Mąż kobiety przekonywał, że doszło do wypadku. Tłumaczył śledczym, że kiedy uprawiał z żoną seks na balkonie, ta za wychyliła się za barierkę i spadła z wysokości 60 metrów.Funkcjonariusze odkryli jednak, że Christian M. miał w tym czasie kochankę. Po śmierci Marty błyskawicznie zamieszkał z nową partnerką. To mogło wskazywać, że pozbył się żony, chcąc uniknąć kosztownego rozwodu.
Śledztwo w sprawie śmierci Marty M. trwało prawie dwa lata. Okazało się, że niektórzy goście hotelowi słyszeli kobiece krzyki. Dodatkowo biegli z zakresu medycyny sądowej odkryli na ciele ofiary obrażenia, które nie wynikały z upadku z dużej wysokości, a powstały niedługo przed nim.
Christian M. został oskarżony o zabójstwo z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Sąd Regionalny we Frankfurcie nie miał najmniejszych wątpliwości, że mężczyzna jest winny, więc skazał go na dożywocie za kratami.Zdaniem sędziego Christian M. zrzucił swoją żonę z balkonu „jak worek na śmieci”, aby uniknąć rozwodu. Okazało się też, że oskarżony szukał w internecie „najbardziej dyskretnych metod zabijania”.
– Byłoby to idealne przestępstwo, gdyby władze nie prowadziły tak skrupulatnego dochodzenia – dodał sędzia. Christian M. w trakcie rozprawy nie okazywał żadnych emocji. Wyrok jest nieprawomocny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz