Rodzice niepełnosprawnych dzieci o swoje prawa walczyli w Brukseli
Batalia rodziców niepełnosprawnych dzieci trwa. Polski rząd zmusił ich do wyjazdu do stolicy Europy (fot. nadesłane)
Zrozumienia w Polsce nie znaleźli. Swoich praw postanowili domagać się w Brukseli. Nie spodziewali się policzka ze strony „swojego”. Marek Plura, niepełnosprawny europoseł z ramienia Platformy Obywatelskiej, komentuje protest jako przedwyborczą akcję promocyjną. Desperacka walka o lepsze życie dla niepełnosprawnych dzieci stanęła u szczytu władzy Unii Europejskiej.
Do stolicy Europy pojechało piętnaście osób, w tym pięcioro niepełnosprawnych dzieci. Wśród nich Iwona Hartwich, organizatorka wyjazdu, wraz ze swoim niepełnosprawnym synem Kubą.
- W pierwszym dniu protestowaliśmy przed budynkiem Parlamentu Europejskiego – mówi Iwona Hartwich z Torunia. – Drugi zaś upłynął nam na rozmowach i przekazaniu petycji z prośbą o podjęcie wszystkich możliwych działań w celu skłonienia polskiego rządu do wdrażania Konwencji Praw Osób Niepełnosprawnych, a tym samym wyrównanie szans i poprawę jakości życia osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji w społeczeństwie.
Petycję próbowali także dostarczyć ówczesnej Marszałek Sejmu Ewie Kopacz i byłemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Władza jednak ich lekceważyła, nawet, gdy w 2013 roku, wraz z dziećmi, spędzili na sejmowych korytarzach 17 dni.
- Przez pięć miesięcy prosiliśmy panią premier Ewę Kopacz o spotkanie – opowiada torunianka. – Szefowa Rady Ministrów chyba się nas boi. Kiedy była marszałkiem ani razu do nas nie przyszła. Widzieliśmy ją raz, kiedy wchodziła do windy. Nie podeszła. A my prosiliśmy tylko o trochę człowieczeństwa.
Jak dodaje Iwona Hartwich, tego człowieczeństwa zabrakło niepełnosprawnemu europosłowi Markowi Plurze, który głośno mówił o związku protestu w Brukseli z wyborami.
- Poseł na wózku powinien zadbać o osoby niepełnosprawne w Polsce – wzburza się mama niepełnosprawnego Kuby. – Właśnie m.in. po to został on wybrany, jako reprezentant do Europarlamentu. Poseł zaś wypytuje nas skąd mamy pieniądze i po co jedziemy do Brukseli, skoro i tak nic nie zdziałamy. Jesteśmy po prostu zdesperowani.
Rodzice niepełnosprawnych dzieci podczas protestu w Brukseli walczyli o lepsze życie dla swoich pociech. Obecnie świadczenie pielęgnacyjne wynosi 1200 złotych. Przysługuje ono rodzicom niepełnosprawnych dzieci, jeśli ich niepełnosprawność powstała przed ukończeniem 18. roku życia lub, w przypadku nauki, 25 lat. Warunkiem otrzymywania świadczenia jest rezygnacja z pracy w celu opieki nad dzieckiem. Otrzymują głodowe renty i zasiłki, które od lat nie są zwiększane – Jak mówią rodzice, 153 złote zasiłku pielęgnacyjnego urągają ludzkiej godności. Dorosła osoba niepełnosprawna otrzymuje 640 złotych renty socjalnej. Z tego musi jeszcze odprowadzić podatek.
Protest w Brukseli nie był walką ostateczną. Rodzice wybiorą się do Warszawy 6 października. Jak zaznaczają, przed Pałacem Prezydenckim nie będą protestować przeciw prezydentowi. Chcą, aby zapoznał się on z problemem niepełnosprawności w Polsce.
- O warszawskim proteście poinformowany już został prezydent Andrzej Duda – dodaje Iwona Hartwich. – Przed wyborami obiecał on nam powołanie specjalnego pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych. Nie ukrywam, że liczymy na rozmowę także w tej sprawie. Spod Pałacu przejdziemy pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Nie wiem, jaki wpływ na nasz protest i ewentualne spotkanie będą miały zbliżające się wybory. Może tym razem Ewa Kopacz do nas wyjdzie?
Jesteśmy chyba jedynym krajem w którym nic załatwić nie można . To dla nas ogromny wstyd , żeby rodzice niepełnosprawnych dzieci swoich praw domagali się w Brukseli . Źle to świadczy o Tusku który podczas swojej kadencji nic dla nich nie zrobił . Ale mu to zwisa bo ma śliczną , inteligentną córkę i tylko to się liczy . Najwyraźniej brak mu empatii , choć tak naprawdę to brak mu człowieczeństwa . Kopacz tak tańczy jak on jej zagra . Jedyny ratunek dla tych rodzin to prezydent Duda który głęboko wierzący na pewno im pomorze !!!!!! gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz