2026/10/18

Siedziała 2 lata w więzieniu. Mówi o życiu intymnym osadzonych

 Karina Łukaszczuk bez tabu opowiedziała o realiach odsiadywania kary, poruszając nie tylko temat walki z nałogiem i więziennych reguł, ale także kwestię intymnych kontaktów oraz relacji między kobietami za murami. Jej historia pokazuje codzienność za drzwiami bez klamek oraz to, jak dawne błędy potrafią dosięgnąć człowieka w momencie, gdy zdołał już odmienić swoje życie.

Przeszłość kobiety przez długi czas naznaczona była ciężkim uzależnieniem od narkotyków. Narastające problemy finansowe popchnęły ją do zaciągania zobowiązań, których nie była w stanie spłacić. Ostatecznie usłyszała wyrok dwóch lat pozbawienia wolności za czyny popełnione w trakcie czynnego nałogu: wyłudzenie, oszustwo oraz przywłaszczenie.

Kobieta w więzieniu. "Ważne jest to, do jakiej celi trafisz"

O trudnych wspomnieniach i drodze do normalności opowiedziała na antenie "Dzień Dobry TVN". Jak zaznaczyła, kara zastała ją w zupełnie innym momencie życia.– Wyrok był nieunikniony i tak naprawdę zapadł w momencie, kiedy miałam już 5 lat czystości. Zdążyłam zmienić swoje życie. Pracowałam, przewartościowałam wszystko – wyznała Łukaszczuk.

Pobyt za kratami wiąże się ze zderzeniem z surowymi regułami oraz specyficznymi zasadami współżycia z innymi osadzonymi, o czym mówiła bez ogródek.

 Ważne jest na pewno to, do jakiej celi trafisz. Czy będziesz w celi zamkniętej, czy w takim zakładzie półotwartym. Jest to istotne, z jakimi kobietami czy z mężczyznami będziesz spędzać czas za drzwiami bez klamek. Ale tak naprawdę osadzeni są pilnowani, ten system naprawdę działa. W więzieniu jest coś takiego, co się nazywa odpowiedzialnością zbiorową, czyli jeżeli jesteś w celi z pięcioma innymi kobietami, to odpowiadacie zbiorowo – tłumaczyła.

Taki mechanizm wymusza dyscyplinę, lecz bywa uciążliwy w codziennym funkcjonowaniu.

– To ma swoje plusy i minusy, bo na pewno jest to niesprawiedliwe z punktu widzenia człowieka, natomiast dla systemu jest to ważne, bo się pilnujemy wzajemnie. Jeżeli schowasz pęsetę, która jest nielegalna, to po prostu wszyscy za to "bekną" w celi i np. zabiorą budzik, który jest bardzo ważnym elementem wyposażenia – wyjaśniła.

Intymne relacje osadzonych. "Mamy swoje potrzeby"

W rozmowie poruszono także temat emocjonalnych i intymnych relacji nawiązywanych podczas długiej izolacji.

– My, kobiety, też mamy swoje potrzeby. Jest tak, że część dziewczyn, zwłaszcza z takimi dłuższymi wyrokami, które na wolności są heteroseksualne, za murami zmieniają orientację seksualną. I to jest czasami tylko na okres odsiadki, czasami jest to kontynuowane na wolności - w zależności od tego, jak tam ich sytuacja się rozwija – zauważyła.Karina Łukaszczuk odniosła się również do kwestii bezpieczeństwa w tego typu relacjach za murami.

– Są to zawsze kontakty dobrowolne tak naprawdę. Mówię o swoim doświadczeniu. Nie ma nacisku, nie spotkałam się nigdy absolutnie z żadną formą agresji seksualnej, nic z takich rzeczy. To są dobrowolne decyzje dziewczyn – podsumowała.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz