2026/08/01

Zabili 17-letniego Fabiana i wrzucili do Warty. Ciała nie odnaleziono do dziś!

Zaginął w 2016 roku, jego zabójcy zostali skazani 10 lat później. Choć ciała Fabiana Zydora (+17 l.) nigdy nie odnaleziono, śledczym udało się odtworzyć przebieg przerażającej zbrodni. Prokuratura przekonała Sąd Okręgowy w Koninie, że Łukasz B. (42 l.), Jan K. (33 l.) i Radosław M. (33 l.) uprowadzili nastolatka, brutalnie zabili, a jego ciało wrzucili do Warty. Wszystko z zemsty za rzekomy narkotykowy dług. Zostali skazani na 25 lat więzienia.
Fabian Zydor mieszkał ze starszą siostrą i szwagrem w Tarnowej, małej wsi w Wielkopolsce leżącej kilkadziesiąt kilometrów od Poznania. Rodzeństwo nie miało łatwego życia, ale byli dla siebie wsparciem, gdy nie mogli liczyć na rodziców.Mama rozstała się z ojcem, a tata też miał swoje problemy – mówiła nam jeszcze w czasie śledztwa, Patrycja, siostra Fabiana, która formalnie była jego prawną opiekunką, bo ich mama wyjechała do pracy za zagranicę, a tata trafił za kratki.

Mimo, że sama dopiero co weszła w dorosłość, traktowała młodszego brata jak syna. Dbała o niego, pomagała mu. Fabian uczył się w szkole zawodowej, chciał pracować jako budowlaniec. Przed zaginięciem chłopak nie dawał po sobie poznać, że ma kłopoty - był pogodny, często się uśmiechał, nie stronił od imprez.

Niestety, jak potem wyszło na jaw, zaczął obracać się w towarzystwie, które sięgało po narkotyki… 30 października 2016 r., w niedzielę, chłopak zachowywał się jak zwykle w wolny dzień. Rano wyszedł z domu, wrócił, a potem znów wyszedł. Nic nadzwyczajnego. Dopiero po zaginięciu siostra Fabiana dowiedziała się, że nastolatek poszedł ze znajomymi na domówkę. Spotkał się z kolegą i razem poszli na kolejną imprezę do znajomego, który mieszkał w Tarnowej.

Fabian był na domówce do godz. 23. Wyszedł z imprezy sam. Zdaniem świadków był pod wpływem alkoholu, ale dla nikogo nie było to dziwne, bo chłopak miał do domu zaledwie 800 metrów. Gdy następnego dnia okazało się, że Fabian tam nie dotarł, siostra zaczęła go szukać.

Dzwoniłam do wszystkich, przeszukałam wszystkie miejsca gdzie mógł być, sprawdzałam piwnice, strychy i garaże - zeznawała w czasie procesu.Chłopaka nie znalazła. Jego telefon po raz ostatni logował się do sieci telefonii komórkowej o godz. 1 w nocy. Policyjny pies, który szukał chłopaka, nagle zgubił trop w centrum wsi, niedaleko remizy… Nic nie dały ogłoszenia o poszukiwaniach, ani zatrudnienie prywatnego detektywa.

Sprawę nawet umorzono, ale gdy na nowo zajęli się nią funkcjonariusze ze specjalnej grupy z Poznania, zderzyli się ze zmową milczenia w Tarnowej. Nikt nic nie wiedział, nie widział, nie pamiętał. Policjanci jednak szybko zorientowali się, że to nie było zwykłe zaginięcie, a w sprawę zamieszane są osoby, które znały chłopaka. To byli mieszkańcy sąsiedniej miejscowości…

Od jednego z nich Fabian miał kupować narkotyki, za które nie płacił od razu. Przyjechali więc do Tarnowej specjalnie po Fabiana, żeby zamknąć temat długu. Szukali go w domu, a gdy tam nie znaleźli, pojechali do centrum wsi, gdzie natknęli się na niego, kiedy wracał do domu po imprezie. Szczegóły zbrodni są wyjątkowo wstrząsające.

Radosław M. Łukasz B. i Jan K. porwali Fabiana, zakładając mu na głowę worek. Wciągnięcie nastolatka do samochodu nie było dla nich trudne. Chłopak był szczupły, wyglądał na o wiele młodszego. Potem pojechali w okolicę mostu. Tam wyciągnęli chłopaka z auta i brutalnie pobili. Gdy nastolatek padł na ziemię i przestał się ruszać, jeden z mężczyzn - Radosław M. - całym ciężarem swojego ciała stanął na jego głowie.

Potem porywacze rozebrali Fabiana, włożyli do worka, który obciążyli dodatkowymi przedmiotami i wrzucili do Warty. Zabójstwo widziała osoba, która też kupowała narkotyki od mężczyzn. To kobieta, która w dniu zaginięcia Fabiana pojechała w okolicę mostu w Pyzdrach, żeby spotkać się z dilerem i zobaczyła przerażające sceny. Stała się jednym z głównych świadków w sprawie. W toku postępowania przesłuchano prawie osiemdziesięciu świadków. Skorzystano także z wiedzy ekspertów różnych specjalizacji - mówi Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. 

Radosław M. Łukasz B. i Jan K. w czasie procesu nie przyznawali się do zabójstwa. 

Nie znam Fabiana, nigdy go nie spotkałem, nie mam pojęcia, co mogło się z nim stać - mówił Łukasz B. 

Sąd Okręgowy w Koninie nie miał jednak wątpliwości i skazał całą trójkę na 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

Ciała Fabiana Zydora nigdy nie odnaleziono.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz