Sekta błazeńska? Lis w amoku wietrzy prowokację: "Jest rozważane - trzeba uciszyć Lisa. Pedofilia, molestowanie czy mobbing?"
opublikowano: 37 minut temu · aktualizacja: 22 minuty temu
Histeria, która po przejęciu władzy przez PiS ogarnęła elity wspierające Platformę, staje się coraz bardziej kuriozalna. Luminarz mainstreamu Tomasz Lis jest tak spanikowany, że wietrzy przeciwko sobie prowokację.
Teoria spiskowa, która ponoć miała być domeną środowisk prawicowych, hula jak wiatr po liberalnych mediach! W TOK FM na wylot przewiała najpierw dr Annę Materską-Sosnowską.
Wszystkie plotki, które są po prawej stronie, nie tylko inwigilacja, ale o zakładanych podsłuchach, o prowokacjach, o wyeliminowaniu np. dziennikarzy przez prowokacje, są coraz bardziej realne. I nad tym się powinniśmy zastanowić
— nawoływała politolog.
Plotkami natychmiast zainteresował się inny gość stacji – Tomasz Lis.
Jakie plotki?
— dopytywał.
O, dużo jest plotek. Np. jeżeli się nie da w sposób legalny pozbawić kogoś programu. No, niektórych uda się pozbawić w sposób legalny, to jest oczywista oczywistość, ale to jest za mało, to za małe igrzyska. Gdybyś ktoś niestety okazał się czysty, to można zrobić różne prowokacje
— dywagowała pani doktor.czelny „Newsweeka” wykazywał coraz większe zainteresowanie.
Ja też słyszałem
— rzucił.
Materska-Sosnowska nadal snuła swoje wizje.
Wręcz czytałam, że można zrobić prowokacje takie, że np. z pedofilii się nie wychodzi szybko, ze współpracy ze służbami, od narkotyków
— wyliczała.
Od narkotyków, które się znajduje w szafie
— dorzucił ze znawstwem Lis.
To był jedynie wstęp. Rozgrzany dywagacjami Materskiej-Sosnowskiej, pałeczkę przejął naczelny „Newsweeka”.
Przepraszam, że o sobie sekundę, ale jak się bawimy, to do końca. W jednej z redakcji, jednego z prawicowych tygodników, na kolegium jest rozważane - trzeba uciszyć Lisa. To, że go wyrzucimy z telewizji to za mało. Pedofilia, molestowanie czy mobbing? Nie wyczyści się z tego nigdy. Koniec cytatu. I to mam w mailach, żeby była pełna jasność
— perorował w TOK FM.
Gdy środowiska prawicowe domagały się wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej, zostały przez elity związane z Platformą Obywatelską okrzyczane mianem sekty smoleńskiej. Teraz te same elity, owładnięte paniką i histerią po utracie władzy przez PO, mogą same siebie nazwać sektą błazeńską.
JUB/TOK FM
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz