82-latka trafiła na Odział Ratunkowy, z nasilającym się obrzękiem nóg i twarzy, gdzie czekała kilkanaście godzin na specjalistyczną pomoc medyczną. Kobiecie zlecono podstawowe badania, jednak na spotkanie z lekarzem musiała czekać przez kolejne godziny. Wiadomo, co powiedział jej specjalista, który przyjął ją na SOR. Padły naprawdę mocne słowa.Sytuacja miała miejsce w Gdańsku. Pani Jadwiga trafiła do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, z powodu nasilającego się obrzęku nóg oraz twarzy. 82-latka została przebadana jeszcze w domu, a lekarz, który się nią zajął stwierdził, że wymaga ona błyskawicznej pomocy i należy niezwłocznie udać się na Odział Ratunkowy. Nikt nie spodziewał się, że kobieta spędzi aż 12 godzin w oczekiwaniu na pomoc.82-latka czekała na SOR aż 12 godzin .To nie historia z kiepskiego filmu komediowego, a smutna polska rzeczywistość. Historia Pani Jadwigi pokazuje, że kondycja polskiej służby zdrowia jest naprawdę na niskim poziomie. 82-letnia kobieta przez kilkanaście godzin oczekiwała w szpitalu na niezbędną pomoc specjalisty.
Jak informuje “Gazeta Wyborcza”, do Klinicznego Oddziału Ratunkowego UCK pani Jadwiga została przywieziona przez wnuka punktualnie o godzinie 12:33. Potrzebowała pilnej pomocy medycznej, z powodu widocznego, a przede wszystkim bolesnego obrzęku twarzy oraz nóg.
Kobieta została wcześniej przebadana we własnym domu, a lekarz, który jej pomógł przekazał rodzinie, że musi ona bardzo szybko wylądować na oddziale ratunkowym, gdzie musi otrzymać niezbędną pomoc medyczną.Gdy Pani Jadwiga znalazła się na SOR, przeszła triage, czyli wstępną ocenę stanu zdrowia. Na jej podstawia każdy pacjent otrzymuje stopień pilności, z jakim powinna zostać mu udzielona pomoc medyczna. Po wykonaniu badania, 82-latka otrzymała najniższy priorytet.Podstawowe badania i oczekiwanie na konsultacje z lekarzem
Seniorka przeszła podstawowe badania i przez następne godziny czekała w poczekali na udzielenie pomocy. Jak podkreślają jej bliscy, nikt ponownie nie przyszedł i nie monitorował jej aktualnego stanu zdrowia.
Babcia cały czas czekała na krześle w rejestracji nawet bez dostępu do wody. Był jedynie płatny automat. Nikt w tym czasie nie zapytał chociaż o to, jak się czuje. Nikt nie sprawdził, czy jej stan się nie pogorszył - przekazał w rozmowie z “Gazetą Wyborczą” wnuk 82-latki.Mężczyzna dodał, że jego mama pytała personel, kiedy Pani Jadwiga zostanie przyjęta przez lekarza, a odpowiedź brzmiała, że “każdy tyle czeka”. Jak się okazało, seniorka musiała czekać na swoją kolej aż kilkanaście godzin.Wymowne słowa lekarza po 12 godzinach oczekiwania
Gdy zbliżała się już północ, wnuk seniorki poprosił o rozmowę z koordynatorem oddziału. Ten jednak nie przyszedł, a do mężczyzny wysłano lekarza, który miał wówczas dużur. Rozmowa została nagrana. Jak przekazała “Gazeta Wyborcza”, medyk otwarcie wyznał, że 12-godzinne oczekiwanie było "sytuacją ekstremalną", a "co panią spotkało, nie powinno mieć miejsca". Mówiąc o sytuacji na oddziale, dodał, że "pracujemy w absurdalnych warunkach, tego fizycznie nie idzie ogarnąć".
Finalnie po niemal 12 godzinach na oddziale, Pani Jadwiga została przyjęta przez specjalistę o godzinie 00:02.
Seniorka wyjawiła, że lekarz, który został do niej przypisany był bardzo dokładny i pomocny. Według jej relacji medyk miał również powiedzieć, że sytuacja nadaje się "dla mediów i prokuratury", ponieważ ma dość pracy w takich warunkach. Finalnie okazało się, że obrzęk kończyn dolnych i twarzy był spowodowany zmianą leków, które kilka dni wcześniej przepisał jej kardiolog. Lekarz na SOR nie stwierdził również wskazań do hospitalizacji. Zalecił jedynie kontrolę lekarza rodzinnego, a także monitorowanie stanu zdrowia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz