2026/11/05

Gdyby chciał zabić, „to by dokręcił do pistoletu tłumik”. Jest wyrok ws. strzałów z zazdrości

 Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w czwartek wyrok 11 lat więzienia dla 76-letniego Jana R. Mężczyzna odpowiadał m.in. za usiłowanie zabójstwa znajomej, Doroty W. Do ataku doszło w grudniu 2024 roku w Przemyślu. Motywem miała być zazdrość.

Wyrok jest prawomocny i podlega wykonaniu. Strony mogą jeszcze skierować kasację do Sądu Najwyższego.

Strzały i obezwładnienie napastnika

Według ustaleń śledczych 21 grudnia 2024 roku Jan R., będąc pod wpływem alkoholu, oddał strzały w kierunku siedzącej w samochodzie Doroty W. Użył pistoletu hukowego, który został przerobiony na broń mogącą strzelać ostrą amunicją.

Część pocisków nie trafiła w kobietę, a broń ostatecznie się zacięła. Pokrzywdzona doznała ran postrzałowych głowy i prawego ramienia. Trafiła do szpitala.Jak informowała prokuratura, sprawcę obezwładnili świadkowie, wśród nich prokuratorka z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu. Kobieta, która usłyszała strzały, a chwilę później krzyki z pobliskiej uliczki, zobaczyła Dorotę W. z krwawiącą głową. Jan R. miał ją szarpać, wyzywać i mierzyć do niej z broni.

W obezwładnieniu 76-latka pomogli prokuratorce jej nastoletni syn oraz kobieta, która nadjechała samochodem. Świadkowie odebrali napastnikowi broń.

Sąd: Kara za próbę zabójstwa jest niska

W śledztwie Jan R. przyznał się do zarzucanego czynu i wskazał, że zaatakował z zazdrości. Odpowiadał również za groźby kierowane wobec pokrzywdzonej, prokuratorki i jej syna, a także za uporczywe nękanie Doroty W. telefonami oraz SMS-ami.Mężczyźnie zarzucono też prowadzenie samochodu po alkoholu oraz nielegalne posiadanie broni palnej i amunicji.

Sąd Okręgowy w Przemyślu w grudniu 2025 roku uznał go za winnego wszystkich zarzucanych czynów. Orzekł 11 lat pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym, 50 tys. zł nawiązki dla pokrzywdzonej, trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz wpłatę 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Uznał jednocześnie, że przestępstwa grożenia śmiercią prokuratorce, jej synowi oraz - w obecności policjantów - samej pokrzywdzonej popełnił w warunkach ciągu przestępstw, i miał w czasie ich popełnienia ograniczoną w stopniu znacznym zdolność pokierowania swoim postępowaniem.

Obrończyni z urzędu wniosła o uniewinnienie Jana R. albo złagodzenie kary. Twierdziła, że sąd pierwszej instancji jednostronnie i wybiórczo ocenił dowody, a wymierzona kara jest zbyt surowa.Sąd Apelacyjny nie podzielił tych argumentów. Przewodniczący składu sędziowskiego Rafał Puchalski podkreślił, że zarzut niewspółmierności kary „absolutnie” nie zasługuje na uwzględnienie. Zaznaczył, że 10 lat więzienia, które Jan R. otrzymał za samo usiłowanie zabójstwa, to w ocenie sądu apelacyjnego kara niska.

Sędzia wskazał również, że Sąd Okręgowy w Przemyślu „w sposób bardzo dokładny, szczegółowy przeprowadził wszystkie dowody w sprawie” i wyciągnął „trafne wnioski co do przebiegu zdarzenia”.

Oskarżony zaprzeczał zamiarowi zabójstwa

Jan R. przekonywał przed sądem, że nie planował zabić Doroty W. Twierdził, że poszedł na spotkanie, aby zapytać ją o udział we wspólnym spotkaniu opłatkowym.

Argumentował, że gdyby rzeczywiście chciał ją zabić, „to by dokręcił do pistoletu tłumik”.

Źródło: RMF24/PAP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz