Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!
Dziecko, które miało być zabite w minioną środę w szpitalu na Brochowie, żyje. Aborcja się nie odbędzie, a wkrótce powinien nastąpić normalny poród. Ostatnie 90 godzin było prawdziwą walką i czasem niezwykle intensywnego działania całego zespołu Fundacji Życie i Rodzina, aby ocalić życie tego maleństwa. Udało się.

Z oczywistych przyczyn nie mogę podzielić się z Panem całością tej historii. Mogę tylko powiedzieć, że:
- matka dziecka zgłosiła się do szpitala na aborcję w ostatnich tygodniach ciąży z kwitkiem od psychiatry,
- dziecko ma podejrzenie wady, która nie pozwoli mu na długie życie. Dzieci z podobnymi przypadłościami otacza się opieką hospicyjną i zapewnia im bezbolesną - i jak najbardziej ludzką - naturalną śmierć. Jednocześnie nie ma mowy o obciążeniu matki koniecznością intensywnej opieki nad dzieckiem przez wiele kolejnych lat. Rodzina przeżywa żałobę, przechodzi wszystkie jej etapy, aż ozdrowieje i żyje dalej tak jak wcześniej. Wiele takich rodzin żyje wśród nas – przeszły one trudne sytuacje i wyszły na prostą, a przy tym uratowały swoje człowieczeństwo, nie mordując własnych dzieci.
- już po decyzji, że aborcji nie będzie, matka została zaopiekowana i poprawił się jej stan psychiczny. Nic w tym dziwnego – stan psychiczny leczy się terapią, w tym farmakoterapią, a nie aborcją.
Nie mogę także zdradzić zbyt wielu kulis sprawy. Napiszę jedynie, że ostatnie cztery dni były czasem wytężonej pracy, aby to dziecko nie zginęło w męczarniach, i aby sygnalista, który zawiadomił Fundację, nie poniósł żadnych negatywnych konsekwencji. Cała sprawa wyglądała jak niezwykle skomplikowana łamigłówka i wymagała od wszystkich ogromnej dozy determinacji. Tak bywa wiele razy w naszej działalności, że trzeba natychmiast stanąć do walki. I teraz też do tej walki stanęliśmy. Często nikt tego nie widzi, ale wiemy, że właśnie wtedy ratujemy konkretne dziecko przed aborcją – a to jest najważniejszy cel.
Szanowny Panie,
Sytuacja z ostatnich dni pokazuje jedno – Brochów już stał się miejscem, do którego zgłaszają się matki z żądaniem zabicia ich dzieci, także w bardzo wysokich ciążach, nawet w ostatnich dniach przed terminem porodu. Ekipa, która jest zdolna robić aborcje – z Gizelą Jagielską na czele – już jest w szpitalu. I nie wszystkie dzieci udaje się uratować, tak jak to ostatnie maleństwo – wielu niestety nie.
Dlatego jeszcze raz gorąco zapraszam na Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji – w tę niedzielę, 18 października, pod szpitalem na Brochowie od ul. Biegłej, o godzinie 17:00.

***

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz