– Ile pan chce za niego?
– Tysiąc złotych.– Przecież on jest ślepy!– Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób życie. Antek wyłazi spod konia i mówi:
– Mówiłem, że jest ślepy!– Może i ślepy, ale jaki odważny!
Baca czeka na autostopie. Podjeżdża facet, mówi:
– Wskakuj.
Chciał go przestraszyć, że walnie w kobietę. Jedzie na nią i szybko wykręcił, a baca mówi:
– Dobrze, że otworzyłem drzwi, bo byśmy jej nie trafili...
– Wskakuj.
Chciał go przestraszyć, że walnie w kobietę. Jedzie na nią i szybko wykręcił, a baca mówi:
– Dobrze, że otworzyłem drzwi, bo byśmy jej nie trafili...
Blondynka siedzi z koleżanką w domu. Nagle dzwoni telefon. Dziewczyna rozmawia przez chwilę, a po odłożeniu słuchawki zaczyna histerycznie płakać.
– Kto dzwonił? Co się stało? – pyta koleżanka.
– Mama dzwoniła, zmarł mój ojciec... – ryczy blondynka.
Po chwili znów dzwoni telefon. Po rozmowie blondynka zanosi się płaczem powtórnie:
– Dzwonił mój brat, jego ojciec też nie żyje...
– Kto dzwonił? Co się stało? – pyta koleżanka.
– Mama dzwoniła, zmarł mój ojciec... – ryczy blondynka.
Po chwili znów dzwoni telefon. Po rozmowie blondynka zanosi się płaczem powtórnie:
– Dzwonił mój brat, jego ojciec też nie żyje...
– Co biegnie po ścianie i zabija Żydów?– Instalacja gazowa.
– Co mówi kat do skazańca pod szubienicą?– Głowa do góry.
– Co się stanie, jeśli odpadną mi ręce?– Nie będziesz mógł ich podnieść...
Czarny humor jest jak nogi – nie każdy je ma.
– Dlaczego najpierw powinno się zabić żonę, a dopiero później teściową?– Bo najpierw obowiązek, a potem przyjemność.
Dzieci miały przynieść różne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła skalpel, Tomek słuchawki i pani pyta się Jasia:
– Jasiu co przyniosłeś?– Aparat tlenowy.– A skąd go wziąłeś?– Od dziadka.– A co na to dziadek?– Chrrrchchchchrrr...
– Jasiu co przyniosłeś?– Aparat tlenowy.– A skąd go wziąłeś?– Od dziadka.– A co na to dziadek?– Chrrrchchchchrrr...
Dzieci, nie po to się dziadek powiesił, żebyście się na nim huśtały!
Facet pyta męża nieżywej:
– Dlaczego pan nie ratował swojej żony jak tonęła?– A skąd miałem wiedzieć, że się topi, wrzeszczała jak zwykle.
– Dlaczego pan nie ratował swojej żony jak tonęła?– A skąd miałem wiedzieć, że się topi, wrzeszczała jak zwykle.
Jasio i Krzysio wpadają do pokoju nauczycielskiego z karabinem. Jasio krzyczy:
– Zabijamy przedmiotami czy alfabetycznie?
– Zabijamy przedmiotami czy alfabetycznie?
Jasio pyta się ojca:
– Tato, dlaczego babcia ucieka zygzakiem pomiędzy drzewami?
Tata odpowiada:
– Jasiu, nie pytaj, tylko dawaj drugi magazynek.
– Tato, dlaczego babcia ucieka zygzakiem pomiędzy drzewami?
Tata odpowiada:
– Jasiu, nie pytaj, tylko dawaj drugi magazynek.
Jasio się pyta ojca:
– Tato, dlaczego babcia się tak trzęsie?– Nie gadaj tyle, tylko zwiększaj napięcie.
– Tato, dlaczego babcia się tak trzęsie?– Nie gadaj tyle, tylko zwiększaj napięcie.
Jasiu biegnie szybko do rodziców i krzyczy:
– Mamo, tato dziadek się powiesił na strychu!
Rodzice szybko biegną na strych, ale nikogo nie ujrzeli. Na to Jasiu:
– Hahaha! Ale was nabrałem! Dziadek się powiesił w piwnicy!
– Mamo, tato dziadek się powiesił na strychu!
Rodzice szybko biegną na strych, ale nikogo nie ujrzeli. Na to Jasiu:
– Hahaha! Ale was nabrałem! Dziadek się powiesił w piwnicy!
– Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?– Bo wczoraj umarł mój dziadek...– Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie...– Tatuś wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą...
Jasiu wieczorem biegnie do taty i mówi:
– Tato, tato dom nam się pali!– Synku, uciekaj szybko z domu, tylko cicho, żebyś matki nie obudził.
– Tato, tato dom nam się pali!– Synku, uciekaj szybko z domu, tylko cicho, żebyś matki nie obudził.
Lekarz przychodzi do pacjenta po ciężkim wypadku:
– Mam dla pana dobrą i złą nowinę. Od której zaczniemy?– Niech będzie zła – odpowiada pacjent.
– Musimy amputować panu obie nogi.– A ta dobra?!– Pacjent z sąsiedniego łóżka chce kupić pańskie kapcie.
– Mam dla pana dobrą i złą nowinę. Od której zaczniemy?– Niech będzie zła – odpowiada pacjent.
– Musimy amputować panu obie nogi.– A ta dobra?!– Pacjent z sąsiedniego łóżka chce kupić pańskie kapcie.
Mama do syna:
– Jasiu, nie ogryzaj babci paznokci!
Po chwili:
– Jasiu, przestań ogryzać babci paznokcie!
Jeszcze później:
– Jasiu, do cholery, ostatni raz ci mówię, żebyś przestał ogryzać babci paznokcie i w ogóle odejdź od jej trumny!
– Jasiu, nie ogryzaj babci paznokci!
Po chwili:
– Jasiu, przestań ogryzać babci paznokcie!
Jeszcze później:
– Jasiu, do cholery, ostatni raz ci mówię, żebyś przestał ogryzać babci paznokcie i w ogóle odejdź od jej trumny!
Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
– I co?! Co z nią, panie doktorze?!– Cóż... żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych.– Oczywiście, oczywiście – na to mąż.
– Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.– Tak, tak... – kiwa głową mąż.
– Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium – 10 tysięcy...– Boże...– Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki...
– Ile? – blednie mąż.– Miesięcznie 12–15 tys. złotych.– Jezuuu... – Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę...
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
– Żartowałem! Nie żyje!
– I co?! Co z nią, panie doktorze?!– Cóż... żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych.– Oczywiście, oczywiście – na to mąż.
– Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.– Tak, tak... – kiwa głową mąż.
– Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium – 10 tysięcy...– Boże...– Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki...
– Ile? – blednie mąż.– Miesięcznie 12–15 tys. złotych.– Jezuuu... – Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę...
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
– Żartowałem! Nie żyje!
Na autostradzie dachował Maluch wiozący romską rodzinę. 9 osób odniosło poważne obrażenia.
Nowak rzecze do Stacha:
– Byłem z teściową w Pradze.– Co ci się najbardziej podobało?– Jak teściową metro przejechało!
– Byłem z teściową w Pradze.– Co ci się najbardziej podobało?– Jak teściową metro przejechało!
Przychodzi mała dziewczynka do sklepu zoologicznego i mówi:
– Poproszę tego czarnego króliczka.– A nie ładniejszy ten biały?– Proszę pana, mojego pytona to wali jakiego on będzie koloru!
– Poproszę tego czarnego króliczka.– A nie ładniejszy ten biały?– Proszę pana, mojego pytona to wali jakiego on będzie koloru!
Przychodzi pacjent do lekarza:
– Proszę pana, nie może pan jeść do końca życia.– Ale ja tak nie wytrzymam bez jedzenia.– E tam, spokojnie pan wytrzyma te 2 godziny.
– Proszę pana, nie może pan jeść do końca życia.– Ale ja tak nie wytrzymam bez jedzenia.– E tam, spokojnie pan wytrzyma te 2 godziny.
Przychodzi sexy baba do lekarza z dzieckiem i mówi:
– Moje dziecko jest chore.
Lekarz bada dziecko i mówi:
– Jemu już nic nie pomoże, zrobimy nowe.
– Moje dziecko jest chore.
Lekarz bada dziecko i mówi:
– Jemu już nic nie pomoże, zrobimy nowe.
Sędzia do oskarżonej:
– A więc nie zaprzecza pani, że zastrzeliła męża podczas transmisji z meczu piłkarskiego?– Nie, nie zaprzeczam.– A jakie były jego ostatnie słowa?– Oj strzelaj, prędzej, strzelaj...
– A więc nie zaprzecza pani, że zastrzeliła męża podczas transmisji z meczu piłkarskiego?– Nie, nie zaprzeczam.– A jakie były jego ostatnie słowa?– Oj strzelaj, prędzej, strzelaj...
Stary baca dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
– Do pięciu wyrazów za darmo.– Nooo... to niech będzie: „Zmarła Jagna Górska”.– Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.– To niech będzie: „Zmarła Jagna Górska, sprzedam Opla”.
– Do pięciu wyrazów za darmo.– Nooo... to niech będzie: „Zmarła Jagna Górska”.– Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.– To niech będzie: „Zmarła Jagna Górska, sprzedam Opla”.
– Tato, znalazłem babcię!– Tyle razy ci mówiłem durniu, żebyś nie kopał dołków w ogródku!
Trzech gości, którzy ukończyli wyższe uczelnie zastanawia się, jak się pozbyć teściowych.
Facet po Polibudzie:
– Kupię jej samochód, pogrzebię przy nim trochę, poprzestawiam i stara purchawa rozjebie się na drzewie.
Gość po Akademii Medycznej:
– Skombinuję arszenik i sypnę jebanej do żarcia. Zdechnie w 30 sekund.
Absolwent Akademii Rolniczej:
– Kupię całą paczkę Ibupromu, wsadzę wszystkie do gęby, przeżuję, ulepię z nich jedną dużą pigułę, wysuszę w mikrofalówce i położę na stole.
Dwaj pozostali:
– I co dalej?– Jak to co? Ona wejdzie do pokoju, powie: „Ojej, jaka wielka tabletka Ibupromu!”, a ja wyskoczę z szafy i ją pierdolnę siekierą w plecy!
Facet po Polibudzie:
– Kupię jej samochód, pogrzebię przy nim trochę, poprzestawiam i stara purchawa rozjebie się na drzewie.
Gość po Akademii Medycznej:
– Skombinuję arszenik i sypnę jebanej do żarcia. Zdechnie w 30 sekund.
Absolwent Akademii Rolniczej:
– Kupię całą paczkę Ibupromu, wsadzę wszystkie do gęby, przeżuję, ulepię z nich jedną dużą pigułę, wysuszę w mikrofalówce i położę na stole.
Dwaj pozostali:
– I co dalej?– Jak to co? Ona wejdzie do pokoju, powie: „Ojej, jaka wielka tabletka Ibupromu!”, a ja wyskoczę z szafy i ją pierdolnę siekierą w plecy!
Wchodzi do baru facet zalany w 4 dupy i krzyczy:
– Kto kurwa?!
Po chwili powtarza pytanie:
– No kto kurwa?!
Wstał rosły facet i odpowiada:
– Ja kurwa!– Ty kurwa?– Ja kurwa!– O kurwa...
– Kto kurwa?!
Po chwili powtarza pytanie:
– No kto kurwa?!
Wstał rosły facet i odpowiada:
– Ja kurwa!– Ty kurwa?– Ja kurwa!– O kurwa...
Właściciel zakładu dla chorych na Downa kupił do niego nowy basen. Downy cieszą się i skaczą do niego na główkę. Właściciel przychodzi z wizytacją i pyta się:
– Cieszycie się z basenu?– No, c... ćjeszymy się...– Fajnie się wam skacze?– No, fajnie się sk... adże...– To może teraz wam naleję do niego wody?
– Cieszycie się z basenu?– No, c... ćjeszymy się...– Fajnie się wam skacze?– No, fajnie się sk... adże...– To może teraz wam naleję do niego wody?
Wychodzi blondynka od lekarza i zastanawia się:
– Wodnik czy panna, wodnik czy panna?
Wraca do lekarza i pyta go:
– Panie doktorze, to był wodnik czy panna?– Rak, proszę pani, rak.
– Wodnik czy panna, wodnik czy panna?
Wraca do lekarza i pyta go:
– Panie doktorze, to był wodnik czy panna?– Rak, proszę pani, rak.
Zbliża się 25-lecie związku małżeńskiego Kowalskich.
– Co też podaruje mi mój drogi mąż? – myśli Kowalska.
– Niech to szlag. Gdybym ją wtedy zabił, jutro wychodziłbym z więzienia – myśli Kowalski.
– Co też podaruje mi mój drogi mąż? – myśli Kowalska.
– Niech to szlag. Gdybym ją wtedy zabił, jutro wychodziłbym z więzienia – myśli Kowalski.
Zmarła teściowa... Na ceremonii pogrzebowej zięć klęczy i tuli się do policzka teściowej. Żałobnicy znając napięte relacje zięcia z teściową, podchodzą i pytają:
– Widzę, że pogodziłeś się z teściową przed jej odejściem...– Nie, nie oto chodzi... jak się dowiedziałem wczoraj, że umarła, to piłem ze szczęścia z kumplami całą noc, a teraz mnie tak głowa napierdala, a ona taka zimniuteńka...
– Widzę, że pogodziłeś się z teściową przed jej odejściem...– Nie, nie oto chodzi... jak się dowiedziałem wczoraj, że umarła, to piłem ze szczęścia z kumplami całą noc, a teraz mnie tak głowa napierdala, a ona taka zimniuteńka...
Żona do męża:
– Wychodzę na chwilę do sąsiadki. Rusz się i wykąp dziecko!
Po chwili w całym bloku rozlega się wrzask dziecka. Przerażona kobieta wbiega do łazienki i widzi męża trzymającego nad wanną dziecko za uszy:
– Co robisz, idioto! Urwiesz mu uszy!– A co, mam sobie ręce poparzyć!? Czy facet może zajść w ciążę?
– Wychodzę na chwilę do sąsiadki. Rusz się i wykąp dziecko!
Po chwili w całym bloku rozlega się wrzask dziecka. Przerażona kobieta wbiega do łazienki i widzi męża trzymającego nad wanną dziecko za uszy:
– Co robisz, idioto! Urwiesz mu uszy!– A co, mam sobie ręce poparzyć!? Czy facet może zajść w ciążę?
– Nie, nie może, choć próby trwają na całym świecie. Nieustannie.
– Dlaczego laska jest niebieska?– Bo dżinsy farbują.
– Dlaczego penis ma zgrubienie na końcu?– Względy bezpieczeństwa – trudniej mu się z dłoni wyślizgnąć.
– Dobrze. Więc teraz powiedz mi, jak to się robi. Tyle o tym słyszałam od koleżanek.– Najpierw weź go do ręki.– Ale obleśne!– Zapewniam cię, że nie ma w tym nic obleśnego. Chwyć go za główkę jedną ręką.– Tak? I co dalej?– Tak, dobrze, a później pociągnij drugą ręką.– Ach, tak.– A widzisz, jak ci dobrze idzie?– I co teraz?– Teraz possij.– No, ty chyba żartujesz.– Nie, nie żartuję. Zacznij ssać.– Obleśne. Naprawdę ludzie tak robią?!– Tak.– Jesteś pewny?– Tak, przecież mówiłem ci, że jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz. Uwierz mi. Possij chwilę.– Hmmm...– I jak?– Słonawy w smaku...– No to chyba dobry, nie?– Nawet niegłupie, a co teraz?– Teraz rozsuwasz nóżki.– Co ty powiedziałeś?!– Rozsuwasz nóżki.– To miałeś na myśli?– Tak, tylko musisz bardziej odgiąć nogi, bo będzie ciężko dojść. Daj, pokażę ci.– A, rozumiem.– Właśnie. I znowu bierzesz go do rączki.– Hmmm...– Jak go już wyciągniesz, to weź go do buzi.– Taaak.– Ooo, właśnie tak...– A co zrobić z tym żółtawym? To też się połyka?– Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce.– Spróbuję... Hmmm... Pycha, spróbuj!– Nie, to głupie... (...) Popatrz teraz na mnie. Spróbuję wyciągnąć to różowe palcami.– Ooo...– Czasami są małe problemy, dlatego można sobie pomóc ustami...– Hmmm...– Można też possać, czasem to pomaga.– Hmmm...– Aaa, teraz poszło.– Tak, czułam.– I jak, było smaczne?– Muszę przyznać, że niegłupie.– Chcesz więcej?– Tak, chętnie. Tylko mi powiedz, czy to musi być tak cholernie skomplikowane?!– No, kochanie. Ja nic nie poradzę, tak się je raki.
Dwóch Irlandczyków, Shamus oraz Murphy od godziny siedzą w pubie. Wypili po kilka piw i pozostało im tylko 1 euro, a pić nadal się chce. Murphy mówi do Shamusa:
– Poczekaj chwilę, mam pomysł.
Skoczył do najbliższego sklepu mięsnego i po kwadransie wrócił z kawałkiem kiełbasy. Stojący przed pubem Shamus denerwuje się:
– Zwariowałeś? Teraz, to już nawet nie mamy tego 1 euro.– Spokojnie, wiem co robię. Wejdziemy do pubu, zamówię dla nas po piwie, wypijemy, a jak wysunę kiełbasę przez rozporek, będziesz udawał, że mi robisz loda. Wywalą nas z lokalu, ale co się napijemy, to nasze!
Tak też zrobili i napili się za darmo w kilku kolejnych lokalach. Jedyną niedogodnością było to, że od czasu do czasu inkasowali kopniaka. W dziesiątym pubie Shamus powiedział:
– Murphy, ja już nie mogę. Jestem zbyt pijany, kolana mnie bolą jak cholera.
Na to Murphy:
– A myślisz, że mi jest łatwiej? Ja już w trzecim pubie zgubiłem kiełbasę!
– Poczekaj chwilę, mam pomysł.
Skoczył do najbliższego sklepu mięsnego i po kwadransie wrócił z kawałkiem kiełbasy. Stojący przed pubem Shamus denerwuje się:
– Zwariowałeś? Teraz, to już nawet nie mamy tego 1 euro.– Spokojnie, wiem co robię. Wejdziemy do pubu, zamówię dla nas po piwie, wypijemy, a jak wysunę kiełbasę przez rozporek, będziesz udawał, że mi robisz loda. Wywalą nas z lokalu, ale co się napijemy, to nasze!
Tak też zrobili i napili się za darmo w kilku kolejnych lokalach. Jedyną niedogodnością było to, że od czasu do czasu inkasowali kopniaka. W dziesiątym pubie Shamus powiedział:
– Murphy, ja już nie mogę. Jestem zbyt pijany, kolana mnie bolą jak cholera.
Na to Murphy:
– A myślisz, że mi jest łatwiej? Ja już w trzecim pubie zgubiłem kiełbasę!
Idą dwa penisy przez miasto, patrzą, a po drugiej stronie ulicy stoi wibrator. Nagle jeden mówi do drugiego:
– Ty, patrz, cyborg!
– Ty, patrz, cyborg!
Jasiu z Małgosią spotkali się w parku. Postanowili odbyć swój pierwszy raz. Małgosia położyła się na ławce, na Małgosi Jaś, ale ponieważ nie był doświadczony, to wsadził swojego ptaka w dziurę po sęku i zaczyna robić swoje. Małgosia spostrzegła błąd nowicjusza i mówi:
– Jasiu, rżniesz w dechę!
A Jasiu:
– Się wie! Fachura!
– Jasiu, rżniesz w dechę!
A Jasiu:
– Się wie! Fachura!
Jedzie gość samochodem i dostrzega stojącą na poboczu zakonnicę, bezskutecznie próbującą złapać „stopa”. Zlitował się nad siostrzyczką i zaproponował jej wspólną podróż. Po krótkiej zapoznawczej „gadce szmatce” zakonnica mówi:
– Ach, wy mężczyźni! Zabieracie kobietę na stopa, skręcacie do lasu i...
Zdziwiony i lekko speszony facet udawał, że nie zrozumiał, o co zakonnicy chodzi. Po chwili ciszy ona znowu:
– Ach, wy mężczyźni! Zabieracie kobietę na stopa, skręcacie do lasu i robicie co trzeba!
– A co mi tam – pomyślał facet i zjechał w leśną ścieżkę, i zaczął dobierać się do siostrzyczki.
– Tylko od tyłu kochany, bo wiesz... kontrole....
Jak chciała, tak zrobił. Po skończonym numerku – z powrotem na trasę. Po chwili milczenia zakonnica mówi:
– Ach, wy mężczyźni! Zabieracie kobietę na stopa, skręcacie do lasu i robicie co trzeba, a my, pedały, wciąż musimy kombinować!
– Ach, wy mężczyźni! Zabieracie kobietę na stopa, skręcacie do lasu i...
Zdziwiony i lekko speszony facet udawał, że nie zrozumiał, o co zakonnicy chodzi. Po chwili ciszy ona znowu:
– Ach, wy mężczyźni! Zabieracie kobietę na stopa, skręcacie do lasu i robicie co trzeba!
– A co mi tam – pomyślał facet i zjechał w leśną ścieżkę, i zaczął dobierać się do siostrzyczki.
– Tylko od tyłu kochany, bo wiesz... kontrole....
Jak chciała, tak zrobił. Po skończonym numerku – z powrotem na trasę. Po chwili milczenia zakonnica mówi:
– Ach, wy mężczyźni! Zabieracie kobietę na stopa, skręcacie do lasu i robicie co trzeba, a my, pedały, wciąż musimy kombinować!
Jedzie Jasiu chodnikiem i mówi:
– Lowelku, stój!
Później:
– Lowelku, jedź!
Zatrzymuje się na przejściu. Wtedy jakaś baba słyszy jego wadę wymowy i mówi:
– Taki duży chłopczyk, i nie umie wypowiedzieć „r”.– Spierdalaj, stara kurwo! A ty lowelku jedź.
– Lowelku, stój!
Później:
– Lowelku, jedź!
Zatrzymuje się na przejściu. Wtedy jakaś baba słyszy jego wadę wymowy i mówi:
– Taki duży chłopczyk, i nie umie wypowiedzieć „r”.– Spierdalaj, stara kurwo! A ty lowelku jedź.
– Kochanie! Prawda, że gdybym miał dwa centymetry więcej, byłbym jak Apollo?– Dwa centymetry mniej i byłbyś jak Atena.
Mama grzebie Jasiowi w portfelu:
– Na co ci 50 zł?– Na żarcie.– A bilet miesięczny?– Na tramwaj.– A prezerwatywa?– Na chuja.
– Na co ci 50 zł?– Na żarcie.– A bilet miesięczny?– Na tramwaj.– A prezerwatywa?– Na chuja.
– Mamusiu – mówi 14-letnia Basia – dzisiaj w szkole badał nas wszystkich pan doktor...– No i co?– Okazało się, że tylko jedna z nas jest dziewicą.– Oczywiście ty?– Nie, nasza pani profesor.
Maryśka pisze list do swojej przyjaciółki:
„Mój Stasiek to jakiś zboczeniec. Ciągle chce mnie pieprzyć! Wystarczy, że się schylę, a on mnie bierze od tyłu. Zaczynam prać – bierze mnie od tyłu, zamiatam podłogę – bierze mnie od tyłu, zaczynam prać – bierze mnie od tyłu. Mówię Ci, koszmar.Całuję, Maryśka.P.S. Przepraszam za niewyraźne pismo, bo Stasiek...”
„Mój Stasiek to jakiś zboczeniec. Ciągle chce mnie pieprzyć! Wystarczy, że się schylę, a on mnie bierze od tyłu. Zaczynam prać – bierze mnie od tyłu, zamiatam podłogę – bierze mnie od tyłu, zaczynam prać – bierze mnie od tyłu. Mówię Ci, koszmar.Całuję, Maryśka.P.S. Przepraszam za niewyraźne pismo, bo Stasiek...”
– Mój tak się uganiał za spódniczkami, że teraz jak widzę jakieś dzieci na ulicy, to zastanawiam się, czy to nie jego.– Mój tak rzadko sypiał w domu, że zastanawiam się, czy to on jest ojcem moich dzieci!– Ja to dopiero mam problem. Mój tyle razy mnie oszukał, że ja nie jestem pewna, czy naprawdę jestem matką moich dzieci...
Na pewnej stacji benzynowej kierownik do sprzedawcy:
– Wychodzę, dobrze by było, gdybyś sprzedał jakieś towary, a nie odstraszał tylko klientów.– Dobrze..
Parę minut później wchodzi do sklepu Murzynka i pyta się:
– Za ile jest ten biały wibrator?– 50 zł.– Biorę.
Po paru normalnych klientach wchodzi brunetka (biała) i pyta się:
– Za ile jest ten czarny wibrator?– 60 zł.– To ja biorę trzy.
Zaraz po niej wchodzi blondynka i pyta:
– Za ile ten czarno-biały wibrator?– 80 zł.– Biorę.
4 godziny później wraca kierownik i pyta się:
– No i jak poszło?
A pracownik:
– Dobrze, dużo osób tankowało i używało myjni, no i sprzedałem parę rzeczy...– Jakich? – pyta kierownik.
– Jeden biały wibrator za 50 zł, trzy czarne za 60 zł i pana czarno-biały termos za 80 zł.
– Wychodzę, dobrze by było, gdybyś sprzedał jakieś towary, a nie odstraszał tylko klientów.– Dobrze..
Parę minut później wchodzi do sklepu Murzynka i pyta się:
– Za ile jest ten biały wibrator?– 50 zł.– Biorę.
Po paru normalnych klientach wchodzi brunetka (biała) i pyta się:
– Za ile jest ten czarny wibrator?– 60 zł.– To ja biorę trzy.
Zaraz po niej wchodzi blondynka i pyta:
– Za ile ten czarno-biały wibrator?– 80 zł.– Biorę.
4 godziny później wraca kierownik i pyta się:
– No i jak poszło?
A pracownik:
– Dobrze, dużo osób tankowało i używało myjni, no i sprzedałem parę rzeczy...– Jakich? – pyta kierownik.
– Jeden biały wibrator za 50 zł, trzy czarne za 60 zł i pana czarno-biały termos za 80 zł.
– Panie Kowalski, ogarnij się pan! Końcówka panu wystaje!– To nie końcówka, to całość.
Państwo Kowalscy poszli na imprezę, a tam okazało się, że jest to zabawa w seks grupowy. Zgasło światło. Mija 10, 15, 20 minut. W końcu Kowalski zapala światło i mówi:
– Stop, kurwa, stop! Trzeba ustalić jakieś zasady, trzeci raz pod rząd robię loda!
– Stop, kurwa, stop! Trzeba ustalić jakieś zasady, trzeci raz pod rząd robię loda!
– Patrz! Facet wiezie kobietę na rowerze!– No i co w tym dziwnego?– Ten rower to damka.
Pedał mówi do dresiarza:
– Czy mógłby szanowny pan złożyć mi życzenia z okazji imienin?– Chuj ci w dupę.– Ooo, dziękuję panu!
– Czy mógłby szanowny pan złożyć mi życzenia z okazji imienin?– Chuj ci w dupę.– Ooo, dziękuję panu!
Pewien pan zapragnął kupić swojej ukochanej urodzinowy prezent, a że byli ze sobą dopiero od niedawna, po dokładnym zastanowieniu postanowił kupić jej parę rękawiczek – romantyczne i nie za osobiste. W towarzystwie młodszej siostry swojej ukochanej poszedł do sklepu i kupił rzeczone rękawiczki. Siostra natomiast w tym samym czasie kupiła sobie parę majtek. Podczas pakowania ekspedientka zamienił te dwa zakupy tak, że siostra dostała rękawiczki, a ukochana majtki. Bez sprawdzania, co jest gdzie, wysłał prezent do swojej sympatii, dołączając następujący list:
„Kochanie, ten prezent wybrałem dla Ciebie właśnie taki, ponieważ zauważyłem, że nie nosisz żadnych, kiedy wychodzimy wieczorem. Gdybym miał kupić dla Twojej siostry, to wybrałbym długie z guziczkami, ale ona już nosi takie krótkie i łatwe do zdejmowania. Te są w delikatnym odcieniu, jednak ekspedientka, która mi je sprzedała, pokazała mi swoją parę, którą nosi już trzy tygodnie i wcale nie były poplamione czy zabrudzone. Przymierzyłem na niej te dla Ciebie i wyglądała naprawdę elegancko. Chciałbym jako pierwszy je na Ciebie włożyć tak, by żadne inne ręce nie dotykały ich przed tym, jak się z Tobą zobaczę. Kiedy je będziesz zdejmować, nie zapomnij ich trochę nadmuchać przed odłożeniem, albowiem całkiem naturalnie będą po noszeniu trochę wilgotne. I pomyśl tylko, jak często będę je całować w tym roku. Mam nadzieję, że będziesz je miała na sobie w piątkowy wieczór. Z całą moją miłością.PS. Ostatnio w modzie jest noszenie ich odrobinę wywinięte tak, by widać było trochę futerka.”
„Kochanie, ten prezent wybrałem dla Ciebie właśnie taki, ponieważ zauważyłem, że nie nosisz żadnych, kiedy wychodzimy wieczorem. Gdybym miał kupić dla Twojej siostry, to wybrałbym długie z guziczkami, ale ona już nosi takie krótkie i łatwe do zdejmowania. Te są w delikatnym odcieniu, jednak ekspedientka, która mi je sprzedała, pokazała mi swoją parę, którą nosi już trzy tygodnie i wcale nie były poplamione czy zabrudzone. Przymierzyłem na niej te dla Ciebie i wyglądała naprawdę elegancko. Chciałbym jako pierwszy je na Ciebie włożyć tak, by żadne inne ręce nie dotykały ich przed tym, jak się z Tobą zobaczę. Kiedy je będziesz zdejmować, nie zapomnij ich trochę nadmuchać przed odłożeniem, albowiem całkiem naturalnie będą po noszeniu trochę wilgotne. I pomyśl tylko, jak często będę je całować w tym roku. Mam nadzieję, że będziesz je miała na sobie w piątkowy wieczór. Z całą moją miłością.PS. Ostatnio w modzie jest noszenie ich odrobinę wywinięte tak, by widać było trochę futerka.”
Pewna dziewczyna miała już 21 lat i nigdy nie była na dyskotece, i w ogóle na żadnej imprezie. Pewnego dnia miała odbyć się dyskoteka, więc ojciec powiedział do matki:
– Wiesz, chyba pora puścić ją na tą dyskotekę...– Masz rację, kochanie.
Idą do córki i mówią:
– Kochanie, możesz iść na dyskotekę.
Córka ucieszona, zakłada mini i wychodzi. Matka złapała ją na schodach i mówi:
– Tylko, kochanie, wracaj o 23:00!– Dobrze, mamo...– I nie rób tego czegoś z chłopcami!– Dobrze, mamo...
Córka wyszła i poszła na dyskotekę. Godzina 23:00, a córki nie ma. 24:00, córki nie ma. 1:00, córki nie ma. 2:00, córki nie ma. 3:00. Matka słyszy jakieś ciche pukanie do drzwi. Idzie otworzyć, patrzy, a w drzwiach stoi pijana córka i wymachuje stringami. Wchodzi do domu i mówi do mamy:
– Mamo, nie wiem, co to za sport, ale od dziś to będzie moje hobby...
– Wiesz, chyba pora puścić ją na tą dyskotekę...– Masz rację, kochanie.
Idą do córki i mówią:
– Kochanie, możesz iść na dyskotekę.
Córka ucieszona, zakłada mini i wychodzi. Matka złapała ją na schodach i mówi:
– Tylko, kochanie, wracaj o 23:00!– Dobrze, mamo...– I nie rób tego czegoś z chłopcami!– Dobrze, mamo...
Córka wyszła i poszła na dyskotekę. Godzina 23:00, a córki nie ma. 24:00, córki nie ma. 1:00, córki nie ma. 2:00, córki nie ma. 3:00. Matka słyszy jakieś ciche pukanie do drzwi. Idzie otworzyć, patrzy, a w drzwiach stoi pijana córka i wymachuje stringami. Wchodzi do domu i mówi do mamy:
– Mamo, nie wiem, co to za sport, ale od dziś to będzie moje hobby...
Pewnego dnia Jasiu przychodzi do domu cały podrapany:
– Boże! Jasiu, co ci się stało? – pyta mama.
– Jechałem na rowerku i się wywróciłem.– Ale rower stoi w garażu, jest zepsuty!– Pożyczyłem rowerek od Stasia. Jeździłem na żwirówce i wpadłem w poślizg.– Przecież wczoraj na drogę wylali asfalt!– No, bo ja jeszcze potem wpadłem w krzaki.– Ale krzaki wycięli wczoraj wieczorem!
W końcu Jasiu zaciska pięści i mówi wściekły:
– Kot jest mój! I będę go pierdolił! Czy się komu podoba, czy nie!
– Boże! Jasiu, co ci się stało? – pyta mama.
– Jechałem na rowerku i się wywróciłem.– Ale rower stoi w garażu, jest zepsuty!– Pożyczyłem rowerek od Stasia. Jeździłem na żwirówce i wpadłem w poślizg.– Przecież wczoraj na drogę wylali asfalt!– No, bo ja jeszcze potem wpadłem w krzaki.– Ale krzaki wycięli wczoraj wieczorem!
W końcu Jasiu zaciska pięści i mówi wściekły:
– Kot jest mój! I będę go pierdolił! Czy się komu podoba, czy nie!
Pewnego dnia sprzątaczka sprzątała w willi pewnej hrabiny. Wchodzi do jej pokoju, aby odkurzyć. Nagle odkurzacz zaczyna się dusić. Sprzątaczka patrzy, trzęsie rurą, i wtem z rury wypada kilka sztuk zużytych kondonów. Sprzątaczka nie może uwierzyć własnym oczom. Nagle do pokoju wchodzi hrabina, patrzy na osłupiałą sprzątaczkę, wyrywa jej kondony i krzyczy:
– Co jest?! Co tu się wyrabia?! No co się tak gapisz?! Nigdy w życiu się nie kochałaś?– Kochałam się... Ale nie tak, żeby mu skóra z chuja zlazła!
– Co jest?! Co tu się wyrabia?! No co się tak gapisz?! Nigdy w życiu się nie kochałaś?– Kochałam się... Ale nie tak, żeby mu skóra z chuja zlazła!
Podczas badania lekarz zwraca się do pacjenta:
– A te nogi tak strasznie krzywe to pan ma od małego?– Nie, od kolan.
– A te nogi tak strasznie krzywe to pan ma od małego?– Nie, od kolan.
Profesjonalny żigolak zabiera się do roboty – kładzie klientkę na łóżku, rozbiera ją, siebie, wkłada kondona, po czym wyciąga cztery zatyczki, wsadzając je sobie w uszy i dziurki u nosa:
– Co robisz? – pyta kobieta.
– W mojej pracy nienawidzę dwóch rzeczy: pisku kobiet i zapachu palonej gumy.
– Co robisz? – pyta kobieta.
– W mojej pracy nienawidzę dwóch rzeczy: pisku kobiet i zapachu palonej gumy.
Przychodzi do konfesjonału trzech mężczyzn. Spowiadają się po kolei. Pierwszy wchodzi i mówi:
– Piłem, paliłem, konia waliłem.
Ksiądz liczy na kalkulatorze i mówi:
– To będzie dziewięć „Zdrowaś Maryjo”.
Wchodzi następny i mówi:
– Piłem, paliłem, konia waliłem.
Ksiądz liczy na kalkulatorze i mówi:
– To będzie dziewięć razy „Zdrowaś Maryjo”.
Wchodzi ostatni, trzeci mężczyzna i mówi:
– Piłem, paliłem.
Ksiądz liczy na kalkulatorze i mówi:
– Zwal pan sobie konia jeszcze, bo mi tu jakieś ułamki wychodzą...
– Piłem, paliłem, konia waliłem.
Ksiądz liczy na kalkulatorze i mówi:
– To będzie dziewięć „Zdrowaś Maryjo”.
Wchodzi następny i mówi:
– Piłem, paliłem, konia waliłem.
Ksiądz liczy na kalkulatorze i mówi:
– To będzie dziewięć razy „Zdrowaś Maryjo”.
Wchodzi ostatni, trzeci mężczyzna i mówi:
– Piłem, paliłem.
Ksiądz liczy na kalkulatorze i mówi:
– Zwal pan sobie konia jeszcze, bo mi tu jakieś ułamki wychodzą...
Przychodzi dziewczyna do ginekologa, lekarza ją bada, bada i mówi:
– Nie jest dobrze, ma pani małą nadżerkę!– Ojej, a mówił, że tylko poliże...
– Nie jest dobrze, ma pani małą nadżerkę!– Ojej, a mówił, że tylko poliże...
Przychodzi Jasio i mówi do taty:
– Dostałem piątkę i w mordę.– Za co dostałeś piątkę?– Bo pani mnie zapytała, ile to jest 7•6. A ja jej powiedziałem, że to jest 42.– No, a za co w mordę?– Bo pani mnie zapytała, ile to jest 6•7.
Tu zdziwiony ojciec:
– No przecież to jeden chuj.– No też tak jej powiedziałem.
– Dostałem piątkę i w mordę.– Za co dostałeś piątkę?– Bo pani mnie zapytała, ile to jest 7•6. A ja jej powiedziałem, że to jest 42.– No, a za co w mordę?– Bo pani mnie zapytała, ile to jest 6•7.
Tu zdziwiony ojciec:
– No przecież to jeden chuj.– No też tak jej powiedziałem.
Przychodzi pedał do lekarza, kładzie kutasa na stół, lekarz pyta:
– Co się stało, za mały?– Nie.– Za duży?– Nie.– Prostata?– Nie.– To co kurwa?!– Fajny, nie?
– Co się stało, za mały?– Nie.– Za duży?– Nie.– Prostata?– Nie.– To co kurwa?!– Fajny, nie?
Przychodzi pedał na basen i pyta się ratownika:
– Jaka dziś woda?– Chujowa.– Ooo, to skaczę na dupę.
– Jaka dziś woda?– Chujowa.– Ooo, to skaczę na dupę.
Rozmawia czołg z maluchem. Czołg:
– Nie mogę uwierzyć, że ci nie wstyd, mieć silnik w dupie!– Lepsze to, niż mieć fiuta na czole.
– Nie mogę uwierzyć, że ci nie wstyd, mieć silnik w dupie!– Lepsze to, niż mieć fiuta na czole.
Siedzą dwa chuje na plaży. Jeden mówi:
– Idę się wykąpać, więc przypilnuj mi torbę.
– Idę się wykąpać, więc przypilnuj mi torbę.
– Słuchaj, jesteś jak jeden z nas. Traktujemy cię jak brata, ale spójrz – my wszyscy jesteśmy czarni, a tutaj w wiosce urodziło się białe niemowlę. Tylko ty mogłeś to zrobić. A przecież uczyłeś nas, że zdrada to grzech śmiertelny!– Ależ ja nie mam z tym nic wspólnego! W przyrodzie zdarzają się takie wybryki. To genetyczny wybryk natury, że czarne + czarne = białe. Spójrz na przykład na tamte owce. Widzisz? Wszystkie są białe z wyjątkiem jednej, która jest czarna. Ta czarna owca, podobnie jak nasze białe dziecko jest wybrykiem natury i tyle.
Starosta spojrzał na owcę, zaczerwienił się i wypalił:
– Dobra, stary, ja zapomnę o sprawie z białym dzieckiem, a ty nie powiesz nikomu o owcy.
Starosta spojrzał na owcę, zaczerwienił się i wypalił:
– Dobra, stary, ja zapomnę o sprawie z białym dzieckiem, a ty nie powiesz nikomu o owcy.
Stara baba w pociągu do konduktora:
– Panie konduktorze, czy w Zimnej Wodzie staje?– Chyba kaczorowi.
– Panie konduktorze, czy w Zimnej Wodzie staje?– Chyba kaczorowi.
Sytuacja z alkowy. Pod kołderką chłopak i dziewczyna. On niezbyt zadowolony, ona również nie tryska radością. Leżą już bez słowa pewien czas. Po chwili odzywa się chłopak:
– Ale za to na działce ogórki mam dłuuugie.
– Ale za to na działce ogórki mam dłuuugie.
W przedziale pociągu siedzi dziewczyna, chłopak oraz ksiądz. Skracają sobie podróż rozwiązywaniem krzyżówek. Jedną gazetę trzyma ksiądz, a drugą, taką samą – dziewczyna. W pewnej chwili dziewczyna pyta chłopca:
– Czy wiesz co to jest: „część ciała kobiety”? Na pięć liter, pierwsza „p”, a ostatnia „a”.
– To pięta. – odpowiada chłopak.
Ksiądz czerwieniąc się:
– Czy ktoś z państwa ma gumkę do ścierania?
– Czy wiesz co to jest: „część ciała kobiety”? Na pięć liter, pierwsza „p”, a ostatnia „a”.
– To pięta. – odpowiada chłopak.
Ksiądz czerwieniąc się:
– Czy ktoś z państwa ma gumkę do ścierania?
Wchodzi pedał do meczetu i mówi:
– O, szwedzki stół!
– O, szwedzki stół!
Wieczorem mąż i żona siedzieli w domu i oglądali telewizję. W pewnym momencie mężczyzna wykrzyknął:
– Papierosy! Skończyły mi się papierosy! Muszę iść i kupić sobie papieroski!
Wyszedł więc do sklepu, ale okazało się, że o tej godzinie był już zamknięty. Postanowił więc pójść do nocnego baru. Kupił papierosy, ale zachciało mu się też piwa, a przy piwku dobrze się podrywa dziewczyny. I tak pił piwko za piwkiem, aż w końcu, sam nie wiedząc, jak to się stało, ocknął się w łóżku z nieznajomą dziewczyną w nieznanym mieszkaniu. Była trzecia nad ranem. Mężczyzna przeraził się nie na żarty:
– O rany! Muszę iść do domu! Żona mnie zabije!– Jesteś żonaty? I co jej powiesz? – spytała dziewczyna.
– Coś wymyślę. Pożycz mi tylko trochę talku.– Talku?– O nic nie pytaj. Zobaczysz, jakoś się wyłgam.
Mężczyzna roztarł talk na rękach i pojechał do domu. Otwiera mu wściekła żona:
– Gdzie byłeś?!– Kochanie, wyznam ci całą prawdę. Poszedłem do nocnego baru, wypiłem kilka piw i poszedłem do łóżka z jakąś panienką. Przepraszam.
Żona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
– Pokaż ręce!
Mąż posłusznie rozkłada dłonie całe ubielone talkiem, na co żona triumfalnie wykrzykuje:
– Nie kłam, ty świnio! Znowu grałeś z kolegami w kręgle!
– Papierosy! Skończyły mi się papierosy! Muszę iść i kupić sobie papieroski!
Wyszedł więc do sklepu, ale okazało się, że o tej godzinie był już zamknięty. Postanowił więc pójść do nocnego baru. Kupił papierosy, ale zachciało mu się też piwa, a przy piwku dobrze się podrywa dziewczyny. I tak pił piwko za piwkiem, aż w końcu, sam nie wiedząc, jak to się stało, ocknął się w łóżku z nieznajomą dziewczyną w nieznanym mieszkaniu. Była trzecia nad ranem. Mężczyzna przeraził się nie na żarty:
– O rany! Muszę iść do domu! Żona mnie zabije!– Jesteś żonaty? I co jej powiesz? – spytała dziewczyna.
– Coś wymyślę. Pożycz mi tylko trochę talku.– Talku?– O nic nie pytaj. Zobaczysz, jakoś się wyłgam.
Mężczyzna roztarł talk na rękach i pojechał do domu. Otwiera mu wściekła żona:
– Gdzie byłeś?!– Kochanie, wyznam ci całą prawdę. Poszedłem do nocnego baru, wypiłem kilka piw i poszedłem do łóżka z jakąś panienką. Przepraszam.
Żona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
– Pokaż ręce!
Mąż posłusznie rozkłada dłonie całe ubielone talkiem, na co żona triumfalnie wykrzykuje:
– Nie kłam, ty świnio! Znowu grałeś z kolegami w kręgle!
Znudzony onanizmem sześcioletni Franio, zobaczył siostrę w kąpieli i rzucił się na nią.
Miłe złego początki, lecz koniec żałosny: dostał wpierdol od ojca i syfa od siostry.
Miłe złego początki, lecz koniec żałosny: dostał wpierdol od ojca i syfa od siostry.
Żona do męża:
– Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę, a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam – mój rozmiar!
Mąż:
– Taaa... Poszczęściło ci się.
Po paru dniach żona znowu mówi:
– Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam – mój rozmiar!
Mąż kręci głową z podziwem:
– Szczęściara z ciebie. A ja, popatrz, nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam i kurwa nie mój rozmiar!
– Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę, a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam – mój rozmiar!
Mąż:
– Taaa... Poszczęściło ci się.
Po paru dniach żona znowu mówi:
– Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam – mój rozmiar!
Mąż kręci głową z podziwem:
– Szczęściara z ciebie. A ja, popatrz, nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam i kurwa nie mój rozmiar!
G chodziłem na szkolne zabawy, każda zgadzała się na taniec. Pamiętam, że raz zapomniałem zapiąć rozporka i w tańcu próbowałem go zapiąć. Dziewczyna z którą tańczyłem zapytała się dziwnym głosem co robisz?!. Odpowiedziałem, że chcę podać rękę komuś, z kim chciałbym z nią poznać dziś

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz