2026/07/06

Ultimatum Tuska nic nie da? "Nie będzie cicho i spokojnie"

 Zmiany personalnie nic nie zmienią, a reformy wymagają niepopularnych decyzji dla lekarzy i pacjentów — podkreślili w rozmowie z "Faktem" byli szefowie ochrony zdrowia w Polsce. Były minister zdrowia Wojciech Maksymowicz i były przez NFZ Andrzej Sośnierz ocenili, że ultimatum premiera Donalda Tuska to ruch czysto polityczny. Od czego trzeba zacząć zmiany w szpitalach?

We wtorek 7 lipca mija ultimatum, które kierownictwu resortu zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia postawił szef rządu. Donald Tusk groził, że jeśli nie otrzyma od nich satysfakcjonujących rekomendacji, będą konsekwencje personalne w jego gabinecie. Zapowiedź premiera pojawiła się w momencie afery w Szpitalu Południowym w Warszawie, politykach w kierownictwach szpitali oraz dyskusji o wysokich zarobkach wśród lekarzy. "Fakt" zapytał o komentarz byłe osoby odpowiedzialne za ochronę zdrowia.

Ministra zdrowia i prezes NFZ stracą stanowiska? Eksperci: to nic nie da, potrzebne są głębokie zmiany

Obecny prezes NFZ (Filip Nowak — red.) to nietrafiona nominacja z czasów rządu Mateusza Morawieckiego. Poza tym szef NFZ nie wiele może, bo nie ma mandatu do wykonywania strukturalnych reform. Ma za to status hiperkontrolera, a niepotrzebnie wysokie uprawnienia nadawały mu kolejne rządy od lewa do prawa — komentował były minister zdrowia w latach 1997-1999 prof. Wojciech MaksymowiczJego zdaniem Jolanta Sobierajska-Grenda popełniła błąd, w ogóle zgadzając się na wzięcie teki ministry zdrowia. — Bo ma pozycję marionetki wobec premiera, który nie dał jej mandatu do większych zmian w ochronie zdrowia — wskazał..Prof. Maksymowicz tłumaczył, że nie da się jednym rozporządzeniem czy ustawą uzdrowić systemu ochrony zdrowia. — Takie myślenie to zdeptanie myślenia strategicznego. Problem jest złożony i tylko rządy AWS oraz PiS podjęły się prób reform. Ostatecznie rząd AWS, którego byłem członkiem, przegrał wybory przez wprowadzenie niepopularnych reform, ale to było konieczne — wyjaśnił.W ocenie eksperta "jest ogromny dysonans pomiędzy koniecznymi zmianami i oczekiwaniami pacjentów". — Według ostatniego sondażu dla "Rz" tylko 13 proc. Polaków jest gotowych zapłacić więcej na składkę zdrowotną. Sam wiem, że nie jest to łatwe, bo jako emeryt przyjmuję jeszcze pacjentów i zdaję sobie sprawę, że wysoka składka zdrowotna jest bolesna. Ale w innych krajach UE, do których poziomu dążymy, jak Niemcy i Czechy, ta składka jest odpowiednio wysoka — ocenił.

"Trzeba rozbić monopol NFZ i wprowadzić konkurencję w ubezpieczeniach zdrowotnych"

Prof. Maksymowicz wskazał również, że samo środowisko lekarzy powinno uderzyć się w piersi. — Sam słyszałem o przypadkach lekarzy, którzy jeżdżą od szpitala do szpitala powiatowego i wystawiają bardzo wysokie rachunki za swoje podstawowe usługi. Takie sytuacje negatywnie wpływają na odbiór całego środowiska — dodał.Również były prezes NFZ w latach 2006-2007 Andrzej Sośnierz uważa, że zmiany personalne nic nie zmienią. — Reforma ochrony zdrowia to niepopularne zmiany i żaden rząd się na nie nie zgodzi ze względu na obawę utraty poparcia — mówił w rozmowie z "Faktem".

Przypomniał, że podstawą działań systemu ochrony zdrowia jest zapewnienie podstawowej opieki pacjentom. — A nie zadowolenie pracowników tego systemu. Potrzeba wprowadzić wiele zmian, ale nie da się tego zrobić na raz. W tym rozbicie monopolu NFZ, wyłączenie kluczowej roli ministra zdrowia w rozdawaniu pieniędzy, czy wprowadzenie konkurencji między ubezpieczalniami — proponował Sośnierz.

Dodał: — Premierzy by chcieli, żeby kolejni ministrowie zdrowia pracowali po cichu. Ale cicho i spokojnie nie będzie. Nie widzę w rządzie gotowości do głębokich zmian w ochronie zdrowia.

Polacy popierają reformę ochrony zdrowia

Do wtorku 7 lipca Ministerstwo Zdrowia kierowane przez Jolantę Sobierajską-Grendę ma przygotować pakiet systemowych rozwiązań, by przedstawić je premierowi. Donald Tusk powiedział 3 lipca, że oczekuje "precyzyjnych rekomendacji" w związku nieprawidłowościami w ochronie zdrowia. Problemy, które wymienił, to tzw. saloniki VIP w szpitalach, omijanie kolejek do świadczeń oraz bardzo wysokie zarobki niektórych medyków.Według sondażu pracowni Ariadna dla Human Answer Institute i Centrum im. Adama Smitha 70 procent respondentów uważa, że lekarze pracujący w publicznym systemie ochrony zdrowia powinni być zatrudniani na etatach, a nie na kontraktach. Z kolei 58 proc. popiera rozdzielenie pracy lekarzy w sektorze publicznym i prywatnym w celu ograniczenia konfliktów interesów.

Aż 74 proc. respondentów uważa, że za problemy ochrony zdrowia odpowiada przede wszystkim rząd — niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. Znacznie mniej osób, 38 proc., wskazało lekarzy.

Źródło: Fakt

Co by nie powiedziec o PIS , to za ich rzadow nigdy takiego bajzlu w kraju nie bylo . Sluzba zdrowia dzialala normalnie , nie zamykano szpitali ani porodowek . Nie kazano kobietom rodzic na SOR ani w domach .Wystarczyly 2 lata rzadow Tuska a wszystko poszlo w pizdu . Cala gospodarka nie tylko sluzba zdrowia ! Ale Niemcy nie po to dali wygrac  wybory Tuskowi zeby Polska kwitla. Polska ma upasc jak najnizej , to ich cel .Ale juz niedlugo ich rzady sie skoncza i Polska bedzie robic wszystko zeby wrocic do normalnosci . GB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz