Naczelna Izba Lekarska apeluje do prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowanie nowelizacji ustawy o medykach spoza Unii Europejskiej. Sejmowe przepisy dają lekarzom m.in. z Ukrainy dodatkowy rok na przedstawienie certyfikatu językowego na poziomie B1. Prezes NIL Łukasz Jankowski ostro krytykuje te zmiany, argumentując, że brak znajomości języka polskiego przez medyków bezpośrednio zagraża zdrowiu i życiu pacjentów.
Naczelna Izba Lekarska domaga się weta Karola Nawrockiego
Niespodziewany apel do prezydenta Karola Nawrockiego wystosowała Naczelna Izba Lekarska, która chce zawetowania ustawy o medykach spoza Unii Europejskiej. Chodzi konkretnie o przyjęte przez Sejm przepisy, które wydłużają o rok termin na przedstawienie certyfikatu znajomości języka polskiego. Obowiązek dotyczyć ma głównie lekarzy z Ukrainy. - Jeżeli lekarze z Ukrainy mieli dwa lata, żeby nauczyć się języka polskiego na poziomie ponadpodstawowym, czyli poziomie B1, i tego nie uczynili, to znaczy, że oni nie umieją mówić po polsku i nie powinni pracować w systemie - mówi prezes NIL Łukasz Jankowski.
Dodaje, że czeka na spotkanie z Karolem Nawrockim, które ma się odbyć w środę 20 maja. - Wiemy, że to spotkanie jest możliwe i mam nadzieję, że uda się przekonać pana prezydenta do tego, żeby zawetował szkodliwe przepisy - dodaje Jankowski.
Szpitale przesadzają?
Ocenia też, że szpitale, które mówią o tym, że „system zawali się bez lekarzy, którzy nie umieją mówić po polsku", zwyczajnie przesadzają. - Nie wierzę, że jakikolwiek szpital w Polsce opiera się głównie na pracowników, którzy nie mówią po polsku. Nie wierzę też, że nasz system zawali się, jeżeli zniknie z niego 700 czy 800 lekarzy - twierdzi. Do tej pory wygaszono uprawnienia 235 lekarzom. - Póki co nie widzimy dużego wpływu na funkcjonowanie ochrony zdrowia. Być może tylko taki, że polski pacjent, kiedy trafi do szpitala, znajdzie tam lekarza, który mówi po polsku, i z którym będzie mógł się porozumieć - mówi.
Polska ma najniższe wymagania dla lekarzy spoza UE
Dodaje, że lekarze, którzy stracili - bądź stracą - uprawnienia, mają „otwartą ścieżkę" do wykonywania zawodu w Polsce, jeśli tylko przeprowadzą nostryfikację dyplomu, lub zdadzą egzamin w języku polskim. Jankowski zwraca uwagę, że Polska jest jedynym krajem UE, który wymaga tak niskiego - jak B1 - poziomu znajomości języka od lekarzy.
- Inne kraje żądają znajomości języka na poziomie B2 i języka specjalistycznego. Wyobraźmy sobie, że na takiego lekarza trafia pacjent z zawałem i próbuje mu opisać swój ból jako piekący, opasający, drażniący, promieniujący, a lekarz z Ukrainy czy Białorusi nie rozumie żadnego z tych słów - dodaje. Nie można igrać z ogniem, nie można igrać z życiem i zdrowiem pacjentów. Jeżeli przez dwa lata ktoś nie nauczył się języka polskiego, samemu władając językiem pokrewnym, to znaczy, że nie ma chęci do tego, aby się asymilować i wydajnie pracować dla dobra polskich pacjentów - twierdzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz