2015/10/04

"Sześciu pacjentów paliło się żywcem w swoich łóżkach". Wstrząsająca relacja z Kunduz

"Wojna w Afganistanie drukuj 04 października 2015, 16:02 "Sześciu pacjentów paliło się żywcem w swoich łóżkach". Wstrząsająca relacja z Kunduz Foto: MSF / EPA | Video: Reuters TV Szpital w Kunduz został zbombardowany w nocy z piątku na sobotę "Niektórzy z moich kolegów byli w takim szoku, że wciąż płakali. Niektórzy byli zbyt zszokowani, by cokolwiek zrobić" - tak pielęgniarz Lajos Zoltan Jecs opisuje rezultat zbombardowania szpitala w Kunduz w Afganistanie. Placówkę Lekarzy bez Granic mogło zaatakować amerykańskie lotnictwo, które przyznało, że bombardowało "okolicę szpitala" w ramach walki z talibami. Zbombardowany szpital, 19 osób nie żyje. "Tragiczny, niewybaczalny, może przestępczy atak" 19 osób, w tym... czytaj dalej » 19 osób, w tym troje dzieci, zginęło wskutek omyłkowego zbombardowania w nocy z piątku na sobotę szpitala prowadzonego przez Lekarzy bez Granic (MSF) - podała ta organizacja. Według MSF "wszystko wskazuje" na atak sił międzynarodowych pod wodzą USA. Organizacja MSF podała w niedzielę, że jej lekarze opuścili już szpital, który został zaatakowany. Najciężej ranni pacjenci zostali przeniesieni do innych placówek w prowincji Kunduz - podaje BBC. MSF opublikowała na swojej stronie internetowej relację pielęgniarza należącego do tej organizacji. Lajos Zoltan Jecs opisał przebieg wydarzeń po tym, jak na szpital, około godz. 2 w nocy, spadły pierwsze bomby. Godzina bombardowania Z relacji pielęgniarza wynika, że w momencie rozpoczęcia ataku spał on w jednym ze schronów szpitala. Obudził go odgłos eksplozji, który wydał się mu głośniejszy niż zwykle. Pół godziny później do schronu dotarł inny pielęgniarz, który był poważnie ranny w rękę. Minęło kolejne pół godziny, zanim bombardowanie ustało. Wraz z innymi osobami, które akurat były w schronie, Jecs wyszedł zobaczyć, co zostało ze szpitala. Amerykańskie naloty, dwa dni szturmów, nieznana liczba ofiar. Bitwa o kluczowe miasto trwa Afgańskie władze... czytaj dalej » "Postanowiliśmy zajrzeć do środka jednego z płonących budynków. Nie jestem w stanie opisać tego, co zobaczyłem. Nie ma słów na to, jak okropne to było. Na oddziale intensywnej opieki sześciu pacjentów paliło się żywcem w swoich łóżkach" - opisuje pielęgniarz. "Zaczęliśmy szukać personelu, który powinien być w skrzydle operacyjnym. To było straszne. Na stole operacyjnym leżał pacjent, martwy, pośród dzieła zniszczenia. Nie widzieliśmy nigdzie chirurgów. Na szczęście potem się okazało, że zdołali znaleźć schronienie" - kontynuuje. "Niektórzy byli zbyt zszokowani, by cokolwiek zrobić" Jecs opisuje, że jeden z lekarzy, który został ranny w bombardowaniu, musiał być natychmiast operowany. Pomimo najlepszych starań swoich kolegów i koleżanek, zmarł on na biurku, na którym naprędce próbowano udzielić mu pomocy. Pielęgniarz wspomina też farmaceutę, który zginął w biurze, a z którym rozmawiał jeszcze ubiegłej nocy. "Niektórzy z moich kolegów byli w takim szoku, że wciąż płakali. Niektórzy byli zbyt zszokowani, by cokolwiek zrobić. Widzieć dorosłych ludzi, swoich przyjaciół, jak niepohamowanie szlochają - to nie jest łatwe" - pisze pielęgniarz. Trwa kluczowa bitwa. Amerykańscy komandosi walczą "w samoobronie" Do akcji w... czytaj dalej » Wielu pacjentów i lekarzy zdołało jednak przeżyć bombardowanie. Jak opisuje Jecs, niektóre części szpitala były nietknięte przez bomby. "Bramy zamknięte przez całą noc" Amerykańskie dowództwo poinformowało w sobotę, że wojsko USA zbombardowało siły talibów "w pobliżu" szpitala w Kunduz, gdyż talibowie - którzy 28 września wkroczyli do Kunduz - ich ostrzeliwali. W niedzielę Barack Obama wyraził swoje kondolencje dla ofiar ataku. Dodał, że wstrzyma się jednak z osądem co do okoliczności tragedii do czasu zakończenia śledztwa, jakie w tej sprawie wszczął Pentagon. Z kolei afgańskie ministerstwo obrony oświadczyło w sobotę, że terroryści uzbrojeni w ciężką broń wtargnęli do szpitala i użyli "budynków i ludzi wewnątrz jako tarcz", gdy strzelali w kierunku afgańskich sił bezpieczeństwa. Rzecznik resortu Dawlat Waziri poinformował, że islamistów ostrzelano ze śmigłowca, powodując uszkodzenia budynków. W niedzielę MSF zaprzeczyła, że w szpitalu znajdowali się jacykolwiek ludzie, którzy mieliby otworzyli ogień w stronę sił koalicji walczącej z talibami. "Bramy na teren szpitala były zamknięte przez całą noc, więc w momencie bombardowania nie było wewnątrz placówki nikogo, kto nie byłby członkiem personelu lub pacjentem" - oświadczyła w niedzielę organizacja. "W każdym razie bombardowanie funkcjonującego szpitala w żadnym wypadku nie może być usprawiedliwiane" - dodaje. Wideo: Reuters Archiwalne zdjęcia szpitala Lekarzy bez Granic w Kunduz Autor: fil//gak / Źródło: MSF, Reuters, BBC(http://www.tvn24.pl)                                                                                                "Sześciu pacjentów paliło się żywcem w swoich łóżkach". Wstrząsająca relacja z Kunduz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz