Przemoc… Powtórzę jeszcze raz ten post z wielką nadzieją, że komuś pomoże.
Chcę podzielić się moją historią i dać nadzieję wszystkim kobietom i mężczyznom, którzy doświadczają przemocy fizycznej czy psychicznej. Przez wiele lat żyłam w związku z osobą, która całkowicie mnie od siebie uzależniła. Wmawiała mi, że bez niej jestem nikim i sobie nie poradzę. Doświadczyłam bicia, kopania, uderzeń w miejsca, których nie widać na pierwszy rzut oka. Bywało, że zamykał mnie na klucz w łazience, zmuszał do stania bez ruchu i nawet przypalał papierosami. Mimo to przebaczałam, nawet wtedy, gdy w siódmym miesiącu ciąży zostałam tak dotkliwie pobita, że o mały włos nie straciłam dziecka.
Z pozoru ten człowiek wydawał się wspaniały.. inteligentny, opiekuńczy i ujmujący. W domu jednak okazywał się prawdziwym psychopatą. Przez lata byłam bezsilna, co w końcu doprowadziło mnie do najtrudniejszego okresu w moim życiu. Dopiero teraz, gdy ten człowiek już nie żyje, jestem w stanie mówić o tym, jak bardzo mnie skrzywdził. Zrozumiałam, że nie byłam winna jego zachowaniu, bo nikt nigdy nie zasługuje na takie traktowanie.
Po tamtym związku miałam jeszcze kilka relacji, które również okazały się toksyczne. Wydawało mi się, że już zawsze będę przyciągać ludzi, którzy będą mnie niszczyć. Dopiero przy Marcinie, moim mężu, od tylu lat czuję się naprawdę bezpieczna. To on okazał się moim największym wsparciem, dzięki niemu zrozumiałam, czym jest prawdziwa miłość i szacunek. Wreszcie mam marzenia, plany i radość w sercu. Odbudowałam siebie kawałek po kawałku i wiem, że można wyjść z najgorszego koszmaru.
Nikt nie ma prawa krzywdzić czy poniżać drugiej osoby. Pamiętaj, że jesteś silna/silny, piękna/piękny i wartościowa/wartościowy. Nawet jeśli teraz czujesz, że nie ma wyjścia, przysięgam Ci, że ono zawsze istnieje. Wystarczy się przełamać i uwierzyć, że zasługujesz na szczęście i spokój.Przemoc… Powtórzę jeszcze raz ten post z wielką nadzieją, że komuś pomoże.
Chcę podzielić się moją historią i dać nadzieję wszystkim kobietom i mężczyznom, którzy doświadczają przemocy fizycznej czy psychicznej. Przez wiele lat żyłam w związku z osobą, która całkowicie mnie od siebie uzależniła. Wmawiała mi, że bez niej jestem nikim i sobie nie poradzę. Doświadczyłam bicia, kopania, uderzeń w miejsca, których nie widać na pierwszy rzut oka. Bywało, że zamykał mnie na klucz w łazience, zmuszał do stania bez ruchu i nawet przypalał papierosami. Mimo to przebaczałam, nawet wtedy, gdy w siódmym miesiącu ciąży zostałam tak dotkliwie pobita, że o mały włos nie straciłam dziecka.
Z pozoru ten człowiek wydawał się wspaniały.. inteligentny, opiekuńczy i ujmujący. W domu jednak okazywał się prawdziwym psychopatą. Przez lata byłam bezsilna, co w końcu doprowadziło mnie do najtrudniejszego okresu w moim życiu. Dopiero teraz, gdy ten człowiek już nie żyje, jestem w stanie mówić o tym, jak bardzo mnie skrzywdził. Zrozumiałam, że nie byłam winna jego zachowaniu, bo nikt nigdy nie zasługuje na takie traktowanie.
Po tamtym związku miałam jeszcze kilka relacji, które również okazały się toksyczne. Wydawało mi się, że już zawsze będę przyciągać ludzi, którzy będą mnie niszczyć. Dopiero przy Marcinie, moim mężu, od tylu lat czuję się naprawdę bezpieczna. To on okazał się moim największym wsparciem, dzięki niemu zrozumiałam, czym jest prawdziwa miłość i szacunek. Wreszcie mam marzenia, plany i radość w sercu. Odbudowałam siebie kawałek po kawałku i wiem, że można wyjść z najgorszego koszmaru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz