W pobliżu granicy ukraińsko-polskiej rosyjski dron trafił w lokomotywę pociągu jadącego z Kijowa do Warszawy - poinformował wysoki przedstawiciel ukraińskich kolei państwowych Ołeksandr Szewczenko. Pasażerowie nie odnieśli obrażeń. W chwili uderzenia pociąg znajdował się dwa kilometry od granicy z Polską, w obwodzie wołyńskim.
W spółce Ukrzaliznycia Szewczenko pełni funkcję zastępcy dyrektora ds. przewozów pasażerskich. Jego słowa cytuje portal Suspilne.
Wcześniej, w niedzielę nad ranem niedaleko przejścia Dorohusk-Jagodzin, po ukraińskiej stronie, dron uderzył w jedną z ciężarówek, zapalając kilka innych. Jeden z bezzałogowców miał przekroczyć granicę z Polską. Służby jednak już zdementowały te informacje.Po godz. 4 Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało o poderwaniu polskich myśliwców. Była to reakcja na rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy.Jak podkreślono, "działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę", a szczególnie w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.
Atak Rosji przy granicy z Polską
Radio Lublin podało, że nad ranem w rejonie miejscowości Szczecyn w powiecie kraśnickim oraz w miejscowości Stojeszyn Pierwszy w powiecie janowskim było słychać niepokojący hałas. Służby jednak uspokajają, zapewniając, że był to dźwięk manewrujących w powietrzu samolotów.
Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, pytany o ewentualny upadek nieznanych obiektów na terenie regionu odparł, że do służb docierają zgłoszenia o potencjalnych hukach, czy wybuchach. - Są one poważnie traktowane i weryfikowane, ale te zgłoszenia, które dotarły do naszych służb, nie znalazły potwierdzenia - podkreślił.Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz