasach giną ludzie.

W sieci krąży nagranie, które pokazuje wypadek. Widać jak jeden z samochodów chce skręcić w lewo. To się nie udaje, bo drogę przecina mu inne auto. Nadjeżdża tak szybko, że na nagraniu trudno go dostrzec, film trzeba obejrzeć kilka razy, bo widać tylko krótki przebłysk.

Prędkość była tak duża, że samochód dachował i wpadł na chodnik przy przejściu dla pieszych.

„Przyczyną śmierci dziecka jest nadmierna prędkość miejskiego rajdowca (wystarczy porównać prędkość do innych aut poruszających się tą samą drogą w przeciwnym kierunku). Niech każdy kto po mieście tak jeździ weźmie sobie to do serca” – napisał jeden z użytkowników.nternauci zwracają też uwagę, że na ul. Grochowskiej kierowcy często jadą zbyt szybko i nie przestrzegają ograniczeń prędkości. „Mieszkam obok. Tam 80-90 km/h to norma. I niestety takie są skutki” – napisał jeden z internautów.

Miejska autostrada

Obaj kierowcy usłyszeli zarzuty dotyczące spowodowania wypadku w ruchu drogowym ze skutkiem śmiertelnym. „Naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez oboje kierujących pojazdami przyczyniły się w podobnym stopniu do zderzenia i skutku w postaci śmierci jednej osoby i obrażeń u trzech innych osób” – przekazała Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Staros poinformowała, że obu kierowcom grozi do 8 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Kobieta przyznała się i wyjaśnienia złożyła.Rafał Trzaskowski zapowiedział w mediach społecznościowych, że jako prezydent miasta zobowiązuje się do „dalszego konsekwentnego działania na rzecz zwiększania bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu na ulicach Warszawy”.

Grochowska ma po trzy pasy ruchu w każdym kierunku. Wzdłuż głównej jezdni biegnie torowisko tramwajowe oraz lokalna jezdnia obsługująca dojazd do posesji. Sygnalizacja świetlna działa tu w trybie kolizyjnym, co oznacza, że kierowcy skręcający w lewo muszą ustąpić pierwszeństwa pojazdom jadącym na wprost. Na całym odcinku obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/hAktywiści i ruchy miejskie od lat wskazują, że przy Grochowskiej brakuje infrastruktury rowerowej i rozwiązań projektowanych z myślą o pieszych. Zamiast tego ulica ma cechy zachęcające do szybkiej jazdy: długi, prosty odcinek i bardzo szerokie pasy ruchu. W niektórych miejscach pasy mają szerokość ok. 4,5 metra, czyli są szersze niż na autostradzie A2 między Warszawą a Poznaniem..„Temu wypadkowi można było zapobiec” – mówi radna Dorota Spyrka z Partii Razem. „Od 20 lat rządzi ta sama ekipa, która sprawuje władzę także w mieście i w województwie, a mimo to mieszkańcy wciąż nie mają zapewnionego bezpieczeństwa” – mówi i dodaje, że z innymi radnymi będzie zabiegać o to, by Grochowska została przebudowana.

Jednak tydzień przed tragicznym wypadkiem radni z Pragi Południe przyjęli stanowisko, w którym sprzeciwiają się zwężaniu ulic. Na liście wskazali m.in. Aleję Waszyngtona i Stanów Zjednoczonych, ul. Ostrobramską, ul. Fieldorfa oraz Grochowską.Jednak badania pokazują, że prędkość zabija.

Wskazuje na to opracowanie irlandzkiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Według danych przy zderzeniu z samochodem jadącym 30 km/h ryzyko śmierci wynosi 5 proc., ale już przy 50 km/h wzrasta do 29 proc.

Miasta próbują spowalniać ruch: zwężając pasy, stosując szykany i spowalniacze, podwyższając przejścia dla pieszych, wreszcie obniżając dopuszczalną prędkość. Pionierem takiego podejścia jest Norwegia, która zredukowała liczbę wszystkich ofiar wypadków do 88 w 2024 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz