2026/08/04

MORAWIECKI ZA WSZZELKA CENE CHCE ZOSTAC PREMIEREM , KTO MU TO ZAPROPONUJE TAM POJDZIE bo to karierowicz i odszczepieniec i zwykla kanalia .

 

No i bańka pękła. Huknęło tak, że Dumie fakturę za sondaż z biurka zwiało. Co już wiemy? Wiemy na przykład, że opowiadanie o tym, jak to centrum czeka na Morawieckiego, można wsadzić między bajki. Nikt tam na niego nie czeka.
Jedyny przepływ elektoratu z centrum do partii Morawieckiego to Jan Rokita i poseł Józefaciuk, a za chwilę ten Komarewicz z Polski 2050, czyli Rozłam+ zostaje szalupą ratunkową dla tuskowców.
A tak mu drukowali 7%, 8%, zaraz miała być mijanka z PiS 😂 I tu na X ludzie się na to nabierają. Morawiecki pakował kubki do gabinetu premiera, a Buda z Horałą szukali kalendarzy do powieszenia w resortach. Oczywiście za darmo.
A tu łup! Łup o próg wyborczy. Najnowszy sondaż Social Changes daje Rozwojowi Plus 4 procent, czyli dokładnie tyle, żeby narobić szkód, odebrać głosy prawicy i samemu nie wejść do Sejmu. PiS ma w tym badaniu 25%, natomiast ugrupowanie Morawieckiego ląduje poza parlamentem razem z PSL-em i Polską 2050.
I właśnie po to Mateusz Morawiecki rozbił największą partię opozycyjną? Po to zabrał ze sobą kilkudziesięciu parlamentarzystów? Po to przez miesiące budował własne stowarzyszenie, odmawiał jego rozwiązania i przekonywał wszystkich, że tylko on potrafi przyciągnąć wyborców centrum?
Przemysław Czarnek ujawnił, że już w kwietniu Morawiecki miał przez długą część rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim przekonywać, iż musi stworzyć nową partię. Miał więc nie być żadną zaskoczoną ofiarą wyrzuconą z PiS, ale politykiem od dawna przygotowującym własny projekt.
Jeszcze 21 lipca Morawiecki zapewniał: „Jestem w PiS. Tutaj jest moje miejsce”. Kilka dni później jego środowisko utworzyło własny klub, a dziś zapowiada już budowę nowej partii.
A komu ta operacja pomaga? Na pewno nie prawicy. Pierwszy (jak to wyśmiał Wipler) kupiony sondaż po rozłamie dawał Rozłam+ 7,5 procent, ale jednocześnie pokazywał, że PiS traci przy obecności partii Morawieckiego aż 5,6 punktu procentowego i około 35 mandatów. To nie był żaden cudowny napływ wyborców Tuska. To było przede wszystkim podbieranie ludzi z własnego obozu.
Czyli plan genialny: zabrać PiS kilka punktów, podzielić struktury, skłócić polityków, rozproszyć głosy prawicy, a następnie samemu zanurkować pod próg wyborczy.
Donald Tusk nie musiał nawet niczego wymyślać. Wystarczyło usiąść, otworzyć popcorn i patrzeć, jak Morawiecki wykonuje za niego najbrudniejszą polityczną robotę.
Bo przy wyniku 4 procent głosy oddane na Rozłam+ nie będą się po prostu liczyły. Nie dadzą mandatów Morawieckiemu, ale obniżą udział całej prawicy w podziale miejsc w Sejmie. To właśnie dlatego nawet zagraniczni komentatorzy i analitycy oceniali rozłam jako polityczną "linię ratunkową" dla obozu Tuska oraz poważne utrudnienie dla utworzenia prawicowego rządu.
Można było zostać w PiS, walczyć o program, przekonywać działaczy i wyborców, budować pozycję na przyszłość. Można było zaakceptować, że partia jest czymś więcej niż trampoliną do realizacji osobistych ambicji.
Morawiecki wybrał jednak drogę rozłamu. I teraz może się okazać, że nie zdobędzie centrum, nie przejmie PiS, nie zostanie premierem, a jedynym trwałym efektem jego działalności będzie kilka procent wyrzuconych głosów i kolejna kadencja Donalda Tuska.

Tak się właśnie przegrywa Polskę. Nie dlatego, że zabrakło wyborców prawicy. Tylko dlatego, że komuś zabrakło cierpliwości, pokory i miejsca na własne ambicje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz