2026/06/11

Matka otruła swojego 8-letniego synka. Dodała to do soku owocowego

 Matka stanęła przed sądem w Wielkiej Brytanii pod zarzutem otrucia swojego ośmioletniego syna, któremu — jak wynika z ustaleń śledczych — podawała napój zawierający silne środki przeciwbólowe.


Sprawa dotyczy 41-letniej Louise Cameron. Do tragedii doszło we wrześniu ubiegłego roku w jej domu w Billingham, niedaleko Stockton-on-Tees. Zaniepokojeni bliscy odwiedzili kobietę i zastali ją w stanie silnego otępienia. Obok leżał jej syn Rhys. Szybko okazało się, że chłopiec nie żyje. Wezwani ratownicy potwierdzili zgon i ocenili, że nastąpił on już wcześniej.Z ustaleń prokuratury wynika, że kobieta podawała dziecku sok z czarnej porzeczki, do którego dodawała metadon i morfinę. Robiła to wielokrotnie w krótkich odstępach czasu, nawet co kilkanaście minut. Napój przygotowywała w kuchni i przynosiła synowi, nakazując mu go wypijać, choć chłopiec nie chciał i mówił, że mu nie smakuje.W dniu zdarzenia Cameron i jej syn wcześniej spędzali czas z rodziną poza domem. Po powrocie sytuacja zaczęła się pogarszać. Według relacji świadków chłopiec był zmuszany do picia kolejnych porcji napoju, co — zdaniem oskarżenia — doprowadziło do jego zatrucia.Kilka dni później siostra kobiety postanowiła ją odwiedzić, obawiając się o jej stan. Wraz z matką zastała Cameron w łóżku, półprzytomną i apatyczną. Początkowo wyglądało, jakby dziecko spało, jednak szybko stało się jasne, że nie żyje. Kobieta miała głaskać syna po twarzy i wpatrywać się w przestrzeń, nie reagując adekwatnie na sytuację.Śledczy znaleźli również list, w którym Cameron pisała o zamiarze odebrania sobie życia. Wspominała, że podała synowi śmiertelną dawkę substancji i nie chce "odchodzić bez swoich dzieci". Po przewiezieniu do szpitala przyznała policji, że planowała samobójstwo i nie chciała zostawiać syna samego.

Kobiecie postawiono zarzut morderstwa, jednak uznano ją za niezdolną do udziału w standardowym procesie. Obecnie ława przysięgłych ma ustalić, czy dopuściła się zarzucanych czynów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz