Od kilku dni trwa zamach na Trybunał Konstytucyjny. W PSL doskonale wiedzą, że dochodzi do jawnego łamania prawa i że tej sprawy nie da się zamieść pod dywan.
A co robi wielki minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz? Ma swoich posłów, ma polityczne zaplecze i mógłby postawić się Donaldowi Tuskowi. Ale nie robi absolutnie nic!
Siedzi cicho jak mysz pod miotłą, bo najwyraźniej bardziej niż o zasady boi się narazić premierowi.
A teraz zastanówmy się, skąd bierze się takie zachowanie w środowisku PSL? Już wyjaśniam.
Wyobraźcie sobie, że Donald Tusk obiecał im zniesienie dwukadencyjności w samorządach, którą wprowadził PiS. Ostatnio jednak przegrali głosowanie, a Kosiniak Kamysz siedział na sali aż purpurowy z nerwów.
Ale spokojnie, premier obiecał PSL kolejne podejście. Głosowanie ma być powtarzane aż do skutku! 
Jak widać najważniejsze są stanowiska i utrzymanie politycznych wpływów. Bo od tego zależy przyszłość PSL i pozycja samego Kosiniaka Kamysza.
Polacy widzą, że zamiast walczyć o ich interesy, walczycie wyłącznie o własne stołki. Powodzenia na listach Tuska!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz